bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

nie poradzisz sobie?… no pewnie że sobie poradzisz!!!

wspomnienie porodu przyćmiewa obraz z sali operacyjnej, gdy niemalże czułam jak mnie kroją, by później usłyszeć płacz. jak głupia nawet nie dotarło do mnie, że to płacz Brzuszkowego (musiałam o to zapytać!;)), który jak się później dowiedziałam okazał się być 100% zdrową kruszynką. to jest moje najwspanialsze wspomnienie. ale jakby się wgłębić mocniej, to zza mglistej chmury wydobywają się wspomnienia wyjącego ktg, gdzie zanikało tętno, gdzie wszyscy lekarze przerywają swój obchód by mi pomóc, pielęgniarki wykręcają ręce by wbić się w żyły, a ja zaczynam płakać w niebogłosy. dzwonię do męża, nie odbiera, jest w innym mieście. szlag trafił wszystkie komedie romantyczne, gdzie żona dzwoni do męża że rodzi, a on zdyszany ocierając pot z czoła wbiega na porodówkę. kiedy biegłam ze sztabem lekarzy na CC w myślach było tylko to, że nie przyjedzie, że jestem sama jak palec w tym szpitalu. ale przyjechał od razu po, oczywiście nie chciałam go widzieć, hormony szalały, a ja nie mogłam zrozumieć, że tysiąc spraw na głowie. oczywiście przyjechał z bukietem róż. a ja ryczałam nadal, bo w szpitalu na porodówce nie było miejsc. ja leżałam na patologii, a mój Brzuszkowy sam na połogu. Chodził tam co kilka minut by mi pokazywać zdjęcia na komórce.

po powrocie do domu było ciężej niż myślałam, prawie codziennie miałam chęć zapytać wujka googla o numer do inspekcji pracy. małżonek mój dostał L4, tzw opiekuńcze na żonę, i ja na wpół zgięta zostałam sama w domu mimo tego świstka. wydzwaniali, że sobie nie radzą i przez cały tydzień po CC codziennie jeździł do pracy. na domiar złego wypłacili mu 80% pensji, przez to zwolnienie. później jakoś mąż wywalczył swoje, ale to nie jest ważne. ważne jest to, że byłam sama i… sobie poradziłam! i jak czytam komenatarze:

Hej,
ja bym chciala zebyś napisala jak sobie radzisz z takimi dwoma szkrabami, pisalas ze ciezko wyssc na spacer i ze Bubik jest zazdrosny a cos wiecej? jak sobie radzisz z ogarnieciem domu, zakupami, obiadami no i z dziecmi. Ja czekam na mojego drugiego skarba roznica bedzie 1,5 roku i bardzo sie boje, bo z jednym czasami ledwo wyrabiam zwlaszcza ze jest baaardzo żywiolowe…

Trafiłam na Twój blog, kiedy 3tygodnie temu wystukałam w wyszukiwarkę „dzieci rok po roku” po tym jak zobaczyłam na teście dwie cudowne kreseczki, które jednak wywołały fale wątpliwości, bo jestem mamą 9 i 5 pół miesięcznego Karolka. Między Bąbelkami będzie 1 i 5 miesięcy różnicy. To co czytam tu u Ciebie wiele mi daje, ustępuje początkowa obawa, a przychodzi radość z oczekiwania na kolejnego maluszka.

to chcę mi się krzyczeć, dziewczyny głowa do góry! jak zostałam te dni pierwsze sama rzucona na głęboką wodę to myślałam… że się utopię, ale tylko na początku, bo rzeczywistość sprawiła, że ochłonęłam, nabrałam spokoju i ze wszystkim dałam radę. czasem nawet paznokcie pomaluję! później stwierdzam, że niepotrzebnie bo zaraz obdrapane… obiady też gotuję, choć wolę zjeść na mieście gotowy obiad, a wolny czas spędzić na zabawę. sprzątamy razem, wszyscy bez wyjątku, nawet Bubek chętnie łapie się za odkurzacz. kiedy już mi się zdarzy coś ugotować, to jak oszalała od razu desery, babeczki, biszkopty z jabłkiem. stawiam małego w bujaczku na blat, gadam do niego obierając ziemniaczki, Bubi zazwyczaj potrafi wtedy zająć się sobą, albo (wcale tego nie ukrywam) włączam mu bajkę, na którą popatrzy 5minut, by dalej coś innego porozrabiać. i kiedy patrzę na ten kochany bałagan, zabawki mi się w pięty wbijają, kiedy mogę bezkarnie włożyć dres, a domu panuje gwar, to wiecie co? kocham to!!! w myślach patrzę głęboko przed siebie i mam nadzieję, że długo będę tak dobrze się czuła. że mnie to nie zirytuje, ani nie zmęczy. jesteśmy kobietami, odnajdziemy się w każdej sytuacji.Jeśli przed Tobą brzuch wielki a obok ciebie maluch, nie zamartwiaj się, nie stresuj, bo to na Ciebie źle wpłynie, ciesz się każdym czasem, bo na pewno sobie poradzisz. Bo jesteś kobietą! potrafisz robić kilkanaście rzeczy na raz! :)

DSC07778 DSC07794 DSC07796 DSC07816 zDSC07801

 

XOXO
signature
comments [ 31 ]
share
No tags 0
31 Responses
  • Olomanolo (Kamila)
    02 . 11 . 2014

    Wow, jaki brzuszkowy juz duży! Czas tak szybko mija, czy karmisz go drożdżami? A Ty kochana jak zwykle przepiękna:). Pozdrawiamy.

  • Ada
    02 . 11 . 2014

    Biorę to sobie do serca na przyszłość ;)

    A chłopcy rosną jak na drożdżach! :D

  • Wronkowa mama
    02 . 11 . 2014

    Jesteś naprawdę dzielna. I jeszcze bez internetu sobie radzisz! ;)
    BTW – ładna podłoga!

  • Wiola
    02 . 11 . 2014

    Jak przyjemnie napisałaś o zwyczajnym zmęczeniu i natłoku obowiązków przy dwójeczce dzieci :)
    Bubek robi się do Ciebie podobny, albo przynajmniej na tych zdjęciach tak wygląda.
    Brzuszkowy :) rośnie jak na drożdżach :)
    Buziaki! :)

  • Anna
    02 . 11 . 2014

    Jesteś mega dzielna i świetnie Cię rozumiem..człowiek potrzebuje w Tych momentach tej drugiej połówki ale życie potrafi dać nam po nosie i po chwili żalu trzeba brać się w garść i do przodu. Ja mimo że drugi brzdąc wciąż czeka na wyjście już potrafię przywitać męża ze łzami w oczach krzycząc „gdzie byłeś!!!”:) Jestem przerażona co będzie za te pare miesięcy nie ukrywam. Wiem też że jest będzie ciężko mimo że tak pięknie chcesz dodać nam otuchy – wiemy że będą pot, łzy i milion nieprzespanych nocy…ale będzie też kolejna dawka miłości czyż nie?:)

  • Miłoszkowa Mamma
    03 . 11 . 2014

    Super wygladacie!!! :)

  • Magdalena
    03 . 11 . 2014

    Kubuś rośnie jak na drożdżach mały przystojniak a brzuszkowy tez już sporo podrosl..wpis cudowny tęskno do Was..kiedy się widzimy? ?

    • Buuba
      03 . 11 . 2014

      Madziu kochana napisz smska i wpadaj kiedy możesz:)
      p.s. pomoc zawsze się przyda;)

  • zudit.pl
    03 . 11 . 2014

    oo, fotki w nowym domku, poznaję po podłodze:) Aga, nigdy nie zapomnę obiadku u Ciebie, jak Brzuszkowy pod okapem, Bubik między Twymi nogami, a Ty mi jeszcze domowe jedzonko tak pod nos… normalnie ten bałagan o którym mówisz, to tęsknię za nim, jak Was nie widzę z tydzień-dwa;)

  • Mama Amelki
    03 . 11 . 2014

    Dziękuje za ten wpis. U mnie tyle obaw i stresu… Amelia ma 15 mcy a za dwa miesiące na swiat przyjdzie drugie dziecię

  • Kornelia
    03 . 11 . 2014

    I po przerwie mega pozytywny post! To prawda że choćby grunt pod nogami się walił, palił to my kobiety mamy tę magiczną moc

  • Gray planes blog
    03 . 11 . 2014

    W kobietach jest sila, potrafimy sie odnalezc w kazdej sytuacji, mozemy sobie ze wsyztskim poradzic! Swieta prawda o ktorej piszesz.

  • Magda
    03 . 11 . 2014

    Miałam podobną sytuację – mąż zaplanował sobie wolny tydzień po moim drugim porodzie, a zamiast tego musiał przez pierwszy miesiąc pracować po 12 godzin dziennie. Pierwsze dwa tygodnie rzeczywiście były ciężkie – non stop się stresowałam. A jak już się przyzwyczaiłam do nowej sytuacji, to okazało się, że jest lepiej niż było przedtem. Przy dwójce czas leci tak szybko, że nie ma czasu na zamartwianie się takimi szczegółami, jak bałagan ;) Wiadomo, że czasem jest ciężko, ale jak dla mnie, to przy pierwszym dziecku początki były o niebo trudniejsze!
    A tak właściwie to chciałam się tylko zapytać, co to za szminka? Kolor jest nieziemski! Muszę ją mieć ;)

    • Buuba
      04 . 11 . 2014

      Hehe dziękuję, z vipery, matowa, tam jest tylko kilka kolorów z tej serii, to brąz

  • puszeczka do herbaty
    03 . 11 . 2014

    Aaaa pisze o tym samym o o połogu i ogarnianiu,jutro zapraszam

  • ola
    04 . 11 . 2014

    co tam bałagan,nieporządek,czasami brak obiadu na czas czy nieumyte włosy jak rodzinka szczęśliwa! kobietka wie co najlepsze dla swoich bliskich :)
    jeszcze wielokrotnie zadziwisz sama siebie ! nie ma silniejszej osoby na świecie niż mama…

    pozdrawiam serdecznie

  • Asia
    04 . 11 . 2014

    15 miesięcy temu urodziłam Tymka i Tosię :). Bałam się niemiłosiernie. I nie wiem, co ‚gorsze’, bliźniaki czy dzieci po roku. Kocha się je tak samo mocno, energii i siły ma się za dwoje mimo, że jest ciężko. Wszystko się robi szybciej, sprawniej. A i do tego rozpoczęliśmy budowę domu, co z racji pracy męża, spadło na mnie.
    W kobietach naprawdę jest moc i siła.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Adka
      04 . 11 . 2014

      My wlasnie tez mamy budowe domu z tego powodu maz jest w domu w nocy tylko :/

  • Adka
    04 . 11 . 2014

    O czekalam na ten wpis, chociaz mialam nadzieje na wiecej konkretow :)

    Bo, hmm ja wiem ze jakos sobie poradze ale wizualizuje sobie w glowie jakies takie sytuacje że jedno kupa drugie kupa, albo jedno wstaje w nocy budzi drugie ja sama, a czesto jestem sama… i nie wiem jak to bedzie, chcialabym wiedziec co wtedy, zwlaszcza jak nie ma meza. Chyba caly problem w tym że moje dziecko nawet bajka nie zajmie na 5 min :/

    • Buuba
      04 . 11 . 2014

      hej ;)
      podeślij mi nurtujące Cię pytania na kontakt@buuba.pl, jeśli będzie to dosyć ciekawe FAQ to odpowiem w formie postu;)

      jeśli chodzi o noce to nigdy nie dopuszczam do tego by być samej, ale smoczuś u starszego daje rade, u młodszego cycuś. umiem już obydwoje trzymać na rączkach i usypiać na materacu w sypialni. jeśli są dwie kupy, to najpierw starszy, a później młodszy, zagaduje starszaka i zachęcam do pomocy ;)

      • Ada
        07 . 11 . 2014

        Hmmm wlasnie mi uświadomiłas ze sama nie wiem co chce wiedziec… przeciez nie bedziesz mi opisywala każdego dnia ekhm zreszta moja córka może być zupełnie różna od Bubiego tak samo brzuszkowy… wiec przeraszam za klopot i dzieki za post :)

  • Anna
    04 . 11 . 2014

    ja jeszcze dopytam..czy nie masz żadnej pomocy w ciągu dnia? babcia ciociobabcia niania pani do sprzątania? Pytam bo ja będę całkiem sama z małżem w domy po 21 i chcę się pocieszyć:)

    • Buuba
      04 . 11 . 2014

      hej, mamy nie mam, a większość rodziny w innym mieście, więc w ciągu dnia jestem sama jak palec.. nie licząc sporadycznych wizyt przyjaciółek. na szczęście mój mąż pracuje dosyć krótko, więc dajemy sobie radę:)

  • Evelka
    04 . 11 . 2014

    O Boże! Jak mi ten wpis w TYM momencie jest bardzo potrzebny! Dziękuję Aga:-) a Bubus juz taki duży… Nie do poznania ;-)

  • Lenowo Kubusiowa Mama
    04 . 11 . 2014

    Kiedy urodził się Brzuszkowy?:)
    Dopiero dziś trafiłam na Twojego bloga pośrednio przez Makóweczki i nie mogę się doszukać:)Jestem mama Leny (2 lata i 3 miesiace) i Qbika, który urodził się 18.08 i mam wrażenie, że mamy podobną różnicę.
    Pozdrowienia:)

    • Buuba
      04 . 11 . 2014

      Brzuszkowy 1 sierpnia;) chłopaki to 15 miesięcy różnicy:)

      • anetaa
        05 . 11 . 2014

        1 sierpienia! ooo to tak jak ja – fajna data :)

  • mini-wini
    05 . 11 . 2014

    dziękuję <3

  • goyka
    05 . 11 . 2014

    Tego mi dziś było trzeba :*

  • aga
    07 . 11 . 2014

    pamiętam jak pierwszy raz zostałam z moją 1,5 miesięczną siostrzenicą.. dałyśmy radę i dajemy do tej pory, bo zostałam Jej nianią :D
    jeju marze o założeniu bloga, ale jak patrze na Wasze zdjęcia to wymiękam.. :P chociaż nie ma jeszcze blogującej cioci ;)

  • kaoruaki
    18 . 11 . 2014

    Piękne zdjęcia i piękne wspomnienia.Wspaniale uwieczniać takie chwile, a ty jesteś bardzo ładną kobietą:)Pozdrawiam

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *