fbpx
Close
Prawdziwy koszmar malutkiego człowieka

Prawdziwy koszmar malutkiego człowieka

Nie wypada oceniać ludzi po wyglądzie, ani po ich zachowaniu. Po prostu nie wypada, ale bardzo często trafne i te mniej trafne analizy same wpadają nam do głowy. Bezdomny, alkoholik, niegrzeczne dziecko.
Tylko dlaczego od razu osoba leżąca na podłodze musi być pijana ‚w trupa’? Nie musi, warto zadzwonić pod 112. Tylko dlaczego osoba w porwanych spodniach musi być od razu bezdomna? Otóż nie musi. Tylko dlaczego niegrzeczne dziecko, od razu musi być z patologicznej rodziny. Nie musi.
‚100 pytań do’ w mojej głowie po pewnym incydencie. Nieustatnie o tym myślę, o tym chłopczyku i jego mamie. O ich postępowaniach. I tak jak nie powinnam, stawiam sobie w głowie psychologiczną diagnozę. Rozpracowałam nawet kto jest jego ojcem, jak sobie radzą, czy są szczęśliwi…

Niestety ta historia nie będzie dosyć przyjemna…

 

Wybraliśmy się nad morze, jedynie na dwa dni, a co te dwa dni wniosły do mojego życia, to wiem tylko ja. Było cudownie! Pogoda jak na zamówienie, ciepły piasek, delikatny wiatr. Czysta woda, super klimat i grzeczne dzieciaczki. O tak – o tym ostatnim warto napisać, bo gdy zbiera się czwórka dzieci w podobnym wieku – nie zawsze może być dobrze.

Jak nasze dzieci się poznały to oczywiście były małe zgrzyty. To o zabawki, to o miejsce na trampolinie. Przepychanie się. Na szczęście to miało tylko dotrzeć ich przyjaźń. Dzieciaczki dogadują się super, tworzą super team i do ognia wskoczą za sobą.

 

 

W piątek po pierwszej nocy nad morzem, zabrałam dzieciaczki na plac zabaw, by reszta staruszków mogła się trochę ogarnąć przed tripem na plażę. Plac zabaw naprawdę fajny, przy zamkniętym osiedlu, nawet nagrywałam to na instastories! (O Tutaj – klik) Takich placów ze świecą szukać, czysto, super zabawki, a w piaskownicy nawet akcesoria do piasku. Byliśmy jako pierwsi i jedyni. Niestety po jakimś czasie (celowo piszę tu słowo ‚niestety’ – gdyż to co się stało później było bardzo przykre) przybyła kolejna mama z dwójką chłopaków. Starszy synek – na moje oko taki jak mój Buba – lat 5, i młodszy, w wózeczku, który dopiero uczy się niezdarnie chodzić.

Starszy chłopczyk – nazwijmy go Czesiek – dla uatrakcyjnienia historii i łatwości opisywania jej – szukał kompanów do zabawy. Chciał zaimponować czwórce mojej dzieci, opowiadając jaki to on jest silny, jak to on ma 5 lat i ma super silnego tatę. Niestety użył bardzo negatywnego tonu do wypowiedzenia tych słów. Dzieciaki podłapały i odpierając atak stwierdziły, że one wszystkie są silniejsze od chłopczyka i jego taty – nie omieszkały powiedzieć tego Cześkowi.

Mama Czesia – mała młoda kuleczka z lwią zmarszczką na czole – często ją mam gdy się martwię – czuła nosem już co on knuje. Od razu gdy tylko zaczął to mówić, przybiegła i odciągnęła go brutalnie za rękę od nas.

Niestety Czesiek przyleciał z powrotem. Po raz drugi, trzeci i kolejny…

 

 

I za każdym razem jego mama go odciągała… Aż w końcu nie zdążyła, Czesiek chciał małą Lili strącić z huśtawki, już nie wytrzymałam i sama zwróciłam mu uwagę, grzecznie, kulturalnie, powiedziałam, że to jest mała dziewczynka, która była tu pierwsza i ja proszę go, by uszanował te pierwszeństwo oraz małą bezbronną dziewczynkę.

Mama tym razem mocniej potargała Cześka, w drugiej ręce prowadząc/ciągnąc małego berbecia. Oznajmiła mu, że w tym momencie idą do domu rozliczyć się za jego zachowanie. Pisk i krzyki jakie z niego się wydawały były nie do przyjęcia.

Mamo już nie będę, mamo błagam, mamo proszę cię

Chcesz znać moją psychoanalizę? Będę szczera i brutalna – jeśli się mylę – wyprowadź mnie z równowagi w komentarzu.

Zaczynamy:

  • Cześ to biedny mały chłopczyk, który chciałby mieć kolegów, ale ich nie ma, bo nie wie jak to zrobić. Dlaczego nie wie jak to zrobić? Mama mu daje taki przykład. Na mnie też nawrzeszczała – że moje dzieci to takie ‚wyszczekane’. Ja byłam miła, mogła mi po prostu powiedzieć, że jej dziecko i ona mają gorszy dzień. Ale skoro matka nie może się dogadać, to skąd ma brać przykład dziecko?
  • Cześ ma kompleks bezsilności… dlaczego? Nie potrafi obronić się przed rodzicami… (patrz ostatni punkt)
  • „mój tata jest najsilniejszy” – chęć zaimponowania innym dzieciom to jedno, a co jeśli tata przekłada tą swoją siłę w domowych pieleszach na innych….?
  • Cześ na pewno w domu dostał lanie, i jestem tego pewna. Czego mógłby się bać aż tak? Rozmowy z mamą dlaczego tak nie można się zachowywać?

Wystarczy odrobina miłości w naszym życiu. Odrobina empatii. Te małe istotki biorą z nas przykład. One uczą się od nas szacunku do drugiego człowieka. Miłości. Zaradności. Chęci. Sympatii.

Bądźmy dla siebie mili, tylko tyle. Nie używajmy przemocy do naszych dzieci. Nie kłóćmy się przy nich.

Zaprocentuje dobrem na długie lata, polecam!

 

 

Close