bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Największa trauma jaką przeżyłam, odkąd urodziłam moje dzieci.

Posted on

Dzieci to niesamowity cud, o którym zawsze marzyłam. Mała istotka, małe rączki, małe nóżki. Od zapłodnienia, poprzez pierwsze USG. Pierwszy stukot bicia serca. Tylko mama wie, jakie uczucia ma wtedy w sobie kobieta. Hormony zmieniają ją diametralnie. Od momentu gdy wie, że nosi w sobie życie staje się lwicą, która zrobi wszystko by bronić swego stada.

Od samych narodzin kobieta chce przebywać ze swoim dzieckiem. Pamiętam, że w obydwu porodach, od razu zabrano mi chłopaków na badania. Tęskniłam. Nie mogłam znieść myśli, że są gdzieś daleko. Znieczulony personel swoim doświadczeniem, nie cackał się z nami. Mechanicznie robił co trzeba. Działał, bo taka była ich praca. Bez emocji. Jak w fabryce robienia dzieci…

Marzyłam o tym by wyjść jak najprędzej ze szpitala do domu, by pobyć z moją kruszynką sam na sam. Pierwsze dni były beztroskie. Wpatrywałam się nieustannie  w moją małą wymarzoną istotkę. Miłość jaką ją darzyłam, i darzę po dzień dzisiejszy, jest niewyobrażalna. Nawet nie wiedziałam, że potrafię tak kochać.

I dlatego jak każda mama, pragnę uchronić dziecko przed wszystkim złem tego świata. Zaskoczono mnie. TAK SIĘ PO PROSTU NIE DA.

Twoje dziecko cierpi, a Ty starasz się mu pomóc, ale nie potrafisz. Noworodek płacze w niebogłosy, a Ty nie wiesz jak mu pomóc. Noszenie nie załatwi sprawy, ani jedzenie, ani pierś, ani smoczek. Ani nawet sucha pielucha… Maluszek podkurcza nóżki, a Ty płaczesz razem z nim.

KOLKA – największa trauma młodych rodziców. Co ją powoduje? Nijak jeszcze tego nie zbadano. Wszystkiego możemy się jedynie domyślać. Są to, cytuje:

Przyczyny kolki niemowlęcej są zróżnicowane i wciąż nie do końca poznane. Za objawy kolki odpowiedzialna może być przejściowa niedojrzałość czynnościowa i neurohormonalna przewodu pokarmowego, które sprzyjają występowaniu zaburzeń motoryki jelit. Duże znaczenie przypisuje się także nieprawidłowym więziom emocjonalnym pomiędzy rodzicami a niemowlęciem (stany lękowe matki, niepokój rodziców, inne niekorzystne czynniki środowiskowe), nieprawidłowej technice karmienia (łapczywe picie i połykanie dużej ilości powietrza), nadwrażliwości na pokarm, w tym alergii na białka mleka krowiego i nietolerancji laktozy (jednego z głównych składników pokarmu kobiecego). W pierwszych miesiącach życia aktywność laktazy – enzymu rozkładającego laktozę może być zmniejszona. Także czas pasażu treści pokarmowej przez przewód pokarmowy u niemowląt jest krótszy. Nabłonek wyściełający przewód pokarmowy z uwagi na swą niedojrzałość(…)

 

Pamiętam jak dziś pierwszą kolkę Buby, spał w swoim łóżeczku, do mnie przyszła przyjaciółka. Korzystając z tego, że niemowle śpi postanowiłyśmy sobie zrobić hennę na brwi. Wiesz, że zrobiłam jej tylko jedną brew? Buba wyczuł moment i nie pozwolił nam skończyć. Tak ‚odpicowana’ przyjaciółka musiała już później sobie radzić sama. Jej mina – bezcenna. Jak ja się czułam? Byłam bezsilna. Chciałam płakać razem z moim noworodkiem. Wiedziałam już, że muszę się o niego ciągle troszczyć, a jednocześnie wiedziałam, że nie dam rady do końca mu pomóc. Wybrałam się do lekarza. Dowiedziałam się, że mnóstwo rodziców przychodzi z tym problemem. Rodzice są przygnębieni, a wiesz że dziecko to odczuwa? Ono odczuwa Twój nastrój! Zacznij od tego, zacznij mówić spokojnym głosem, a ono poczuje się wówczas bezpiecznie i będzie wiedziało, że jesteś obok.

 

 

Następnie:

  • wiedz, że kolka ustąpi samoistnie w okolicach 4-5 miesiąca życia noworodka
  • sprawdź czy prawidłowo przystawiasz niemowlę do piersi, tak by ssąc ‚nie połykało powietrza’
  • wyklucz ze swojej diety mleko krowie, jajka, pszenicę i ryby na jakiś czas (by sprawdzić, czy to nie jest przyczyną)
  • Spróbuj wprowadzić mieszanki mleczne ogólnodostępne z częściowo zhydrolizowanymi białkami (łatwiejszych do strawienia), typu Comfort (one działają już po 24h!) niskolaktozowych, w przypadku podejrzenia przejściowej nietolerancji laktozy (mieszanki typu Comfort), bezlaktozowych, i częściowo fermentowanych. Oczywiście jeśli nie karmisz piersią. 

 

 

I pamiętaj, my wszystkie przetrwałyśmy to dasz radę i TY!!!! Kolka mija, czas jest lepszym lekarstwem na wszystko!  Kolka jest to jedynie przemijająca dolegliwość związana w dużej mierze z niedojrzałością przewodu pokarmowego, nie powodująca następstw zdrowotnych i występująca u niemowląt, które nie reprezentują objawów chorobowych.

Bez obaw! Głowa do góry!

Jeśli nadal będziesz miała w sobie obawy, mam dla Ciebie super link do poradnika. Kliknij TUTAJ, a przeniesie Cię w świat odpowiedzi, na nurtujące Cię pytania. Oraz krótki film:

 

 

 

Teraz zerknij na mojego maluszka, tak wyglądał w początku mojej przygody pisania do Was. I zobacz na kogo wyrósł.

 

 

Buba teraz:

 

Czas leci bardzo szybko! Uznaj kolkę jako wyzwanie i nie daj się tej traumie! Wygraj macierzyństwo!

Napisz również proszę jak Ty walczyłaś z kolką u swojego maleństwa, podzielmy się doświadczeniami z innymi mamami!

 

 

 

XOXO
signature
  • Kiedy dziecko dostaje kolki, nie dziwi fakt, że rodzice nie wiedzą jak sobie z tym problemem poradzić. Najważniejsze to przy takim dziecku po prostu być i otaczać go spokojem i miłością! Pozdrawiamy serdecznie – Szwalni Snów

  • MartaF

    Tak, najgorsze są nerwy rodziców. Nam pomogły dopiero kropelki esputicon.

  • Lena

    Witam serdecznie. U nas rowniez było strasznie… ten bol, krzyk, az brakowalo powietrza. Zapamietam to do konca zycia. Pomogło nam kilka rzeczy pierwsza to krople sab simpleks kupowane w Niemczech, druga rzecz rowniez kupiona tam to Milchzucker (poprostu laktoza) jak nazwała go moja przyjaciolka magiczny proszek jej 5 letniej coreczce pomaga na zaparcia. I chyba najwazniejsza rzecz to butelka firmy Mam specjalna na kolki z specjalna uszczelka karmiac innymi butelkam kolki wracaly. A i jeszcze jedna rzecz masaze podpatrzone w internecie do ktorych stosowalismy olejek anyzowo koperkowo rumiankowy. Mysle xe te wszystkie rzeczy w rownym stopniu przynosily ulge naszemu Kochanemu Motylkowi. Ale butelka to chyba nr 1 Jesli sie nie karmi piersia albo dokarmia nia. Pozdrawiamy

  • Mm

    Nie, kolki to nie była trauma, dla mnie traumą było jak mój piękny, zdrowy i wiecznie uśmiechnięty 5cio miesięczny synek dostał wysokiej gorączki, potem zaczął wymiotować, a na dokładkę dostał drgawek. W szpitalu badania wyszły ok, trochę dziwnie na mnie patrzyli, dopóki sami nie zobaczyli ataku drgawek, natychmiast zlecono badania dodatkowe i powtórkę tych z dnia poprzedniego, wyszły fatalne okazało się że to początek sepsy. Mieliśmy dużo szczęścia że dzięki mojemu uporowi byliśmy w szpitalu i można było szybko zareagować. Ja przez tydzień żyłam w takim napięciu że nie wiedziałam jak się nazywam. To była trauma, uświadomić sobie że twoje dziecko może umrzeć, nie życzę tego nikomu.

    • straszne przeżycie :( również nie życzę tego nikomu :(

  • Anna

    U nas największą trauma była waga. Córka urodziła się za wcześnie i była malutka, a na dodatek przez miesiąc nic nie przybierala. Straszono nas szpitalem kroplówkami co chwila dawali inne mleko bo zwykłego nie tolerowala, nakładki na piersi i różne cuda. Dopiero jak przestałam ich wszystkich słuchać i zostawiłam tylko pierś problemy się skończyły, a córka zaczęła przybierać dwa razy więcej niż powinna. A co do kolek były bardzo krótko ponieważ po kilku dniach ryków zaczęliśmy kąpać w wiaderku Tummy tub. Pozycja siedząca podczas kąpieli oraz zanurzenie po klatkę w ciepłej wodzie pomaga uwolnić gazy i zrelaksować się. Mając nie całe 3 miesiące spała tak, że omijala karmienie.

  • Lulu

    Ja do końca życia nie zapomnę kolek Młodego. To był koszmar, po prostu koszmar. Kropelki, masaże, ciepłe pieluszki, kołysanie, noszenie… Nic nie pomagało. Nabawiłam się depresji przez to bo dziecko naokragło płakało i to tak przeraźliwie. Kiedy w ciągu dnia udało się go uśpić to musiałam godzinę czy nawet półtorej siedzieć trzymając go na rękach – to była jedyna możliwość by Syn trochę się przespał. Sytuacji nie ułatwiali też mi rodzice, którzy doczekali się czterech córek. Mój syn był pierwszym chłopcem i wnuki urodzonym w rodzinie. Teściowa uprzedzała mnie, że mój mąż jako niemowlę miał okropne kolki i, że nasz młody może mieć podobnie. Że trzeba będzie to przeczekać, przeboleć. Moi rodzice tego nie rozumieli i za każdym razem chcieli mnie pakować do auta i do szpitala. Nie szło im wytłumaczyć, że to minie. Że trzeba uzbroić się w cierpliwość. Z jednej strony płaczące dziecko, z drugiej nad opiekuńczy dziadkowie… Koszmar.

FreshMail.pl