bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Dieta ułożona przez trenera – czy warto? Moje przygody z odchudzaniem.

Posted on

Moje przygody z odchudzaniem i układaniem swojej diety zaczęły się odkąd moja świadomość na temat mojego ciała wzrastała. Obstawiam, że to były początki liceum. Przeszkadzało mi jedzenie mięsa gdy zobaczyłam skąd pochodzi. Przeszkadzało mi w ogóle jedzenie, gdy zobaczyłam, że od tego się tyje. Metodą prób i błędów, nie jedzeniem mięsa i ogólnie znaną dietą MŻ otrzymałam od losu małą niespodziankę – anemię. Nie miałam siły na nic, na podniesienie do góry ręki, na aktywność na wychowaniu fizycznym. Koncentracja spadła, chęci do nauki brak.. jedyne na co miałam ochotę po szkole to sen, wymęczony organizm, gdzie nie dostarczało się energii w postaci pożywienia potrzebował regeneracji.

Później przyszły studia i dieta białkowa – dobrze znana Wam jako dieta Dukana. Twórca zapewniał, że nie jest szkodliwa. Jedzenie przez tydzień samego białka, prowadzi do zakwaszenia organizmu, późniejsze wprowadzanie warzyw ma zapobiec temu procesowi, ale nie dostarczanie węglowodanów sprawia, że najpierw odchudzimy się z mięśni… co to daje? mega niejędrne, lecz chude ciało.

Później przyszła teraźniejszość, łatwy dostęp do informacji, oraz doświadczenie w odchudzaniu sprawiło, że nie staję już na wagę każdego dnia. To nie waga, a centymetr powinien być naszym sprzymierzeńcem. Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, dlatego zdrowo się odchudzając (zbilansowana dieta plus ćwiczenia) możemy nawet ważyć więcej, a wyglądać szczuplej!

Zdrowa dieta to same korzyści dla naszego organizmu. Powiem Wam, że nie trzymam jej w 100% każdego dnia, bo jak każda kobieta przechodzę pms i albo jestem przed okresem, albo po, albo w trakcie ;) Mam swoje zachcianki, ale staram się je wmieszać w dietę i zrobić tak, by bilans kaloryczny był taki sam na koniec dnia. Bo jak mawia mój trener:

Odchudzanie przecież jest takie proste, wystarczy że ćwiczysz, oraz jesz mniej kalorii niż potrzebujesz. Pestka!

Taaaaak, pestka, ale dla niego. Niestety nie mam dobrej siły woli, ale są sekrety, które sprawiają, że lepiej mi idzie. Na przykład: dzielenie się przygotowaniami posiłków z mężem i wiele wiele innych.

Wystarczył tydzień dobrego odżywiania i już nie muszę pilnować czasu (jem co 3 godziny) gdyż organizm sam się dopomina kolejnego posiłku w postaci odczucia głodu. Powiem Wam jak wyglądają moje posiłki.

Śniadanie:

To zazwyczaj albo na słodko: koktajl złożony z 40g płatków owsianych, rodzynek, małego jogurtu naturalnego, wody i połowy banana, w dniu treningu dodaje też pół miarki odżywki białkowej (zblendowane w blenderze kielichowym)

albo na słono: omlet z trzech jaj, 20 g mąki żytniej, warzyw, a do tego kromka chleba razowego

Kolejne trzy posiłki:

Składają się z zazwyczaj 1/3 torebki kaszy jaglanej, brązowego ryżu czy innych kasz (podczas odchudzania, podczas normalnego trybu 1/2 torebki, czyli 50g)

Dodatkowo białko, czyli ryby (ok 120g), bądź kurczak (100g)

Plus dowolne warzywa w dowolnej ilości, dowolnie przyrządzone

Kolacja:

Na kolację zazwyczaj twarożek na słodko lub na słono. Przeważnie na słono: 70g twarogu z jogurtem naturalnym, szczypiorkiem, rzodkiewką i 10g orzechów.

 

Do tego minimum 3 l wody dziennie. Przyprawiam dowoli. Dieta została ułożona na podstawie mojej obecnej wagi i trybu życia, który prowadzę.

Przyznam, że początki były bardzo ciężkie. Bardzo ciężko było się przestawić, szczególnie gdy dużo czasu spędzam poza domem. Na początku robiło się bezsensowne zakupy, a teraz nauczyliśmy się tego trybu, i wcale zdrowe odżywianie nie wychodzi tak drogo! Na pewno bardziej się opłaca od jedzenia na mieście.

 

Jak się czuję?

Na pewno mam więcej energii, mniej wzdęty brzuch, oraz nawet przekłada się to na moje samopoczucie i energię podczas ćwiczeń! Pomimo tego, że nie wytrzymałam ani razu większej ilości czasu diety pod rząd, daję się skusić słodyczom, czy niezdrowym przekąskom, ale mimo wszystko warto!

Polecam z czystym sumieniem, gdyż na pewno nie zaszkodzi, jedynie pomoże. A zdrowe odżywianie nie pozbawi naszego organizmu cennych wartości czy witamin. Nasze ciało będzie tracić na wadze zdrowo, nasza skóra będzie wyglądać piękniej i młodziej, a nasz cellulit się zmniejszy!

 

Jeszcze dodam, że czasem jeden z trzech głównych posiłków zastępuje naleśnikami. Są dostępne w sklepach z odżywkami dla sportowców jako ‚pancake’, uwielbiam smak: biała czekolada plus kokos, do tego sos karmelowy zero kcal. Pankejki przygotowuję zazwyczaj z mlekiem roślinnym (np sojowe light). Są przepyszne! Zerknij sama poniżej i ściskam za Ciebie i za Twoją dietę kciuki!!!

fg6a8751 fg6a8754 fg6a8760

 

 

ps!

Zerknijcie, naprawdę warto!

dieta-vs-dieta-plus-cwiczenia-wie

XOXO
signature
comments [ 3 ]
share
No tags 1
  • Taka dieta to same dobro :) Jestem zwolenniczką spersonalizowanej diety, gdy jej niemam – wpycham w siebie byle co, a gdy ją mam – centymetry lecą, jak szalone ! Pewnie widziałaś zresztą moja przemianę na blogu po drugiej ciąży, niby tylko miesiąc a różnica bije po oczach.
    Cudne zdjęcia! Aż mi slinka cienkie!

  • magdalena

    Ja wogole nie mam silnej woli :( a chcialabym zrzucic jedynie 5kg zeby lepiej się czuc bo jakoś gruba bardzo nie jestem ale niska i to mnie gubi.. :<
    Jeszcze studiuję i to też ma swoje "uroki".. :D

    • najgorsze są te ostatnie 5 kilo, mam tak samo :(

FreshMail.pl