Close
Close

Brak produktów w koszyku.

Najlepszy patent na śniadaniowe niejadki

Najlepszy patent na śniadaniowe niejadki

Czy są tu mamy śniadaniowych niejadków? Ten dziecięcy gatunek występujący w przyrodzie możemy podzielić na dwa rodzaje: pierwszy – niejadek nic niejedzący, któremu nic nie smakuje i na nic nie ma ochoty. Drugi: niejadek jedzący bardzo wolno, przeżuwający bardzo wolno, myśliciel. Myśli o wszystkim innym tylko nie o jedzeniu ;)

Tym wstępem, z przymrużeniem oka, pragnę zaprosić Cię na wpis, w którym opowiem Ci jak wszystko w naszym życiu się zmieniło. Nie sądziłam, że będzie tak dziwnie, kiepsko, wręcz ciężko. Było to dla nas totalnym szokiem i zaskoczeniem… a wszystko zmieniło się w dniu, kiedy Kuba poszedł do szkoły, na prawdziwe lekcje… Rzeczywistość przed szkołą, kiedy dwójka dzieci chodziła do przedszkola była całkiem inna. Dzieci woziliśmy do przedszkola na śniadanie, które było w placówce o 8:30. Nie musieliśmy się więc martwić porannymi posiłkami w domu. Wiedzieliśmy, że na miejscu zjedzą coś smacznego i pożywnego.

Odkąd Kuba został uczniem wszystko się zmieniło. W szkole dzieci mają tylko obiad. To po stronie rodziny leży zapewnienie dziecku śniadania oraz spakowanie kolejnego do śniadaniówki. Do tego dochodzi również zawiezienie dziecka na czas! Chwilę przed 8:00 musimy być już w szkole! ;)

W tygodniu przeciwności losu, by zdążyć do szkoły na czas, jest masa. Po pierwsze – im dziecko starsze, tym trudniej jest je „zagonić” spać do łóżka wieczorem. Po drugie – z rana jest ciężej wstać. Po trzecie: nie zawsze chce się zjeść na śniadanie to, co serwują rodzice. I nasza w tym głowa by stanąć na wysokości zadania! W dodatku w domu mamy takiego niejadka, który pasuje do dwóch odłamów ze wstępu do tego wpisu. Po pierwsze – nie wszystko Kubusiowi smakuje, a po drugie – on je tak wolno, ale to tak baaaaardzo wolno, że to aż niemożliwe! Niestety bez żadnej dumy w sercu przyznam, że ma to po mnie ;) Ja mam przecież tyle pozytywnych cech! Mógł sobie wybrać jakąś inną, a padło na powolne jedzenie śniadań. Oczywiście dzisiaj jedzenie jest dla mnie sensem życia i każdy posiłek pochłaniam z prędkością światła. Jednakże kiedyś to była dla mnie katorga. Moja babcia wspomina, że gdy byłam w wieku Kubusia to potrafiłam przeżuwać całe śniadanie ponad 40minut! Po Kubusiu widać, że ma tak samo!

Próbowałam wymyślać kolorowe kanapeczki, placuszki, naleśniczki i wszystkie inne cuda wianki, na te śniadania. Wymyślać podwójnie – bo pamiętajmy o drugim śniadaniu, do szkoły. Jak na razie dokonałam fantastycznego odkrycia, dzięki któremu te pierwsze śniadania idą nam znacznie lepiej, aniżeli na początku września.

Po pierwsze:

Organizacja

Do pewnego czasu miałam siebie za mózg organizacji domowych śniadań, jednakże gdy dopuściłam Marcina do naszych domowych obowiązków, moje życie nie wiadomo kiedy stało się przyjemniejsze i łatwiejsze. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak, stało się w ten sposób, że on potrzebuje mniej czasu (ode mnie) na poranną toaletę, schodzi na dół i przygotowuje śniadanie całej rodzinie. Ja tym sposobem mam chwilkę dla siebie, po czym mogę zejść na dół i celebrować poranny wspólny posiłek. Marcin to jest gość, co wymyśli dla nas coś z niczego, jednakże dzieciom nigdy nie zapomni kupić ich ulubionych rzeczy bądź przygotować czegoś, co po prostu lubią i zjedzą ze smakiem.

Po drugie:

Smaczne posiłki

 

Tym dwóm książętom ciężko jest dogodzić. Jak wiecie z mojej historii Kuba bardzo długo lubi siedzieć nad śniadaniem, natomiast kiedy nie spodoba mu się choć jeden element – staje się niemożliwe, żeby to zjadł. Nam z kolei każdego ranka zależy na tym, by wyjść z domu o czasie, z uśmiechem na ustach. Sama nie jadam rzeczy, których nie lubię, więc staram się chłopców nie zmuszać do niczego. Dobre jedzenie poprawia mi humor i to samo widzę po swoich dzieciach. Wniosek jest jeden: dzięki idealnemu śniadaniu udaje nam się zdążyć na czas oraz wyjść w dobrym humorze z domu.

Co rozumiemy poprzez idealne śniadanie? :D

Długo szukaliśmy złotego środka i dań, które pokochają chłopcy. A są to różnego rodzaju placuszki, naleśniczki, tortille, kolorowe kanapeczki. Jednakże brakowało takiej kropki nad i. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ją odkryłam! Brakowało czegoś pysznego do picia. Czegoś, co mogę podawać zarówno w posiłkach, jak i w napojach

Marka Herbapol ma od pewnego czasu w swojej ofercie syropy do mleka, jest to totalna nowość, nie spotkałam się jeszcze z czymś takim na rynku – więc fajnie! Nasze śniadaniowe mleko lub jogurt może mieć teraz smak truskawkowy lub kakaowy. Codziennie z samego rana chłopcy składają zamówienie u Marcina na konkretny wariant. Przepyszne mleko robi teraz większą furorę niż jakiekolwiek naleśniki smażone od 6 rano!

Mimo, że syropy zalecane są dla dzieci od lat 3, to dolewamy je do 4 szklanek pełnych mleka (raz ciepłego, raz zimnego, każdy z nas lubi coś innego), tak by każdy z naszej rodziny mógł się napić. Syropy prześwietliłam od A do Z. Zacznę od opakowania – szklanka butelka, a nie plastik, dodatkowo otoczona folią PET. Folia nadaje się do recyklingu, łatwo ją zdjąć, by oddzielić podczas wyrzucania, gdy skończymy syrop; wyrzucamy ją po prostu do odpowiednich pojemników na odpady.

Teraz przychodzi pora na syrop sam w sobie. Jego formuła jest z naturalnych ekstraktów/soków bez konserwantów oraz bez barwników! W składzie znajdujemy specjalnie dobrany kompleks witamin i minerałów, które wspierają rozwój dzieci. Są to witaminy B6, C, D oraz cynk i jod. Jod przyczynia się do prawidłowego wzrostu dzieci, a cynk pomaga w utrzymaniu koncentracji i w nauce. Witamina C pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego (co w tym okresie jesienno-zimowym jest bardzo ważne). Z kolei witamina D – nie wiem czy powinnam mówić o jej właściwościach, wydaje mi się, że każdy je dobrze zna :D Bez słońca i w tym szaroburym okresie mamy wzmożone zapotrzebowanie na tę witaminę, plusem jest też to, że jest potrzebna do prawidłowego wzrostu i rozwoju dzieci. My szczególnie mamy na nią zapotrzebowanie, ze względu na koślawienie się nóżek. Ćwiczymy i suplementujemy witaminę D oraz B6, która wspomaga funkcjonowanie układu nerwowego.

Jeden syrop a tyle dobroci! Moje dzieci uwielbiają obydwa smaki, jednakże z naciskiem na ten „kakaoooofy”. Mamy zdjęcia ze śniadania, w którym syrop dodaliśmy do mleka. Na co dzień jednak mamy szersze spektrum zastosowań. Dodajemy go do płatków kukurydzianych z mlekiem, do serków wiejskich i homogenizowanych, do koktajli z maślanką i bananami. Do jogurtów czy kefirów. Jest rekomendowany dla dzieci 3+ do 12 roku życia, więc ćććśśśś nikomu nie mówcie, że z Marcinem też go podkradamy ;)

Dzieci to mój największy Skarb i zawsze powtarzam, że w ogień za nimi wskoczę i zrobię dla nich wszystko co najlepsze. Nawet będę wstawać codziennie o 6 by przygotować super śniadanie ;)

Dlatego wybierając produkty śniadaniowe, zerknij na półkę z syropami i spraw, żeby Twoje dziecko będzie miało dobry dzień! :) My z chłopakami przesyłamy uściski, a Wam zostawiam trochę zdjęć ze śniadania.

I podwieczorku :D

 

 

Close