Close
Close

Brak produktów w koszyku.

Temat na teraz: zdalne nauczanie – dlaczego jest krzywdzące?

Temat na teraz: zdalne nauczanie – dlaczego jest krzywdzące?

Ostatnio na tapecie mamy temat zdalnego nauczania. Przyjaciółka od rana pisze do mnie „za jakie grzechy”, Kubuś się złości i mocno przeżywa, gdy internet nie łączy jak trzeba, by zobaczyć swoją panią i przyjaciół. W wielu aspektach możemy omówić jako zdalne nauczanie za krzywdzące. Oczywiście uważam, że to jest mniejsze zło, niżeli w ogóle pozbawić dzieci dostępu do nauki. Ale po co to wszystko?

Nauczyciele zostali zaszczepieni pierwszą dawką, by nie zamykać szkół, a jednak zostały zamknięte.Wszystkie dane nam obietnice są łamane. Rodzice są poddenerwowani, a co dopiero mówić o dzieciach…

Jednakże nie wchodzę na tematy polityczne, nigdy nie lubiłam, mam swoje zdanie. Popularne hasło dotyczące obecnej władzy jest bardzo wulgarne, a ja nie przepadam epatować brzydkimi słowami. Jednakże polacy mówią tak z bezsilności. Jesteśmy po prostu bezsilni na to, co dzieje się w naszym kraju. Nie mamy możliwości tego zmienić, jesteśmy zdani na osoby rządzące naszym krajem i zależni od nich. Niestety.

Zdalne nauczanie to nic innego jak łączenie się przez internet z nauczycielem, w aplikacji zoom może się do niej połączyć więcej osób, także dziecko widzi również swoich rówieśników. Brzmi wspaniale? Jednak nie jest, zobacz dlaczego:

Połączenie się z klasą odbywa się celem przeprowadzenia lekcji, która powinna odbyć się stacjonarnie w szkole. W szkole jednak na przerwie dziecko ma możliwość obcowania/porozmawiania z równieśnikami. Tutaj na przerwach połączenie jest rozłączane, dziecko przerwę spędza samo w swoim pokoju.

Nie wiem czy wiesz, ale udowodnione jest naukowo, że alienacja, odosobnienie z rówieśnikami negatywnie wpływa na rozwój dzieci. Legendarny przykład Tarzana, dziecko pozostawione w lesie, wychowywane przez małpy, nie znało ludzkiego języka oraz innych zachowań niż te, jakie pokazały mu zwierzęta. Może przykład bardzo hardcorowy, ale pokazuje jaki ogromny wpływa ma otoczenie, jak bardzo nas kształtuje.

Kolejną rzeczą jest to, że dzieci spędzają masę czasu przed elektroniką. Ja zawsze mówię wtedy, że mój Kuba (szczególnie jego wzrok i umysł) jest napromieniowany swoim tabletem. Świadczą o tym problemy z zaśnięciem i dekoncentracja. Nie jest to nic dobrego. Oczywiście lekcje są o wiele krótsze. Lekcja stacjonarna w szkole trwa 45 minut, ta w domu trwa 30 minut. Ale tych lekcji jest dosyć sporo, między lekcjami są przerwy, w których nie wiadomo co począć samemu ze sobą.

Natłok zadań. Nauczyciele zadają prace do domu, czy rzeczy, które rodzice mają przygotować. Czasami bywa, że w mobidzienniku jest kilkanaście wiadomości z dwóch dni! Mama na cały etat w takim przypadku to bardzo dobrze powiedziane. Czasem w domu brakuje białych kartek, czy kolorowych, czy zadanej świeczki lub patyczka do szaszłyka. Co robi rodzic? Organizuje to. Często są prace domowe, w których dziecko nie rozumie materiału. Co robi rodzic? Spędza z dzieckiem czas by wytłumaczyć ten materiał. Dziecko – rodzic mogliby ten czas spędzić na wspólnych przyjemnościach: wycieczka rowerowa, wspólne czytanie, spacer. Jednakże czasem się siedzi o wiele więcej czasu przed książkami.

Całe to zdalne nauczanie jest krzywdzące dla dorosłych jak i dla dzieci.

Według polskiego prawa dziecko do 8 roku życia nie może samo zostać w domu. Rodzice pracujący na pełen etat muszą zwalniać się z pracy. Ja mam o tyle dobrze, że mogę działać z domu. Jednakże ciężko skupić się na napisaniu tekstu, umówić na sesje zdjęciową, ogarnąć rozmowy telefoniczne, gdy: „mamo internet nie działa!”, „mamo potrzebna jest kartka!”, „mamo gdzie moja praca domowa!” i tak dalej…

Napiszesz mi kwestia organizacji? Okej, staramy się przygotować na każde zajęcia… jednakże nigdy nie wiesz co zaskoczy cię tym razem….

Ponadto nawet gdyby moje dziecko ukończyło 8 rok życia, nie byłabym wstanie zostawić je samo na 8 godzin w domu. W domu jest masa zagrożeń, w statystykach w wypadkach domowych dochodziło nawet do śmierci, osób dorosłych jak i dzieci. Także nie wyobrażam sobie tego. A system? Jest krzywdzący. Bo wynagrodzenie/hmmm nie wiem czy powinnam to tak nazwać/ wypłatę pieniędzy z Zusu gwarantuje rodzicom dzieci do 7 roku życia… później radź sobie sam.

Według badań Ifo dzieci nauczyły się znacznie mniej na nauczaniu zdalnym niżeli miałyby się tego samego nauczyć w szkole. Uważam, że tylko zdolniejsze dzieci wyłapią sobie materiał na zdalnym nauczaniu. To niestety jest krzywdzące. Czasu jest mało, nauczyciel nie jest w stanie wyłapać przez połączenie internetowe dzieci, które sobie nie radzą. Nauczyciel nie widzi przecież czy dziecko wszystko zapisało w książce, w zeszycie.

Samotność. O tym już pisałam. Małe dzieci przebywają z rodzicami w domu. Ale starsze? Starsze dzieci mają już myśli samobójcze. Słyszy się o takich zgłoszeniach. Pandemia trwa już rok, a dobrych perspektyw nie widać.

Lęki. Nasze dzieciństwo było całkowicie inne od dzieciństwa naszych dzieci. Sami boimy się trudności, które napotykamy, a dzieci czują to znacznie bardziej.

 

Będę powoli kończyć ten tekst. Tekst naładowany negatywnymi emocjami. Tekst, w którym za mało napisałam o tym jak bardzo krzywdzące jest zdalne nauczanie, bo można by napisać więcej.

W oczach mam łzy mojego synka, któremu kończy się cierpliwość, bo połączenie znów się zerwało. On ma dziś do powiedzenia wiersz, którego uczyliśmy się ostatni tydzień na pamięć, a połączenie zawodzi…

Dorosły odczuwałby stres, a co odczuwa malutkie serduszko?

Przydałoby się napisać coś pozytywnego na koniec. Ja cały czas żyje tym, że będzie lepiej. Że coś co się zaczyna, kiedyś się kończy i mam nadzieję, że tak będzie z pandemią. To nie pierwsza pandemia na świecie. Pozostałe już są za nami. Jednakże kiedyś nie było internetu/ środków masowego przekazu. Powinno być lepiej.

Polecam Wam częste spacery, wycieczki, odkrywanie terenu swojego województwa. Idzie wiosna organizujcie pikniki i co najważniejsze: pokazujcie swoim dzieciom uśmiech, i to, że są bardzo ważne dla Was. Oni potrzebują teraz wsparcia jak mało kto.

Close