fg6a4485

Jak pokochać siebie i przekazać tę zdolność swoim dzieciom?

Jak pokochać siebie? I jeszcze sprawić by dzieci, które wychowujesz czuły tak samo?

Na pewno znasz wiele osób w swoim otoczeniu, które nie potrafią przyjmować komplementów. Zamiast powiedzieć grzeczne dziękuje, słyszysz od nich a przestań, czy no coś Ty.

Są to osoby z niskim poczuciem własnej wartości, które albo postanowią sprzeciwić się losowi i brną pod górę, albo zostają nadal takimi szarymi myszkami.

Podzielam schemat, bo byłam taką szarą myszką. W szkolnej ławie niczym się nie wyróżniałam, ani super ciuchami, ani urodą, ani portfelem rodziców. Jednakże pomimo przeciwności losu, które mnie spotykały na każdym kroku, potrafiłam zacisnąć pięści i iść przed siebie. Dziś wiem skąd bierze i brało się moje niskie poczucie własnej wartości i nie chcę przekazać go swoim dzieciom.

 

1fg6a4443

 

Do pokochania siebie droga jest prosta – rozejrzyj się wokół siebie i zobacz co masz. Masz zdrowe piękne dzieci. ZDROWE, które nie wymagają ani specjalistycznej opieki, ani drogich operacji. Masz dach nad głową, dobre jedzenie, pracujesz na to wszystko, bo masz dwie ręce. Czy to nie jest coś wspaniałego? Docenianie tego wszystkiego to 90% pracy w dążeniu do pełnej samoakceptacji.

Chcę by chłopaki nie miały takich problemów, chcę aby wyrośli na pewnych siebie mężczyzn, dlatego:

KOMPLEMENTUJ SWOJE DZIECKO MAMO

Na każdym kroku, chwal jego nieporadne czynności, jego zapach, jego urodę. Jego krzywą pracę w przedszkolu, przecież krzywy domek jest najpiękniejszy, gdyż jako jedyny stoi na górce. Chwal to, że pocałował braciszka, to że pięknie sprząta klocki (nawet jeśli wdepniesz bosą stopą w te, które zostały).

WIERZ W JEGO SIŁY

Uważam, że jednym z większych błędów rodziców jest użalanie się nad dzieckiem. Kiedy upadło, kiedy nie trafiło łyżką do buzi, kiedy wylało na siebie kubek soku. Co wtedy robi mama? Biegnie do dziecka i krzyczy OJOJOJOJ!!!

Wyobraź to sobie z pola widzenia dziecka, nie ważne czy leży teraz w trawie, czy ma na sobie mokrą bluzkę. Wie, że stało się coś dziwnego, i nagle patrzy, a tam na horyzoncie zjawia się matka, osoba, którą bezgranicznie kocha, gdyż ufa jej i wie, że może na nią liczyć w największych niebezpieczeństwach. Matka biegnie ze skrzywioną miną, wymachuje rękami, wygląda jak orangutan i w dodatku krzyczy!

W odczuciu dziecka wydarzyło się coś niebezpiecznego, skoro matka aż TAK zareagowała. W poczuciu dziecka upadek to koniec świata. Jak dziecko będzie brnęło przez życie z poczuciem, że upadek to koniec świata?

W odwrotnym przypadku zajączek wstanie i pobiegnie dalej, wyrośnie na dorosłego pewnego siebie człowieka, któremu niestraszne żadne upadki.

 

fg6a4495-side

 

TRAKTUJ SWOJE DZIECKO JAK COŚ BARDZO WYJĄTKOWEGO

Wydawałoby się, że wiele osób o tym, wie, jednakże to jest długi temat do rozmów. Znasz małe księżniczki? Córeczki tatusia? Komplementowane przez niego wyrosną na pewne siebie kobiety. Nie zadzieje się tak, gdy ojciec nie będzie odgrywał takiej roli w życiu swojej córeczki.

W moim przypadku ja doglądam swoich książąt i są to synkowie mamusi.

POTRZEBA UWAGI

Dzieci mają bardzo dużą potrzebę bycia widzianym i słyszanym. Wiele razy spotkałam się z tym, gdy dziecko próbuje o coś zapytać rodzica, a ten odgania go jak muchę, gdyż ma swoje ważniejsze sprawy.

Gdy odwracamy się od swoich ważnych spraw na korzyść naszego dziecka, i choćby nam miały się spalić schabowe, wysłuchamy je do ostatniej krzty, sprawią, że one będą czuły się ważne. Ważne na równi z innymi członkami w domu.

Czy uczucie bycia ważnym nie pozostanie na długie lata w dorosłości?

 

Pamiętajcie, że dzieci to nasze małe kwiatuszki. Podlewane wyrosną na najpiękniejsze kwiaty jakie tylko mogą być. Kochane, czekam na Wasze historie o Waszych maluszkach, czym je wspieracie w dorastaniu na pewnych siebie ludzi?

 

fg6a4438-side fg6a4446 fg6a4458 fg6a4460 fg6a4481 fg6a4485 fg6a4492 zfg6a4489

You May Also Like

9 comments on “Jak pokochać siebie i przekazać tę zdolność swoim dzieciom?

  1. Katerina
    13 listopada 2016 at 07:17

    Oj oj, to chyba nie jest takie proste… ja bylam przez swoich rodzicow traktowana jak osmy cud swiata, zreszta tak jest do dzis. A potem poszlam do szkoly i okazalo sie ze inni ludzie nie mysla tak samo jak moi rodzice, ze np koledzy uwazaja inne kolezanki za piekniejsze a nauczyciele inne dzieci za madrzejsze, co za szok!!! Klasa nie wybrala mnie na gospodarza, co za szok! Przeciez jestem najlepsza!!! Zle to przyjelam i bardzo mnie to stresowalo. Z prespektywy czasu uwazam ze rodzice skrzywdzili mnie nadmiernymi pochwalami i m.in. przez to dzisiaj wcale nie mam wysokiej samooceny:( Chyba zloty srodek to byc po prostu normalnym rodzicem i nie przeginac w zadna strone….

    • Buuba
      13 listopada 2016 at 10:23

      oczywiście wszystko z umiarem, tak jak napisałam, że jak dziecko się potknie, to żeby nie biec do niego od razu… musi samo sobie radzić w takich sytuacjach…

  2. Zabiegana Mama
    13 listopada 2016 at 12:46

    Katerina – mam podobne zdanie w tej kwestii ;) Każde dziecko rodzi się z jakimiś predyspozycjami. Jedno będzie przebojowe, drugie będzie szarą myszką. Grunt to je wspierać i kochać takie jakie jest. To nasza miłość da mu moc poradzenia sobie w trudnych sytuacjach. Warto by wiedziało, że zawsze może z każdym problemem przyjść do Mamy, która wysłucha, wytrze łzy, zaakceptuje jego wybór bez względu na obrany drogowskaz i da „kopa” do powstania i dalszej walki. Grunt to uświadomić dziecku, że nie każdą walkę trzeba wygrać ale każdą porażkę traktować jak lekcję. No i absolutnie nie robić z dziecka pępka świata, bo to może odnieść odmienne od zamierzenia skutki w starciu z brutalną rzeczywistością na placu zabaw, w szkole, w pracy..

  3. Wronkowa mama
    13 listopada 2016 at 21:08

    Ooo, a u Was już śnieg! Nie zazdroszczę :) Cudne zdjęcia!

  4. Katerina
    13 listopada 2016 at 21:21

    100x tak Zabiegana Mamo! Po prostu byc zawsze z dzieckiem, obok, normalnie, dajac duzo oznak milosci, ale na pewno nie trzymac sie kurczowo zalozenia ze „musze chwalic, trzeba chwalic, caly czas chwalic”: za kazde pierdniecie, za kazda lyzeczke trafiona do buzi, za kazde gryzmoly. Ja jestem doskonalym przykladem tego ze co za duzo to niezdrowo. Dopiero jako dorosla kobieta ktora sobie sporo teraz czyta w tym temacie i analizuje swoje dziecinstwo widze jakie to ma skutki. Bylam okropna kolezanka dla moich kolezanek: zarozumiala, nie szanujaca tak podskornie innych, przemadrzala, a do tego zestresowana ze niektorzy mnie nie lubia, robiaca wiele rzeczy na pokaz, rywalizujaca z kazdym w kazdej dziedzinie, uczaca sie zeby dostac pochwale nauczyciela i komus tam zaimponowac zamiast po to zeby byc madrym czlowiekiem. Ciagle rozkminiam jak uchronic przed podobnymi zachowaniami moja corke… :(

  5. Katerina
    13 listopada 2016 at 21:27

    * jeszcze nie dodalam ze mialam wowczas ogromny stres przed potencjalna porazka, dlatego nigdy nie podejmowalam wyzwan: nie startowalam na gospodarza klasy, choc o tym marzylam, nie startowalam w Kangurze choc bylam niezla z matmy i nauczyciele mnie namawiali. Obawialam soe ze bedzie obciach jak nie bede miala najlepszego wyniku w szkole, ze sie beda ze mnie smiali, ze rodzice sie zdziwia ze nie bylam najlepsza bo oni przeciez uwazaja ze jestem najlepsza (a rodzice nigdy nie wymagali dobrych ocen ani nic z tych rzeczy, ale ja nie chcialam zebu im bylo smutno itd..;p). No i takie tam podobne temat, ktore w swojej glowie rozkminiam do dzis…

  6. salusiowo
    14 listopada 2016 at 07:37

    Szkoda, ze to nie takie proste! Jednak musimy sie starać; ) wpis Bardzo trafny!! Taka często zapominamy o własnej wartości!

  7. Asia
    15 listopada 2016 at 22:52

    wiem jak trudno jest wierzyć w swoją siłę, kiedy na każdym kroku lecą kłody pod nogi. wiem jak trudno jest wtedy tak zwyczajnie kochać siebie i nie dać sobie wejść na głowę pospolitym głupcom… Ale wiem też, jak ważne jest, by nauczyć dzieci tego, by wierzyły w siebie – jest jeden sposób, być takim człowiekiem i pozwolić się im naśladować. dlatego walczę o siebie każdego dnia i daję swoim dzieciom to, co mam najcenniejsze – siebie.

  8. ewela
    17 listopada 2016 at 07:34

    Z tymi pochwałami to bym się tak do końca nie zgodziła.
    Dobrze jest to opisane tutaj:
    http://matkatylkojedna.pl/pochwaly-wcale-nie-uskrzydlaja/
    Pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *