fbpx
Close
Miłość. Poświęcenie. Uwaga.

Miłość. Poświęcenie. Uwaga.

 

Miłość

Poświęcenie 

Uwaga

Czym jest miłość w stosunku do małego dziecka? Czy jest miłość rodzica do dziecka? Czym jest miłość rodzica do dziecka dorosłego?

Czy jest to jedna stała? A może to jest zmienna?

Jak poczucie miłości może zmienić drugą osobę. Jak poświęcenie wpływa na nasze dzieci, co im daje nasza uwaga?

Uważam, że jestem osobą w 100% nadającą się do napisania odpowiedzi na te wszystkie pytania. Powiem Ci dziś bardzo szczerze, otworze się przed Tobą jak nigdy dotąd, bo dziś powiem Ci prawdę.

W tym roku skończę 30 lat, a nadal czuje się jak dziecko. Nadal czuję, że pewne etapy w moim życiu nie zostały spełnione. Przez to ja – jako dorosły już człowiek, potrafię się rozpłakać parę razy w ciągu doby. Potrafię uronić łzy na spotkaniu biznesowym. Potrafię ryczeć jak bóbr przy komedii romantycznej i potrafię zamknąć się w sypialni na 24 godziny. W dodatku schować się pod kołdrę i nie wychodzić do świata.

W ciągu całego mojego dnia zawsze odbieram bodźce jak dziecko. Przetwarzam swoje myśli, moje zachowania w stosunku do innych są zachowawcze. Boję się krytykowania i braku empatii. Mimo, że nie jedna z Was mi pisze, że nie mam co narzekać, twierdzę że mogłabym więcej i więcej. Pomimo, że dobrze wyglądam, wiem, że mogłabym wyglądać jeszcze lepiej.

To jest błędne koło, które towarzyszy w moim życiu i te koło tak szybko pędzi, że czasem swoim powiewem naruszy jedną cegiełkę, by reszta cegiełek powaliła się jak domino. Wówczas gdy te cegiełki upadają, wali się moje życie. Jestem krucha na każde Twoje negatywne słowo, na każdy Twój żart, Twoje spojrzenie. Uciekam od tego i brnę w perfekcjonizm. Mój partner zawsze mi zarzucał, że ja chce wszystko bardzo perfekcyjnie. Przeszkadzało mu, że wymagam by było czysto. By dzieci miały wszystko co najlepsze, by u nas było jak najlepiej. Wiele w życiu przez to straciłam, wiele zyskałam, ale do dziś nie potrafię znaleźć złotego środka.

Patrzysz na mnie i co widzisz? Widzisz sukces? Mama dwójki wspaniałych chłopców, z firma rozwijająca się jak rakieta, z super autem i domem. Ale nie wiesz co jest we mnie w środku. Jestem taka malutka, a wszystko co robię, robię dla dzieci – by nie powieliły tego, czego doznałam ja – gdy byłam małą dziewczynką.

Będąc małą dziewczynką spotkała mnie wielka strata. Przeżyłam śmierć mojej mamy. Miałam wówczas 7 lat, pisałam Ci o tym. Ale wiedz, że dokładnie teraz już wszystko rozumiem. Ja nie straciłam swojej mamy, ja straciłam NORMALNOŚĆ. Straciłam bezgraniczną miłość, szacunek, docenianie, poświęcenie. Straciłam wszystko czego potrzebuje dziecko. Samotny dwudziestoparoletni tata, oraz babcia, która ma na głowie całą rodzinę, nie byli mi w stanie tego dać.

Nikt nie potrafił mnie przytulić tak jak mama i powiedzieć, że byłam dzielna. Nikt nie potrafił mnie tak docenić jak ona. Nikt nie potrafił patrzeć na mnie tak jak ona.

Straciłam bardzo dużo, mogłabym rzec, że straciłam całe swoje życie.

Z domu pełnego miłości, wpadłam w otchłań, gdzie nikt mnie nie rozumiał. Nie rozumiał mojego buntu, ani moich łez.

To potęgowało moje zachowanie, moją skłonność do płaczu, gdzie łzy były tęsknotą za mamą. Moją skłonność do łez wykorzystały przeciwko mnie dzieci w szkole. Brzydkie buty, brak markowych spodni (często tylko jedne i jedyne spodnie jakie miałam przez cały czas), słabość psychiczna, były tylko obiektem do częstych żartów. Ja, jako małe dziecko zapadałam się sama w sobie. Moje poczucie własnej wartości było warte mniej niż zero. Czułam się nikomu nie potrzebna, nieważna, nijaka. Czułam w pewnym momencie, że gdybym zniknęła z tego świata, to nikt by nawet nie zauważył. Dzieciaki cieszyłyby się w szkole, a w domu byłoby jednej osoby po prostu mniej…

 

Close