bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Aaaaa jestem złą żoną!!!

Ratunku! Jestem złą żoną! Nie wiem dlaczego natura mnie tak skonstruowała, to pewnie w odwecie za to, że ONI mają lepiej. Oni – faceci. Nie muszą rodzić dzieci, nie muszą siedzieć cały dzień w domu z pociechami swoimi, pracują, rozwijają się zawodowo, cellulit im nie straszny. Dlatego natura nie pozwala na takie dobrodziejstwa w 100%, w przyrodzie nic nie ginie jak to mówią, i musi być równowaga. Trafi się takiemu taka żona, jak krzyż na plecy, i nie ma już takiego sielankowego życia, jak za kawalerskich czasów.

 

– Domowe sprawy –

  1. Obiad. Z obiadem na bakier, chyba że chce posmakować dziecięcej słabo przyprawionej zupki. Dla mnie i zapewne dla każdej matki ważne są dzieci. Muszą zjeść dobry, wartościowy, ciepły posiłek w ciągu dnia, i choćby się paliło waliło, matka nagotuje. A gdy już ociera post z czoła, z nad tych garów, musi później takiemu małemu delikwentowi wcisnąć to łyżeczka po łyżeczce. Gdy malutki zje, musi go oczyścić ze wszystkiego co nie trafiło tam gdzie trzeba (zobacz jak to wygląda TU), a później musi zmyć papkę ze swojej twarzy. Po takiej harówce trzeba zrobić makijaż na nowo, żeby mąż zupełnie już nie uciekł z domu. I gdzie tu czas na obiad dla męża? Jak już są dzieci, to zapomnij kochany o goloneczce i stejkach
  2. Sprzątanie. W ciągu dnia z pięć razy ogarniam cały bajzel, wstawiam zmywarkę, coś wycieram po gotowaniu/jedzeniu, odkurzacza to nawet nie chowam. A ON jak wróci to i tak dom wygląda jakby przeszedł Armagedon. Mówisz mu, że pot z czoła ocierałaś, ganiałaś ze szmatą, a on tak nie uwierzy. Jesteś zła, bo nie dość, że nie sprzątasz to jeszcze kłamiesz, że to robisz ;)

 

– Łóżkowe sprawy –

Tutaj nic nie napiszę konkretnego, bo takowe nie istnieją. Komu by się jeszcze chciało, po całodziennej harówce?

 

– Wyjściowe sprawy –

Jak już zdarzy się wyjście raz na ruski rok, to tyle wszystkiego. Przecież to tyle zachodu, nianie trzeba załatwić, jedzonko przygotować, wszystko jej wytłumaczyć. No i pojechać gdzieś, czy do kina, czy restauracji. To taka emocjonalna czasem pokuta, bo siedzisz i zamiast jeść, zastanawiasz się co u twoich dzieci.

 

– Komunikacja –

Kiedyś to on był ‘kochaniem, skarbem’ teraz on po prostu ma imię, te określenia przejęły już….. nasze skarby najdroższe:)

 

 

A jest jest u Was? Powiedzcie mi, że nie tylko ze mnie taka zła żona? ;)

 

 

 

XOXO
signature
comments [ 37 ]
share
No tags 0
37 Responses
  • Amanda Niedrich
    27 . 04 . 2015

    jest harówka, fakt… ale przeciez łózkowe sprawy powinny zaliczac sie do przyjemnosci :) tych ktore nas rozluźnią po tych ciezkich dniach :*

  • Marta
    27 . 04 . 2015

    No ale przecież Ty siedzisz w domu! Nic nie robisz cały dzień! Brr. Obiad staram się zrobić ale często wszystko inne leży i czeka aż tata wróci i zajmie się malym

    • Buuba
      27 . 04 . 2015

      nosz przecież!!! ;)

  • Mal
    27 . 04 . 2015

    Aguuuuuu….. Ty zła żona? Ty? Nie wierzę w to co piszesz! :D Najlepsza żona jaką znam :) Wszystko zrobione, dzieci czyściutkie, pięknie ubrane, Żonka zawsze wypachniona, lux ubrana… Małżowi swemu zawsze wszystko :) Oprócz tego zainteresowania swoje masz, realizujesz… z resztą… rozmawiałyśmy nie tak dawno i powiedziałam Ci, co ja tak na prawdę o Tobie myślę ;) na końcu co powiedziałaś? :D „daj spokój, aż się zaczerwieniłam” :)

    • Buuba
      27 . 04 . 2015

      hehehehe, dzięki Kochana! :) :****

  • gussx33
    27 . 04 . 2015

    Obiad zawsze ma ciepły na stole na wejściu ;) chyba, że wychodzę do dziadków z dziećmi, wtedy musi odgrzać sobie sam. Ale u nas zupki papki szybko wyszły z użycia, więc obiad gotowany dla wszystkich (najmłodszy w sierpniu skończy 2 lata, ale od urodzenia papki mu nie podchodziły, tylko solidne jedzonko, więc ok 8-9msc spróbowaliśmy z blw i zostało) . Ze sprzątaniem jest to samo, odkurzacz 10 razy dziennie, gary kilka razy, mop i szmata i oblatuję mieszkanie, ale jak małżon przekracza próg domu i tak jest bałagan. Łóżkowe i wyjściowe sprawy tak samo :P
    Co do romantycznych określeń, to mówimy na siebie „Kit/Kocie/Kitku” itp. dla dzieci są skarby i kochania, ale raz coś mówiłam do mojej trzylatki, a ona nie zrozumiała i odpowiedziała „nie jestem żaden kit, do taty tak mów” ;)

  • Anastazja
    27 . 04 . 2015

    Aga !!Ty zła żona haha padam ze śmiechu …zawsze wszystko zrobione dzieciaki pachniutkie ladniutkie zawsze piękna na obiady niech nie narzeka bo lepiej mieć nie będzie..niech sie cieszy ze taka ma sexy zonke co wszystko sama ogarnie zainteresowań dużo ma..i realizuje wszystko jak trzeba buziaki i Nie zmieniaj sie dla mnie jesteś superr :*

  • Monika
    27 . 04 . 2015

    hahahhaha Aga, pokochałam Cię za ten wpis <3

  • Magdalena
    27 . 04 . 2015

    Po takim wpisie az człowiekowi lzej! Już myślałam, ze tylko ja jestem taką wyrodna żoną! Wpis niczym terapia,:)

  • M.
    27 . 04 . 2015

    Agus byłam identyczna… Ja radzę z autopsji abyś znalazła przestrzeń dla relacji z mężem, ja nie znalazłam, zaniedbalismy nasza relacje teraz mam odchowane dzieci (6,5&4 lata) i.. Jestem w trakcie rozwodu bo między nami zgasło wszystko, miłość trzeba pielęgnować nie zaniedbaj tego co Was łączy bo jesteście świetna parą

  • monys
    27 . 04 . 2015

    Nie wiem jak to było by z dwójką małych szkrabów, ale mam jednego i jakoś ogarniam te sprawy, mały na szczęście je już to samo co my, także obiad zawsze o 14 jest ;) kanapeczki dla męża do pracy też zawsze jest.. ;) ale jak to faceci, potrafi narzekać :)

  • Natalka
    27 . 04 . 2015

    Dla faceta nie dogodzisz ! My jestesmy tylko kobietami :-) pozdrawiam !

  • Rozalia
    27 . 04 . 2015

    Mój mąż straszy mnie kochanką ;p wiem, że żartuję ale czasem mu się nie dziwie no ale co zrobić jak pogoda piękna i w domu nie chce się siedzieć, a do tego egzamin zawodowowy i praca wisi nad głową :)

  • Ala
    27 . 04 . 2015

    Mów mi siostro ;) czy jakoś tak… w każdym razie 100% mojej rzeczywistości

  • JuliaCz
    27 . 04 . 2015

    Oj tam przesadzanie. On pewnie napisałby dokładnie odwrotnie. Kąt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja się pięknie dogaduje z mężęm, mamy dzieci. Jesteśmy szczęśliwi. Gdyby jeszcze nie te podatki i wysokie opłaty za wszystko byłoby jak w bajce. Trzeba po prostu umieć wybrać męża, który będzie nas wspierał i uzupełniał nasze braki.

  • Femmando
    27 . 04 . 2015

    U mnie tez duzo roboty…jeszcze moj Synek ciagle jest na rekach bo marudzi i placze przez to wyzynanie sie zabkow. Gotuje mu zupki,sprzatam,przebieram i ogl.wszystkie czynnosci,ktore sa wymagane do zrobienia przy dziecku..a maz .. pracuje cale dnie,wychodzi do ludzi a jak ja mu powiedzialam,ze zostawie z nim synka bo chce rozerwac sie w spa z kolezanka to okrzyczal mnie z gory na dol,ze jak on sobie poradz,a przeciez my KOBIETY potrzebujemy odpoczynku i od dzieci i od mezow. jesli chodzi o sprawy lozkowe to no comment…takiej posuchy w zyciu nie bylo. Wiec nie martw sie.. nie tylko Ty jestes zla zona :)

  • mAGNESik.eu
    27 . 04 . 2015

    Żona jak krzyż na plecy! :) Aga nasi mężowie i tak zawsze z nami będą, bo drugiej takiej „baby” by nie znieśli :)

  • PanieJanie
    27 . 04 . 2015

    Ja stwierdziłam upadek romantyzmu kiedy po zmianie telefonu zamiast standardowo zapisać Męża „Misio” napisałam po prostu „Krystian”. Aż mi smutno jak o tym myślę ;p

  • www.MartynaG.pl
    28 . 04 . 2015

    Zła żona? Dopóki się za taką nie uważasz – taką nie będziesz ! Pamiętaj :)

  • Mama Miśka
    28 . 04 . 2015

    Kurczę, mi też wyszło, że złą żoną jestem. A nawet źlejszą ;), bo maluję się jakieś 2 razy na miesiąc, nad czym bardzo ubolewam. O karmieniu dziecka przez cały dzień nawet się nie wypowiadam :).

  • KiTi
    28 . 04 . 2015

    Wiecie co…nawet mnie nie dołujcie…czy ktoraś z Was widziała kiedykolwiek artykuły bądź wpisy „jestem złym mężem”? Ja nie widziałam a my kobiety jak zawsze perfekcjonistki chcemy we wszystkim byc the best a jak cos nie idzie to wkrecamy sobie „jestem złą żoną”. To jest bardzo ciężka praca i fizyczna i psychiczna. Mąż na szczęście nie ma pretensji za rozczochrane włosy i nie umytą podłogę (obiady je na szczescie w pracy;)) a nawet popiera pomysł aby każde dziecko dawało kobiecie 3 lata mniej do emerytury.
    A dla pocieszenia powiem, ze ja to dopiero jestem złą żoną bo zamiast myśleć o obiedzie to myślę aby uciąć drzemkę po nieprzespanej nocy :)

  • Kasia Harężlak
    28 . 04 . 2015

    Zdarza się, że mąż po przyjściu z pracy i ugotuje, i poodkurza, ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia :) A o naszą relację dbam, choćby to miała być randka na dywanie, czas się musi znaleźć i tyle :)

  • otoKika
    28 . 04 . 2015

    Aga przesadza, przecież do męża zwracasz się nie tylko po imieniu, ale mówisz też ‚tatko’ :P

    • Buuba
      28 . 04 . 2015

      hahaha, ale tylko w blogowym światku ;)

  • Kornelia
    28 . 04 . 2015

    Oj tam nie wierzę, bardziej interpretuję ten post jak felieton :P Ju ar perfekt!
    Ale trochę w tym prawdy jest,że kobiety to wiecznie wszystko ponad stan i chcą jeszcze wykonywać to w 1000% perfecto!
    Hm, u nas to w sumie z racji dzieci wiele się nie zmieniło. Oczywiście wspólne wyjścia rzadziej się odbywają, więcej obowiązków ale staram się włączać do tego męża.Ja mam tak że im więcej na głowie to i jeszcze więcej sobie obowiązków dokładam, ale co najśmieszniejsze – jestem wtedy lepiej zorganizowana. A że później ryję nosem o podłogę to inna kwestia. To jak sadomaso. Ja chyba lubię kiedy boli ze zmęczenia!
    No i od zawsze z mężem spałam wtulona, śmiałam się,że jego ramiona to chyba stworzone specjalnie dla mnie, po perfekcyjnie ma je wyprofilowane pod moją głowę :P A dziś jak zasypiam? TYŁKIEM DO NIEGO. Odzwyczaiłam się przez ciążę. Biedulek cierpi, każdego wieczoru mówi : chodź się przytul…a ja skrzeczę jak wrona dosłownie : nieeee bo jestem zmęczona. I siup tyłkiem się odwracam :P

    • Buuba
      28 . 04 . 2015

      Kornelia jesteś boska! Zakładaj bloga! :*

    • mamazawsze
      28 . 04 . 2015

      haha świetnie się to czyta, takie życiowe! U nas też jedno chrapie przez drugie zamiast się tulić… ;-) ale myślę, że jak dzieci podrosną to te czasy powrócą – co nie dziewczyny?

  • Kornelia
    28 . 04 . 2015

    AA i jeszcze zapomniałam dodać…
    Z racji, gdy już tak oficjalnie zostaliśmy rodziną ( syn się urodził) , to zaczęłam się już tak na poważnie spełniać jako mama i żona. Wiadomo, obiadki pyszne, desery i inne duperele. Rozpuściłam męża pod tym względem jak dziadowski bicz. Pewnego razu przychodzi mąż z pracy, pyta : kochanie, co na obiad? Pokazuję mu garnek, a on na to : TYLKO ZUPA?!
    Umarłam w tamtym momencie :D

  • Dominika
    28 . 04 . 2015

    Oj tam, oj tam… koło „złej” to Ty chyba nigdy nawet nie stałaś. Punkt widzenia zawsze będzie zależał od punktu siedzenia ;)
    U nas w domu, po urodzeniu dziecka, za gotowanie zabrał się mąż. Czasem marudzi, że chciałby przyjść choc raz na gotowe, ale przywykł. Zazwyczaj przygotowuje 3 posiłki na raz: dla mnie bez mięsa, dla siebie z dużą ilością mięsa i jeszcze dla dziecka, coś co lubi… Zdarza się, że do tego sprząta i pierze, kiedy ja nie mam na to siły. Nie jest aniołem, chwilami marudzi, że uszy więdną, ale pracuje z domu, więc możliwości ma więcej niż ja po powrocie z mojej korpo-klatki.
    Czy jestem dla niego „złą” żoną? Myślę, że nie, jestem pewnie jedyną, która potrafi z nim wytrzymać :)

    • Buuba
      28 . 04 . 2015

      oooooooooo rany, zamieniamy się?
      Chce mi się do pracy i chce mi się by obiad na mnie czekał po powrocie :) marzenie! :D

  • Aga
    28 . 04 . 2015

    Chyba mam kamerę w mieszkaniu i ktoś opisał moje życie. Tak ono wygląda od 6 miesiecy:/ ale nie poddaje się i wierzę że to stan przejściowy.

    • Kinga
      29 . 04 . 2015

      przjesciowy u nas juz prawde mowiac widac swiatelko w tunelu i nie jest tak jak jeszcze pol roku temu…. ale i tak daleko do idealu :)

  • Kinga
    28 . 04 . 2015

    Aga musisz spróbować z blw…. U nas jest tak ze robię śniadanie dziecko sobie je a ja Internet sobie przeglądam…. Podobnie z obiadem kolacja podwieczorkiem i drugim śniadaniem…. A najlepsze jest to ze mojemu sie wydaje ze powinnam latać i sprzatac non stop… I tak sprzątam non stop… Ale przeciez dziecku nie zabronie sie bawić czy zjeść ciastka w pokoju bo podloga ma błyszczeć jak psu wiadomo co… Po prostu szlag mnie czasem trafia bo nie dosc ze i tak sie nabiegam za dzieckiem ugotuje a po każdym posilku mam sprzątania sporo to jeszcze pretensje…

  • www.mamanaobcasach.com.pl
    29 . 04 . 2015

    to ja zdecydowanie też jestem złą żoną ;-) mam podobnie punkt po punkcie! a od roku, odkąd się urodziła Młoda to już oszalałam zupełnie na jej punkcie kosztem męza

  • Patrycja
    21 . 05 . 2015

    u nas podobnie sprzątam sprzątam a i tak bałagan.. gotuje gotuje a i tak ciągle nie ma kolacji.. albo mała przy cycku albo klocki synka zbieram albo przewijam kupkę albo udaję Indianina. A mężowi jego zadania podrzucam wypisane na kartce żeby żadnego nie zapomniał, ogarnia to w 15 min i znów ma luz a wieczorem to on zmęczony i tyłkiem się odwraca!!… co robić?? może jestem złą żoną?? dlaczego?? bo dziele nas obowiązkami?? ooo! a może przez to że przytyłam 10 kg??

  • Dorota
    30 . 05 . 2015

    Jesteś wspaniałą kobietą i mamą-przede wszystkim! Wspaniały post.Najlepszy punkt o łóżkowych sprawach ;-) Ja jestem jeszcze gorszą żoną i matką, bo prawie wcale nie gotuję (nie umiem, nie lubię, nie mam pomysłów i mi nie wychodzi…). Pozdrawiam!

  • Name
    09 . 06 . 2015

    Człowiek szuka obiadów domowych żeby sobie zamówić do pracy a tu trafia na taką stronę dobre sobie :) no ale poczytałem i powiem ze co do wyjścia to dzieci można oddać chrzestnemu i możecie sobie gdziekolwiek wyjść nie martwiąc się… jaki nie prządek i bałagan nieład artystyczny i tyle ważne że dzieciaki są zadowolone z zabawy… Wiadomo na początku zawsze jest pięknie i słodko potem to już rutyna ale to jak jest i będzie dalej między wami to już od was samych jest zależne a nie od jednej strony.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *