bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

SIUSIAKI I PISIE

[fb_button]

Basia – jest moją znajmoją jeszcze z liceum, z jednej klasy. Dziś tworzymy rodziny, ona w stolicy, a ja zostałam tu na podlasiu. Nasze drogi rozeszły się tak, że gdyby nie blogi, to nie miałybyśmy ze sobą kontaktu. Dostęp do jej bloga jest tylko dla zaproszonych czytelników, więc ja za jej zgodą kopiuje jej tekst, który dla mnie jest bardzo ważny. Mam nadzieje, że dla Was też. Jedno już wiem- nie chciałabym by moje dziecię uczestniczyło w takich zajęciach w przedszkolu.

 

Włosy stanęły mi dęba. Za sprawą
=> TEGO REPORTAŻU   <klik>

I wcale nie chodzi o lalki z „siusiakami i pisiami”. Anatomia to anatomia- nie demonizowałabym.
Sama miałam lalkę z siusiakiem i nie była ona dla mnie źródłem deprawacji. Ot, po prostu: lalka-chłopczyk.

Jestem za tym, by temat seksualności pojawiał się w rozmowach z dzieckiem naturalnie- kiedy zapyta, odpowiadać. Zgodnie z etapem rozwojowym, na którym dziecko się znajduje. Bez sztucznej pruderii, bez zawstydzania dziecka, bez oblewania się pąsem, bez wciskania kitu o bocianie i kapuście. Ale również bez fabularyzowania i rozwijania tematu w detale, o które dziecko wcale nie pytało. Dobrze też dać dziecku poczucie, że jesteśmy gotowi do rozmowy na każdy temat- by nie musiało szukać informacji u kolegów czy w internecie.
Tak to sobie na ten moment wyobrażam, bo Stach jeszcze za mały na poruszanie takich tematów. Mam nadzieje, że wystarczy nam mądrości, żeby zachować się właściwie. W swoim czasie.

Obserwując Staśka i inne dzieci widzę, że dziecko traktuje cielesność i nagość w sposób bardzo naturalny. Zawstydzanie dziecka, zarzucanie mu jakichś niecnych pobudek („siusiak jest be, nie dotykaj”, „nieładnie tak podglądać mamusię”) może moim zdaniem powodować odwrotny skutek- dziecko wyczuje, że sfera, która dotąd wydawała mu się zupełnie naturalna, okazuje się grzeszna, wstydliwa, zakazana. Więc w pewnym sensie ciekawa i pociągająca.
Dlatego nagość w naszym domu traktujemy dość normalnie.
Co nie oznacza bezwstydnie.
Bo właśnie- dziecko ma w sobie naturalną barierę wstydu. Z czasem zaczyna wyczuwać, że pewne sytuacje wymagają intymności, a pewne części ciała należy zasłaniać. I to wydaje mi się bardzo naturalnym procesem, związanym ze zwyczajną socjalizacją. I nie trzeba tego sztucznie przyspieszać ani powstrzymywać.

Ale to co przedstawiła pani przedszkolanka z reportażu wydało mi się koszmarne. Po pierwsze- duża grupa rówieśnicza nie wydaje mi się najbardziej przyjaznym i bezpiecznym miejscem na poruszanie tego typu tematów. Takim miejscem jest dom- gdzie rodzice nie są bezdusznymi „edukatorami seksualnymi”, tylko kochającym ludźmi, którzy w prosty i niewymuszony sposób, znając swoje dziecko- jego granice i potrzeby, mogą taki temat poruszyć.
Po drugie, idea zajęć pt. „na trzy-cztery ściągamy lali majteczki”, wydaje mi się gwałtem na tym naturalnym wstydzie, w który dzieci są wyposażone.
Na filmiku widać wyraźnie, że niektóre dzieci mają opory przed rozbieraniem lalki, chichoczą zawstydzone i generalnie czują, że coś jest nie w porządku.
A pani NACHALNIE zachęca, „no rozbierz lalkę, ściągnij majtki, jeszcze koszulkę ściągnij!”.

I dziwi mnie też to celebrowanie „organów płciowych”, sztuczne koncentrowanie uwagi dzieci na tych obszarach. Skoro są to części ciała tak samo normalne i naturalne jak ucho czy nos- z czym się zgadzam- po co specjalne lekcje poglądowe, po co jakieś nienaturalne szczególne traktowanie tych organów? Czy o uchu pani przedszkolanka też robi specjalne lekcje?
I słowa których używa dystrybutorka lalek „wspieranie rozwoju psychoseksualnego dziecka”. Halo, halo- ten rozwój się po prostu dzieje! Nie trzeba go jakoś przyspieszać czy stymulować! Trzeba stworzyć dziecku bezpieczną przestrzeń do rozwoju, gdzie nikt nie będzie go zmuszał do działań wywołujących wstyd czy upokorzenie!

Przeraża mnie wizja wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach i przedszkolach. Tym bardziej gdy czytam, co się w tym temacie dzieje na zachodzie.
Porno-książeczki dla czterolatków, nauka masturbacji, egzamin z nakładania prezerwatywy na banana.

Budzi się we mnie lwica, mówię wam.
NIE POZWOLĘ NA TO!!
Jak jakaś wiedźmowata pani przedszkolanka będzie próbowała wyedukować seksualnie mojego syna- OCZY WYDRAPIĘ, SŁOWO DAJĘ!!!!

 

WYNIKI KONKURSU

http://buuba.pl/2013/10/24/drobiazgi-ktore-nadaja-charakteru-konkurs/

Napis LOVE trafia do:

Kasi,

kasiajedrusik.82@**.pl

 

XOXO
signature
comments [ 7 ]
share
No tags 0
7 Responses
  • Anna
    29 . 10 . 2013

    O masakro! Do czego to zmierza… I co później dzieci będą sobie do majtek zaglądać? Masakra…

  • Gosia / Agacina
    29 . 10 . 2013

    Oczywiście – sam fakt zapoznania dziecka z narządami płciowymi i różnicami między chłopcem a dziewczynką jest niepodważalnie ważny. Jednak zgadzam się z Twoją koleżanką – to w jaki sposób i kiedy – powinni decydować rodzice w zaciszu swojego domu. To my – rodzice najlepiej znamy swoje dziecko i je ukierunkujemy w tym i innym temacie. Oczywiście nie może być tak, że nagle przedszkolanki i nauczycielki w starszych klasach mają być wyłączone od nauki tematu anatomii człowieka również od strony intymnej, ale poprzestając na delikatnym i krótkim, acz mądrym wyjaśnieniu, kiedy faktycznie widzi, że dziecko się tym nadmiernie interesuje (bo nie wszyscy rodzice żyją ze świadomością, że z dziećmi powinno się rozmawiać na takie tematy, niestety zbyt dużo jak na te czasy rodziców), wtedy gdy np w przedszkolu chłopiec zagląda dziewczynkom w majteczki, gdy dzieci się podglądają w łazience, dotykają siusiaków czy cipek. Wtedy wymagajmy od przedszkolanek reagowania i wyjaśnienia. Ale tylko w zakresie dzieci akurat zainteresowanych. Lekcja w gronie wszystkich dzieci – to jest właśnie zachęcenie do zbytniego zagłębiania się w temat przez maluchy.
    Wiem, że ile głów tyle zdań, a ja popieram zdanie Twojej koleżanki. Stosuję praktyki bardzo podobne do niej – nie kryjemy się z mężem ze swoimi narządami i nie robimy z tego tematu tabu, natomiast nie wywołujemy też niepotrzebnie tematu, kiedy sama Agata nie dopytuje. Czasy czasami, ale intymność powinna być zachowana. Dlatego wyważenie tego tematu, znalezienie odpowiednich proporcji w uświadamianiu maluchów powinna być zachowana.

  • marta d.
    29 . 10 . 2013

    gratulacje dla zwyciężczyni konkursu :)

  • gussx33
    29 . 10 . 2013

    jak dla mnie chore, nie chce by moje dzieci byly edukowane w ten sposob, gorzej ze chyba w calej europie wprowadza sie edukacje tego typu dla dzieci, mam nadzieje, ze u nas jest jeszcze normalnie, ze to sie nie przyjmie…

  • kasia
    29 . 10 . 2013

    Dziękuję bardzo za nagrodę :*

  • aaa
    06 . 11 . 2013

    zgadzam sie z toba

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *