Close
Wyprzedaże wyprzedażami, a dzieci po głowie bęcki dostają

Wyprzedaże wyprzedażami, a dzieci po głowie bęcki dostają

Połowa lata, jesieni, wiosny czy zimy, a w sklepach wyprzedaże. Wyprzedaż obecnej letniej kolekcji. Powiem Wam, że jestem dosyć cwaną mamą, kupuje dzieciom teraz tshirty na za rok, oraz wyłapuje to, co na jesień również się nada. Nie ukrywam, że uwielbiam takie łowy. Niestety nie w sobotę, ani w niedzielę. Wolę dni powszednie, 9 rano, kiedy to nie ma jeszcze tłumu ludzi rozpychającego się łokciami, a ubrania na wieszakach jeszcze świeżo wyglądają i są uporządkowane.

Zazwyczaj wtedy wychodzę na łowy. Moja osoba jest numerem dwa. Numerem jeden są moje dzieci. Mogę wziąć się za siebie wówczas, jeśli wszystko dla dzieci jest już kupione, a moja energia oraz zapał są trochę ustabilizowane. Bo gdybym zaczęła od siebie to zapewne męczyłyby mnie wyrzuty sumienia zaraz, albo zabrakłoby budżetu… Także najpierw to co ważniejsze. Udało mi się w ty roku upolować musztardowe tenisówki chłopakom po 35,90zł za parę! Oczywiście dla jednego i drugiego takie same. Oraz mega sandałki, które nie są ani na rzepy, ani na klamerkę, są na gumce! To wszystko w Zarze. Plus tshirty i krótkie spodenki, w sklepach stacjonarnych jak i internetowych.

Jednakże mimo tych wspaniałości i promocji, jakie królują, nienawidzę w wyprzedażach dwóch rzeczy. Pierwsza to jest taka, gdy kupię rzecz o wiele wcześniej w regularnej cenie, a później na wyprzedażach odnajduję ją za śmiesznie pieniądze. Krew mi się wówczas gotuje i liczę ile mogłabym zaoszczędzić. Jednakże po pierwsze kto to wiedział, po drugie, rzadko się tak zdarza, a po trzecie…. kurcze czy ja właśnie zaczynam usprawiedliwiać sama siebie? Po trzecie to zazwyczaj na tych wieszakach przecenione są rzeczy, których większość nie była widziana wcześniej na witrynach sklepowych. Magia!

Drugą – znienawidzoną przeze mnie rzeczą – jest to, gdy matki przychodzą na wyprzedaże ze swoimi dziećmi. Zauważam to, chodząc o mojej ulubionej porze na zakupy. Czy z samego rana w dni powszednie/robocze. Jest to zazwyczaj matka, bez żadnej pomocy do dziecka, czyli samotna matka, z jednym dzieckiem lub z dwójką. Oczywiście musi mieć bardzo podzielną uwagę, bo zdoła robić dwie rzeczy na raz. Rzucić okiem na dziecko i na wybrane przez siebie ubranie. Jednakże już trzech rzeczy nie da rady robić – otóż nie da rady zachowywać się miło (bądź w porządku) w stosunku do swojego dziecka. Mówię o:

usiądź

stój grzecznie!

gdzie idziesz!

gdzie się pałętasz!

nie dotykaj tego!

zaraz dostaniesz w dupę!

co ty sobie wyobrażasz, kto to będzie sprzątał!

Ja osobiście mam jedną zasadę, gdy wychodzę na wyprzedaże to: albo moje dzieci są w przedszkolu, albo zabieram osobę towarzyszącą. A jeśli nie mam żadnej z wymienionych możliwości to odprowadzam dzieci na tzw ‚kuleczki’ i mam godzinę w galerii w samotności.

Zawsze staram się postawić na miejscu tego maluszka i traktuje go tak, jak ja bym chciała zostać potraktowana. Chcę by moje dzieci miały dzieciństwo jakiego ja nie miałam. Piszę to Wam już chyba setny raz. Ale nikt z nas nie chciałby zostać potraktowanym jak te dzieciaczki. Przecież wiadomoooo, żeeee ONE SIĘ NUDZĄ! Co można robić, gdy mama wybiera ciuszki? Przecież dzieci nie staną jak kołki, nie będą siedziały bez ruchu, ani nie będą nieruchome. Dzieci to dzieci, potrzebują ruchu by się rozwijać, a bodźców w sklepach jest mnóstwo i intuicyjnie chcą z nich korzystać.

Kto by nie chciał dotknąć takich błyskotek na stoisku z biżuterią w H&Mie? Kto by nie chciał wejść w wieszak pełen bluzek? Kto by nie chciał pobawić się w chowanego…?

No okej, ubrania wybrane, ale pora je zmierzyć…

Ostatnio zdarzyło mi się w przymierzalni mieć za ścianą matkę, która chyba nie miała totalnie pojęcia, że jest słyszalna, i że ktoś za ścianą też mierzy ubrania. Bo to co ona mówiła do swojego dziecka… przechodzi jakiekolwiek pojęcie. Oczywiście zadawała dla swojego 5 letniego (na moje oko syna) pytania, czy ta bluzka jest piękna. Na co chłopczyk odpowiadał, że tak, że wszystko jest piękne. Obruszona tym, że wszystko jest piękne, zgasiła go szybko. Oczywiście wiem, że synek chciał być miły. Bo co można powiedzieć matce, która non stop go karci? Słowa siedź spokojnie bo zaraz dostaniesz w łeb były najłagodniejszymi w tej przymierzalni… o reszcie nie chcę nawet pisać, nie chcę nawet pamiętać!

Dzieci to tacy mali dorośli, zresztą dążą do tego by wyrosnąć na takich ludzi. Na dobrych ludzi. Szanujmy ich od samego początku, by szanowali innych, a co najważniejsze – w przyszłości szanowali nas <3

Close