bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

wpadka.

ostatnio zadziwiłam samą siebie, mój mózg chyba potrzebował wypoczynku. nocne wstawania wdały się w kość. budzę się rano, słyszę odgłos telewizora – ale nic więcej, patrzę, pierś ma na wierzchu a obok – Brzuszkowy. przeklinam sobie w myślach i jednocześnie cieszę się, że nic mu nie jest. zawsze staram się czuwać w nocy, gdy go karmię, bo wiadomo jak to się skończyć może… wstaję, Bubek siedzi przed TV, a męża… nie ma. patrzę na zegarek, już mocno po 10-tej! czyli, że dał sam sobie radę przez ponad godzinę. wściekła już wymyślam opierdziel dla męża jak wróci, że mnie nie zbudził, a mogło się przecież zdarzyć trylion niebezpiecznych sytuacji, gdy dziecię samo w domu. samo, bo gdy ja śpię jak kamień, to jakby mnie nie było. alarm żadnej syreny mnie nie zbudzi, taką mam przypadłość i już. ale piszę to Wam, bo chciałam się pochwalić, jaki Bubi samodzielny. wysoko na stole Tatko zostawił zakupy śniadaniowe. ot, tak dobrze mam i już, że codziennie je robi. moja ulubiona chałka do dżemu od babci, słodkie rogaliki i jeszcze kilka innych pyszności dla nas z osiedlowej piekarni. i ta właśnie chałka ulubiona była w salonie na stole ‚dziubnięta’, reklamówka od niej w drodze z kuchni do salonu, a zakupy rozwalone. mój synek biedny tak mocno zgłodniał, że sam sobie zorganizował śniadanko. oczywiście wstyd mi za swoje postępowanie, mąż obiecał, że więcej nas tak nie zostawi, <myślał, ze zaraz wstanę, yhy>, ale już wiem, że mój syn przetrwa nawet najgorszy survival!

A czym Wam zdarzały się takie rodzicielskie wpadki? ;)

DSC06997 DSC07008 DSC07009 DSC07017 DSC07027 DSC07128-horz

Podobają się Wam ubranka ze zdjęć? Wystarczy wejść na stronę pini.com.pl i w procesie zamówienia podać hasło Buuba, aby dostać 20% zniżki na ubranka w koparki i kredki :)

 

XOXO
signature
comments [ 21 ]
share
No tags 0
21 Responses
  • Matka Prezesa
    25 . 09 . 2014

    Tak to nie … W sensie nigdy nie było tak, że spałam jak kamień. Ale kiedyś jak mnie rozbudził w środku nocy i chciał pić, to pomyliłam w kuchni kubki i dałam mu się napić mojej niedopitej kawy. ;)

  • Ona Jedna a Ich Dwóch
    25 . 09 . 2014

    Ojjj… a bo to jedna :P Ale opisywać nie będę, bo aż wstyd! Nic się nie martw! Matki tak czasem mają i już :) P.S. teraz możesz spać spokojnie :)

  • Marta Duszyńska
    25 . 09 . 2014

    hm, ja jakoś sobie akurat teraz nie mogę przypomnieć.

    ale niestety przez nieuwagę mojego M. nasz Bobi (starszy) popatrzył się kawą jego. :/

  • mini-wini
    25 . 09 . 2014

    my mamy niestety taką historię

  • Kornelia
    25 . 09 . 2014

    U mnie wczoraj gorzej było. Pochłonięta płaceniem rachunków nie zauwazylam gdy moj syn wylazl na balkon i nozkami sobie przebieral miedzy tymi dolnymi szczeblami…gdyby nie one to dzieciak wylecialby mi z 9 pietra! TO JEST DOPIERO WPADKA!! Myslalam ze zawalu dostane…A balkon niestety musi byc otwierany bo kot ma tam kuwete…A Bubi rozsadny chlopaczek,poradzil sobie sam to mama nie ma sie czym martwic. Chociaz wiadomo,milion mysli co by bylo gdyby. Jak to u mnie wczoraj,az gesiej skorki na sama mysl dostaje.Takie to uroki gdy ma sie wiele na glowie. Aaaa i outfit Bubka super ;) jak lesny krasnoludek :-D

  • matka polka
    25 . 09 . 2014

    Kocham moje dziecko najbardziej na świecie, chucham Dmucham i dbam aby było jak najlepiej (choć tego chyba żadnej matce tłumaczyć nie muszę) ale raz na skrajnym zmęczeniu maluch wyrwał mi się z rąk i upadł, zamarłam, długo plułam sobie w twarz, że do czegoś takiego dopuściłam. Na szczęście nic się nie stało bo bym sobie tego nie wybaczyła. Później rozmawiałam na ten temat z moją przyjaciółką, która pracuje jako terapeuta (potrzebowałam tej rozmowy bo po tym incydencie nie miałam dobrego zdania o sobie jako matce, bo w końcu jaka matka może upuścić własne dziecko), kazała cieszyć mi się faktem, że nic się nie stało, nie zadręczać się i potraktować to jako lekcje.

  • Gabiq
    25 . 09 . 2014

    Ja do dzis pamietam jak Bartus mial jakies 2-3 miesiace i lezal miedzy mna a mezem w lozku (spalismy przy nim na zmiane zeby bron boze nic mu sie nie stalo) i jakims dziwnym trafem oboje przysnelismy ze zmeczenia. Po kilku minutach otworzylam oczy i patrze, ze miedzy nami nie ma dziecka O_O Rozgladam sie po pokoju, a jego nogdzie nie ma O_O Myslalam, ze na zawal zejde, ze ktos sie do nas wlamal i porwal nam dziecko … Okazalo sie, ze Bartek jakims sposobem spelz z lozka (z przodu lozka na ziemi lezala duza poducha, wlasnie na wypadek gdybu nie daj boze kiedys probowal spelznac z lozka), a Bartek wpelz pod lozko, przepelz waska dwumetrowa szczelina i wypelz z drugiej strony O_o

  • kamczi
    25 . 09 . 2014

    Moja najgorsza wpadka przez głupotę to taka, że moja córa spadła mi w nocy z łóżka i rozbiła wargę.. Masakra, wiem…

  • Karolina
    25 . 09 . 2014

    Nam się zdarzyło przysnąć gdy Lena o 6 rano stwierdziła, że będzie się bawić. Nic jej się nie stało bo za bardzo nie miało co, ale oberwała z nudów tapetę w przedpokoju.

  • Rozi
    25 . 09 . 2014

    Oczywiście, że każdemu rodzicowi zdarzają się takie „wpadki”. Pytanie co postrzegamy jako wpadkę? Nasza córcia ma dosyć dużo swobody i gdy miała ok 1,5 roku odwiedziliśmy ciotkę u której Las Tropikalny na podłodze w salonie to norma… zwłaszcza pokaźne kaktusy… siedzimy w 4 dorosłych ludzi i gapimy się jak mała gania za psem… każdy w myślach zastanawia sie czy jej przerywać/ czy wpadnie w te kaktusy czynie?… mądrze prawda? Oczywiście 30 min później pogotowie i wyciaganie igieł z raczek i buzi. A jak była maleńka to również zasnęłam z nia u „cyca” … kiedy się zbudziłam wpadłam w panikę krzycząc „Gdzie jest moje dziecko?!” bo nigdzie jej nie było… a ona zawinęła się w kołderkę – schowała się – żyła…za to ja mało nie umarłam i do dziś pamiętam te „wpadki” jak byłoby to przed chwilą. Zmęczenie, zaćmienie umysłu … zdarza się najlepszym, a My musimy – po prostu musimy to zaakceptować – nie jesteśmy maszynami! Ps. Bubi prawdopodobnie nie raz Was tak miło zaskoczy – dzieciaczki w tym wieku potrafią więcej niż Nam się wydaje :-D

  • Justyna
    25 . 09 . 2014

    Agnieszka Synek Ci dorasta!!! :)

  • FunWithSon
    25 . 09 . 2014

    Hahahah myślałam, że to tylko mi się przydarza!! Ale jestem lepsza :D:
    Od jakiegoś czasu zaczęłam spać z Synkiem (14ms), bo często budził się w nocy i byłam padnięta, a tak mam go bliżej i nie muszę wstawać ;p Po dwóch takich nockach chwalę się Mężowi, że super Jaś jak śpi ze mną to wstaje po 8 i jestem wyspana i w ogóle już zawsze będziemy tak spać. Dzień trzeci. Odespałam sobie te zarwane nocki. Budzę się, dziecka nie ma. Odkyrwam, że jest w salonie, bawi się. Okazało się, że Jasiek od tych trzech dni tak samo jak wcześniej budzi się o 7, ale wstaje sobie i idzie gdzie chce. Od tej pory przyrzekłam sobie, że więcej z nim nie spie ;pp

  • Tedi
    25 . 09 . 2014

    Nie raz niestety zdarzyło mi się przysnąć przy małym. Zawsze jak byłam zmęczona i wiedziałam, że mogę usnąć zwyczajnie zamykałam wszystkie drzwi, gdzie nie powinien mały sam włazić, lub wcześniej wchodziłam z dzieckiem do kojca. Niestety takie sytuacje to norma zwłaszcza, jak się ma dwa maluchy, chore dziecko, lb samemu się jest właśnie chorym.

  • Wronkowa mama
    25 . 09 . 2014

    Bubi przechodzi przez przyspieszony kurs samodzielności :) Ale przynajmniej się wyspałaś ;) Mój Marcin zawsze przynosi mi Wronka do łóżka jak wychodzi do pracy, chciałoby się wtedy jeszcze pospać, ale młody póki co żyć beze mnie nie może…

  • Magda
    25 . 09 . 2014

    A propos zmęczenia:

    Wieczory jakich wiele, wydawać by się mogło, czyli wykąpałam Malucha, dałam mu mleko, nastawiłam pranie, wstawiłam garnek z wodą i czystą butelką celem jej wyparzenia. I stało się – zasnęłam podczas usypiania syna. Miałam położyć się z nim tylko na chwilę. Obudziłam się po 1,5 h. Obudziło mnie poczucie odpowiedzialności- w pół śnie przypomniałam sobie, że muszę powiesić pranie, w przeciwnym wypadku Pisklak nie będzie miał w co się ubrać jutro :); trochę się tego uzbierało. Nie obudziła mnie wcale pamięć o wyparzanej butelce.
    Zerwałam się z łóżka i nie mogłam uwierzyć własnym oczom- w mieszkaniu gęsto było od dymu. Wiadomo od czego. Zadzwoniłam do Ukochanego (przebywał na działce)- bez rezultatu. Kontakt z mamą zakończył się jak wyżej. W końcu zadzwoniłam na Straż Pożarną. Ta wysłała pogotowie. Oczywiście od razu wybiegliśmy z mieszkania. Strażacy gasili „pożar”, podczas gdy ja z Pisklakiem transportowani byliśmy do szpitala. W szpitalu pobrali mu krew, aby wykluczyć bądź potwierdzić obecność substancji trujących w organizmie. Dali mu maskę z tlenem (makabryczny widok) i kazali czekać, czekać czekać…. UDAŁO SIĘ. WYNIK BYŁ NEGATYWNY. Z PISKLAKIEM WSZYSTKO BYŁO OK. PEŁNIA SZCZĘŚCIA.

    Wydarzenie o którym zawsze będę pamiętać.

  • Faszyrka
    25 . 09 . 2014

    OMG niezłe historie… :-/ Ja też mam jedną taką. Wydarzyła się niedługo po tym, gdy mała nauczyła się chodzić. Wbiegła z radością do pokoju, w którym siedział mąż (ja wchodziłam zaraz za nią), potknęła się i upadła na psa śpiącego na dywanie, za kanapą (od strony wejścia nie było go widać). Pies się wystraszył i wyskoczył z zębami. Na szczęście mąż zdążył w ostatniej chwili złapać małą. Od tej pory zawsze wiem, gdzie jest pies i co robi i nie zostawiam ich samych nawet na moment.
    I w zasadzie to jest coś, co chciałabym Ci przekazać. Masz dwa psy i choćby nie wiem jak łagodne były, może się zdarzyć taki wypadek. Przestraszony, wyrwany ze snu pies reaguje instynktownie. Podobnie pies zapędzony w kozi róg, tzn. taki który unika konfliktu, ale ktoś dokucza mu mimo wszystko.
    Pewna znajoma pani opowiadała mi kiedyś, że zostawiła dziecko rysujące sobie kredkami w pokoju. Pies spał. Wyszła do toalety. Gdy wróciła, zastała psa patrzącego na nią błagalnym wzrokiem… zapewne z powodu kredki w tyłku… ;-)

  • TataDa
    25 . 09 . 2014

    Ha! Ja już w szpitalu zdążyłam zasnąć z Małą przy cycu. Trzymałam ją na rękach na wysokim szpitalnym łóżku. Dyskretnie obudziła mnie położna… Póki co jestem bardziej czujna. A Bubiemu należy się order Wyspanej Matki! :)

  • puszeczka do herbaty
    26 . 09 . 2014

    Każda mama ma takie wpadki.Dobrze,że mam 9 latkę w domu czuwa

  • Kasia
    26 . 09 . 2014

    Syn nam kilka razy z łóżka zleciał jak miał ok pół roku do roku. Zanim się tym „pochwaliliśmy” rodzinie, babcia męża (ok 80 lat) się nas pyta: czy już wam spadł z łóżka/przewijaka? Także dzieci spadały i spadać będą ale trzeba na to mocno uważać i nie lekceważyć żadnych objawów po upadku.
    Ja z małym jak był malutki też miałam kamienny sen, on spał ze mną. I raz nie zauważyłam jak mój tata do domu mi wszedł… Od tamtej pory jak ide usypiać dziecko niezależnie od planów wszystko mam pozamykane, wyłączone bym mogła iść spać ;)

  • wisienka
    26 . 09 . 2014

    U nas też sytuacje grożące pożarem :P raz sterylizowałam części do laktatora nad ranem i oczywiście przysnęłam. Na szczęście zdążyło się wygotować tylko pół wody. Później zawsze nastawiałam już budzik, żeby po 15 min wszystko wyłączyć. No i po sprawiedliwości mąż raz spalił nad ranem czajnik jak chciał przygotować córeczce mleko. Nie usłyszał jak się gotuje. Śmierdziało całe mieszkanie, stopiła się plastikowa pokrywka… ale na szczęście nic się nie zapaliło. Ech, wszystko ze zmęczenia. No i ostatnie rzeczy, jakie przychodzą mi do głowy, to kiedy trzymałam w nocy córcię u siebie na klatce piersiowej do odbicia, to zdarzyło mi się ze 3 razy zasnąć i budziłam się po kilku godzinach a ona leżała obok O_o Na szczęście nic się nie stało, ale długo to sobie wyrzucałam… grunt, żeby wszystkie wpadki miały dobre zakończenie.

  • Rasowa Kura Domowa
    28 . 09 . 2014

    ubranka piękne :)
    a z wpadką dałaś mi do myślenie czy u nas coś się wydarzyło

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *