fbpx
Close
Close

Brak produktów w koszyku.

Rehabilitacja i fizjoterapia dziecięca – Wasze pytania – nasza historia

Rehabilitacja i fizjoterapia dziecięca – Wasze pytania – nasza historia

Czy martwi Cię postawa Twojego dziecka? Czy koślawi nóżki, stopy idą mu do środka, a Ty słyszysz od lekarzy, że z tego wyrośnie? Że do 8 roku życia może się tak dziać? Jednakże Twój instynkt mówi do Ciebie coś innego…

Zacznijmy od początku

Gdy urodziłam pierwszego berbecia – Kubiego – był dla mnie moim wymarzonym idealnym chłopczykiem, dosłownie bez skazy! Nie pozwoliłam powiedzieć na niego złego słowa! Jednakże gdy moja koleżanka zauważyła, że zbyt mocno się spina, zbyt mocno napręża mięśnie zwróciła mi uwagę, że coś jest nie tak… Zrobiłam to, co każda matka na moim miejscu by zrobiła… poszłam do lekarza rodzinnego. Opowiedziałam o nadmiernym spinaniu mięśni, oraz o tym, że jesteśmy już po 6 miesiącu życia, a syn nie rwie się do raczkowania, a co tym samym idzie do siadania. Co usłyszałam? Że na raczkowanie to przyjdzie jeszcze pora, siadać – mogę sama go posadzić jeśli chce, a że spina mięśnie to znaczy że będzie silny chłop!

Co zrobiłam? Wyszłam dumna z gabinetu :D

Jednakże zaczęłam szperać w sieci i coś mi tu było jednak nie tak. Mój Kubi szczęśliwy chłopczyk, pogodny, nic mu nie dolega… ale dalej nie raczkuje i jest coraz bardziej spięty. Przy kolejnej wizycie szczepiennej znów zostałam uspokojona, ale mój instynkt mówił, że jednak nie powinnam spać spokojnie.

Wybrałam się do fizjoterapeuty. I tak się zaczęła nasza przygoda z rehabilitacją. Zdiagnozowała wzmożone napięcie mięśniowe, proponowała również by zacząć suplementować witaminę D3, oraz pokazała mi jak prawidłowo podnosić/nosić i trzymać dzieci z przypadłością napinania mięśni. Wystarczyło kilka wizyt by mięśnie stawały się bardziej rozluźnione, i by Kubi nabrał drygu do raczkowania.

Wszystko skończyło się fantastycznie! I jestem sobie wdzięczna, że na tamten czas zaufałam swojej intuicji.

Pisałam o tym wtedy w TYM wpisie, kliknij jeśli masz dziecko w podobnym wieku.

Minęły lata, Kubi ma rodzeństwo, sam ma 6 lat, a jego braciszek Oli ma 5. Już jakiś czas temu zwróciłam uwagę, że coś jest nie tak. Chłopcy stawiali nóżki lekko do środka, z czasem kiedy rośli zauważyłam, że idą im całe kolana do środka, a wewnętrzne kostki nad stópkami również koślawią się do środka. Nie wygląda to ładnie, nie mam pojęcia jakby to wyglądało gdy dorośli, więc wolałam wybrać się na wizytę do specjalisty.

Okazuje się, że takie stawianie stóp sprawia, że miednica inaczej się układa, brzuszek jest bardziej wypięty, a co za tym idzie zmienia się cała postawa i napięcie mięśniowe, co może nawet prowadzić do tego, że stałe ząbki chłopców zaczną rosnąć skrzywione!

Receptą na to wszystko jest odpowiednia rehabilitacja, oraz uprawianie sportów. Chłopcy nie przepadają za sportem, wiele razy proponowałam piłkę nożną, karate, czy cokolwiek, nawet przez głowę mi przeszło, żeby ich do tego zmusić! Ale sama nie byłam do niczego zmuszana, więc nadal to analizuję ;)

Oczywiście jeżdżąc na rehabilitację (chodzimy prywatnie, na nfz jesteśmy za słabi;)), widzę gdy wychodzą osoby, które bardziej tego potrzebują. Jest mi przykro, gdy widzę dzieci na wózkach, czy w innej sytuacji, ale wiem że moje dzieci również tego potrzebują. Jedna wizyta raz w tygodniu wystarczy, oraz zalecenia jakie dostajemy. Jednakże, jeśli masz jakiś problem z postawą swojego dziecka, nie sugeruj się tym co piszę, pójdź sama na konslutacje, by specjalista ocenił sytuacje. Pytaj w swoim mieście o takiego, który jest sprawdzony, szperaj i szukaj w sieci. My wcześniej i teraz trafiliśmy bardzo dobrze, a efekty są zaskakujące, widoczne już ze spotkania na spotkanie.

I powiem jeszcze raz, naprawdę warto <3 i pamiętajcie, może to takie potoczne powiedzenie, jednakże ono dużo mówi: „co włożysz to wyjmiesz”. Naprawdę warto inwestować w nasze dzieci wtedy, kiedy się rozwijają i najbardziej chłoną wiedzę i zmiany. W przyszłości z dumą będziecie patrzeć na swoje pociechy, gwarantuje to!

Close