Close
Nie mów tego ciężarnej!!!

Nie mów tego ciężarnej!!!

[fb_button]

Ostatnio w tłumnej ilości przeprowadzam brzuszkowe sesje, efekty są zniewalające, ale te krągłe brzuszki czasem cierpią. Gdy ciotka jedna z drugą prawie nie zagląda między nogi czy już nic się nie wykluło, a odebranie kolejnego telefonu generuje to samo pytanie ‚już urodziłaś????’.

Zapytałam Very Important People (VIP ;)) jak to było w ich przypadkach, czego nie znosiły gdy były w tym błogosławionym stanie.

1. Nie pytaj jej czy to będą bliźniaki!!!! -Malwinka z bakusiowo.pl

W ciąży wyglądałam jak kulka. Nie… nie jak kulka. Jak KULA! Przytyłam prawie 30 kg. Przy wzroście 165 efekt był niesamowity. Mąż pozwalał sobie na delikatne „żarciki” tylko podczas mojej fali szczęścia. Nauczył się wyczuwać te chwile kiedy byłam w nieprzeciętnie dobrym nastroju i nazywał mnie siostrą PI i SIGMY (tych kosmitów ze starych bajek).

Dla potwierdzenia zasad604096_1591081667794148_2669933392658857935_ny oczywiście trafiały się wyjątki mojej odporności na żarty męża. Wtedy było źle. Ojj źle! Maciek otrzymywał w odpowiedzi wiadro łez i widok zasmarkanej z rozpaczy kulki, podskakującej w rytm szlochania. Skucha. Prawdziwa skucha.

Trafiały się również przekochane sąsiadki (szczególnie te starej daty) które znały się lepiej niż ginekolog i jedna przez drugą wyrokowały bliźniaki. „Brzuszysko masz wielkie”. To był najlepszy z komentarzy. Brzuszysko wielkie ogarniasz to?! I mówi Ci to babcia, która swoje opony chowa pod gumą od spódnicy. I ja – kulka (oj) kobieta w ciąży otrzymująca cios takim komciem prosto w skołatane burzą hormonów serce mam odnieść się do przeszczerej sąsiadki z należnym jej starości szacunkiem tak?

 

2. Nie zaglądaj do talerza ciężarnej!!! – Kasia z modelsoutfit

Pamiętam jak dzisiaj pytania mojej teściowej i Babci mojego męża, które doprowadzały mnie tym do szału: „ Kasia czemu tak mało jesz, nic nie jesz, jesteś taka chuda?” Jadłam tyle ile chciałam, starałam się przede wszystkim odżywiać zdrowo. Jednak okres ciąży nie oznacza jedz za dwoje, troje i czyń biesiadę przy każdej możliwej sposobności i umieraj niczym bąk z przejedzenia.  Toteż pytanie i zachęcanie mnie do ciągłej konsumpcji doprowadzało mnie mówiąc kolokwialnie do granic mojej wytrzymałości. Jednak opanowana sztuka dyplomacji pozwoliła mi zawsze grzecznie odmówić i odwrócić role przy stole.

Jak już wspominam sobie jedzenie i to czego nie chciałam i nie chce słyszeć, ach mam nadzieje, że mój Mąż kiedyś to przeczyta i przy drugiej ciąży takiej  gafy nie popełni.

Przy wspólnej kolacji z przyjaciółmi. Zamawiam sobie deser, jak powszechnie wiadomo jestem bardzo dużym łakomczuchem. Nagle Mąż patrzy na mnie podejrzliwie i pyta: „ jesteś pewna, że chcesz to zjeść?”  Nie jestem, tak sobie chciałam zamówić dla zabawy żeby popatrzeć. Haha! Całą ciąże byłam szczupła, przytyłam niewiele, a w 7-miesiacu ciąży ludzie odkrywali, że w ogóle w niej jestem. To znaczy, że mogłam sobie zjeść ten jeden deserek, a nawet dwa! J

Pytania o p19oród, a nie boisz się Kasia porodu? Nie, no wcale. Jestem „żółwiem ninja” i niczego się nie boje :P Szczerze mówiąc do dzisiaj nie mam wyobrażenia na temat rodzenia siłami natury i napawa mnie to niepokojem. Franek urodził się przy pomocy cesarskiego cięcia, bo taka była potrzeba. Także nie zadawajcie pytań retorycznych,  przecież każdy się trochę boi.

A nie boisz się ze przytyjesz i nie wejdziesz w rzeczy? Oczywiście, że każdy boi się tego co nowe, nieznane. Zmian jakie zachodzą w organizmie, etc. Jednak ja jestem kowalem swojego losu.  Jak przytyje będę miała cel żeby jakoś to zgubić. Zresztą tu często matka natura stara się nam pomoc i podczas karmienia piersią pomaga szybko zgubić zbędne kilogramy.

 

3. Nie pytaj o termin porodu!!! – Aga z wronek.pl10605993_10153153796319268_6117796253269319276_n

 

Najbardziej nienawidziłam słyszeć gdy ktoś się dziwił, gdy mówiłam mu jaki mam termin porodu. Z jednej strony dawało mi to przekaz taki, że już tyle przytyłam i taka jestem duża, a tu jeszcze tyle czasu zostało do rozwiązania, że pewnie będę wyglądała jak słoń. Z drugiej strony wkurzało mnie to strasznie, bo ta końcówka bardzo mi się dłużyła, zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży i nie chciałam słyszeć, że to jeszcze tyyyle czasu.

 

4. ‚To się dopiero zacznie!’ – nie strasz ciężarnej! – Ania z anielno.pl

Czy Wy też macie wrażenie, że zachodząc w ciążę, nagle stajecie się częścią publiczną. Każdy rości sobie prawo do brzucha i do Twojego ciała. Wszyscy wiedzą lepiej, co ci wolno, a czego nie. Co możesz jeść, a przy czym mogą wyrwać Ci talerzyk. A o czy nie chciałam słyszeć w ciąży.

  1. Tego, że imię jakie wybrałam dla mojego dziecka, jest głupie i staromodne. Nie rozumiem, jak można wtrącać się w takie sIMG_20141022_111346-1024x1024prawy i wmawiać, że moje wybrane jest idiotyczne, a jedynym normalnym imieniem na świecie jest Lena.
  1. Nie lubiłam słuchać mojej przyjaciółki, która opowiadała mi o swoich przypadkach z pracy (prac. służ. zdrowia). To był zakaz nad zakazami. Nie dość, że normalnie człowiek wymyśla sobie czarne scenariusze, to po rozmowie z nią miałam ochotę tylko płakać i walić głową w stół odmawiając paciorek.
  1. Zabobony są hitem. Ja już myślałam, że u mnie tego nie ma, bo jakoś nikt nie praktykuje takich rzeczy, aż tu nagle podczas jednej z rodzinnych imprez, ktoś podbiega i mówi: „Jak Ty siedzisz!!! Tylko nie z krzyżowanymi nogami!!!”. Mój pierwszy zabobon <3 Ale zabobony są głupie, nie słuchajmy ich lepiej.
  1. Czy jest coś bardziej irytującego, niż mówienie mi co się mi się skończy po urodzeniu dziecka? „Zacznie się” „Skończy się”, „Zobaczysz co czuję”. To dla mnie jest do tej pory absurdem, bo dla mnie życie zostało przeorganizowane i tyle. Aaaaa i tłamszenie się nad każdym kilogramem. Wiecie, jak to jest. Każdy kilogram więcej u innej kobiety, poprawia nam humor.

 

5. Nie stwierdzaj od razu, że to będzie dziewczynka! – Ania z pamietnikmamy.pl

Zaobserwowałam, że ciężarna dla ludzi z jej otoczenia wydaje się być bardzo interesującym zjawiskiem i każdy niemal uzurpuje sobie prawo do uwag, tych słodkich, dobrych rad i uszczypliwych pytań na temat ciąży i dziecka.

U mnie na szczęście obyło się bez sprośnych uwag typu: „wyglądasz jak wieloryb” lub „dziecko odebrało Ci urodę, na pewno będzie dziewczynka”.11823839_973554349364119_397458257_n

Nie mniej jednak najczęściej pojawiającymi się pytaniami kiedy byłam w ciąży, których miałam serdecznie dość było:

Będziesz rodzić naturalnie? czy chcesz cesarkę? Tak właśnie padały pytania czy chcesz cesarkę, bo przecież tyle się teraz mówi o cesarkach na życzenie. To pytanie zadane w taki wścibski sposób wydawało mi się wtedy wkraczaniem w jakąś moją intymną sferę, którą wtedy wolałam zachować dla siebie.

Czy chciałabyś mieć dziewczynkę czy chłopczyka? To pytanie doprowadzało mnie do szału bo tak naprawdę moja ciąża była od początku ciążą wysokiego ryzyka. Jedynie czego chciałam to urodzić zdrowe dziecko a takie gdybanie i pytania tego typu działały na mnie w ciąży jak płachta na byka.

Patrząc z perspektywy czasu teraz te pytania nie wydają mi się aż takie nietaktowne jak wtedy kiedy byłam w ciąży. W stanie błogosławionym każdą jednak uwagę w stosunku do mnie i ciąży przeżywałam z podwojoną mocą i było to zupełnie niepotrzebne. A czy wszystkie ciężarówki tak mają? Nie wiem. Ja tak bynajmniej miałam :)

FG6A0712

Uśmiałam się czytając historie dziewczyn!!! Sama nienawidziłam pytań na temat tego jaki poród się szykuje i ignorancji osób w kolejkach ;) Was poproszę o kontynuacje wpisu w komentarzach i dzielenia się nim z innymi. Może w końcu trafi to do społeczeństwa!!! 

 

Close