bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Nie mów tego ciężarnej!!!

Ostatnio w tłumnej ilości przeprowadzam brzuszkowe sesje, efekty są zniewalające, ale te krągłe brzuszki czasem cierpią. Gdy ciotka jedna z drugą prawie nie zagląda między nogi czy już nic się nie wykluło, a odebranie kolejnego telefonu generuje to samo pytanie ‚już urodziłaś????’.

Zapytałam Very Important People (VIP ;)) jak to było w ich przypadkach, czego nie znosiły gdy były w tym błogosławionym stanie.

1. Nie pytaj jej czy to będą bliźniaki!!!! -Malwinka z bakusiowo.pl

W ciąży wyglądałam jak kulka. Nie… nie jak kulka. Jak KULA! Przytyłam prawie 30 kg. Przy wzroście 165 efekt był niesamowity. Mąż pozwalał sobie na delikatne „żarciki” tylko podczas mojej fali szczęścia. Nauczył się wyczuwać te chwile kiedy byłam w nieprzeciętnie dobrym nastroju i nazywał mnie siostrą PI i SIGMY (tych kosmitów ze starych bajek).

Dla potwierdzenia zasad604096_1591081667794148_2669933392658857935_ny oczywiście trafiały się wyjątki mojej odporności na żarty męża. Wtedy było źle. Ojj źle! Maciek otrzymywał w odpowiedzi wiadro łez i widok zasmarkanej z rozpaczy kulki, podskakującej w rytm szlochania. Skucha. Prawdziwa skucha.

Trafiały się również przekochane sąsiadki (szczególnie te starej daty) które znały się lepiej niż ginekolog i jedna przez drugą wyrokowały bliźniaki. „Brzuszysko masz wielkie”. To był najlepszy z komentarzy. Brzuszysko wielkie ogarniasz to?! I mówi Ci to babcia, która swoje opony chowa pod gumą od spódnicy. I ja – kulka (oj) kobieta w ciąży otrzymująca cios takim komciem prosto w skołatane burzą hormonów serce mam odnieść się do przeszczerej sąsiadki z należnym jej starości szacunkiem tak?

 

2. Nie zaglądaj do talerza ciężarnej!!! – Kasia z modelsoutfit

Pamiętam jak dzisiaj pytania mojej teściowej i Babci mojego męża, które doprowadzały mnie tym do szału: „ Kasia czemu tak mało jesz, nic nie jesz, jesteś taka chuda?” Jadłam tyle ile chciałam, starałam się przede wszystkim odżywiać zdrowo. Jednak okres ciąży nie oznacza jedz za dwoje, troje i czyń biesiadę przy każdej możliwej sposobności i umieraj niczym bąk z przejedzenia.  Toteż pytanie i zachęcanie mnie do ciągłej konsumpcji doprowadzało mnie mówiąc kolokwialnie do granic mojej wytrzymałości. Jednak opanowana sztuka dyplomacji pozwoliła mi zawsze grzecznie odmówić i odwrócić role przy stole.

Jak już wspominam sobie jedzenie i to czego nie chciałam i nie chce słyszeć, ach mam nadzieje, że mój Mąż kiedyś to przeczyta i przy drugiej ciąży takiej  gafy nie popełni.

Przy wspólnej kolacji z przyjaciółmi. Zamawiam sobie deser, jak powszechnie wiadomo jestem bardzo dużym łakomczuchem. Nagle Mąż patrzy na mnie podejrzliwie i pyta: „ jesteś pewna, że chcesz to zjeść?”  Nie jestem, tak sobie chciałam zamówić dla zabawy żeby popatrzeć. Haha! Całą ciąże byłam szczupła, przytyłam niewiele, a w 7-miesiacu ciąży ludzie odkrywali, że w ogóle w niej jestem. To znaczy, że mogłam sobie zjeść ten jeden deserek, a nawet dwa! J

Pytania o p19oród, a nie boisz się Kasia porodu? Nie, no wcale. Jestem „żółwiem ninja” i niczego się nie boje :P Szczerze mówiąc do dzisiaj nie mam wyobrażenia na temat rodzenia siłami natury i napawa mnie to niepokojem. Franek urodził się przy pomocy cesarskiego cięcia, bo taka była potrzeba. Także nie zadawajcie pytań retorycznych,  przecież każdy się trochę boi.

A nie boisz się ze przytyjesz i nie wejdziesz w rzeczy? Oczywiście, że każdy boi się tego co nowe, nieznane. Zmian jakie zachodzą w organizmie, etc. Jednak ja jestem kowalem swojego losu.  Jak przytyje będę miała cel żeby jakoś to zgubić. Zresztą tu często matka natura stara się nam pomoc i podczas karmienia piersią pomaga szybko zgubić zbędne kilogramy.

 

3. Nie pytaj o termin porodu!!! – Aga z wronek.pl10605993_10153153796319268_6117796253269319276_n

 

Najbardziej nienawidziłam słyszeć gdy ktoś się dziwił, gdy mówiłam mu jaki mam termin porodu. Z jednej strony dawało mi to przekaz taki, że już tyle przytyłam i taka jestem duża, a tu jeszcze tyle czasu zostało do rozwiązania, że pewnie będę wyglądała jak słoń. Z drugiej strony wkurzało mnie to strasznie, bo ta końcówka bardzo mi się dłużyła, zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży i nie chciałam słyszeć, że to jeszcze tyyyle czasu.

 

4. ‚To się dopiero zacznie!’ – nie strasz ciężarnej! – Ania z anielno.pl

Czy Wy też macie wrażenie, że zachodząc w ciążę, nagle stajecie się częścią publiczną. Każdy rości sobie prawo do brzucha i do Twojego ciała. Wszyscy wiedzą lepiej, co ci wolno, a czego nie. Co możesz jeść, a przy czym mogą wyrwać Ci talerzyk. A o czy nie chciałam słyszeć w ciąży.

  1. Tego, że imię jakie wybrałam dla mojego dziecka, jest głupie i staromodne. Nie rozumiem, jak można wtrącać się w takie sIMG_20141022_111346-1024x1024prawy i wmawiać, że moje wybrane jest idiotyczne, a jedynym normalnym imieniem na świecie jest Lena.
  1. Nie lubiłam słuchać mojej przyjaciółki, która opowiadała mi o swoich przypadkach z pracy (prac. służ. zdrowia). To był zakaz nad zakazami. Nie dość, że normalnie człowiek wymyśla sobie czarne scenariusze, to po rozmowie z nią miałam ochotę tylko płakać i walić głową w stół odmawiając paciorek.
  1. Zabobony są hitem. Ja już myślałam, że u mnie tego nie ma, bo jakoś nikt nie praktykuje takich rzeczy, aż tu nagle podczas jednej z rodzinnych imprez, ktoś podbiega i mówi: „Jak Ty siedzisz!!! Tylko nie z krzyżowanymi nogami!!!”. Mój pierwszy zabobon <3 Ale zabobony są głupie, nie słuchajmy ich lepiej.
  1. Czy jest coś bardziej irytującego, niż mówienie mi co się mi się skończy po urodzeniu dziecka? „Zacznie się” „Skończy się”, „Zobaczysz co czuję”. To dla mnie jest do tej pory absurdem, bo dla mnie życie zostało przeorganizowane i tyle. Aaaaa i tłamszenie się nad każdym kilogramem. Wiecie, jak to jest. Każdy kilogram więcej u innej kobiety, poprawia nam humor.

 

5. Nie stwierdzaj od razu, że to będzie dziewczynka! – Ania z pamietnikmamy.pl

Zaobserwowałam, że ciężarna dla ludzi z jej otoczenia wydaje się być bardzo interesującym zjawiskiem i każdy niemal uzurpuje sobie prawo do uwag, tych słodkich, dobrych rad i uszczypliwych pytań na temat ciąży i dziecka.

U mnie na szczęście obyło się bez sprośnych uwag typu: „wyglądasz jak wieloryb” lub „dziecko odebrało Ci urodę, na pewno będzie dziewczynka”.11823839_973554349364119_397458257_n

Nie mniej jednak najczęściej pojawiającymi się pytaniami kiedy byłam w ciąży, których miałam serdecznie dość było:

Będziesz rodzić naturalnie? czy chcesz cesarkę? Tak właśnie padały pytania czy chcesz cesarkę, bo przecież tyle się teraz mówi o cesarkach na życzenie. To pytanie zadane w taki wścibski sposób wydawało mi się wtedy wkraczaniem w jakąś moją intymną sferę, którą wtedy wolałam zachować dla siebie.

Czy chciałabyś mieć dziewczynkę czy chłopczyka? To pytanie doprowadzało mnie do szału bo tak naprawdę moja ciąża była od początku ciążą wysokiego ryzyka. Jedynie czego chciałam to urodzić zdrowe dziecko a takie gdybanie i pytania tego typu działały na mnie w ciąży jak płachta na byka.

Patrząc z perspektywy czasu teraz te pytania nie wydają mi się aż takie nietaktowne jak wtedy kiedy byłam w ciąży. W stanie błogosławionym każdą jednak uwagę w stosunku do mnie i ciąży przeżywałam z podwojoną mocą i było to zupełnie niepotrzebne. A czy wszystkie ciężarówki tak mają? Nie wiem. Ja tak bynajmniej miałam :)

FG6A0712

Uśmiałam się czytając historie dziewczyn!!! Sama nienawidziłam pytań na temat tego jaki poród się szykuje i ignorancji osób w kolejkach ;) Was poproszę o kontynuacje wpisu w komentarzach i dzielenia się nim z innymi. Może w końcu trafi to do społeczeństwa!!! 

 

XOXO
signature
comments [ 41 ]
share
No tags 0
41 Responses
  • Chmieloove
    08 . 08 . 2015

    ojj Ja pamiętam jak koleżanka (znawczyni bo przecież urodziła przed poczęciem mojej córci) za każdym razem mówiła
    – nie jedz kurczaków bo są na sterydach!
    -sos wasabi ? zwariowałaś na pewno poronisz!
    Coca-cola? zmienia kod genetyczny dziecka!
    Parówki jesz? to same śmieci …
    Od tego gadania przestałam ją w końcu odwiedzać bo jeszcze parę wizyt i musiałabym się żywić energią słoneczną!

  • Hello Belly
    08 . 08 . 2015

    Straszenia i ja nienawidzę. Na początku ignorowałam, ale teraz jak słyszę „Zobaczysz, skończy się…”, „Ciesz się, bo po porodzie będzie gorzej…” mowie wprost że nie chcę tego słuchać (czasami ostrzej;-))
    O poród też się pytają, czy się boję, ale o dziwo się nie boję bólu związanego z porodem, a bardziej tego czy z córcią będzie wszystko dobrze. Kiedy mówię to matkom ktore rodziły naturalnie nie wierzą, ale tak jest i to niektóre wkurza, że nie mogą mnie wystraszyć swoimi opowieściami o pęknięciach nacinaniach itp.;-)

  • malina
    08 . 08 . 2015

    O mamo. Ten wpis idealnie obrazuje stan w jakim sie teraz znajduję… Jestem w 31 tc i ciągle słyszę:” o rany, ale duzy brzuch”, „ale dużo jesz”, „ale się zaokraglilas”… Słysząc to po prostu się gotuje! Szczególnie, ze wcześniej miałam niedowage i tym samym osobom też nie podobał się mój wygląd i ilość jedzenia jaką spozywalam! Z resztą… Jak ma wyglądać kobieta w ciąży?! Jakbym była pierwszą ciężarną na tym swiecie… Najlepszy był mój teść który do najszczuplejszych od dawna nie należy… Wypali: oho, masz już większy brzuch ode mnie! Albo babka mojego męża… Już przybralas tu i tu. I w ramionach taka się zrobiłaś… Wcześniej przeszkadzało jej to ze byłam chuda…
    Jak tu nie wpaść w depresję przedporodowa?!
    Z imieniem dziecka też się już przekonaliśmy… Podaliśmy kilka które nam się podobaja… Stwierdzam, że to był pierwszy i ostatni raz. To nie ladne, to się z kimś kojarzy. Masakra. Teraz po prostu ich unikam, a trzymam się tylko dzięki mężowi. On ani razu nie powiedział że źle wyglądam, czy też grubo.

  • emilyhome
    08 . 08 . 2015

    mnie najbardziej irytowało w drugiej ciąży-chłopczyk to będziecie mieli parkę, na pewno chcieliście
    już masz termin i jeszcze nie urodziłaś (i codzienne telefony czy coś się nie dzieje)
    a tak na marginesie super wpis:)

  • Emilia
    08 . 08 . 2015

    A mnie atakowano inaczej. Często słyszałam na przykład „No to w końcu w domu posiedzisz zamiast biegać ciągle na siłownię”, „No to teraz będziecie mogli się psa w końcu pozbyć, jak będzie dziecko to nie będzie wam już potrzebny” – wtf? A z racji tego, żę przed ciążą bardzo dużo schudłam i niestety w ciąży wszystko wróciło plus coś ekstra, to często słyszałam „No przecież było wiadomo, żę nie wytrzymasz na tej diecie i się znowu spasiesz”. Paru znajomych przestało być znajomymi. Ja w ogóle nie wiem skąd ja niektórych wzięłam.

  • Nefertari
    08 . 08 . 2015

    Byłam wegetarianką (dopiero po porodzie – gdy dostałam na pierwsze „połogowe”, „laktacyjne” śniadanie: suche kromki chleba, masło i dwie parówki – „nawróciłam się”), w ciąży także. Nie czułam potrzeby jedzenia mięsa, a jeśli takowa mnie – z rzadka, bo z rzadka, ale jednak – naszła, robiłam sobie wyjątki, mąż był wtajemniczony :P Niemniej wegetarianizm był moją dietą dominującą (zachcianek babki w ciąży nie liczmy, po prostu :P). I słyszałam od babci, teściowej czy – i to wkurzyło mnie najbardziej – jej koleżanek, że powinnam podjeść sobie mięska, że dziecko tego potrzebuje itd… Kiedy koleżanki teściowej usłyszały, że jestem wege zaczęły niemalże „akcję” dydaktyczną, mającą na celu uświadomić mi, jaki błąd robię. Najbardziej rozśmieszyło mnie hasło jednej z nich: „Wszystkie moje koleżanki wegetarianki, kiedy były w ciąży rzuciły tę diet i znów jadły mięso!” Po pierwsze, wątpię, by w KAŻDYM przypadku wyglądało to tak radykalnie, raczej jako zachcianka właśnie (i jak moje jedzenie mięsa w okresie laktacji – po prostu byłam cholernie głodna, a mięso łatwiej przyrządzić i szybko zaspokaja głód – ot, iście na łatwiznę), po drugie wątpię, by miały tyyyyle tych koleżanek wegetarianek właśnie, żeby – dajmy na to – średnia dokonywanych przez nich wyborów miała być dla mnie wiążąca :P
    Tak to jest jak ktoś myśli, że wie lepiej i chce Cię zmienić dla Twojego „dobra”…

  • Katarina
    08 . 08 . 2015

    Jestem w drugiej ciąży. Moja pierworodna ma 1,5 roku. Odkąd zaczęliśmy z męeęm planować powiększenie rodziny, oboje byliśmy zdania, że między dziećmi (marzy nam się trójka) nie chcemy zbyt dużej różnicy wieku. Udało nam się i jestem teraz w drugiej ciąży, a między dziećmi będzie równo 2 lata. Po tym przydługim wstępie ;) przechodzę do meritum – bardzo, ale to bardzo denerwują mnie zawoalowane uwagi rodziny i znajomych, że druga ciąża jest wynikiem wpadki, no bo kto by chciał świadomie tak szybko kolejne dziecko, prawda? I oczywiście nr 1 tej niechlubnej listy ” to pewnie teraz macie nadzieję, że będzie chłopczyk?” „oby był chłopiec, to będzie parka” Ręce człowiekowi opadają na takie słowa…

  • mutrynki.pl
    08 . 08 . 2015

    Dziewczyny powiedziały już wszystko :)! Ja jeszcze nie lubiłam pytania „Jak się czujesz?”, normalnie ludzie pytają się „Co słychać”, a w ciąży tylko, jak się czujesz i jak się czujesz? Czułam się jak osoba chora, która musi tłumaczyć się całemu światu, że jest zdrowa i wszystko u niej OK. Spokojnie to tylko CIĄŻA ;).

    • Inna
      09 . 08 . 2015

      Ooo… To nie jestem sama. Siostra mojego męża i jego rodzice nie mogą do dziś zrozumieć jak mogłam zabronić pytać się o samopoczucie. Przecież to naturalne (nieważne, że dla nich, a nie dla mnie).
      I do dziś siostra mojego męża nie może mi zapomnieć (teściowa pewnie też, ale na szczęście do tego nie wraca) jak mnie teściowa powitała w drzwiach pod koniec ciąży tekstem „witam grubaska”, a ja się obruszyłam i powiedziałam, że to nie było miłe i nikt by tego jako komplement nie potraktował. Wykazałam się wtedy kompletnym brakiem wychowania bo to były urodziny teściowej i powinnam była przyjąć „komplement” z uśmiechem.

    • Kasia Harężlak
      10 . 08 . 2015

      Ja też tego nie lubiłam – pierwsze pytanie zawsze i wszędzie „Jak się czujesz”. Drugie – „Jeszcze pracujesz?” – czy to na prawdę coś dziwnego? No i niezrozumienie naszego wyboru imienia, jak u Ani bardzo mnie irytowało. Po narodzinach wszyscy mówią, że imię bardzo mu pasuje, ale czego się nasłuchałam w ciąży, to moje :)

  • Aga
    08 . 08 . 2015

    Pod koniec ciąży usłyszałam od jednej znajomej „a ty jeszcze sie nie sypiesz?” no pobiła wszystko co slyszalam wcześniej….no i komentarze typu ale wam sie udalo że teraz chłopiec doprowadzaly mnie do szału. W pierwszej ciąży znajomy zapytal mnie czy chłopak czy dziewczyna(sam ma syna) jak odpowiedziałam że dziewczynka zrobił tak skwaszona mine jakbym co najmniej kosmite miała urodzić i powiedział „to szkoda” byłam w takim szoku że nic nie odpowiedziałam tylko sobie poszłam.

  • Agaa
    08 . 08 . 2015

    Ojej a ja wciąż pamiętam słowa mojej ukochanej babci :”Aga… Chyba Ci się duzo przytylo. Jakaś Ty duża!” Albo Pani anestezjolog po 4 próbie wkucia do znieczulenia przed operacją c.c. Na stole operacyjnym w pełnym rozwarciu:”ile Pani przytyła?” A ja ze 22kg co wydawało mi się mało spektakularnym osiągnięciem. A odp anestezjolog bezcenna :”no widać. Widać.”

  • Iza D
    08 . 08 . 2015

    To ja nie lubię pytania: I jak sie czujesz? Dobrze się czujesz?
    Nie, kurka, umieram. Akurat miałam pierwszą i mam drugą (18 tc) łatwą ciążę i czuję się bardzo dobrze, a takie ciągłe pytania doprowadzają mnie do szału. W końcu nie umieram, wręcz przeciwnie ;)
    Pytania o termin porodu mnie nie denerwowały, jedynie jak musiałam tłumaczyć, ze nie, nie pomyliłam się i zostały mi 3 tygodnie, a nie 3 miesiące, bo brzuch miałam mały i przytyłam tylko 6 kg. Teraz w sumie słyszę wciąż, że nic nie widać, schudłam, jestem blada i takie tam :P Ale widać taka moja uroda, że ja w ciąży chudnę. Dobrze, że jedzenia we mnie nie pchają :)

  • asia
    08 . 08 . 2015

    Ja w ciąży nie byłam, ale pamietam coś, co powiedziała mi moja mama- mocno ją to bolało… od narzeczeństwa planowali z tata dużą rodzinę. Mam 4ke rodzeństwa ( czasem się kłócimy, ale nie oddałabym ani jednego z nich, taka liczba rodzeństwa to jedna z moich najlepszych rzeczy w życiu:-)) kiedy mama byla w ciąży z najmłodszym bratem uslyszala w autobusie : ja nie wiem, mamy XXI wiek, przecież przed ciążą da się zabezpieczyć. ..i jak tu się ma czuc matka kochająca swoje dzieci i pragnaca dużej rodziny?

  • Monika
    09 . 08 . 2015

    Najgorsze były kobiety, matki zresztą. W pracy też nie było najprzyjemniej. Właśnie zachowanie „bab z roboty” (praca biurowa, administracja publiczna) sprawiło, że w 7 mc postanowiłam podarować sobie nerwów, chociaż czułam się całkiem nieźle. Przywitania typu jak się masz TIRÓWKO (taki żarcik dla ciężarówko), albo „chłopak będzie? pewnie chłopaka łatwiej zrobić”, albo „gorszego momentu nie mogłaś wybrać „(dzieciątko wyczekiwane i wymarzone, jak nic na świecie). I takie codzienne od pań lekko mówiąc sporych: nawet kostki już ci spuchły ( w ciąży przybyło 14 kg, jestem raczej chudziną więc poza brzuszkiem i ogólnym lekkim zaokrągleniem niewiele było widać a nawet gdybym przytyła 30 kg albo i 50 kg, to co ja się pytam), albo „wreszcie masz dupsko i cyc”, albo „skończy się twoje bieganie” (biegam, bo lubię i w ciąży też trochę truchtałam). I standardowe: „skończy się wszystko”, „dzieci to wampiry”, „włosy takie ładne, a wszystko wypadnie” i takie tam przyjemności ( włosów wypadło niewiele, maluszek wymaga troski a świat zmienia lekko proporcje, ale przecież w tym właśnie rzecz) :) Na koniec najbardziej wpirzało mnie telefonowanie po kilka razy dziennie czy już i dlaczego jeszcze nie, codzienne wizyty teściów celem oględzin i wymacania czy wszystko z brzuchem gra przy jednoczesnym przesiadywaniu godzinami ( leżeć mi się już chciało, ale dzielnie piekłam ciasta, robiłam kawki i herbatki i wymieniałam talerzyki na czyste, co by nie było). I prośba teściowej,prawie ze łzami w oczach czy mogę jej zadzwonić jak się zacznie, bo ona sobie z teściem poczeka pod porodówką, żeby być na bieżąco…:) Finalnie mąż zadzwonił do teściów jak już Synek spokojnie sobie ciamkał te moje piersi. Swoją drogą dobrze, że nie zbieracie rad w temacie karmienie piersią i karmienie. To też niezłe pole manewrów:) Mam kilka koleżanek w ciąży i trzymam mocno język za zębami.

  • Estera
    09 . 08 . 2015

    Tak się składa, że temat ten jest dla mnie bardzo aktualny, bo oczekuję na przyjście małego Tymka. Najbardziej irytujące jest chyba to, że otoczenie zaczyna cię nagle zauważać i obdarzać szczególną atencją. Mierzi mnie ta nadopiekuńczość, która sprawia, że czuję się jak ułomna bądź jak nieświadome niczego dziecko. Pytania typu: „Jadłaś śniadanie?”, „Będziesz jadła obiad/co będziesz jadła na obiad?”, „Kopie. Czujesz ruchy?” i „Ile przytyłaś? Ważysz się codziennie?” doprowadzają mnie już do szału. Nagle mój brzuch stał się obiektem czułości i wszyscy chcą go dotykać i głaskać. Kolejna kwestia: planowanie mojego życia bez konsultowania się ze mną – bo nagle wszyscy wiedzą, co jest dla mnie najlepsze.
    Powoli dochodzę do wniosku, że reakcje otoczenia zamiast mi pomagać, sprawiają że marzę, żeby było już po wszystkim.

  • Minka
    09 . 08 . 2015

    Mnie też irytują ciągle teksty „zobaczysz jak to jest: dziecko, dom, praca”, „zobaczysz, wszystko się zmieni”, „ojej jaki ty masz duży brzuch”…Jak miałam niedawno ochotę na loda(na ogół nie jem słodyczy), ale jestem taka happy, że zaczęłam 7 miesiąc , że chciałam zaszaleć, to usłyszałam: „no tak na kogoś trzeba zgonić, lepiej byś marchewką albo jabłkiem świętowała” a najlepsze „nie użalaj się nad sobą, nie ty jedna chodzisz w ciąży”. No i standard, czyli „ile przytyłaś?”. A co to przepraszam kogo obchodzi??!!

  • Eliss
    09 . 08 . 2015

    Najgorsze zdanie w ciazy? „Wyspij sie na zapas”

  • Roksana
    09 . 08 . 2015

    Hej dziewczyny, ja rozumiem, że to jest wkurzające, że macie dość komentarzy typu „Ale przytyłaś!” albo „Nie jedz tyle bo … ” itp. Nie powinno sie komentować wyglądu, jedzenia, płci itp. ALE ALE ALE! Zrozumcie i nauczcie sie odróżniać kiedy ktoś okazuje uprzejme zainteresowanie widząc Was w ciąży. Nie każdy wie o co zapytać, dlatego pyta „Jak sie czujesz?” „Na kiedy termin?” „Jakie imie?” Bo widząc Was w ciąży chce być miłym i okazać sympatię. Nie musi to być zaraz oznaka bycia wścibskim. Ja np wolałabym takie pytania (oczywiście bez zbędnych komentarz na mój temat) niż całkowite zignorowanie mojego widocznego (błogosławionego) stanu. PEACE!

  • Marta
    09 . 08 . 2015

    Ja dostawałam szału jak teściowa wmuszala we mnie tony jedzenia „musisz jeść!”. Co najgorsze jedzenia tłustego, ciężkiego… Brrr… I tym sposobem przytyłam 22 kg. Jak teściowa nie wracała mi się do talerza tylam średnio kilogram na 6 tygodni, jej interwencja niestety była szybka. Teksty typu: ale przytylas, będą bliźniaki itp to nic. Ja od połowy ciąży miałam polegiwac ale jak to zrobić mieszkając z tesciami? Pod koniec ciąży mój teść oznajmił : jak masz leżeć to lez, bo jakby się coś stało to żeby nie było ze przeze mnie…. Na szczęście Marcyś ma 3 miesiące, jest cały i zdrowy, a my niedługo się wprowadzamy ;-)

  • Malwina
    09 . 08 . 2015

    Nic nie pobije dwóch tekstów które usłyszałam w ciąży. Na początku ciąży gdy jeszcze pracowałam szef rozmawiał ze swoim współpracownikiem, który na mój widok skwitował: jakoś mało inwestowales w edukację seksualna swoich pracownic. Zagotowało się we mnie i doszłam do wniosku że to nie są warunki odpowiednie dla ciężarnej. A drugi tekst usłyszałam na sali operacyjnej od pani anestezjolog. Przed ciążą nie należałam do szczupłych, a w ciąży przybyło mi jeszcze 30 kg, bo miałam problemy z zatrzymywaniem wody w organizmie. Dzień po porodzie spadło mi z wagi 15 kg i pierwszy raz od dawna ujrzałam swoje kostki. A pani doktor powiedziała jakby mnie nie było obok niej: jak można się tak spaść…..gdyby nie to że byłam przerażona operacją która mnie czekała i bałam się o dziecko na pewno nie pozostawilabym tego komentarza bez odpowiedzi, czasem ręce opadają

  • Kornelia
    09 . 08 . 2015

    Mnie wkurzały wyrocznie,że chyba szybciej się wykluje bo mam taki duży brzuch. A niestety, rozwiązanie wyszło aż tydzień po terminie :)
    Skoro nie masz rozstępów teraz (7 miesiąc, ciąża z synem) to nie znaczy,że ich jeszcze mieć nie będziesz. Nie ciesz się tak! … No i z 8 miesiącem poharatało mnie na maksa…
    Że po twarzy widać (w ciąży z córką) że będzie ponownie syn. Jakże grubo się mylili…
    Powinnaś jeść za dwoje !!! Nie pomagały tłumaczenia,że moje dzienne zapotrzebowanie w tym stanie to tylko 300kcal więcej.
    Wyśpij się na zapas, bo zaraz się zaczną nieprzespane nocki. A to się tak da? Wyspać na zapas?

  • Margo
    10 . 08 . 2015

    NIE DASZ SOBIE Z NICZYM RADY
    Mnie najbardziej zirytował kiedyś mój teść. Na samym początku ciąży (ponieważ moja mama zmarła ponad rok temu, moja teściowa czuje się w obowiązku żeby mi pomóc i trochę wynagrodzić mi stratę) teściowa stwierdziła, że przyjedzie do nas po porodzie na 2 tygodnie albo więcej i będzie mi pomagać. Grzecznie powiedziałam, że owszem niech przyjadą obejrzą malucha ale poradzę sobie tym bardziej, że mój mąż będzie mieć 2 tygodnie urlopu. No i wtedy mój teść raczył mnie oświecić, żebym nie była taka chop do przodu bo to mi się tylko tak wydaje, że to wszystko takie chop i już, bo ja sobie tego nie wyobrażam i napewno nie dam rady. No dziękuję bardzo, owsze pojawienie się dziecka wywraca życie do góry nogami, wiadomo, że pierwsze dni są ciężkie, nie dość że zmęczenie po porodzie obciążenie nową sytuacją, ale na litość Boską to jest naturalne i każda kobieta tak ma! Kiedy tak powiedziałam to usłyszałam, że siostrze mojego męża też się tak wydawało a potem taka była wdzięczna, że teść jeździł i pomagał. No ok mieszka na sąsiednim osiedlu to jeździł i pomagał do mnie ponad 350 km raczej jeździć nie będzie.
    Mój teść jest osobą nadwymiar opiekuńczą i jakby mógł to zrobiłby za człowieka wszystko i co 5 minut pyta co komu podać i zrobić. Ja szybko musiałam być samodzielna bo moi rodzice zawsze dużo pracowali i jestem wychowana na osobę bardzo samodzielną, owszem lubie kiedy ktoś mi czasem pomoże albo w czymś wyręczy ale nie lubię takiego narzucania się na siłę.

  • justynaa
    10 . 08 . 2015

    Jestem mamą bliźniaków, wyobraźcie sobie dopiero te teksty ;)

  • Sylwuś
    10 . 08 . 2015

    Mnie w ciazy strasznie denerwowalo gadanie bratowej jej syn (istny szatan ) ma 3 lata i strasznie nie dobry jest wiec ciagle slyszalam „ciesz sie ze masz juz dziecko ale jeszcze nie placze i nie pyskuje” „zobacz co cie czeka” do szlu mnie to doprowadzalo bo przeciez moje dziecko wcale nie musi byc takie jak jej a poza tym ja nie moglam sie juz doczekac narodzin mojej corci

  • Gosia
    10 . 08 . 2015

    Oooo… ja strasznie nie chciałam słuchać o przerażających porodach, okropnej opiece w szpitalu czy o jakiś historach zchorymi dziećmi lub ich śmierci które babcie i ciotki akurat gdzieś usłyszały albo było tak u nich we wsi (wieś 5 domów a historii tyle, że mogliby tam CSI kręcić ;) ). Mimo że urywałam wpół słowa i mówiłam że nie chce tego słuchać, albo, że już o tym wiem to i tak rozmówca konynuował uroczą historię o bitych dzieciach…

  • Daniela
    10 . 08 . 2015

    Najgorzej denerwowały mnie osoby, które po porodzie (a ze względów zdrowotnych miałam robioną cesarkę i na dniach będę miała kolejną) mówiły mi, że się nie nacierpiałam i nie wiem co to znaczy urodzić dziecko. Szala goryczy się przelewa, bo co taka matka, która rodziła naturalnie może mówić o powikłaniach po cesarce i bólu jaki towarzyszy przez pół roku od niej.

  • Kasia
    10 . 08 . 2015

    W ciąży spotkały mnie podobne przykrości jak te opisane w artykule. Ignorowalam je. Teraz natomiast unikam ludzi bo prawie każdy zagląda do mojego wózka i prawi uwagi „to się mama ma” „oj jak tu dać radę z dwójką „. Sory ale moje bliźniaczki to najlepsze co mogło mnie spotkać.

  • Marta
    10 . 08 . 2015

    Wyśpij się na zapas bo potem to już się nie wyśpisz (to drugie dziecko i z obydwiema jestem mamą wyspaną)
    To drugie na pewno nie będzie takie grzeczne jak pierwsza
    Jedz, jedz, jedz. Co ty jesz. A dlaczego nie jesz. Ty teraz powinnaś dużo jeść. A co ty tam zjadłaś. Ty jedz nie myśl o sobie o dziecku myśl.
    Wy to teraz macie dobrze, kiedyś to pieluchy się prało, nie było nic…. – itd. istny raj mamy teraz

  • kasia
    11 . 08 . 2015

    Mistrzami irytujacych pytań są tesciowie, gdyby zapytał ktoś na ulicy pewnie nie zdenerwował by mnie tak jak oni… „jak się czuje” i tu pada imię … no klamiemy, że nie wybraliśmy imienia, po prostu nie chcemy im powiedzieć… szkoda, że przy tych pytaniach obrzydzaja mi kolejne imiona! „Dolne usta Ci zgrubialy „, „oo jak Ci brzuch urósł ” a co, miał się zmniejszać w ósmym miesiącu? ! Trzeba przeżyć…

  • Sylwia
    11 . 08 . 2015

    Podczas ostatniego spotkania ze znajomymi mąż zwrócił się do mnie (będącej w 30 tc) per „pupuni”.. Musiałam sama zainteresowanym wyjaśnić, że tak starszy synek nazywał jeszcze nie dawno swojego hipopotama;) Jak tu się na nim zemścić??! Pozdrawiam Cię serdecznie – z zainteresowaniem tu zaglądam, gdyż mam dwuletniego synka, a za chwilę pojawi się córeczka:)

  • Mamatorka
    11 . 08 . 2015

    Standardowe pytanie: Jak się czujesz … ile razy można zapytać o to samo!
    Pod koniec ciąży, kiedy słyszałam: „Jeszcze nie urodziłaś” to miałam ochotę odowiuedzieć, że urodziłam, ale przyzwyczaiłam się do brzucha, więc noszę poduszkę ;)

  • Madlen
    20 . 08 . 2015

    Racja ludzie dają sobie prawo do dotykania brzucha, oceniania wyglądu, określania płci dziecka ect etc etc . Zabobony to rzecz przez które straciłam sporo nerwów, od początku zastrzegłam sobie, że nie chcę słuchać tych bzdur. Pewnego razu gdy mama zafarbowała mi włosy jej siostra powiedziała mi, że dziecko będzie rude ! O mój Boże ale tragedia ( pomyślałam z ironią ) odpowiedziałam, że dla mnie może mieć nawet fioletowe włosy byle było zdrowe. Jeszcze lepszy tekst usłyszałam ostatnio gdy moja kuzynka wyliczyła mi kiedy urodzę – OMG co jeszcze !!!???? Dodam , ze z wykształcenia jest gastronomem nic z medycyną nie ma wspólnego…. Chyba nie muszę tego komentować. Strasznie mnie irytowało, gdy kierowano w moją stronę teksty: ale bym się śmiał gdyby urodził się chłopak. Co to ma być gdzie takt?! Moja ciąża była wyczekana, wymarzona i wymodlona, kto i jakim prawem może zabrać mi radość z tego, że poznałam płeć dziecka i mówię do brzuszka po imieniu. Gotowało się we mnie za każdym razem gdy to słyszałam. Tak samo kwestia rad doświadczonych już mam. Nie zjadłam wszystkich rozumów świata, ale rady dawane z sposób taktowny , w formie ciekawostek i dodatkowej wiedzy są ok. Ale krzywienie się na to jaki mam pogląd na wychowanie dziecka sprawia, że nie mam ochoty więcej rozmawiać z taką osobą. Długo mogłabym wymieniać porady i komentarze. Ogólnie uważam, że ludziom brakuje taktu , mówią co im ślina na język przyniesie. Myślę, że w przypadku gdy swe opinie kieruje się do ciężarnej warto się zastanowić czy nie lepiej ugryźć się w język. Dodam tylko, że tekst bardzo trafiony ;) Pozdrawiam

  • Gosia
    23 . 08 . 2015

    Mi ciągle powtarzano, że będę miała anemię, albo pytano czy nie boję się, że z dzieckiem będzie coś nie tak skoro nie jem mięsa, Anemii nie miałam, a nawet nie brałam witamin. Z dzieckiem też wszystko ok – wyrósł na zielsku całkiem nieźle. doprowadzało mnie to wtedy do szału.
    Jeśli ktoś przywitał mnie zdaniem „cześć grubasku” już mógł zapomnieć o uprzejmościach z mojej strony w danym dniu.

  • edi
    05 . 09 . 2015

    to moja pierwsza ciąża…strasznie denerwuje mnie i boli porównywanie do i nnych ciężarnych, moja córka jest w starszej o m-c ciąży i ma mniejszy brzuch…a co to kogo obchodzi?! nie tyj, nie jedz tyle…itd

  • OpinieMamy
    06 . 09 . 2015

    Mnie najbardziej wkurzało pytanie o to jak będę rodzić. Na wiadomość, że chcę rodzić naturalnie z reguły wszyscy się krzywili i dziwili, że nie wybrałam cesarki. Padało wtedy rutynowe pytanie „a ile kosztuje cesarka?” W podtekście, że pewnie dużo i mnie nie stać, ale ja odpowiadałam zgodnie z prawdą, że „nie mam pojęcia, bo się tym nie interesowałam”. I tu z reguły następowało kolejne zdziwienie, że niby jak to, JA NAPRAWDĘ chcę rodzić naturalnie? .. :)

  • GadkaMatka
    23 . 09 . 2015

    Najlepsze komentarze ” a ta ciaza to jeszcze aktualna” choć urodziłam w 36 tygodniu … wyglądałam jak wieloryb!

  • Sandri
    09 . 10 . 2015

    Moja pierwsza ciaza i przytylam bardzooo duzzoooo nie wiem czy i w ogole uda mi sie wrocic do poprzedniej wagi :( Ale nie moge przestac jesc hehe :) Mamusie, zastanawiam sie czy przymowanie suplementow diety ma sen? Oczywiscie nie chodzi o preparaty na schudniecie :), ale o takie żebym mi i mojemu maluszkowi nie brakowalo witamin. Poradzcie cos

    • Buuba
      09 . 10 . 2015

      no pewnie że ma sens!!! kwas foliowy to podstawa dla rozwoju maluszka, kwasy dha dla rozwoju mózgu!
      ja żadnej swojej ciąży bez suplementacji nie wyobrażam sobie… :)

  • kaska
    25 . 10 . 2015

    marysiuu nie przejmuj sie po dodatkowe kg szybko rzucisz zobaczysz:) ja mialam tak samo a teraz waze mniej niz przed ciaza :) Suplementy tak ja przyjmowalam, lekarz sam powiedzial zeby brac wiec brala, prentala classic.

  • Lola
    03 . 11 . 2016

    Ja co impreza słyszę: ooo jeszcze długo się nie napijesz, tak jakbym bez tego nie mogła się obejść, a za chwilkę: ale lampka wina ci nie zaszkodzi, nalej jej, to jest nawet zdrowe, no napij się! Wrrr, i te ciągłe teraz to wam się skończy, ja już nie śpię w ogóle od 2,5 roku, skończy ci się wylegiwanie, albo twój mąż za ciebie sprząta? Ja wszystko sama robiłam, mi nikt nie pomagał no i jeszcze relacje z porodu – normalnie masakra, krew sika, ON na pewno tego nie wytrzyma. A wiecie co jest najgorsze? Że to wszystko słyszę od jednej osoby, powiedzcie czy to ja jestem uprzedzona czy co? Dla mnie ciągłe straszenie kogoś nie ma nic wspólnego z życzliwością, już wolę pytania: jak się czujesz?

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *