bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Nie traktuj dziecka jak…

[fb_button]

Nie traktuj dziecka jak…….. małego debila. Moja znajoma, która jest pediatrą, zaobserwowała to zjawisko. Nagminne nicniemówienie matek do swoich dzieci, czy ‘agugugu’ jest na porządku dziennym. Tak samo w domu, dzieci traktowane są, jak dzieci :) Rozmawiajmy z nimi dużo, komunikujmy się normalnie. Nie używajmy zdrobnień, bo później jak pisała Malwinka (o TU), będą takie kwiatki, że nasze dziecko im większe, tym jego mowa nie rozwija się tak jak powinna. Zaczynam być specjalistką w tym temacie, bo mój Bubek skończywszy dwa latka, komunikuje się słabo. Choć idzie się z nim dogadać, to przecież nie dla każdego. Mam porównanie jeśli chodzi o dzieci w jego wieku, inne mówią mniej, ale są i takie co piosenki śpiewają, i cytują wierszyki. Nie przejmuje się tym absolutnie, uważam, że wszystko w swoim czasie, ale.. Te zdanie ‘wszystko w swoim czasie’ nie oznacza, że totalnie oleje temat i sobie pójdę.  Stoję z boku i się przyglądam, oraz sprawiam, by tej mowy było coraz więcej. Każdy rodzic powinien zacząć od siebie. Znam parę, która mówi, że codziennie czytanie książeczek koniecznie, nawet gdyby koniec świata miałby zaraz być, a zaczęli od czytania do… brzucha! Naprawdę! To zaprocentowało! Córeczka ma 2,5 roku a gada lepiej niż nie jeden starszy człowiek.

Dlatego każdy rodzic, który zna temat, powinien zacząć od siebie! Czytajcie codziennie swoim pociechom książeczki, my czytamy przed snem, a od kiedy mamy ten namiocik na zdjęciach, chowamy się i w nim. Do dziecka mówmy wyraźnie, unikajmy zdrobnień, bo od ‘kanapeczki’ łatwiejsza do zrozumienia i powtórzenia jest ‘kanapka’. A od „gugugu aaaagii’ fajniejsze jest ‘kocham cię skarbie’. Również jak najczęściej pozwólmy dziecku się wypowiadać, powinniśmy też sami zachęcać je do wypowiedzi. Jak najczęstsze kontakty z rówieśnikami i dziećmi mocno gadającymi wskazane :)

A jak to jest z mową u Waszych dzieci? Bądź jak było? Kiedy zaczęły mówić? I czy czytałyście do brzuszka?

 

1FG6A9136 3FG6A9190

Im więcej razem się moje Bubki bawią, tym większą różnicę zauważam u nich w rozwoju. W mowie również. Chociaż czasem wydaje mi się, że starszy się uwstecznia, a może mi się tylko wydaje? Gadają ze sobą coś tam po swojemu, i czasem widać trochę rywalizacji. I ja mam więcej luzu, gdy wspólnie spędzają czas, ale to dopiero od niedawna się tak odkryli! Patrzę na ich wspólną zabawę i z dumy rozpiera mi serce! To już! Oni tak szybko rosną!

4FG6A9202 5FG6A9166 FG6A9080-horz FG6A9092 FG6A9142 FG6A9150 FG6A9162 FG6A9172 FG6A9181 FG6A9191 FG6A9200 FG6A9207 FG6A9210

 

Piękne tipi ze zdjęć (bardzo stabilne) przysłało nam babo.pl (tu znajdziecie profil na instagramie-klik). Tipi ma odwiązywaną podłogę do prania, co jest bardzo praktyczne. Możemy uszyć tipi w wybranych kolorach na zamówienie. Z boku ma kieszonkę i okienko, a z przodu wejście, które możemy zamknąć.

Magiczny kosz, cudne poduszki i pościel mamy od Lilu (klik). Lepiej nie wchodzić na ich stronę, bo można przepaść bez pamięci – > lilushop.pl Ceny nie są wygórowane, w printach się zakochałam, a jakość jest cudna!!! Nowości jeszcze TU.

 

XOXO
signature
comments [ 57 ]
share
No tags 0
  • Magdalena

    Tipi super :) jak słodko Oni razem wyglądają a co do rozmów nie trzeba się przejmować przyjdzie czas to zacznie rozmawiać nawet nie zauważysz kiedy..przecież wiesz że ludziom nie dogodzisz ..a czytanie dzieciom to coś pięknego :))

    • Buuba

      Madzia od dziś codziennie przyjeżdżasz i czytasz moim Bubkom :D

  • Napisałaś wszystko co ja bym chętnie zrobiła (ale mi chyba nie wypada jak jeszcze nie mam dzieci) :)
    szlag mnie czasem trafia jak widzę (albo raczej słyszę) te wszysykie aguuuguu agiigi jakby dzieci były niedorozwojami. . Koszmar.. zawsze uważałam, że to ma tak jak napisałaś negatywny wpływ na rozwój dziecka i jego mowy.

    Ps. Cudne zdjęcia a mały Buubi rośnie jak na drożdźach :)

  • Wiola

    Oj co ja sie nasłuchałam – jeszcze nie mówi?, byłam u pediatry, byłam u logopedy, wszystko w porządku czekać, no i czekałam do 3 urodzin, tydzień przed urodzinami przemówił. Od tego momentu mówi dużo, bardzo dużo, czasem aż za dużo, zna przeogromną ilość słów, mówi zdaniami, a co mnie najbardziej zdziwiło mimo, ze nie mówił to wszystko chłonął. Teraz ma 3 lata i 4 miesiące, zna wszystkie literki, umie liczyć i po polsku i po angielsku, zna trochę słów po angielsku. Ten czas kiedy nie mówił nie był straconym czasem, bo on chłonął, a teraz przemawia. Teraz ta jego mowa jest wskaźnikiem naszym, bo jak nie mówi to oznacza tylko jedno – śpi :D

    • Buuba

      hehehhe :D kiedy ja się tego doczekam! :D czyli cisza przed burzą :D

  • To teraz sie pochwalę ;). Moja mala 1.05. Skonczyla 2,5 roku. Mowi bardzo duzo, zna kilka piosenek i wierszyków. Mozna z nia dyskutować prawie jak z dorosłym. Czytam jej od urodzenia. Od kiedy zaczela próby mowy powtarzalam po niej wszystko, tak aby utrwalila poprawna formę. Nie „piescilam” sie do niej i nie używałam zdrobnien. Walczylam z mezem, ktory bral ja na „opa” czy dawal „am am” ;) nie miala tez smoka ani tv do 2 roku życia. Teraz jestem w 2 ciazy. Zobaczymy czy z drugim dzieckiem bedzie podobnie ;)

    • Buuba

      a że nie miała smoka ani tv to wielki szacun!!! myślę, że to również miało wpływ na mowę, bardzo duży

      • smoka sama „odrzuciła” ku mojemu niezadowoleniu ;)bajki zaczęła oglądać jak w pierwszym trymestrze usypiałam na stojąco, potrzebowałam chwili wytchnienia

  • marta

    Moim zdaniem podstawą jest komunikacja z dzieckiem i to w sposób w jakim piszesz. Należy rozmawiać jak z dorosłym – nie gugać nie amamać itd. Dziecko z którym rozmawia się w sposób niemowlęcy uczy się właśnie takiego języka. A już najgorszym co może być to „tłumaczenie na polski” tego niemowlęcego języka tak aby zrozumieli go inni (mam taki przypadek w rodzinie i efektem jest to, że dziecko w wieku 3, 5 roku, chłopiec, mówi tragicznie słabo – natomiast dzięki nadgorliwości mamusi wszyscy wiedzą co chce przekazać bo mamusia tłumaczy każe aaa, guuuu, beee, cioci …dziecko skoro jest rozumiane nie ma potrzeby wysilać się i uczyć. ) … Mój synek w wieku 2 lat potrafił liczyć w 5 językach do dziesięciu – zauważyliśmy, że mam kapitalną pamięć więc ćwiczyliśmy to z nim :) to dawało nam kupę frajdy – zarówno jemu jak i nam, jako rodzicom. Mówił już bardzo ładnie po polsku, składał pełne zdania, śpiewał i recytował wierszyki. … Tak jak piszesz – wszystko w swoim czasie, każde dziecko rozwija się w swoim tempie – niemniej jednak nie ma co tego bagatelizować. I należy z dzieckiem rozmawiać, czytać mu, razem spędzać czas … bardzo wiele zależy od nas rodziców.

  • marta

    (Dodam, że jego ojciec przeczytał mu całego „Mikołajka” (Nowe przygody Mikołajka), kiedy młody był jeszcze w brzuszku. Codziennie jeden rozdział … być może to też działało?)

    • gussx33

      Mój mąż czytał córce do brzucha Sherlocka Holmesa ;) myślę, że to niewątpliwie wpływ lektury na dziecko ;)

      • Buuba

        my nie czytaliśmy do brzuszka, do pierwszego brzuszka czytać było bardzo dziwnie, takie dziwne poczucie, że czytam, czy tam ktoś jest, halo?! a drugi brzuszek się nasłuchał tyle ile mógł przy czytaniu bajek dla pierwszego bobasa.
        Teraz widze, że Oli więcej guga niż swój braciszek w jego wieku

  • gussx33

    Staram się nie wierzyć w teorie, że dziewczynki rozwijają się szybciej, widziałam różne przypadki różnie się to do siebie miało.
    Pamiętam, że siostrzenica mojego męża nie miała jeszcze dwóch lat a ja wtedy jeszcze bezdzietna komunikowałam się z nią doskonale. Mówiła całymi zdaniami, zaskakiwała mądrością, jej młodsza siostra zaczęła mówił w okolicach trzecich urodzin, teraz ma ponad cztery lata i ciężko ją zrozumieć, mówi niewyraźnie. Moja córka na dwa latka mówiła całkiem sporo, ja i mąż ją rozumieliśmy, nasze rodziny w miarę się z nią umiały dogadać, ale znajomi (szczególnie Ci dzieci nie mający) mówili „co ona mówi?”, „co to znaczy?”, „nic nie rozumiem”. Teraz mała ma 3 lata, zasób słów taki, że sama bywam zaskoczona, rozmowa z nią to frajda. Młodszy ma 21 miesięcy, mówi niewiele, zdań raczej nie buduje, choć nie znaczy to, że nic nie mówi, ma swój język, ale wiele chłonie od starszej siostry, nauczyła go słowa „Peppa” ;), ostatnio powtarza po niej liczenie, chodzi po domu mówiąc „aś, wa, ci”, dodatkowo zaobserwował, że siostra woła na nocnik za potrzebą, jakoś załapał o co chodzi i też woła jak czuje, że to już. Starsze rodzeństwo, to duża pomoc dla młodszego, u nas to starsza siostra ciągnie brata w górę :)
    Dodam, że nie gugaliśmy ;)

    • Buuba

      też staram się nie wierzyć w tę teorię, ale coś w niej musi być,
      zobacz, mówią, że chłopcy później są rozwinięci emocjonalnie, że później dorastają niż dziewczynki (da się to zaobserwować, np w gimnzjum), no i na męża częściej wybierani są starsi mężczyźni,
      więc coś w tym jest hahahaa!

      • gussx33

        Wczoraj myślałam też nad teorią smoczka, ale tu podobnie, widziałam dzieci bezsmoczkowe, które zaczęły mówić późno, ale patrząc na moje dzieci, to starsza właśnie bez smoka a młodszy ze smokiem. Aż zaczęłam się zastanawiać czy by mu nie zabrać już ;p

  • Ala

    Z czytaniem do brzucha i czytaniem „po brzuchu” ;) i rozmowami, jak z człowiekiem a nie „dzidziusiem” – 100% racji.
    Gdy miałam tylko Olę, czytałam jej całymi dniami. Mała uwielbiała wertować książeczki i cierpliwie słuchała opowiadań. Początkowo krótkich, potem już tych dłuższych. 1.,5 roku (szok! nie wierzę teraz, ale zapisane mam w notesiku) i mówiła zdaniami. Ba! nawet podwójnie złożonymi. Wyraźniej lub mniej, ale mówiła.

    Mam jeszcze drugą piękną damę. I ta moja druga piękna dama książek nie chce. czyta je sobie „sama”, czyli od końca i co drugą stronę. Wyrywa mi książki i koniec. Czytania nie ma.
    Mówię do niej też jakoś mniej, bo dziewczyny są dwie, praca jest, dom jest i zakupy i tak mijają dni. I niby mówić można o wszystkim i wszędzie, ale jakoś mi się już chyba nie chce, albo może świadomość się wyłączyła, że to takie ważne.

    I niestety różnica jest – młodsza w lipcu skończy dwa lata i jest na etapie „PO” czyt. „proszę”, „KU” – dziękuję, „Jelki, Josi, Siesie – żelki, Zosia, jeszcze”.
    Są oczywiście mama, tata, baba, dziadzio i „Olu”, ale o każde nowe słowo ciężko. Kolory – tylko po angielsku, nie wiedzieć czemu.
    Ale czekam, wiem że zacznie w końcu mówić. Widzę, że coś już przecież próbuje. Chociaż w notesiku zapisać czego nie będzie ;)

    • Buuba

      aaa zapisuj! niech wie w przyszłości co to mama z nią miała :)
      u nas jest całkiem na odwrót, młodszy przy starszym szybciej się rozwija,
      dadadada i te sprawy ;)
      Jak ich obserwuje, to młodszy wydaje mi się szybciej będzie gadał, bo czasem jak najęty gaworzy, a starszy w jego wieku tak nie miał

  • Próbowałam czytać do brzuszka, ale nie potrafiłam przełamać bariery. Teraz dużo rozmawiamy z Antkiem, jeśli ma ochotę czytamy książki :)
    Chciałabym, żeby był z tych dzieci, które szybciej zaczynają mówić.
    Ekstra to Wasze Tipi :)

    • Buuba

      też nie potrafiłam przełamać bariery, za to drugi brzuszek słyszał czytanie przy okazji czytania dla pierwszego :)

  • Kornelia

    U nas niestety z mową też ciężko. Olek ma swój własny język aczkolwiek chwyta nowe słówka które hm jakoś po swojemu akcentuje. Czytać do brzuszka jakoś nie potrafiłam… Dziwnie się czułam… A w sumie teraz chęć czytania książki kończy się właśnie wyrywanie bo „sam” i koniec. A jeśli ciągle mówi po swojemu to mu tlumacze żeby używał słów bo go nie rozumiem. W tym roku kończy trzy latka i to juz taki ostatni dzwonek, jeśli się nie poprawi to wiadomo ze trzeba będzie coś działać. Aczkolwiek mam nadzieje ze to wszystko w końcu”ruszy”. Po mimo że nie mówi jak stary to jest mądry w innych dziedzinach dzięki Bogu :-P
    A Twój Kuba strasznie się zmienił! :-)

    • Buuba

      Kuba jakoś z dnia na dzień mi tak wydoroślał, że sama nie wiem kiedy! Jak cofam się w postach na blogu, to nie wierzę, że to on! Że był takim małym dzidziusiem :D
      Do brzuszka też czytać nie potrafiłam, nie przejmuj się ;)

  • Wioleta

    Nasz Adas jak tylko skończył pół roku zaczął ostro gaworzyć wydawało sie,ze szybko zacznie mowę jednak wcale tak nie było. Jak tylko zaczął siedzieć zaczęłam mu czytać książki dostosowane do jego wieku. Gdy skończył rok mowa jakby całkiem zanikła,było tylko krzyk i pojękiwania w formie komunikacji,czytałam mu jak szedł na drzemkę i wieczorne spanie. Jak skończył dwa lata język mu sie rozwiązał. Ja od zawsze bardzo dużo rozmawiałam z synem i językiem dorosłych nie zdrobnienia,gdyż ich nie lubię. Mowa zaczęła sie od pojedynczych słów a miesiąc pózniej składanie zdań chodz nie wszystkie słowa mówi poprawnie,,bo w nie których przypadkach zjada pierwsza sylabę. Dalej intensywnie czytamy przy każdej możliwości gdyż syn uwielbia książki. Czy czytanie książek coś dało,sama nie wiem. Moja koleżanka postępowała tak samo ze swoją o dwa miesiące młodsza córka jednak teraz gdy juz dawno minęły dwa lata ciagle mowi tylko mama,tata,daj,chodz i tyle. Wydaje mi sie,ze każde dziecko dojrzewa do tego w swoim własnym etapie,tyczy sie to wszystkiego od raczkowania,chodzenia,sikania do nocnika czy mówienia. Na pewno każda możliwa stymulacja jak czytanie książek,czy rozmowa z dzieckiem sprzyja rozwojowi mowy wiec lepiej to robić niż biernie czekać aż samo coś zacznie mowić. Pozdrawiam

    • Buuba

      Tak jak piszesz, każde dziecko jest inne. Nasz Oli też teraz mocno gaworzy, więc myślałam, że szybko zacznie mówić, a tu mnie pocieszyłaś ;) no, ale każde dziecko inaczej, więc zobaczymy jak będzie ;)

  • Aga

    Przepiękna pościel i poduszki, cudo! Aż boję się wejść na ich stronę.

    • Buuba

      wchodź! to przepadniesz! ;)

  • renata

    Jejku, nie pamiętam kiedy Młody zaczął mówić. Pamiętam, że jak miał 1,5 roku (byliśmy na wczasach) ułożył swoje pierwsze zdanie. Było to: „brawo dla mamy”, wypowiedziane po tym jak skorzystałam z toalety :)!!! Teraz ma ponad 3 lata i mówi dobrze, dużo i poprawnie gramatycznie. Jeszcze tylko „cz”i „r” mu sprawia problem (ctely, zamiast cztery).
    Ale mam też 2 kuzynów (nie spokrewnionych za sobą), którzy mając 3 lata nie mówili jeszcze nic. Stękali i pokazywali palcami :)
    My zawsze dużo mówiliśmy do Młodego, a książek potrafi wysłuchać kilku pod rząd. Uwielbia książeczki. Nie wiem jednak czy to pomogło mu w mówieniu, czy nie. Na pewno nie zaszkodziło.

    • Buuba

      niektórym wypowiadanie ‚R’ sprawia problemy do dorosłości! więc nie ma co się przejmować! :D i tak jest super, że Wam tyle gada! :)

  • Agnieszka

    Witaj, a ja uważam, że jest to zależne od dziecka. Starszej córci (7 lat), czytałam już do brzuszka i w wieku 2 lat płynnie mówiła całymi zadaniami. Czytania nie zaprzestałam, codziennie do snu i pojawiła się 2 córcia (4 lata). Młodsza mimo starszej siostry, czytania, rozmawiania itp itd do trzeciego roku życia nie mówiła prawie nic. Pediatra, logopeda, neurologopeda stwierdzili, że wszystko ok. Młodsza poszła do przedszkola i jak palcami pstryknąć zaczęła mówić, co prawda trenujemy literkę „r” ale i tak w „k…e” siła i dopiero między dziećmi wystartowała. Pozdrawiamy.

  • Tolimam

    Wszystko w swoim czasie i nie tylko z mową bo również z siadaniem, wstawaniem, chodzenie, odpieluchowaniem itp itd Choć wiadomo, że jak dziecko rozwija się „podrecznikowo” bądz szybciej, mama pęka z dumy i nie zawraca sobie głowy z częstszym czytaniem albo jakimiś cwiczeniami logopedycznymi. Nie ma co ukrywać mimo, że każda z nas wie, że na wszystko przyjdzie czas chcialybyśmy aby to własnie nasze dzieci robiły wszystko „zgodnie z planem” :)
    Ps. Uwielbiam ten blog i jego bohaterów!!, ale odkąd jesteście hmm (nie znam się na tym) na innym serwerze? to omijam połowe wpisów bo strasznie mi ścina komputer jak próbuje wejść na bloga i musze odczekać kilka minut aż wszystko wróci do normy a jak wiadomo czas jest cenny szczegolnie przy dwojce urwisow :)

    • Buuba

      Dziękujemy! A serwer cały czas taki sam, może chodzi o szablon bloga!? nie wiem czemu tak się dzieje :( a jaki macie internet? dosyć szybki? bo to chyba ma na to wpływ,
      jeszcze raz dziękujemy za miłe słowo :D

  • mili

    Dziewczyny niby piszecie, że wszystko w swoim czasie a jednocześnie strasznie się wymądrzacie ….że czytanie , rozmowy itd. to chyba każda cywilizowana mama wie:) prawda jest taka, że nie ma reguły …wszystko zależy od indywidualnych uwarunkowań no i też chęci naszego dziecka….sorry ale mam wrażenie ze uczenie 2- latka liczenia do 10 w kilku językach ma na celu głównie dowartościowanie rodzica …bo dzieciak to raczej wymiernych korzyści z tego nie ma ..

    • Buuba

      a ja myślę, że dziecko ma korzyści, mózg się jego rozwija, pracuje, ćwiczy się pamięć. Fajnie, że rodzice pracują z dzieckiem, bo to jest dla wszystkich fajna zabawa.
      A jeśli chodzi o to, że rozmowy i czytanie, i że każda cywilizowana mama wie, to uwierz mi, że tak nie jest. Znam takie co nie wiedzą ;) Może są za słabo cywilizowane:P

  • Sylwia

    Teraz te dzieci takie leniuszki, moja córcia w styczniu skończyła dwa latka mówi wyrazy i je łączy,wykonuje polecenia ale porozmawiać się jeszcze nie da.Moja mama a jej babcia jak spotka kogoś z małym dzieckiem w podobnym wieku to zawsze pyta czy już mówi to zdecydowana większość mówi że ich dwulatki mówią bardzo mało.Czytamy jej dużo książeczek które bardzo lubi a i tak powtarza słowa z życia a nie te przeczytane.Teraz dwulatki doskonale odblokują tableta czy telefon ale mówić im się nie spieszy. Widocznie takie czasy.Pozdrawiamy

    • Buuba

      Sylwia! Ty masz racje!!!!!! A może serio takie czasy??? Kiedyś nie było tych całych elektronicznych gadżetów, kiedyś matki na pewno tyle nie czytały dzieciom. Teraz z każdej strony dziecko jest atakowane słowem, więc nie ma chęci rozmawiać :O

  • Śliczne chłopaki :) Moje córki dzielą 2 lata bez 2 miesięcy i … każdy mi mówił, że młodsza to będzie wszystko szybciej robić … a jest odwrotnie. Lena robi tak około z 1, 2 – miesięcznym poślizgiem w stosunku do Weroniki ale robi to lepiej w porównaniu do początków siostry. Np. Weronika z miesiąc ćwiczyła raczkowanie zanim doszła do perfekcji, Lena zaczęła później ale jak już ruszyła to … śmigała jak wicher. Z mową było tak samo – teraz ma niecałe 3 latka i myślę, że jej zasób słów jak i ich jakość jest bardzo porównywalny do Weroniki. Wszystko w swoim czasie … A czytamy od zawsze wszyscy wspólnie bo …. lubimy :)

  • otoKika

    My czytamy do brzuszka, ale niestety nie codziennie :(

    • Buuba

      jak widać czytanie do brzuszka procentuje :) jeśli nie masz chęci czytać, to puść ebooka :) ja nie czytałam do pierwszego brzuszka, ale drugi się osłuchał podczas czytania dla Bubka na dobranoc, i z gaworzeniem jest lepiej niż u starszego

  • Te zdrobnienia to jakaś plaga. Ale niestety każda matka tym przesiąka. Wszystkie artykuły mówią o pępuszkach, buteleczkach, pieluszkach i innych cudenieczkach. Tak, jakby do ok. siódmego roku życia obowiązywał nakaz mówienia tym dziwnym językiem. Wprawdzie mój syn jeszcze nie mówi i długo jeszcze nie będzie, ale od samego początku staram się unikać zdrobnień i zmiękczeń. Tak żeby mi to w krew nie weszło.

  • Ania P.

    My do brzuszka nie czytaliśmy, a po urodzeniu też od razu nie, dopiero od jakiegoś 3 m-ca? Ale od urodzenia śpiewałam małej kołysanki, rymowanki, co tam z dzieciństwa się zapamiętało ;) A poza tym non stop do niej mówiłam, „o firanka, patrz biała, o a tam okno, a za oknem pani idzie, widzisz?” I tak cały dzień :) „Daj nóżkę prawą, nałożymy skarpetkę” itd. itp. Zdrobnienia są u mnie (niestety) na porządku dziennym, nawet mąż się tego ode mnie nauczył (duży chłop :P), a córka osiąga poziom mistrz, to już nie kocyk, a kocyczek i tak ze wszystkim :P. Poza tym zarówno ja jak i mąż jesteśmy bardzo rozgadani, a do tego mamy rozgadaną/rozśpiewaną nianię. Efekt jest taki, że moja córka mówiła pojedyncze wyrazy w rok, w półtora budowała proste zdania , a teraz ma 2 i pół i gada/śpiewa jak nakręcona. Smoczka nie miała i z butelki też raczej nie piła, po odstawieniu piersi, piła wodę przez słomkę, ale nie wiem czy to ma jakieś znaczenie :) Bajki ogląda, ale nie siedzi cicho jak zahipnotyzowana przed TV tylko non stop coś do tych bajek/bohaterów gada :) Zgadzam się z tym, że do dzieci TRZEBA dużo, bez przerwy mówić. Ale chyba znaczenie mają też inne wrodzone predyspozycje czy coś w tym stylu, bo znam rodziców, którzy dużo mówią do swoich pociech, a te nie bardzo potrafią/chcą mówić :( Najgorsi są właśnie Ci, którzy nie mówią do dzieci wcale, bo skoro maluch nie mówi, to po co? :(

  • U nas z mową było tak, że jej prawie nie było… Staraliśmy się zachęcać, czytać, powtarzać i nic… Aż gdy 3 miesiące temu w wieku 21 miesięcy Fifi poszedł do żłobka… I ruszył z kopyta. Może jeszcze nie mówi zdaniami, ale coraz mniej pokazuje paluszkiem, a więcej gada. Stara sie powtarzać po nas, po bajkach. Buzia mu się nie zamyka;)

  • Miłoszkowa Mama

    Moj synek jest mlodszy od Buubka dokladnie 20 dzionkow i powiem szczerze mowi bardzo duzo…..ale to nie powod by chwalic go na prawo i lewo ze jest lepszy od innych dzieciaczkow bo czasem slysze…. (mama do dziecka:”widzisz on taki maly a tyle mowi a Ty nie umiesz”-wskazujac na mego synka slysze wypowiedz mamy na placu zabaw gdzie jestem obok z synkiem) A ja tam wychodze z zalozenie ze kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie to samo jest ze smoczkiem pieluchami itd….. Czasem dziecko jest tak naciskane bo to ambicja rodzicow do tego stopnia az sie zblokuje i juz. Moj synek zaczal wczesnie mowic ale przyznam szczerze codziennie czytamy chociaz po troszku,nazywam rzeczy ktore biore, ktore on bierze,no i od samego poczatku duuuuzo rozmawialam do synka (niektorzy mowili po co mu to mowisz on i tak nie rozumie) A mi sie wydaje ze dziecko ktore widzi mamae ktora mowi co w danym momencie robi chociaz sens tej czynnosci rozumie lub wylapuje pojedncze slowa i powatrza. Dodam ze duzo tez spiewalismy bo ja i maz jestesmy muzykalni :) A np. mojej siostry synek starszy od Milcia 4 mce tylko mruczy nie mowi tam pojedycze slowka a jest wychowywany z dwoma starszymi bracmi. Nie wiem od czego to tak na prawde zalezy ale wiem ze to jest indywidualna sprawa kazdego dzieciatka. Rodzice jedynie powinni kontrolowac to i obserwowac :) Pozdrawiam was serdecznie :)
    PS.KIEDY BEDZIE RELACJA Z URODZINEK?

  • Zgadzam się w 100%, że do dzieci należy mówić normalnym , dorosłym językiem.
    Moja Hania gada jak najęta, czasami aż za dużo, zaczęła dosc wczesnie, przed 2 urodzinami bardzo dobrze się komunikowała. Nie wiem czy to zasługa tego, że dużo do niej mówilismy czy wspólnego czytania książek. Czytamy codziennie, książki nie tylko rozwijają słownictwo ale przede wszystkim rozwijają dziecięcą wyobraźnię, a to rownie istotne w ich rozwoju!

  • ja czasami myślę ze jakby ktoś mial w naszym domu kamere to by sie ze mnie uśmiał na całego. Gadam do Mai bez przerwy. O tym co robię i po co. Co jak się nazywa. Co zaraz bedziemy robic. Gdzie jest tata i dlaczego. Co widzimy za oknem. Opowiadam tez jak sie czuje, co mi sie sniło i na co mam ochotę do zjedzenia. Co zrobimy w weekend i o czym marze. Mowie do niej jak psychol w wariatkowie. NON STOP. Owszem zdarzają mi sie zdrobienia, ale to chyba normalne. Maja ma 15 miesiecy i mowi chyba przecietnie. mama, tata, lala, papa, dada, dziadzia, baba, koko, wio, nie.
    Nie wiem czy to duzo czy mało. Wiem ze sa dzieci które mowia wiecej a sa i takie ktore nie mowia nic. Ja w wkiedy 4 lat mowiłam mniej niz moja 15 miesieczna corka teraz!!!. nie mam pojecia od czego to zalezy

  • Czytam…. Mój Oli uwielbia gdy mu czytam. Sądzę, że wiele książek z nim pochłonę – i cieszę się, bo sprawia mi to ogromną przyjemność :) Wspaniały moment na odstresowanie się

  • Anna

    Moim zdaniem napewno każde dziecko ma jakieś predyspozycje żeby gadać / czy nie gadać. Moje gadają, córka zaczęła mając 1,5 roku mam gdzieś film jak recenzje kolo graniaste jak miał rok i 8 miesięcy. Z kolei synek 2 skończył na początku kwietnia śpiewa na pamięć kwoke z Pana kleksa i mówi do siostry jak ta płacze ‚ Ola uspokoj się, nie plakaj ‚. Napewno jednak otoczenie ma wpływ na rozwój mowy. U nas oboje byli pilnowani przez ta sama nianie… A ta to dopiero potrafi gadać ;) książeczki szczególnie wierszyki Brzechwy czy pan kleksa są na porządku dziennym.

    No i oczywiście Poza mową rozwijają tez pamięć

  • Fela

    „Idzie się dogadać”? Po jakiemu to? Piszesz bloga, masz mnóstwo czytelników, dbaj o poprawną polszczyznę :)

    • Buuba

      to jest ‚po mojemu’ :P i tak zostanie ;) mój blog! ;)

  • Tipi są super, planuje zakupić jak sie przeprowadzimy, bo tu juz nie ma gdzie postawic :P

  • Ooooooo, zdecydowanie nie działa! Czytamy od urodzenia codziennie po kilka(!) godzin, bo Antek uwielbia książki, to pierwsza „zabawka” którą zaczął się interesować. Jak był w brzuchu też czytaliśmy choć wtedy jeszcze nie codziennie. I co? W kwietniu skończył dwa latka, a nie mówi NIC. Kompletnie. Tzn gada jak najęty po swojemu, mówi pojedyncze wyrazy nawet poprawnie ale bez związku z konkretnym przedmiotem czy osobą. Czyli tylko wtedy jak mu się chce i jak mu pasuje. Ale tak żeby coś powiedział jak się go poprosi to nie. Więc obserwujemy i czekamy:)

  • mili

    a ja dalej będę się upierać że to kwestia indywidualnych predyspozycji .Oczywiście każda forma inicjatywy ze strony rodzica jest fajna ale nie przeceniajmy jej( mówię to z własnego doświadczenia i obserwacji cudzych zmagań) . Prawda jest taka, że ok. 2 roku życia każda mama ( w tym niestety ja) zaczyna obserwować swoje dziecko w tym zakresie i porównywać do innych…..no i jak to mamy strasznie się nakręcamy Wyluzujmy !!!

  • Bardzo ładnie! :) W przedszkolu, w którym pracowałam, w każdej salce był taki właśnie przytulny kącik do czytania. Dzieci uwielbiały w nim przesiadywać z książeczkami. Teraz chcę coś takiego zrobić dla swoich.

  • Mama dziewczyn

    To prawda, że dużo zależy od dziecka. Moja starsza córka (5lat) zaczęła szybko mówić i od razu zrozumiale, ale ona od początku była bardzo zainteresowana książkami, czytaniem, rozmawianiem. Czytaliśmy jej codziennie od roku, a zaczęło się od książek „Julek i Julka”. na bilansie dwulatka wskazywała kolory i mówiła ładnie. Z drugiej strony zaczęła chodzić jak miała 14 mcy i nie za dużo raczkowała, w ogóle mało sportowa była – więc się nasłuchałam a co jeszcze nie chodzi itp. Także dzieci mają swoje zdolności ;-)

  • Ja po prostu dużo mówiłam do dzieci. Kiedy były malutkie i siedziały np. na leżaczku w kuchni to opisywałam im co mama właśnie robi. Nie jestem święta i zdarzało mi się używać zdrobnienia.
    Czytać za bardzo nie lubię, bo szybko traciłam cierpliwość gdy moje pociechy wolały oglądać obrazki i przewracać kartki więc dużo opowiadałam-zmyślając różne historię :P.
    teraz widzę moją dwulatkę z książką jak sama opowiada co widzi na obrazku…i mimo, że czasem już jestem zmęczona, to staram się zawsze odpowiadać na jej ostatnio wieczne „a czemu…?” :)

    • Buuba

      z tymi kartkami w książkach – tak samo jest u nas ;)

  • Nie jestem zwolenniczką „ciamkania” i do dzieci staram się mówić normalnie, ale czasami się po prostu nie da, bo jak tu się powstrzymać, kiedy maluszki tak bardzo cieszą się z odgłosów wydawanych np. przez małpki :) jakoś mi to chyba wychodzi, bo synkowi od małego buźka się nie zamyka, zobaczymy jak będzie z Emi ;)

  • Gdy zadaję mojej 2,5 latce pytanie, ona zastanawia się nad odpowiedzią mówiąc głośne „yyyyyy” i takie mi się to wydaje u niej dorosłe :-)
    o mowie dzieci napisałam też kilka zdań, zapraszam do lektury: http://ulissima.blogspot.com/2015/04/co-ty-jestes-taka-piekna-czyli-o-mowie.html.
    pozdrawiam serdecznie, jestem tu pierwszy raz ale chyba nie ostatni :) Kasia

  • Świetny namiot! Muszę zapamiętać i sprawić taki w przyszłości swojemu Brzdącowi : ) Bardzo podoba mi się to, co napisałaś. Sam zaobserwowałem tę niebezpieczną tendencję u rodziców. Nie ma co zdrabniać i mówić – albo co gorsza nawet tego nie robić! – do dziecka jak do osoby nierozumnej. Jestem zdania, że te nasze Bobasy rozumieją niekiedy więcej, niż się nam nawet może wydawać : ) Zapraszam w tym temacie na swojego bloga, gdzie spisałem wszystkie porady dla rodziców początkujących mówców. Pozdrawiam, Krzysiek

FreshMail.pl