Close
Close

Brak produktów w koszyku.

Alpaki z Różanej Zagrody – świetne miejsce na podlasiu

Alpaki z Różanej Zagrody – świetne miejsce na podlasiu

Dziś odwiedziliśmy Alpaki z Różanej Zagrody, na miejsce trafiłam w sieci przez przypadek. Wpisywałam lokalizację podczas dodawania postu na instagramie, wówczas wyszukiwarka podpowiedziała mi coś takiego. Od zawsze chciałam odwiedzić gospodarstwo, w którym są alpaki, jednakże zawsze było daleko. A tu proszę, fantastyczne miejsce w zasięgu ręki.

Zapytałam przyjaciół czy mają chęć jechać, zadzwoniłam, umówiłam się i pojechaliśmy. Mamy zimę, więc alpaki nie były widoczne z ulicy. Nie wiem dlaczego, ale byłam przekonana, że będą chodzić luzem :) Być może gdyby było lato, to by tak było. Przekonamy się jeszcze w tym roku, to na pewno nie nasza ostatnia wizyta w tym miejscu.

Z tego co się dowiedzieliśmy na miejscu gospodarstwo prowadzi miłe małżeństwo, które ma sporą wiedzę o alpakach.

Czy wiecie, że ciąża alpaki to prawie rok? Zazwyczaj rodzi się jeden dzidziuś. Alpaki mają zęby mleczne, następnie rosną stale zęby, które uwaga rosną całe życie. W naturalnym środowisku (czyli wysokich górnych skałach) alpaki ścierają zęby naturalnie. W gospodarstwie alpaki są strzyżone raz rocznie, wyglądają wówczas jak chudziutkie golaski, przy okazji specjalista spiłowuje im lekko zęby pod specjalnym kątem.

Alpaki również nie lubią gdy są głaskane po ich słodkich czuprynach. Sądziłam, że jest inaczej. Dlatego pamiętajcie o tym :) W tych czuprynach mają najwięcej swoich zapachów i to ich znak rozpoznawczy.

Alpakoterapia rozweseli największego ponuraka. Z ich „usług” korzystają osoby z różnymi schorzeniami. My pojechaliśmy bez żadnych schorzeń;), wyjechaliśmy jednak z uśmiechami na buziach, spokojni i szczęśliwi, że ta niedziela była bardzo udana.

W gospodarstwie udostępniono nam kawałeczki marchewki do karmienia alpak. Słodziaki jadły nam z ręki, a nawet z ust. Brzmi absurdalnie, ale większość z nas miała świetną zabawę. Ja niestety się nie odważyłam.

Za wstęp zapłaciliśmy 15zł od osoby, za dodatkową drobną opłatą, poprosiliśmy o zorganizowanie ogniska. Przywieźliśmy własne kiełbaski, a na miejscu zostaliśmy poczęstowani kawą i herbatą.

To był idealny przepis na udany dzień. Po więcej zapraszam Was na Facebook (kliknij)  miejsca, kontaktujcie się telefonicznie :)

A Was zostawiam z dużą ilością zdjeć z naszego spotkania z alpakami :)

Od lewej Ania i Michał właściciele www.minko.co, następnie na dole mój brat (podobny? :P), oraz Ciocia Kornelia :)

Obserwujcie nas na Instagramie: @buuba_pl

<3

Close