bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Czy chcesz być najlepszym rodzicem dla swojego dziecka? Zobacz jak to zrobić!

Posted on

Każdy z nas marzy, by być nazwanym super rodzicem przez swoje dzieci. Pracuję nad tym jak tylko mogę, czytam, drążę, ale i kocham. Kocham rozsądnie. Bo możesz kupić dziecku wszystko co tylko ono będzie pragnęło, a możesz z nim pójść na zakupy i pozwolić mu wybrać tylko jedną zabawkę. W obydwu opcjach będziesz super rodzicem. Dlaczego? A dlatego, że dzieci lubią mieć stawiane granice. Czują się wtedy bezpieczniej.

Ostatnio poszłam z brzdącami do sklepu z wyposażeniem dla domu. To co matki kochają najbardziej. Poduszki, koce, kubeczki, dodatki. Pałaszowałam w swoim żywiole, chłopaki w swoim. Oczywiście każdy z nich chciał ‚coś’. Tych ‚cosiów’ było mnóstwo. Postawiłam granicę – po jednej rzeczy, oczywiście takiej, która zmieści się w rączkę. Bo im większa tym ekhm, cena wyższa. Logiczne! Buba płakał, że chce dwie rzeczy. Mój czterolatek polemizował i argumentował, że muszą to być dwie rzeczy, bo z jedną nie wyjdzie. Mimo, że negowałam, bo po co mu kolejne dwie rzeczy, to w końcu się ugiełam. Postanowiłam mu zaufać i dać się zaprowadzić do tych dwóch rzeczy. Wiesz co to było? To były dwa kubki, z napisem SUPER MUM i SUPER DAD.

W sercu rozlała się fala słodyczy. On uważa nas rodziców – za super rodziców. Zrezygnował z czegoś dla siebie, bo stwierdził, że dla nas należą się takie kubki. W takich momentach wiem, że to co robię, robię dobrze, i nikt mi nie powie inaczej! Chcesz wiedzieć jak to zrobiłam? Na sam początek poznaj trzy zasady.

 

 

Zasada numer jeden:

BĄDŹ CIERPLIWYM RODZICEM!

Znasz mnie z bloga Buuba z wielu stron, ale nie wiem, czy wiesz, że pracowałam kiedyś z dziećmi? Studiowałam pedagogikę przedszkolną z edukacją początkową, oraz wczesnoszkolną. Pamiętam jak w pracy w przedszkolu, kiedy przeprowadzałam z dziećmi zajęcia plastyczne, oczywiście inne niż kartka i kredki, tylko coś bardziej kreatywnego, to te dzieci piszczały z radości. Plastelina, klej, nożyczki, farbki, to wszystko sprawiało im niewyobrażalną radość. Postanowiłam mocniej zgłębić temat i pociągnąć dzieci za język. Wiesz czego się dowiedziałam? Że w domu mama nie pozwala plasteliny, bo boi się, że upadnie na dywan. Że w domu mama nie pozwala bałaganić, ani używać nożyczek.

Obiecałam sobie wtedy, że gdy tylko będę miała swoje dzieci nie popełnię takiego błędu! Moje dzieci bardzo często robią ze mną coś kreatywnego. Nie martwię się o podłogę, ani o dywan. Wszystko jest do naprawienia!

Kupując akcesoria potrzebne do pracy, czy zabawki, wybieramy takie, które wymuszają na naszych pociechach prace twórczą. Bałagan oczywiście będzie skutkiem ubocznym, ale to nic! To nie powinno być rzeczą, którą się będziemy przejmować! Okażmy im cierpliwość, nawet gdyby nasz dom miałby wyglądać jak po Orkanie Grzegorzu.

 

Zasada numer dwa:

SPĘDZAJ JAK NAJWIĘCEJ CZASU ZE SWOIM DZIECKIEM

Wiem, że każdemu z nas po pracy marzą się nogi wyłożone na kanapie. Ponadto trzeba ugotować obiad, posprzątać w domu i wstawić pranie. Wiesz jaki mam do tego stosunek? Jak nie będzie obiadu to nikt nie umrze z głodu – są kanapki, a dzieci zjadły pełnowartościowy posiłek już w przedszkolu. Jak będzie bałagan – to on przecież nie ucieknie, zdążymy to zrobić, w końcu, kiedyś… Do prania możemy zagonić poślubionego, chociaż wrzucenie rzeczy do pralki nie trwa długo. 

Wiesz dlaczego o tym piszę? Bo nie cofniemy czasu, nie odzyskamy tego co już upłynęło. Dzieci w takim wieku będą tylko raz w życiu. One bardzo szybko rosną na naszych oczach! Niedługo pójdą do liceum i będą się nas wstydzić! Korzystajmy teraz z tego czasu, kiedy są obok nas, kiedy pragną z nami przebywać! Inicjujmy zabawy, plastyczne, wspólne gotowanie, czy wspólne tworzenie słodkości.

 

Zasada numer trzy:

PAMIĘTAJ, ŻE DZIECKO JEST DZIECKIEM, MA TOTALNIE INNY MÓZG OD NASZEGO

Wiele razy łapałam się na sytuacji, gdzie chciałam wyręczać moje pociechy. Nie wychodzi Ci kuleczka z plasteliny? Daj daj prędko, mama ją zrobi. To wielki błąd!!! Nawet gdyby zamiast kuleczki wyszłoby mu jajo dinozaura, bądź placek, mamy pochwalić tę kuleczkę i nie wyrywać dziecku jej z rąk i robić lepszej! Chyba, że zrobimy to jednocześnie – on swoją, Ty swoją. Ale na koniec powiesz swojemu maleństwu, że jego kuleczka jest bardzo wyjątkowa i piękna. Dzieci uwielbiają komplementy!

Pamiętaj, że Ty jak byłaś mała nie od razu lepiłaś piękne kulki, nie od razu umiałaś posługiwać się nożyczkami, nie urodziłaś się z umiejętnością czytania gazet, czy śpiewania. One potrzebują czasu, by się tego wszystkiego nauczyć. Pamiętajmy, że te małe paluszki dopiero się ćwiczą. Że te małe głowy dopiero poznają świat.

 

Jeśli będziesz pielęgnować te trzy umiejętności, na pewno Twoje dziecko je doceni! Nie tylko je doceni, ale również pozytywnie odbije się to w jego przyszłości. Będzie bardziej samodzielne i zaradne, chwalone będzie chętniej zabierało się do pracy i podejmowało wyzwania, a to będzie napawać nas do dumy.

 

 

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie Marka SMOBY(klik). Która sprezentowała moim maluszkom, oraz dzieciom z wybranego przeze mnie Domu Dziecka w Białymstoku, zestawy do tworzenia szczęścia. Dwie małe fabryki czekolady, a tyle radości. No i właśnie powiem Ci, że przyszło nam się korzystać z tych zestawów. Są bardzo łatwe w obsłudze, intuicyjne, kolorowe, pielęgnują rozwój motoryczny maluszków, oraz rozwijają ich wyobraźnię. I nie chodzi tu o to, że produkujemy słodycze, bo przecież słodycze są ‚ble’. Możesz sama przygotować zdrową czekoladę, z której przygotujecie przepyszne lizaki, cukierki, czy małe ręcznie ozdabiane czekoladki. I to wszystko za pomocą Fabryki Czekolady SMOBY.

Praca z dziećmi nad tworzeniem tych słodkości sprawiła, że pokłady mojej cierpliwości się kończyły. Ale głęboki oddech uregulował wszystko, a ja zaczęłam się tylko z tego śmiać. Roztopiona czekolada na grzywce mojego dziecka? To przecież takie słodkie. Nie biegłam z furią po ścierkę, tylko pokazałam mu w lusterku jak wygląda i wszyscy mieliśmy powód do śmiechu. Czekoladki wyszły bombowe! Produkcja mogła trwać długo, dzięki specjalnie zaprojektowanej konstrukcji fabryki. Podczas składania zestawu do kraników, skąd kapie czekolada, wlewamy gorącą wodę. Miseczki są wówczas ciągle gorące, a czekolada utrzymuje swój ciekły stan. Możemy formować czekoladki i lizaki do woli!

 

 

Zbliżają się święta. Niedługo będziesz mogła kupić zestawy do Fabryki Czekolady SMOBY na wskazanych przeze mnie aukcjach. Dochód ze sprzedaży pomoże dzieciom z domu dziecka. A Ty nie dość, że będziesz miała z głowy pomysł na tegoroczny prezent pod choinkę, to dodatkowo pomożesz dzieciakom.

I zostaniesz super rodzicem. Prawda? Wszystko składa się w fajną spójną całość. Dbaj o swoje dobre samopoczucie i dobre samopoczucie swojej rodziny. A to zaprocentuje na przyszłość!

 

Partnerem wpisu jest Simba Toys Polska

XOXO
signature
6 Responses
  • Jestemmama.pl
    08 . 11 . 2017

    Szczytny cel i wspaniała zabawa , a radość dzieciaków bezcenna! :)

  • A.
    09 . 11 . 2017

    To jest świetne, kupiliśmy naszym chrzesniakom fabryki, coś fantastycznego!

    • Buuba
      09 . 11 . 2017

      Cieszę się, że podzielasz moje zdanie :D

  • Salusiowo
    09 . 11 . 2017

    Mamy!! Akcja rewelacja!!

  • Natalka
    09 . 11 . 2017

    Zasada numer 3-dokładnie! :-)
    Piękny wpis <3

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *