fbpx
Close
Złe rady, które umilą Ci wczesne macierzyństwo

Złe rady, które umilą Ci wczesne macierzyństwo

[fb_button]

Jeśli jesteś przyszłą mamą pierworodnego dziecka, to ten wpis jest dla Ciebie. A może to będzie Twoje drugie dziecko? Jeśli chcesz chodzić wyspana, umyta, i mieć chęci do życia, zaufaj mi. Przeszłam przez to wszystko. Ale zanim zaczniesz czytaj, to pamiętaj, że

 

– Twoje życie – Twoja sprawa –

Nikogo nie zmuszam do płodzenia kolejnych dzieci, nikogo nie zmuszam do kupowania kolejnego smoczka, gdzie dziecko skończyło dwa latka, ani do kupowania drogich gadżetów. Forma wpisu ma raczej za zadanie pomóc nam spojrzeć entuzjastycznym okiem na życie, bo czasem realnie jest naprawdę ciężko. Znam wiele matek i podzielają moje zdanie, ale nie chwalę się tym publicznie na wallu. Że jest ciężko, że jest czasem źle. Po prostu nie mam takiej potrzeby, na buubie chcę by znajdowało się jak najwięcej optymizmu do życia. Czy pomoże nam w tym  pyszne czekoladowe ciasto z bitą smietaną, czy nowy gadżet w domu, jest to moim zdaniem jak najbardziej na plus. Wtem zaczynam, napiszę Wam kilka punktów, trochę gadżeciarskich, ale zapewniam Was, one pomogą nam przetrwać. Jako pierwsza:

– Smoczek –

Smoczek to rzecz bardzo dyskusyjna. Są mamy przeciwniczki i zwolenniczki. Zwolenniczki wiedzą o czym mówię, chwila spokoju, możliwość pospania dłużej. Nowonarodzone dzieci mają instynktownie tak silna potrzebę ssania, że mogłyby robić to non stop. A gdy mały Oli nie chciał smoczusia, tylko chciał non stop być przy mnie, a przecież mam jeszcze jedno dziecko, walczyłam i nie poddawałam się. Najgorsze było to, że on tego smoczka po prostu nie chciał. Walczyłam dalej. I udało się! Ze skutkiem. Nic nie pomagało, zanurzanie smoczka w mleku, przetestowanie wszystkich możliwych producentów. Wszystko kończyło się odruchem wymiotnym. Pomogło dopiero noszenie smoczka w staniku, aż nabrał odpowiedniej temperatury i zapachu. Gdy dziecko ssie smoczek uspokaja się, Ty masz więcej czasu dla siebie, domu, czy dzieci – jeśli masz ich więcej. Pamiętaj, zawsze walcz o smoczek! Jeśli chodzi o Bubka – starszego, to piszecie mi widząc zdjęcia na insta czy fb, a on jeszcze ze smoczkiem? Bo moja/moje mając 6/8/12/x/y miesięcy odsmoczkowało się. Tak, Twoje dziecko odsmoczkowało się, a moje najwyraźniej w świecie tego potrzebuje. Potrzebuje tego też ja, zasypianie trwa krócej, oraz jest lekiem na całe zło. Każde dziecko ma w dzieciństwie swojego przyjaciela, czy to będzie stary podarty kocyk, brudny miś czy smoczek, to jest to przyjaciel. Pomaga na łzy, stres i przeciwności losu, błahe dla nas, a dla takiego maleństwa przecież to koniec świata.

 

– Butelka –

Wiele zależy od dziecka, ale też od tego czy była podawana od pierwszych dni.  Z pierworodnym nie miałam tego problemu i nawet nie sądziłam, że taki może istnieć. Gdy się urodził  miałam problemy z laktacją i czasem pił z butli. Oli (młodszy) gdy się urodził, w szpitalu (tak, u nas to jest normalka) z grubej rury położne wciskały mu butelkę, mimo, że u mnie w piersiach nie brakowało. Później w domu już nie wiedział co to butelka, z wygody podawałam mu pierś, bo nic nie trzeba wyparzać/myć/sprzątać i tak dalej. Ale to co ja sobie nagrabiłąm później… Później okazało się, że ja z domu wyjść nie mogę! Że nie potrafi napić się z butelki, nawet herbatki na ból brzuszka. Nic! Ostatnio jak trafiłam na izbę przyjęć i miałam być położona do szpitala (zobacz), to odmówiłam, bo moje dziecię z głodu umrze w domu. Więc jeśli karmisz tylko piersią od pierwszych dni, przynajmniej raz dziennie rób to butelką. Nie patrz na rady mądrych cioć, że dziecko się przyzwyczai, że z butelki to łatwiej a przy piersi musi się nasapać. Coś w tym jest, ale ja wolę butelkę i trochę wolności od czasu do czasu.

 

– Wydawanie pieniędzy –

To jest ten czas, na umilanie sobie życia. Na piękne estetyczne rzeczy i wydawanie na nie pieniędzy. Bo dla siebie to już nic nie kupimy, prawda? Idziemy na zakupy dla siebie, a wracamy z pięcioma torbami rzeczy dla dziecka. Tak jest, było i będzie. Nic nas nie zmieni, nas-matek. Ale by ułatwić sobie życie, i móc bez problemu zrobić siku, nie żałujmy pieniędzy na gadżety okołodzieciowe. Czy to kołyska, huśtawka, skoczek (na Boga, przecież dziecko nie będzie tam siedziało 24/24), która nam sprawi, że dziecko będzie miało zajętą uwagę czymś innym niż leżenie i marudzenie, a Ty w tym czasie obierzesz ziemniaki czy umyjesz włosy. Czy nowe zabawki, mimo, że tych nie masz już gdzie upychać. Pamiętaj, dziecko też jest człowiekiem i szybko się nudzi. Zainwestuj w dobry wózek, żeby spacery Cię nie zniechęcały, to podstawa. Dobrą kołyskę, czy nawet kocyk, który będzie cieszył Twoje oczy. Każdy pieniądz wydany na dziecko, to dobrze wydany pieniądz, a każda rzecz, która zajmie uwagę naszego dziecka na minimum 5 minut, jest warta swojej ceny.

 

Pamiętaj to tylko moje spostrzeżenia, a czy Ty masz jakieś swoje? Bardzo podobne do moich? Takie, które bez wątpienia będą umilały wczesne macierzyństwo.

 

Close