fbpx
Close
Close

Brak produktów w koszyku.

7 rzeczy, które się zmieniły odkąd chodzę na siłownię

7 rzeczy, które się zmieniły odkąd chodzę na siłownię

 

Świat na ‘siłce’ rządzi się własnymi prawami. Są tam stali bywalcy, jak i tubylcy pojawiający się od czasu do czasu na obcym terenie. Jestem tam od 3 do 4 razy w tygodniu zawsze od ponad 4 miesięcy. Wiele to rzeczy w moim życiu zmieniło. Wiele to pożera mi czasu, ale ten minus jest wprost proporcjonalny do plusów, które mi daje siłownia. Przedstawię Wam kilka punktów, które nasunęły mi się na myśl w ostatnim czaasie. Enjoy!

 

  1. Jędrniejsze ciało, zalotniejszy wzrok męża, który co wieczór nie chce mnie zostawić w spokoju. Zmiana rysów twarzy, luźniejsze spodnie i więcej energii. To tylko kilka narcystycznych i trochę egoistycznych punktów, które dużo wnoszą do mojego życia, a jednak to nic odkrywczego.
  2. Jestem sezonowcem. Sezonowiec. Nazwa dziwna, nie wykrywalna przez słownik w programach do pisania. Jednak ta nazwa zdradza wszystko. Sezonowiec – osoba pojawiająca się tylko przed sezonem, by poprawić swój wygląd przed okresem, gdy trzeba trochę ciała pokazać na plaży. Tak jestem postrzegana przez osoby, które ćwiczą non stop. Dla nich ćwiczenia są wpisane w  styl życia, a dla mnie potrzeba pójścia na siłownie to moje 10 kilo nadwagi przed latem. Oni o tym wiedzą doskonale i się ze mnie nabijają. Ja wiem, że oni o mnie tak mówią, a oni nadal myślą, że żyje w nieświadomości. Ale ja im jeszcze pokażę! (o TAK!(klik)) 12743855_1670365729884384_2578045069799118848_n
  3. Kettlebell. Czy wiesz co to jest? Nie dawno dowiedziałam się o istnieniu takiego cudownego odważnika. Przypomina kulę armatnią z uchwytem do trzymania. Każdy trening funkcjonalny, który do tej pory przechodziłam, zawiera przynajmniej jedną stację z tym odważnikiem. Moje odkrycie polega na tym, że kettlebell (na początku nie mogłam zapamiętać jego nazwy i mówiłam ‘kegiel’ hahaha) ważący 8 kilogramów jest cięższy od mojego 11 kilogramowego dziecka. Jak to możliwe?! 12743534_1670413056546318_7230459083764286455_n
  4. Coraz więcej energii. Zauważyłam, że to prawda. Spocona jak świniak po godzinnym treningu funkcjonalnym powinnam paść na ziemię i skonać. Tymczasem wystarczy, że trochę odsapnę i mogę dalej ćwiczyć. Rozkręcony organizm potrzebuje coraz więcej ruchu, więc nie obawiaj się, że jak zaczniesz chodzić na siłownię, to nie będzie obiadu w domu. No może przez pierwszy miesiąc, zanim Twój organizm się przyzwyczai ;)
  5. Już nic mnie nie dziwi. Na początku jak zaczęłam ćwiczyć to z głębi sali dobiegały mnie mega dziwne odgłosy. To było stękanie mężczyzn z wysiłku. Nie mogłam się powstrzymać, musiałam obydwoma dłońmi zakrywać twarz, by nikt nie widział, jak zalewam się ze śmiechu. W mojej głowie powstawały grzeszne obrazy, a ja mało co nie spadłam z urządzenia za każdym razem. Dziś jest to dla mnie chleb powszedni i mi czasem zdarza się tak postękać, gdy pakuję przy dużym obciążeniu.12742364_453889014808208_6432868351981696131_n
  6. Zakupoholizm. Nie dotyczy on już części mojej garderoby na co dzień, tylko tej na siłownię. Legginsy na siłownię to podstawa, bez nich nie ma udanych zakupów ;) Szczególnie, że są słabo wytrzymałe, a trzeba mieć coś wygodnego na tyłku. Jest jeszcze inna moda na siłowni, są też ubrania takie, których cena przyprawia o zawał. Ale może kiedyś ;)
  7. TO WCIĄGA. Co wieczór w niedzielę analizuję, w który dzień jak i kiedy polecę na siłownię. Chcę by było jak najwięcej takich dni. Czuję taką potrzebę, chcę ćwiczyć więcej i więcej. Chcę przełamywać swoje słabości. Bywają takie treningi, po których dostaję okresu wcześniej niż powinnam. Są takie treningi, z których wychodzą wcześniej mężczyźni. Takie, po których trzeba się prysznicować z godzinę, żeby nie śmierdzieć. Jestem dumna!

 

Może i przeginam ciutkę, ale zdaję sobie sprawę, że tłuszczyk hodowany przez całe życie, nie zniknie przez 3 miesiące. Trzeba uprawiać sport, prowadzić zdrowy styl życia przez cały czas. Trudniej mi, bo przez całe życie stroniłam od zajęć wychowania fizycznego, ze względu na anemię i wadę serca. Dziś wiem, że to był błąd i dlatego jest mi ciężej, ale nie mam zamiaru się poddawać! A jak to jest u Was? Odwiedzacie spalarnię tłuszczu? ;)

 

EDIT: wynalazłam dla Was spod ziemi zdjęcie, które zrobiłam zanim zaczęłam ćwiczyć. Jak pisałam wcześniej transformacja to 4 miesiące całkiem nie całkiem regularnych wizyt na siłowni! (trochę się wstydzę, ale zamknę oczy;))

IMG_1234aaaa-horz

12592691_446030538927389_66565413926861410_n 12644862_451044211759355_3949112681732642750_n 12717431_453050261558750_8102304291999194818_n 12717683_1670684693185821_3620905259536658177_n 12717793_454009614796148_6578839806076667531_n 12734178_455276854669424_1208678192936785129_n 12742792_1670728896514734_1371315144624146906_n 12744471_453686128161830_1957383645116916980_n (1)

 

Close