Close
Dlaczego się zatrzymałam?

Dlaczego się zatrzymałam?

Moje życie ostatnimi czasy pędzi jak szalone, przez co zauważyłyście, że mniej nas na blogu. Co wcale nie oznacza, że Was zaniedbuje. Cały czas dbam o Was na naszym fanpejdżu (TU), oraz na naszym instagramie (klik). Nieustannie pracuję nowymi projektami, których efekty wkrótce zobaczycie. Nieustannie myślę o blogu, co sprawia, że mam coraz więcej pomysłów na niego.

Niestety, dzieci rosną, lato poniekąd sprzyja, a co za tym idzie – dużo się dzieje. Mamy sezon ogórkowy pod każdą postacią i na pewno wiele z Was to odczuwa, czy to w swojej pracy, podczas wyjazdu na wakacje, czy chociażby próby umówienia się do kosmetyczki.

Wrzucam dla Was kilka prywatnych zdjęć, które opiszę. Nie wszystkie znalazły się na naszym instagramie, dlatego postanowiłam je wrzucić tutaj.

 

page

 

Od góry od lewej: Starszy kawaler ma się dobrze, rozwija się i chodzi do przedszkola. Coraz więcej mówi, śpiewa piosenki i jest bardzo mądrym chłopcem. Młodszy kawaler skończył właśnie dwa latka i naśladuje braciszka pod każdą postacią. Nadal mało mówi, powiela schemat starszego, ale rozumie prawie wszystko.

Zamówiliśmy chłopakom drewniany domek do ogródka. Na zdjęciu złapał się szkielet, obecnie domek nabiera białych kolorów i słodkości. W całej okazałości na blogu pojawi się wkrótce, czekam tylko na dokończenie ostatnich szczegółów przez stolarza (jak zobaczycie efekt, to pewnie niejedna z Was poprosi mnie o namiary!). Jest cudny, chłopaki nie chcą z niego wychodzić, co ciągle przeszkadza w malowaniu, trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Placki z cukinii. Nie wiem czy Ty, tak jak ja, dasz radę najeść się latem. Bo ja każdego dnia najadam się tym co letnie, aż tak, że można by mnie toczyć. Najpierw były truskawki, czereśnie, a teraz soczyste malinowe pomidory od teściowej, czy cukinia od sąsiadki. Bardzo martwię się, że lato przecieknie mi przez palce i znów będę chlipać.

Zbliżają się moje urodziny, a to zawsze kojarzy mi się z końcem lata. Starość plus koniec lata, trzeba będzie w czymś zatopić smutki, co?

 

page2

 

Jak wspomniałam wcześniej – mamy sezon. Włosy, rzęsy, paznokcie – w mojej dodatkowej pracy wrze. Wydaje się, że to jest lekka praca, ale pod koniec dnia kręgosłup boli tak, że ostatnie o czym marzę to komputer. W ciągu dnia odpisuję na Wasze wiadomości, które zostawiacie mi w mejlowej skrzynce, albo na profilu Buubkowymzdarza się Wam też je wrzucić do szufladki tutaj, na każdą wiadomość staram się odpisać z telefonu, jest to bardzo wygodne, co też sprawia, że czujecie, że macie mnie na bieżąco.

Pogoda jest w kratkę, ale korzystając z lata, postanowiliśmy nasze bagienko sprzed domu zamienić w podwórze z pierwszego zdarzenia. Niestety układanie kostki trochę się przedłużyło przez deszcze, i przez moje fanabierie (bo chciałam ułożyć kostkę prosto, a panu wydawało się, że ładniej będzie krzywo #napewnotoznasz) i zamiast kilku dni, w poniedziałek minie kolejny tydzień. Ale powiem Ci, że nie narzekam. Wszystko zapowiada się ślicznie, po mojej myśli (w końcu robię dobrą kawę) i w końcu nareszcie, będę mogła w domu wyjść w obcasach (jupi!). Obecnie wrzucałam je do torebki i nakładałam w samochodzie, huehuehue.

 

page3

 

Żeby zresetować rozumek, czasem zdarza mi się wyjść na małe co nieco % z przyjaciółką. Na mojej friendliście znajduje się jeszcze taka, która nie ma dzieci. Po wysłuchaniu moich opowieści stwierdza, że dla niej to jeszcze ‚nie czas na dziecko’.

Myślałam, że tylko ja będę się cieszyć z naszego podwórka, ale nie widziałaś moich dzieci. Jak zobaczyli wielką płaszczyznę zamiast błotka, to dostali szału. Rowerki poszły w ruch, zaczęli biegać i skakać, wzięli nawet miotłę i zaczęli zamiatać! Małe dwa urwisy. Z każdym dniem patrząc na nich, doceniam nasz dom jeszcze bardziej.

Tak jak spłodzenie moich dzieci, tak zakup domu, to najlepsza decyzja życiowa ever!

Nawet jagodzianki na świeżym powietrzu smakują lepiej. Własnoręcznie upieczone, jedzone na schodach, w towarzystwie najwspanialszych dzieci świata – nie tuczą. ;)

 

Jak widzisz dużo się dzieje, natłok spraw i pracy sprawił, że urodzinek Olisia nie celebrowaliśmy hucznie, jak to zawsze robimy z pierworodnym Bubkiem.

Oliś miał za to swoje małe urodzinki w przedszkolu, oraz tego samego dnia w domu. Był prze-szczęśliwy, mało co nie spalił sobie rzęsek dmuchając świeczki i dzielnie podzielił się z braciszkiem prezentami (a o to, uhuhu, ciężko!).

 

FG6A9767 FG6A9768-2 FG6A9792-2 FG6A9793 FG6A9805 FG6A9806 FG6A9808-horz FG6A9820 FG6A9840 FG6A9852 FG6A9854

 

Close