bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Wszystkiego najlepszego w Dniu Mamy!

Mam nadzieję, że się nie pogniewa, gdyż kradnę wpis z jej bloga sprzed kilku lat. Poznajcie moją małą cząstkę mnie i ją – mamę, którą sama sobie adoptowałam. A może ktoś mi ją zesłał? :)

Wyszłam pooglądać chmury na balkonie i nieźle zmarzłam:) Co ta Zośka z nami wyprawia…Jutro czas odwrotu zimna, przebrzydła-Zocho, zbieraj się do pieczenia ciasta na imieniny!
Skoro tak zimo, że palce z trudem trafiają w klawisze, czas na ciepłą opowieść.
Agnieszka. Moja najmilsza radiowa przygoda. Agnieszka, gdy ją poznawałam miała ubytki w uzębieniu, umiłowanie do kolorowych mazaków, przepaskę na głowie i szczery dziecięcy uśmiech. A w dodatku siedem małych lat na karku i doświadczenie, jakiego nigdy sama nie chciałabym przeżyć.
Prowadziłam wtedy magazyn dla młodych mam, jak to młode radiowe mamy. Ogłosiłam konkurs dla dzieci, banalny, żeby słuchacze napisali mi o swoich największych marzeniach.
Było to tuż przed świętami, z zapachem choinki, oczekiwaniem na prezenty, radosną nadzieją na spotkanie Mikołaja, ciepłymi pierniczkami pieczonymi przez mamę, tatą mruczącym pod nosem nieładne wyrazy przy przycinaniu choinki…
Dostałam mnóstwo pięknych listów z najdziwniejszymi marzeniami do spełnienia i jeden z marzeniem nierealnym. Pisała Agnieszka, że pragnie, by jej mama wróciła do niej z nieba. Że rok temu, tuż przed wigilią nagle upadła i umarła. Że ma jeszcze malutkiego braciszka, że mieszka u babci, że jest jej bardzo smutno…
Pamiętam, jak czas przystanął na chwilę, płatki śniegu zatrzymały się w locie, nienarodzony Bóg oddalił się gdzieś daleko.
Świat zmaterializował się w tych czterech stronach listu pisanych różnokolorowymi mazakami. Informację o śmierci mamy Agusia napisała na czerwono. Tęsknotę zamknęła w barwie niebieskiej. Prośbę do Mikołaja, by przyniósł jej z nieba mamę zaczarowała w barwie nadziei, kolorze zielonym.
Mam ten list. Zaglądam do niego i przypominam sobie tamto popołudnie.
Siedziałam w radiowym pokoju nad pustą kartką i nie wiedziałam co napisać. Jak napisać, żeby przepędzić banał, nie dać się zaczarować potężnemu bożkowi smutku. Kim stać się dla tej małej, ufnej, słodkiej dziewczynki z dwuletnim braciszkiem, pozbawionej nagle, niespodziewanie najcieplejszych z ludzkich-matczynych-ramion.
Teraz Agnieszka ma 21 lat. Za nami kilkanaście lat: dziesiątki listów, setki spotkań, tysiące wysłanych sms-ów. Przegadane wieczory, wypłakane( jak zawsze:) trudy dojrzewania, rozmowy o niespełnionych miłościach, żale na babcię, licealne przeżycia i maturalny stres.
Za moment będę patrzeć na nią jak na najpiękniejszą pannę młodą. To już za tydzień, powiem: podążaj własną drogą, skarbie.
I wyślę w niewidzialny kosmos najcieplejsze ze swoich myśli.
Do jej mamy.
Agusia jest moim najpiękniejszym radiowym prezentem. Gdyby nie było mnie wtedy tam, przed mikrofonem, a jej po drugiej stronie, słuchającej mnie z radia- nigdy byśmy się nie spotkały.
Wierzę, że prowadzi nas w życiu niewidzialna siła naszych bliskich, którzy odeszli. Szukają nam przyjaciół wśród żyjących i czasem dają sygnał.
Czułam to wiele razy.
Jeden raz zapamiętałam do końca życia.
To były trudne czasy licealne Agi, kłopoty z matematyką, eksperymenty z dorosłością. Uciekała przed nimi do radia i pewnego dnia, prowadziłam program, zadzwonił do studia strażnik, że mam gościa.
Nie mogłam wyjść ze studia, więc gość (dobrze znany w radiu) przyszedł do mnie sam.
Gdy wchodził, realizator puścił bardzo smutną balladę.
Dokładnie w momencie, gdy wchodziła Agnieszka.
Stanęłyśmy naprzeciw siebie, obie ze łzami w oczach. Wybaczcie banał.
Ta ballada towarzyszyła jej mamie w najtrudniejszych chwilach.
Przypadek? Cudowne zrządzenie losu?

Wierzę w siłę nieznikającej miłości.
Życzę Wam byście nigdy w nią nie zwątpili.
Niech Was grzeje, jak mnie myśl o mojej pięknej, dorosłej, mądrej słuchaczce, która nigdy nie dała się pochłonąć smutkowi.
I którą cały czas prowadzi mama, której nie ma.
Ale miłość jest:)

 

XOXO
signature
comments [ 25 ]
share
No tags 0
25 Responses
  • Matka-Nie-Idealna
    26 . 05 . 2014

    Czytałam z ciarkami na całym ciele.
    Piękne to to… Ta wasza przyjaźń i ta Twoja ‚mama’.

  • Magda
    26 . 05 . 2014

    piękne….

  • mamazawsze.pl
    26 . 05 . 2014

    nie wiem co napisać, a łzy pojawiły się w oczach. Powinnaś być z siebie dumna, bo mimo ciężkiej drogi b. daleko zaszłaś! A teraz jesteś wspaniała mamą. Wszystkiego najlepszego z okazji tego święta!

  • Klaudia
    26 . 05 . 2014

    Bezgraniczna i bezwarunkowa miłość dziecka do matki. Piękne i wzruszające. Temat do przemyśleń na resztę dnia. Dziękuję.

  • Gosia / Agacina
    26 . 05 . 2014

    oczy zaszklone…

  • Ada
    26 . 05 . 2014

    ……każde słowo komentarza będzie tu banałem.
    Łzy lecą mi po brodzie :((((
    Ściskam Cię mocno

  • Wronkowa mama
    26 . 05 . 2014

    Aguś, ściskam Cię wirtualnie! Silna jesteś kobieta i mama :*

  • Magdalenka :)
    26 . 05 . 2014

    Jakie to piękne czytam i łezki się kręcą w oczkach..Agus jestes silna i wspaniała mamusia Tb wszystkiego naj w tym pięknym dniu

  • Mama Groszka
    26 . 05 . 2014

    Wow, ale historia…wzruszająca bardzo. Pozdrawiam Twoją Mamę adoptowaną, no i Ciebie, również Mamo… :)

  • kamczi
    26 . 05 . 2014

    Nawet nie wiesz jak się naryczałam :) bardzo pięknie to ujęłaś, a doświadczenia życiowe na pewno sprawiają, że jesteś najlepszą mamą jaką możesz być swoim małym Bubinkom. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

  • Prymcia
    26 . 05 . 2014

    łzy w oczach stają..

  • Ania
    26 . 05 . 2014

    Strasznie się popłakałam!Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy!!!!

  • puszeczka do herbaty
    26 . 05 . 2014

    Teraz możesz oddać milość.Los zawsze wynagradza,prawda?

  • wioleta4444
    26 . 05 . 2014

    Prześliczne :)
    Wszystkim mamusiom i przyszłym mamusiom życzę Wszystkiego Najlepszego. Buziaki :**

  • Ola
    26 . 05 . 2014

    Piękna historia. Dziś drugi raz ryczę do blogowych opowieści. Taki wzruszający dzień :)

  • Agata Cybulska
    26 . 05 . 2014

    No i znowu się poryczałam, najpierw u Wronka (piekny film zrobiłą Mama Wronkowe) teraz tu u Ciebie…historia piekna,
    Jak to dobrze, że Ktoś Ci ta Mame zesłał…zycze Ci prawdziwego szczęścia w Dniu Mamy

  • Rasowa Kura Domowa
    26 . 05 . 2014

    poruszające…

  • klodia
    26 . 05 . 2014

    Łzy w oczach. Podziwiam Cie teraz jeszcze bardziej.
    Jesteś wielka.

  • Agnieszka J.
    26 . 05 . 2015

    Wzruszajaca historia… lezki w oczach….. nie wiem co napisac…
    Jestes silna i podziwiam Cie.
    xxx

  • Kornelia
    26 . 05 . 2015

    Siedzę i ciężko tu cokolwiek napisać racjonalnego. To taki wyciskacz łez…
    Mnie zawsze babcia powtarzała,że Bóg stawia krzyżyki na naszej drodze, ale później całe to cierpienie zostanie wynagrodzone.
    Śmieszne to, a zarazem piękne, cudowne, że to przypadkiem napotkane osoby, zupełnie obce – stają się tak bliskie. Odmieniają nasze życie, stają się jego nieodłącznym elementem. I tak wiele do niego wnoszą.
    Czasami myślę, gdyby nie to co przeszłam, co dane było mi przeżyć – jaką byłabym osobą dziś? Może gdyby życie mnie rozpieściło, sama byłabym zadufaną w sobie dwudziestoparolatką, która za nic ma pewne wartości?Z pewnością nie miałabym takiego spostrzeżenia na świat, ludzi, życie. Wydaje mi się,że ta rola cierpienia, bólu i łez, kształtuje nas na tyle by zarazem uchronić nas od czegoś gorszego.
    Oj, chodzą po tej ziemi Anioły. Chodzą.

  • mAGNESik.eu
    26 . 05 . 2015

    Dzisiaj rano odeszła do nieba bardzo bliska mojemu sercu osoba… tłumaczyłam synkowi, że teraz będzie uśmiechać się do nas z nieba i że zawsze będzie na nas patrzeć, nad nami czuwać i nas chronić… Aguś wyciskasz łzy, ale i dodajesz siły. Jesteś takim dobrym duszkiem. Dziękuję…

  • malane
    26 . 05 . 2015

    Piękny wpis wzruszający czytam i oczka napełniaja sie łzami wszystkiego najlepszego w dniu mamusi

  • Natalia
    26 . 05 . 2015

    Najcudowniejsze, najpiękniejsze, najcieplejsze i potok łez…

  • Agnieszka
    27 . 05 . 2015

    Aguś….Dzielna z Ciebie dziewczyna…Piękny tekst!

  • […] Oczywiście w sobotę też mnie nie zabrakło. Każdy dzień targów miał pełen harmonogram. W sobotę byłam o 15stej by uściskać moją Dorotkę i pogratulować jej wydania książki. Oczywiście nie mogło się obejść bez autografu. Dorotkę znam od dzieciństwa, zesłał mi ją Ktoś tam z Nieba. O naszym poznaniu się mogłaś przeczytać już wcześniej na blogu. Jeśli nie pamiętasz kliknij TUTAJ. […]

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *