fbpx
Close
Jakie zagrożenia czekają na nasze dzieci w pierwszych dniach przedszkola i jak sobie z nimi radzić?

Jakie zagrożenia czekają na nasze dzieci w pierwszych dniach przedszkola i jak sobie z nimi radzić?

Przedszkole – dla jednych mam wybawienie, dla innych stresujący temat. Przedszkole – miejsce gdzie schodzą się nasze dzieci, byśmy mogły oddać się błogiemu lenistwu, lub po prostu pójść do pracy na 8 godzin.

Pamiętam jak dziś, gdy postanowiliśmy posłać do przedszkola Bubka. Miał on wówczas dwa latka, Oliś dopiero skończył roczek, a ja już świrowałam z dwójką malutkich dzieci w domu. Niestety nie było lekko, a ja potrzebowałam pomocy. Najpierw była niania bym mogła się oddać obowiązkom zawodowym w pełni, ale jakoś tak nie byłam przekonana. Widziałam, że chłopaki aż lgną do dzieci, a na pobliskiej ulicy było bajeczne przedszkole. Postanowiliśmy zapisać tam Bubka, bo kwalifikował się wiekowo. Miał 2 latka. Pieluszkę na pupie, smoczek. Był jeszcze bardzo malutki – dlatego przeżywałam to podwójnie. Miałam rozdarte serce, z jednej strony potrzebny był mi oddech, moja praca, a z drugiej czułam, że za wcześnie by oddać tego maluszka w czyjeś ramiona. Jednak decyzja zapadła – Bubek idzie do przedszkola!

 

Pamiętam, że gdy szykowałam mu ubranka, prasowałam pościel i ogólnie całą wyprawkę – łzy mi leciały jak grochy. Mój mały najmniejszy syneczek jutro pobiegnie do przedszkola, a ja będę się cały dzień stresować, czy aby na pewno dobrze robię, czy aby na pewno jest mu tam wygodnie, czy sobie poradzi z tym wszystkim, czy nie będzie tęsknić do nas rodziców.

Wszedł do sali pewnym krokiem, nawet się nie obejrzał. Nowe zabawki i dzieci pochłonęły go jak gąbka. Pomyślałam sobie: dobra, pobawi się godzinę, będzie tęsknił i zacznie za nami płakać, biedulek mój. Umówiliśmy się z wychowawczyniami, że w razie czego mogą dzwonić do nas – od razu przyjedziemy. Cały dzień patrzyłam na telefon – nie zadzwonił nikt. Tykanie zegarka w tym dniu było najgłośniejsze, a sekundy płynęły najwolniej jak to możliwe. W końcu doczekałam się pory, by pojechać po mojego maluszka, by uwolnić go z przedszkola i zabrać do domu. Zniecierpliwieni otworzyliśmy sale, a nasze dziecko gdy nas zobaczyło, wystraszyło się i powiedziało tylko:

Pa pa!!!

Aha. Nie chce nas. Przepadł. Nie tęskni. Jest mu tu tak dobrze, że nie ma się czego obawiać. Zaklimatyzował się od razu i nie chce nawet wracać do domu! Szok! Gdzie te płaczące dziecko, które uwiesza się na szyi swoich rodziców i nie chce wejść do przedszkola? Gdzie żal? Rozpacz? Smutek? A no nie było. Było wszystko w należytym porządku. I były również nasze zdzwione miny. Musieliśmy siłą zabierać dziecko do domu.

 

Teraz Kubuś jest już dużym chłopcem, ma 5 lat, a ja tamten stresujący czas pamiętam jak dziś. Oliś do przedszkola poszedł rok później. Także mam w domu dwóch rosłych przedszkolaczków – z doświadczeniem jakiego żadna mama nie ma na początku przedszkolnej drogi.

Jakie przedszkole nie byłoby super – znajdują się w nim dzieci. Jedne mają wyższą odporność, inne mniejszą. Jedne dzieci złapią ‚gila’ w moment, a drugie będą na niego odporne. Choroby – to zagrożenie numer jeden, jakie czyha na nasze dzieci. Ważne, żeby się nie poddawać i by po chorobie dziecko nadal chodziło do przedszkola – gdyż to ma bardzo ważne znaczenie dla jego rozwoju.

Niestety choroba chorobie nie równa, w walce z jedną chorobą wystarczy lekka suplementacja, a w walce z drugą potrzebny będzie antybiotyk. Antybiotyk bez żadnej osłony działa niekorzystnie na jelita maluszka. Może powodować biegunkę, dodatkowo organizm też staje się wyjałowiony i brakuje mu później odporności. A nawet dobrego samopoczucia! Bo one też się bierze z naszych jelit. Zniszczona flora bakteryjna w jelitach odbudowuje się nawet do 6 lat! Dlatego podczas antybotykoteriapii bardzo ważna jest osłona.

I już tutaj moc w naszych rękach – jesteśmy Mamami – nasze dzieci ufają nam bezgranicznie i wierzą, że im nie zaszkodzimy. Dlatego to do nas należy wybór. Ja podczas antybiotykoterapii, biegunki, czy zmiany środowiska (np wakacje w innym kraju) zawsze wybieram Multilac® Baby.

 

Dlaczego stawiam akurat na Multilac® Baby?

  • Można go stosować wspomagająco w przypadku biegunki spowodowanej infekcją, w przypadku antybiotykoterapii. Czy nawet podczas wyjazdu na wakacje – kiedy nasz układ trawienny będzie potrzebować wsparcia.
  • Nie trzeba go przechowywać w lodówce jak inne synbiotyki czy priobiotyki, bez obaw że straci swoje właściwości
  • Wystarczy go stosować raz dziennie
  • Można rozpuścić krople w napoju
  • Nie zawiera kazeiny ani mleka, dlatego mogą go stosować osoby, które są wrażliwe na te składniki
  • Multilac® Baby zawiera najlepiej przebadany szczep bakterii L.Rhamnosus GG (ATCC 53103) oraz prebiotyk, czyli źródło energii dzięki któremu dobre bakterie mogą się rozwijać, aby skutecznie uzupełniać osłabioną florę jelitową.

Podczas pisania tego postu przyjmujemy właśnie Multilac® Baby(kilk). Chłopaki razem ze mną są w domu kolejny dzień, gdyż nas wszystkich dopadł wirus :(

Mam również dla Was niespodziankę, oto film, dzięki któremu Mamy mogą docenić swoją moc. To my dbamy o to co dla nas najcenniejsze – o nasze maluszki. Dlatego powinnyśmy znać swoją siłę i doceniać to, kim jesteśmy <3

Partnerem wpisu jest  Multilac® Baby

 

 

 

 

Close