bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Martwy noworodek, a statystyki dotyczące cesarskich cięć według fundacji ‚Rodzić po Ludzku’

Posted on

MŁODA MAMA

Oczewkiwanie. 9 miesięcy pod sercem. Przygotowania. Łóżeczko, wózek. KTG. Bicie serca. Żadnych przeciwskazań, żadnych dolegliwości. Samo zdrowie. Chwile wytchnienia i odliczanie. Też odliczałam, nie mogłam się doczekać mojego szczęścia, które wybałuszało mi flaki od wewnątrz, które podskakiwało, gdy brzuch leżał z boku. Które naciskało na pęcherz i inne bolesne części wewnątrz. Miałam wyobrażenia, jak wygląda. Planowałam imię. Nie mogłam się doczekać, zapachu, małych rączek, stópek. To było wyśnione marzenie, które lada dzień mogło się spełnić. Wybił pierwszy dzień 40 tygodnia, pognałam do szpitala jak na skrzydłach. Byłam zakochana, a mój świat miał się za moment wywrócić do góry nogami. Po 13stej był już przy mnie, pięć dni później wróciliśmy do domu. Pierwsza zmiana pieluszki, pierwsza kąpiel, pierwszy spacer. Pierwsze samodzielne karmienie.

Pomimo, że gdzieś tam w głębi mojego serca ukrywał się cień czarnego scenariusza, to nie wyobrażałam sobie, że mogłoby być inaczej.

Bo jak można wrócić do domu przygotowanego dla noworodka, bez noworodka… Jak można patrzeć na łóżeczko, w którym powinno spać… Jak powstrzymać bolesną laktację, która przypomina tylko o jednym… Gdy to piszę, to mam ciarki na całym swoim ciele, to jest dla mnie nie do wyobrażenia, tragedia, która miała miejsce, mogła się nie przydarzyć. Mogła, gdyby w lekarzu byłoby więcej empatii, ale nie było…

 

LEKARZ:

Słowa zasłyszane, że przecież zachodzi się w ciąże, bo to by rodzić nie ciąć. To jego słowa. Ale do cholery, mamy XXI wiek. Kiedyś kobiety umierały podczas porodu, noworodki umierały podczas porodu, bo nie miały pomocy. Teraz mamy inne czasy, teraz każdy z nas jest zobowiązany by płacić na NFZ, na który nie zawsze można liczyć. Tak jak i w tym przypadku.

Drogi lekarzu, nie wiesz, że Twoja pensja składa się z naszych?

Drogi lekarzu, nawet nie wiesz, co to znaczy ‚stracić dziecko’. Ja niestety wiem… Morze łez jakie wylałam i czas, który sprawił, że odważyłam się znów…

 

MŁODE MAMY:

Większość młodych mam, to nie fitneski, ani mistrzynie aerobiku. To zazwyczaj mamy, które pracują zawodowo w trybie siedzącym, bądź trybie, który niezbyt pozwala na ruszanie się. Kiedyś kobiety więcej czasu poświęcały na ruch (szczególnie w czasach gdy praca na wsi, to było coś normalnego). Teraz jest całkiem inaczej. Nie wysportowanym mamom, jest ciężko urodzić naturalnie. Trzeba ogromnej siły by przeć przez kilkanaście godzin, trzeba silnych mięśni, trzeba wigoru i werwy. Przyznam, że sama znam siłę swojej kondycji i wiem, ze poród naturalny przerósł by mnie, oraz wszystko razem ze mną.

 

RAPORT FUNDACJI RODZIĆ PO LUDZKU

Jakiś czas temu fundacja ‚Rodzić po Ludzku’ opublikowała raport, w którym przyznaje, że w Polsce za dużo odbywa się cesarskich cięć. Że za mało jest sprzętów pomocniczych podczas porodu. Celem raportu było sprawdzenie, czy szpitale wdrożyły prawo do intymności i poszanowania godności kobiet, do kontaktu z dzieckiem po porodzie, do towarzyszenia bliskiej osoby podczas i nawet picia wody!

Jednakże fundację zaniepokoiła ilość cesarskich cięć. Jednakże osobiście uważam, że każdy przypadek jest odosobniony i na pewno niewiele kobiet potrzebuje CC na życzenie, prawda?

A nawet jeśli, to czy poczucie bezpieczeństwa i psychika kobiet to nie jest właściwa motywacja? Przecież wiadomo jak wygląda poród naturalny. Brak obecności lekarza! Jedynie położna. Zapis KTG nie odbywa się przez całą obecność porodu, a za tym idzie ryzyko niedotlenienia dziecka. Ryzyko nacięcia krocza(!), czy  wiele innych komplikacji, które mogą zaszkodzić dla noworodka.

Gdyby mamy wiedziały, że poród naturalny odbywa się w obecności personelu (takiego jak przy CC), że jest tak samo bezpieczny, że są zapewnienia o dobro dziecka, że jego stan jest nieustannie monitorowany (np przez KTG), to myślę, że odważniej by szły do szpitala!

Nie wiem, ale czy tylko ja widzę taką zależność? Że zaraz po raporcie fundacji, która zarzuca, że na dzień dzisiejszy za dużo jest cesarskich cięć w Polsce, doszło do takiej tragedii. CC zrobione w porę i mama miała by swoje szczęście u boku, a niestety teraz go nie ma…

Niestety widzę tę zależność i jestem w strachu, w strachu o kobiety i lepsze jutro mam. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że CC to poważna operacja (sama miałam 2x), kobiety mocniej cierpią i dłużej dochodzą do siebie, ale czego się nie robi dla dobra dzieci!

Prawda?

 

XOXO
signature
comments [ 42 ]
share
No tags 0
42 Responses
  • kk
    01 . 04 . 2017

    rodzilam 36 godzin… naturalnie… cud ze dziecko zdrowe! i mimo ze bylam super spokojna dzieki znieczuleniu i pewnie dlatego tyle trwal moj porod… to biorac pod uwage jak ryzykowne to bylo wolalabym urodzic przez cesarskie ciecie!

    • ewa
      02 . 04 . 2017

      Wieksze ryzyko istnieje gdy masz ciecie taki komentarz swiadczy o Twojej niewiedzy niestety…

  • Alina
    01 . 04 . 2017

    Masz rację ciarki przechodzą ze tak się stało jak się stało. Mam nadzieję ze takiego bolu nigdy nie doswiadcze. Co do cesarek to kiedyś nawet slyszalam ze to nie matka jak rodzi przez cięcie bo to nie poród oj wogole różne takie głupoty gdzie aż włos się jeży na głowie. Te co chcą na życzenie to też z czegoś to właśnie wynika. Niekiedy wręcz traumatyczny pierwszy poród czy słuchanie od ludzi ze boli strasznie i okropnie. Ale naprawdę czy rodzenie 14 godzin i więcej to nie jest wskazanie do cesarskiego cięcia? Dla mnie jest po pierwsze bo kobieta po prostu nie ma już siły po drugie myślę że dla malucha to też ogromny stres . Ja osobiście R odzilam 2 razy naturalnie nie uważam się za jakąś lepszą matkę czy coś ale naprawdę nie było tak strasznie. Ja to myślę że dobrym pomysłem temu lekarzowi i każdemu w sumie założyć aparaturę ktora sprawia że facet myśli ze rodzi i tak 14 godz niech się zwija i zobaczymy co wtedy powie

  • mama m
    01 . 04 . 2017

    mama M
    rodziłam dwa razy sn…….2013 i 2016 r.wspominam to jako naprawdę piękne przeżycie.Poród fizjologiczny daje potężnego kopa…to ogromne wyzwanie . i owszem pojawiło sie pytanie pod sam koniec…..co ja tu do cholery robię…. ale udało mi się,,,uważam że jeśli nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu naturalnego…to każdą kobietę na to stać, aby urodzić własne dziecko( oczywiście pod warunkiem że wszystkie jaskółki na niebie i ziemi temu sprzyjają). Wcale nie jestem wysportowana a urodziłam szybko sprawnie ( oba porody krócej niż 6h.) i ktg było caly czas na brzuchu…lekarz był położna była cały czas……czułam się zaopiekowana,czułam się bezpiecznie i wiedziałam że jest wszystko pod kontrolą:) pozdrawiam

    • Lena
      11 . 04 . 2017

      Zgadzam się z Panią w 100%. Poród naturalny to coś pięknego. Dziwię się że ktoś świadomie decyduje się na cesarke. Co innego jesli cc ratuje życie matki albo dziecka. Ja to przed porodem bałam się jedynie tego ze mój poród mógłby się skończyć cc a tego nie chcialam. Urodziłam córkę w 5h 20min , nic nie bolało chociaż rodziłam bez jakiegokolwiek znieczulenia :) jestem z siebie dumna :) opieka na sali porodowej tez pierwsza klasa polozna lekarz którzy co chwile pytali jak się czuje.

  • Catya
    01 . 04 . 2017

    Chyba troche przesadzasz z warunkami podczas porodu naturalnego. Dwa razu rodzilam naturalnie, ktg caly czas podlaczone. Lekarz nie b na sami caly czas, ale jak tylko sie zaczely skorcze parte od razu przychodzil, rowniez neonatolog byl obecny. Z pierwszym synem musialam sie troche nameczyc, bo sie nigdzie nie wybieral, a drugim po 50min bylo po wszystkim, nie jestem i nigdy nie bylam wysportowana, mimo to samo parcie nie bylo problemem. Chlopcy urodzili sie w dwoch roznych szpitalach -Gdansk Kliniczna i Wejherowo. Nie jestem przeciwniczka cc, jesli sa nawet niewielkie wskazania to uwazam,ze nalezy ja zrobic bez czekania, ale nie strasz niepotrzebnie kobiet porodem naturalnym.

    • Lena
      11 . 04 . 2017

      Zgadzam się z tym! Nie taki poród straszny jak go malują, wystarczy dobre nastawienie i wszystko idzie latwo;)

  • Daniela
    01 . 04 . 2017

    Ja urodziłam synka poprzez cc ze względów zdrowotnych, ale też ze strachu, że przez poród sn mogłoby mu się coś stać niedobrego. I dzięki Ci Panie Boże, że od początku było ustalone cc, bo gdybym rodziła sn mojego synek mogłoby ze mną teraz tu nie być. Na pepowinie zawiązał mu się węzeł prawdziwy, były już zielone wody[urodziłam 38tc, więc nie przez przenoszenie ciąży) i sam lekarz powiedział, że wystarczyłoby parę parc a mały by zmarł. Teraz nawet gdybym nie musiała rodzić poprzez cc to bym się zapierala rękami i nogami, aby to było cc, bo po tych przeżyciach po porodzie balabym się sn.

    • ewa
      02 . 04 . 2017

      Jakos 20 lat temu nikomu nic sie nie dzialo I kobiety rodzily bo tak jest stworzona kobieta by rodzic. Wezel prawdziwy nie jest wskazaniem do cc to poprostu szczescie…

  • Ada
    01 . 04 . 2017

    Mam 22 lata, mój pierwszy poród trwał ponad 40h, miałam nacinane krocze. Mój synek urodził sie zdrowy i dostał 10 pkt. Lekarze ginekolodzy chcieli wziąć mnie już na cesarkę, ale doświadczona położna powiedziała ze dam radę. Bardzo nie chciałam cesarki i byłam mocno zdeterminowana by rodzic naturalnie. Dzięki położnej udało się. I mimo tego bólu i czasu jaki to trwało nigdy nie chciałabym poddać się cesarce bez wyraźnego wskazania. Choć bym chciała, nie potrafię zrozumieć kobiet które z egoistycznych pobudek decydują się na cesarkę. Wielka siła na wielogodzinny poród jest w głowie, nie w ciele. Nie poddawajcie się z założenia kobietki, w każdej z nas drzemie ta siła :)

    • Lena
      11 . 04 . 2017

      Bardzo ładnie napisane:)

  • justyna
    01 . 04 . 2017

    Miałam 2 porody naturalne jeden w 2011 a drugi trzy miesiące temu. Warunki tutaj opisane mają się nijak do warunków w szpitalu, w którym rodziłam. Położna cały czas była ze mną na sali (nie chciałam porodu rodzinnego), lekarz od razu po telefonie przyszedł pomimo późnych godzin (4:45 i 3:35), nacięcia nie było ani przy pierwszym ani przy drugim. Ja z kolei jestem przeciwniczką cc (pomimo wskazań do cesarski przy pierwszym (zwężona miednica) i drugim (rwa kulszowa i rozejście spójną łonowego na 17mm)) nie wyraziłam zgody na zabieg dopóki nie będzie zagrożone życie i zdrowie maleństwa bądź moje życie. Urodziłam naturalnie i tym samym jestem z siebie bardziej dumna. Akurat jestem i byłam osobą aktywną fizycznie (przed ciążą z drugą córka), ale przed pierwszą nie i z mojego doświadczenia wynika, że łatwiej się rodzi jak człowiek jest mniej aktywny fizycznie.

  • aga
    01 . 04 . 2017

    Rodzilam 2 razy silami natury i dobrze wspominam swoje porody.Pomimo bólu-uwazam że jest to niezapomniane przeżycie.Mialam te nieprzyjemnośc miec operacje w pełnej narkozie z powodu nowotworu. I ból pooperacyjny jest niczym w porownaniu do poroduale nagroda jest tak wspaniała że nie ma co narzekac.Byc może mam duzy próg bolu

  • P.
    01 . 04 . 2017

    Ja jak rodzilam położna stwierdziła że dziecko jest za duże nie zmieści się i że Cc jednak ordynator po zbadaniu, zmierzeniu mnie powiedział że na styk się zmieści, poród odbywał się tak że gdy już nie mogłam urodzić a bóle parte się kończyły lekarz i pan ordynator położyli mi się na brzuch i wyciskali dziecko, dziękuję tylko że zdrowe…

    • Aga
      11 . 04 . 2017

      Matko, co za rzeźnia…

  • Renata
    02 . 04 . 2017

    Strasznie słabo buuba :-( „Przeć kilkanaście godzin”? Czy ty byłaś w szkole rodzenia czy od razu zalozylas cc? Przecież drugi okres porodu trwa max 2 godziny! Nikt nie prze przez kilkanaście godzin. Dwa :cesarka „dla dobra dziecka”? Przecież cc zwiększa ryzyko alergii, dziecko nie przechodzi przez kanał rodny i nie kolonizuje odpowiednich bakterii. Cc nie jest lepsze dla dziecka które mogłoby się urodzić naturalnie. Cc jest dobre gdy ratuje życie. Trzy: „tylko położna”? W szpitalu warszawskim o 3 stopniu referencyjnosci rodziłam właśnie „tylko” z położna. :-) Jakoś nie czułam braku lekarza. To malomiasteczkowe podejście. Położne są kompetentne do odebrania porodu. Opinia o cesarce na życzenie to Twoja prywatna opinia i masz do niej prawo jednak argumenty, których używasz jak widać są nieprzekonujace. A wpis zalatuje graniem na emocjach matek :-(

    • Iga
      02 . 04 . 2017

      „Polozne sa kompetentne do odbierania porodu” – zgadza się.
      od czasów prehistorycznych porody przyjmowaly położne a nagle w XXI wieku ludzie nie wiedzą co te panie robią na porodowkach…jakie to smutne! Ps polozne ucza lekarzy przyjmowania porodu…to mlodzi lekarze przy nich dyzuruja więc śmieszy mnie to gadanie ze wam tak lekarza brakuje na porodowce jakby was miał zbawić.. on jest od cięcia cesarskiego i określonych chwytów które polozna świetnie zna i wie kiedy sa potrzebne i wtedy go wola i dr wykonuje na wezwanie przez polozna więc nie musi byc non stop na Porodówce…jak sie nie znasz to sie autorko pseudoartykulu nie wypowiadaj

    • Lena
      11 . 04 . 2017

      Zgadzam się! Wynika z tego ze cc jest bezpieczniejsze od porodu sn a to nie prawda. Ja nigdy w życiu nie poszła bym na cesarke na życzenie. Moja córka urodziła się w 36 tc była malutka ale dostała 10 pkt w skali Apgar , urodziłam ją naturalnie i jestem z siebie dumna:)

  • Julita
    02 . 04 . 2017

    Poruszyłaś ważny temat. Ja byłam prowadzona między porodówką, a patologia ciąży ponad 48 godzin. Silne skurcze brak rozwazwarcia. Moje prośby o CC niestety nic nie dawaly. Byłam w około 38 tygodniu ciąży. Wykończona skurczami ale jest postęp zaczęło się rozwarcie jednak już po chwili ponownie wróciły obawy. Odeszły mi ”zielone wody” wśród personelu poruszenie , czy wyrażam zgodę na CC. Oczywiście że wyrażam wczoraj o nią błagam. Ryzyko martwiy wewnatrzmacicznej na szczęście nie potwierdziło się . Mam zdrowego synka dostal 9 pkt. Synek rozwija się prawidłowo.

  • Paulina
    02 . 04 . 2017

    Jako położna widzę, że brak Ci wiedzy merytorycznej, a targają Tobą same emocje. I wcale się nie dziwię – mną też, szczególnie po takiej tragedii. Personel medyczny również przeżywa takie sytuacje, ale tego nie widzi już nikt. Tak samo jak nie widzi tego nikt, że to na nas spoczywa odpowiedzialność. Położnictwo to jeden z najbardziej nieprzewidywalnych dziedzin medycyny. Z minuty na minutę stan może się zmienić o 180 st.

    Przy okazji wzmianki o nacięciu krocza zapomniałaś dopisać, że przy cięciu cesarskim rozcinane są mięśnie, rozrywana (tak, rozrywana, nie przecinana) otrzewna, nie zapominając o skórze i macicy. Będąc po dwóch takich operacjach, chyba jesteś tego świadoma?

    I tak – nasze zarobki to Wasze pieniądze, ale Wasze zarobki to w dużej mierze też nasze pieniądze. My też płacimy podatki, składki i ZUS. Czy ktoś o tym zapomniał?

    • Aga
      11 . 04 . 2017

      Bardzo dobrze napisane! Nie można tak generalizować! Ten artykuł byłby bardziej wiarygodny, gdyby Pani Agnieszka zapytała najpierw o opinię lekarzy i położne, co jest lepsze dla kobiety i inne matki, które mają za sobą i cesarskie cięcie i poród siłami natury.

  • Ola
    02 . 04 . 2017

    Niestety, ale przemawia przez Pania brak wiedzy. Nie byla Pani przy porodzie tej pacjentki, nie wie jak wygladal zapis ktg. Nie powinno oceniac sie i naglasniac spraw, ktore nie do konca sa wyjasnione. To szkoda dla wszystkich. Przyklad – „pielegniarka podala zly lek dziecku, zmarlo z jej winy”. Prawda? Lekarz zlecil zly lek. Skutek? Pielegniarka leczy sie psychiatrycznie. Zadnego sprostowania w mediach. Czasem trzeba sie dwa razy zastanowic, zamiast kogos sie oskarzy.

  • Katarzyna
    02 . 04 . 2017

    Ja też przy pierwszym dziecku nastawiona byłam na poród naturalny. Poród zaczął się w 36 tygodniu odejściem wód. Wagę dziecka oszacowano na 4200 g. Już na wejściu usłyszeliśmy, że „na 90% tu będzie cesarka”. Mimo to męczyłam się prawie 17 godzin, nie widziałam lekarza na oczy, miałam już 8 cm rozwarcia, aż w końcu zrobiono mi tą cesarkę i okazało się, że dziecko było źle ułożone i tak bym sama nie urodziła, nie bez szkody dla siebie i dziecka. Skończyło się dobrze, ale mogło skończyć się zupełnie inaczej. Gdzieś czytałam, że w Polsce robi się tak dużo cesarek bo jest małe zaufanie do lekarzy i personelu. Zgadzam się z tym.

  • Karolina
    02 . 04 . 2017

    Ale głupoty piszesz:(

  • Tamara
    02 . 04 . 2017

    Jestem przerażona :( To stało się obok mojej rodzinnej miejscowości. Tragedia! Sama rodzę w sierpniu i już jestem kłębkiem nerwów :(

  • Ala
    02 . 04 . 2017

    „Lekarzu twoja pensja sklada sie z naszych”?!?!?! CO TO ZA BZDURY! NIE WIESZ DZIEWCZYNO CZYM SA SKŁADKI ZDROWOTNE? NIE OŚMIESZAJ SIE! PENSJE PLACI LEKARZOWI SZPITAL A NIE TY! TAKA SAMA JAKĄ TY DOSTAJESZ OD SWOJEGO PRACODAWCY! Ps LEKARZ TEŻ PŁACI SKŁADKI ZDROWOTNE! A skladki te sa na uslugi zdrowotne a nie na pensje! Doucz sie!

  • Podwojna mama
    02 . 04 . 2017

    Kolejna blog mama,która nie zna realiów a Internet wykorzystuje do straszenia. Brawo dalej trzymajmy się w tym kraju kultu traumy porodowej. Dokładnie to robisz kobieto. Nawet nie znasz statystyk!!! Dzieci i matki umieraly i umierać będą w fakcie ciąży,porodu i połogu. Nasza rozwinięta medycyną jakkolwiek by nie byla NIE URATUJE wszystkich dzieci i matek. Zapewne nawet nie wiesz,ze kolejne cięcie cesarskie mogą Cię zaprowadzić do grobu,bo Twoja macica nie będzie się się stanie kurczyc,ale wtedy zapewne Twoja rodzina powie,ze ktoś Cię źle poszyl. Chcemy być Eko,fit i na czasie,ale poród naturalny to dla nas jakieś wymysły i odhumanizowanie.

  • Paula
    02 . 04 . 2017

    Kolejny artykuł rozżalonej kobiety. Rozumiem pani stratę ale to nie miejsce i sposób na przechodzenie żałoby.
    Proponuje się do edukować. Kobiety pracujące w zawodzie to nie „tylko” położna, ale aż położna. Niektóre mają większą wiedzę niż lekarze!! Przeć przez kilkanaście godzin?? Powodzenia życzę. Co najwyżej możesz przeć z 2 godziny, a to i tak rzadko się zdarza. Pomyśl co to znaczy przeć, a mieć skurcze?? Brak wiedzy i wylewanie głupich i płytkich myśli??
    Oczywiście wychwalaj dalej cc. Ja jak bym nie musiała by, się pociąć nie dała. Sorry za dużo wiem w tej kwestii. Jakie niesie komplikacje. I to takie o których nikt nie wie. Z każdym kolejnym cc pojawia się więcej zrostów. Co z kolej prowadzi do zaburzeń w jamie brzusznej. I jak się kobieta raka dorobi (co nie jest obecnie rzadkością – niestety), nikt ze zrostów komórek rakowych nie usunie bo się nie da.
    Nie trzeba być sportsmenką żeby urodzić, wystarczy cierpliwość, wytrwałość i wiara w siebie. A nie tchórzostwo. Spróbowała taka chociaż?? Nie bo po co lepiej się na datę cięcia umówić. Straszne w jaką stronę idzie nasz kraj. Chciałabyś mieć całe towarzystwo z sali do cc, na sali porodowej żeby Ci wszyscy w za przeproszeniem ” w dupę” patrzeli?? Jak coś się dzieje lekarz jest wzywany i pediatry też nie zabraknie.

    Nie….Nieee….. i po raz kolejny nieee. Nie wierze…Ze można takie coś napisać. Po prostu jestem zdruzgotana tym co piszesz. Współczuję kobietą które to przeczytają, a mają rodzić….
    KOCHANE NIE BÓJCIE SIĘ SIEBIE I SWOICH CIAŁ. ONE WIEDZĄ CO MAJĄ ROBIĆ.
    Od was się wymaga cierpliwości, a nie najlepiej w 5 min po wszystkim.

    • Lena
      11 . 04 . 2017

      O tak! Zgadzam się z Tobą! Nawet jeśli radzisz pierwszy raz to ciało samo dyktuje co masz robić. Jest to piękne przeżycie, jestem z siebie dumna ze urodziłam córkę SN i nigdy świadomie nie zdecydowała bym się na cc.

  • Ef
    02 . 04 . 2017

    I właśnie ten tekst obrazuje jak malo kobiety w Polsce wiedza,jak bardzo sa nieświadome i nieodoinformowane. Smutne ze demonizujesz poród, straszac tym samym pacjentki. Smutne jest to ze chciałabyś właśnie pozbawić rodząca jakiejkolwiek intymności sprowadzajac na sale taki sam personel medyczny jak do cięcia. Owszem są pewne wskazania do wykonania cięć cesarskich, i sprawa z przed kilku dni oczywiście nie powinna mieć miejsca natomiast abstrachujac od tego prawda jest to ze w Polsce jest za duzo ciec cesarskich. Idac tropem Twojego myślenia możemy zamknac porodowki i tylko ciac profilaktycznie bo przecież znaczna większość kobiet nie jest sportsmankami. Pudło. kobiety otczone dobra opieka położnej wsparte dobrym slowem, i rzecza oczywista jest ze powinny jesc. daja rade. Rodzą, sa wyczerpane obolale i dumne z siebie ze pokonaly bol i wlasnymi siłami urodzily dziecko. I tak dlugo jak nie ma zagrozenia dla mamy tak dlugo jak mama daje rade i jest mobilizowana tak dlugo jak nie ma zagrożenia dla dziecka kobiety powinny rodzic. Przy czym niestety ale trzeba zaakceptować fakt ze to boli. Porod boli porod to ciezka praca czesto wielogodzinna. Natomiast faktycznie Polsce wiele brakuje, sprzetu do kontroli stanu plodu, jedzenia na porodowce, znieczulenia jeśli jest konieczne i rozmowy/wsparcia od poloznej.

  • Poprostuja
    02 . 04 . 2017

    Rodzilam 2 x. Za pierwsyzm razem 2 godziny, bo z pomoca oksytocyny, wszystko pięknie, gładko – szpital szanujący prawa kobiet. Za drugim razem wpadłam w błędne koło, w którym tkwie do teraz. Na początku z powodu problemów hormonalnych stwierdzona cukrzyca ciazowar”na wszelki wypadek”, nawet się cieszyłam że tak szybkp reagują, ale później cała ciąża była”na wszelki wypadek” tak też trafiłam do szpitala, który miał mi wywołać poród od zera, przed terminem. Tak też się stało. 12 godzin oksytocyny poprzedzonej balonikiem, zero postępu. Na KTG słyszałam że coś jest nie tak, wmawiano, że jest inaczej, opryskliwa położna, która twierdziła, że ma boleć, że to jeszcze nie poród, że wszystko dobrze. 12 godzin w bólu potęgowanym oksytocyną w ogormnych dawkach, w tym 6 godzin po przebiciu pęcherza. Błagałam o znieczulenie, o reakcje bo bałam się, że to będzie trwało w nieskończoność. 12 godzin, rozwarcie 3, szyjka twarda. W końcu zmieniła się położna, bardziej ludzka była. Poprosiłam o znieczulenie, nie chciała dac, lekarz powiedział, że powinnam sie wstydzić, że o nie proszę- młody, opryskliwy z wrednym uśmiechem. W końcu w desperacji zażądałam cesarki, odmówili, powiedziałam ze to moje ciało, moje dziecko i żądam. Dostałam znieczulenie, w 15 minut szyjka się rozwarla, a dziecko dosłownie pchalo sie na świat, w 15 minut przeszło przeze mnie całą, musiałam powstrzymywać skurcze żeby nie wyszła. Po 10 dniach od porodu wróciliśmy do szpitala, najprawdopodobniej z powikłaniami, których nikt nie odważy się potwierdzić…. do tej pory nie wiemy jak wpłynęło to na nasze dziecko.
    Na sali poporodowej przez 3 dni nie zbadał mnie żaden lekarz, zglaszalam ogromne bóle brzucha, jak porodowe, usłyszałam że przepraszam z góry „mam wąchać wkładkę, jak zacznie smierdziec zgnilym miesem mam sie zglosic po amtybiotyk”, więcej komentarza nie trzeba…

  • Katarynka
    02 . 04 . 2017

    Czytam Twojego bloga parę lat. I bardzo go lubię. Ale tym wpisem jestem rozczarowna. Sama jestem matką dwójki dzieci: 3-latka i rocznej córeczki. Jestem lekarzem i żoną ginekologa w trakcie specjalizacji. Niestety, nie miałam jeszcze okazji rozmawiać z nim o tym konkretnym przypadku, bo wyjechał na szkolenie i wraca za tydzień, a ciekawa jestem jego zdania. ALE naprawdę wstrzymałabym się z komentowaniem całej sprawy do momentu ustalenia podstawowych faktów. Na studiach uczyli mnie (i z tego co wiem, wiedza ta jest aktualna) że sam poród składa się z tzw. czterech okresów porodu. Cały poród nie powinien trwać dłużej niż 24h. Sam właściwy „poród” (pełne rozwarcie, skurcze parte) – czyli 2.okres porodu nie powinien trwać dłużej niż 2h. Czytałam parę artykułów dotyczących komentowanej przez Ciebie sytuacji i co mnie uderzyło to sformułowania „matka wie najlepiej co dla niej dobre i skoro prosi o cesarke, to znaczy że powinna ją otrzymać „. Czytam takie rzeczy i ręce mi opadają. Zarówno z punktu widzenia kobiety, która rodziła (syna w 2.okresie porodu przez CC i córeczkę siłami natury bez znieczulenia że względu na stan po CC) jak i lekarza. Niestety, coraz częściej obserwuje postawę typu „wiem co mi jest i jak się leczyć, a do lekarza przyszedłem tylko po receptę/skierowanie (na konkretny lek i do konkretnego specjalisty!) „. No jakieś totalne odwrócenie ról. Dr Google rządzi, a Ty człowieku 6 lat ciężkich studiów, rok stażu (opłacanego poniżej najniższej krajowej) i 4-6,5 lat rezydentury (płatnej niewiele więcej niż staż- tak a propos pensji lekarza ze składek zdrowotnych wszystkich-nie wszystkich obywateli, które BTW są jednymi z niższych w EU) w d… sobie wsadz. JA wiem lepiej. Nie wiem co poszło nie tak w tym przypadku. Kobieta nie rodziła dłużej niż 24h – podkreślenie faktu czasu trwania jej porodu dla mnie jest typowym zagraniem żerującym na emocjach. Nie wierzę też, że lekarz z takim stażem pracy nagle kosztem swojej kariery, życia zawodowego i osobistego postanowił udowodnić rodzącej, że URODZI siłami natury – za dużo prywatnie i zawodowo miał do stracenia. Trzy – częstym zjawiskiem na porodowkach jest cięcie pacjentek – właśnie po to, żeby mieć spokój (45 min roboty i z głowy, a pacjentka też zadowolona) – koło porodu SN trzeba się nachodzic- nawet jeśli nie siedzisz fizycznie przy rodzącej, to odpowiadasz formalnie za jej poród i przez ten cały czas albo co jakiś czas ja badasz albo polozne dzwonią z raportami dotyczącymi przebiegu porodu/pytaniami dotyczącymi ewentualnego postępowania- generalnie więcej zachodu niż przy CC. A już zwłaszcza w nocy – wystarczy jedna rodzaca i o dłuższej drzemce możesz pomarzyć, a jak rodzą 2 lub 3 to już w ogóle noc z głowy. Syna rodzilam prawie 24h-skonczylo się CC że względów medycznych. Córeczka była mniejsza i udało się SN ale też nie bez problemów. Szybciej dochodziłam do siebie po CC niż po SN.
    Nie twierdzę, że wszyscy lekarze są wspaniali, a porodowki w PL to marzenie. Ale nie podoba mi się otoczka taniej sensacji robiona wokół całej sprawy. Niewyobrażalna tragedia dla całej rodziny. Czy nagłośnienie sprawy w taki właśnie sposób pomaga im przejść przez ich tragedię?
    Istnieje coś takiego jak wytyczne postępowania w większości procedur medycznych. Te wytyczne jasno określają wskazania do wykonania CC. Prośba o CC nie jest jednym z nich. Być może istniały inne, obiektywne wskazania do cięcia- ale tego nie wiemy- nikt o nich nie wspomina, podkreśla się za to usilnie prośby rodziców o wykonanie CC. Myślę, że każda rodzaca w pewnym momencie porodu myślała o tym, że ma dosyć i chce CC (rodzac córkę również miałam kilka momentów, kiedy płakałam i prosiłam o CC). Czasami tragedie się zdarzają. Być może tej można było uniknąć. A może nie. NIE WIEMY, bo nie mamy wszystkich danych. A jak czytam komentarze pod artykułami dotyczącymi tej tragedii, to wierzyć mi się nie chce, że tyle nienawiści jest w ludziach.
    Nikt nie chce, żeby kobieta cierpiała w trakcie porodu – wręcz przeciwnie – ze znieczulona kobieta lepiej się współpracuje. Czasami po prostu znieczulenie jest niemożliwe- albo ze wzgledu p/wskazania medyczne albo z braku fizycznej możliwości (brak anestezjologa, który mógłby znieczulic rodzaca).
    Podsumowując mój przydlugi wywód- wstrzymajmy się z wyrokami do momentu poznania wszystkich faktów. I nie róbmy taniej sensacji z ludzkiego dramatu.

    • Poprostuja
      05 . 04 . 2017

      Zgadzam się z Pani stanowiskiem. Nikogo nie należy oceniać zanim sytuacja się nie wyjaśni. Jest to ogromna tragedia. Muszę jednak zaznaczyć z perspektywy mamy przewlekle chorego dziecka, że w wiele razy musieliśmy „leczyć się sami”. Wiele razy nasze sugestie były lepszym rozwiązaniem. Niejednokrtonie też musieliśmy sprawdzać decyzje lekarzy, bo były one nieprzemyslane, niektóre wręcz niebezpieczne dla dziecka. Dla lekarza przypadek każdego dziecka jest przypadkiem, a dla rodziców to cały świat. I niestety, ale rodzic który jest lekarzem ma inne doświadczenia niż zwykły, szary człowiek. Nigdy nie podejmuje sama dezycji, co do leczenia dziecka, ale często je sprawdzam, bo błędów nie da się cofnąć.

  • Paulina
    02 . 04 . 2017

    Straszne głupoty piszesz , nawet ośmielę się napisać że BZDURY! Nie masz za grosz wiedzy , to co napisałaś jest oparte tylko na Twoich błędnie obranych przypuszczeniach! Twój artykuł ma na celu tylko i wyłącznie wywołanie strachu!

  • KasiaSta
    03 . 04 . 2017

    Lubię twojego bloga, ale również nie mogę zgodzić się z tym wpisem. 7 miesięcy temu urodziłam synka SN i dziękuję Bogu, że tak się stało. Przez całą ciążę był źle ułożony, miałam wyznaczony termin CC i tydzień przed dziecko zrobiło nam psikusa (albo raczej przysługę) i się przekreciło ;) Rodziłam naturalnie, dostałam dwie dawki znieczulenia. Mieliśmy pojedynczą sale z mężem (państwowa, nie płaciliśmy za to), co 20 minut przychodziła położna i sprawdzała, jak postępuje akcja. Doradzała, co robić, by ochronić krocze przed nacięciem, kazała się dużo ruszać. Udało się, nie byłam cięta, rodziłam na stojąco, przy drabinkach. Nie miałam żadnych obrazen. Przyjeto mnie na porodowke o 5.30 rano, o 11.30 synek już był z nami – 6 godzin porodu, z czego 3 byłam znieczulona. Skurcze parte trwały niecałe 30 minut. Poród wspominamy z mężem jako piękne przeżycie, a ja dziękuję Bogu, że nie miałam CC. Po porodzie do wieczora siedziałam z gośćmi na sali, miałam mnóstwo energii i siły. Po CC wiem, że by tak nie było, bo już kiedyś miałam cięty brzuch przy operacji wyrostka. Nie demonizujmy porodu naturalnego, bo to tylko niepotrzebne sianie paniki. Racje mają ci, którzy twierdzą, że siła tkwi w głowie :)

  • KasiaSta
    03 . 04 . 2017

    Zapomniałam dodać, że to był mój pierwszy poród i że wcale nie jestem wysportowana. Dopiero teraz po porodzie zaczęłam się ruszać, żeby wrócić do formy ;) Myślę, że my, kobiety, nie zdajemy sobie sprawy z tego ile mamy w sobie siły. Musimy wydać na świat dziecko, które mamy w sobie, więc zamiast się nakręcać i słuchać jakiś negatywnych myśli, trzeba się spiąć i wziąć do dzialania. Na koniec czeka nas najpiękniejsza nagroda w postaci naszego malenstwa :) Bałam się porodu, nie miałam pojęcia, że dam radę. Dałam. Tak jak nie zdawałam sobie sprawy, że można tak mocno kochać, aż do bólu. Można :) Trzymajcie się, kobietki i bądźcie dzielne. Dajemy życie, jesteśmy bohaterkami!

  • Dominika
    04 . 04 . 2017

    Jestem oburzona. Pani post mija się z prawdą w wielu punktach.
    Po 1. Cięcie cesarskie jest powazna operacja, do której trzeba mieć WSKAZANIA. Tak jak nikt nie wycina wyrostka robaczkowego bez wskazań- tak nikt nie zrobi cc bez wskazań. Jest to operacja, która niesie ze sobą znacznie wyższe ryzyko śmierci matki (chociażby z powodu powikłań zatorowych, infekcyjnych, ryzyka krwotoku) jak i ryzyko dla dziecka (zachłystowe zapalenie płuc – z powodu zachłyśnięcia wodami plodowymi- słyszał ktoś? Najczęstsze noworodków powielanie po cięciu. O innych nie wspomne.) Oczywiście że często cięcie ratuje życie matki i dziecka. Ale to nie oznacza że jest bezpieczniejszym rozwiązaniem. Z pewnością szybszym ale nie bezpieczniejszym. No i ból. Cięcie nie boli. Dopiero potem jak zejdzie znieczulenie to boli. Nie tylko brzuch. Boli wszystko.
    2. Polozna to nie jest jakaś tam baba z targu (nie obracając pan z targu!), która normalnie to sprzedaje ziemniaki, a dopiero jak do szpitala przyjeżdża jakąś rodząca to nagle idzie przyjmować porod. Polozna ma wykształcenie medyczne, często wyższe. Szereg kursów i kwalifikacji. Powiem więcej. „stare” panie położne wiedzą o porodzie więcej niż młody pan doktor świeżo po studiach. Bo mają praktykę. Wiedzę. To polozna widząc odchylenia od normy informuje lekarza.
    3. Proszę pamiętać że sprawność fizyczną jest istotna a praca siedzaca ne jest tu żadna okolicznościach łagodząca. Wystarczą spacery. Basen. Zabawa z dzieckiem! Nie trzeba być od razu sportsmenka. Poza tym „praca siedzaca” nie jest wskazaniem do ciecia cesarskiego (przynajmniej kiedy ostatnio sprawdzalam)

    • oi
      07 . 04 . 2017

      do 1. matka ma tez intuicje… to lekarze pomijaja… tak bylo w wielu przypadkach zakonczonych tragicznie, wskazaniem do cc, przynajmniej w cywilizowanym kraju gdzie ja mieszkam, jest paniczny lek przed sn, i paniczny srach o zycie dziecka… kazda matka chce dla swojego dziecka najlepiej, i zaden lekarz nie ma prawa ignorowac jej lekow, obaw i jej intuicji!
      do 2. sa rewelacyjne polozne, w pl, z opowiesci rodzacych znajomych, polozna jest przy tobie- w publiczny szpitalu- gdy zaplacisz, inaczej robi kontrole mniej lub bardziej czesto, w zaleznosci jak jej sie chce… ot rzeczywistosc w pl

      • Lena
        11 . 04 . 2017

        Nie zgodzę się z tym. Ja rodziłam w normalnym szpitalu i położna przez większą część czasu była ze mną, nie tylko sprawdzała czy wszystko w porządku z dzieckiem ale po prostu była i rozmawiała ze mną i mężem. I wcale nie musiałam jej za to płacić.

  • oi
    07 . 04 . 2017

    rodzilan 14h sn, w przeciagu 5 minut lerzalam w sali operacyjnej by ratowac dziecko, na szczescie lekarze byly przy mnie, rodzilam w de, i w dobrym momencie zareagowali, urodzilam zdrowe dziecko, obecnie juz ucznia :), po tym przezyciu mialam cc na zyczenie… i serio… moze ktos chce rzucac we mnie kamieniami, mam drugie zdrowe przecudowne dziecko i tylko to sie liczy… a kzykacze niech spojrza w oczy tym mamom, ktore nie mialy tyle szczescia co ja… wszystkie przyszle mamy: NAJWAZNIEJSZE JEST ZDROWIE DZIECKA!!! Wy decydujecie a nie obcy lekarz ktoremu wydaje sie ze jest jakims bozkiem…

  • Lena
    11 . 04 . 2017

    Niestety nie rozumiem Twojego podejścia do tego.. nie od dziś wiadomo ze niestety zgony i matek i dzieci zdarzają się zarówno przy porodach SN jak i CC. A poród SN jest o tyle lepszy dla dziecka bo zaczyna się wtedy kiedy dziecko jest gotowe wyjść na świat. To że zdecydowałas się na cc na życzenie nie znaczy ze powinnaś to zachwalac. Bo dla mnie nie byłby to powód do dumy. Co innego gdyby cc ratowalo życie Twoje albo dziecka. A pójście na cc bo się boisz bólu to żadne wytłumaczenie. Ja rodziłam SN i jestem z siebie dumna. Nie powiem ze się nie bałam ale szłam z pozytywnym nastawieniem i dzięki temu uważam swój poród za coś pięknego. Kobiety nie bójcie się porodu SN , nawet jak boli to jest to przeżycie nie do opisania!:)

  • Joanna
    12 . 04 . 2017

    problemem jest właśnie nadmierna medykalizacja porodu. Gdyby kobieta mogła bez problemu jeść, pić, chodzić, skakać na piłce, relaksować się pod prysznicem czy w kąpieli, ruszać się i wybrać dla siebie wygodną pozycję, byłoby znacznie lepiej. Pod KTG trzeba leżeć, to nie jest bardzo potrzebne badanie. W porodzie siłami natury wystarczą tylko kontrole. Moim zdaniem bardziej stresujący dla przyszłej mamy jest cały ten osprzęt, obecność wielu ludzi, którzy zaglądają w krocze i nie pozwalają się skupić. Pomoc położnej powinna być dyskretna, nie powinna niczego narzucać, ale prowadzić podążając za kobietą, czasem wskazując lepszą drogę. Kobiety powinny mieć okazję uwierzyć w swoją siłę, usłyszeć zapewnienia, że dadzą radę, przy jednoczesnym wsparciu w momentach kryzysowych. Kobieta powinna stać się podmiotem porodu i to dopiero sprawi, że będziemy miały siłę, by działać, by przeć, by zwyciężyć. SIŁA JEST KOBIETĄ.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *