Close
Kiedy dowiadujesz się, że to będzie drugi syn…

Kiedy dowiadujesz się, że to będzie drugi syn…

Nieskrytym marzeniem każdej kobiety jest posiadanie córeczki. Co prawda znam odsetek kobiet, które chciałyby mieć drużyne piłkarską, ale to są bardzo nieliczne i wyjątkowe kobiety.

Bo której mamie nie marzy się, czesanie pięknych złocistych loków, kupowanie małych tiulowych spódniczek, no i przecież wspólne malowanie paznokci. Denerwuje mnie, tak cholernie denerwuje, gdy przechodzę przez dziecięce działy, a te dla małych kobietek są rozbudowane tak mocno, że na trzy półki dla nich, jedną znajdziesz dla chłopczyka. Róże, złociste połyskujące kolory same przyciągają wzrok w tamtą stronę.

Na szczęście mam kilka dziewczynek hen daleko w rodzinie i mogę połechtać moje zakupowe ego, różową opaską do włosów czy słodką mini spódniczką.

Teraz się z tego śmieję, ale kiedyś wcale nie było mi do śmiechu. Jak nikt znam te uczucie… Kiedy wyszłam z wielkim brzuchem, z gabinetu lekarskiego, z informacją, że to będzie drugi syn. Cały żal do świata skumulował się we mnie, przecież nie będę miała PARKI. Teraz nawet słowo ‚parka’ przyprawia mnie o śmiech. Przecież to nie koniec świata, przecież to nie to jest w życiu najważniejsze…

Do napisania tego postu zainspirowała mnie czytelniczka, przeczytajcie jej słowa, i proszę Was o wyrozumiałość. Ja to zrozumiałam doskonale, bo byłam rzekomo w jej skórze…

 

„Cześć Aga, bardzo lubię Twój blog. Chciałam zapytać czy byłaś bardzo rozczarowana gdy dowiedziałaś się, że będziesz miała drugiego synka? Ja właśnie się dowiedziałam, że będę też mieć drugiego i jestem załamana, nie wiem co robić…. czuję taki ogromny ból… wiem, że inni nie mogą mieć dzieci albo maja chore… wiem, że powinnam sie cieszyć, a ja zamiast tego nie chcę być już w ciazy, nie chce tego dziecka… tak bardzo pragnęłam od zawsze miec córeczki, a będę miała drugiego syna… Czuję wstręt do siebie, że tak myślę, ale nic nie mogę poradzić na to, tyle metod planowania płci zastosowalam i znow nie wyszło, nie mam z kim porozmawiać. Mąż mnie nie rozumie, nie wiem co mam robić.. jestem załamana, tylko płaczę, proszę napisz mi coś… „

 

Wszystko i każde słowo rozumiem. WSTRĘT do siebie, niechęć, niesmak… Przecież posiadanie córeczki to coś pięknego, znajoma mi kiedyś powiedziała, że kobieta wówczas czuje się taka spełniona..

Kolejna powiedziała, że jeszcze Wam się uda..

A kolejne pytają, czy spróbuję trzeci raz.

Wybaczcie kobiety, ale nie od każdej z Was toleruję takie pytania. Wiadomo z czym się wiąże posiadanie dzieci, wiadomo. To tak jak zaglądanie nam do łóżka, do sypialni… Osobiście odbieram to jako pytanie: bzykniecie się w końcu bez zabezpieczenia, czy nie? 

Ale przecież nie o tym miałam pisać, powiem Ci, że jak się dowiedziałam, że to synek, to list od czytelniczki idealnie odzwierciedlał moje emocje. Wiesz co jej napisałam? Że:

TO NIE JEST W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE

Niestety sama nie wiedziałam tego od razu, taką informację przekazało mi życie, od tak po prostu. Prenatalne badania połówkowe wskazywały jedno, według wyników z USG i testu Pappa, moje dziecko urodzi się z zespołem downa. Świat mi się zawalił pod nogami, a jedno co mogłam zrobić to pluć sobie w brodę… i się modlić. Nie wiedziałam co mam w życiu zrobić, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Czułam ruchy dzieciątka w sobie, które być może będzie odstawać od innych. Czułam ruchy dzieciątka, które być może nie będzie normalne. Być może, bo wyniki były 1:39. Czyli jedno na 39 dzieci rodzi się bez tego chromosomu… To było bardzo duże ryzyko, bardzo duże, bo na przykład 1:900 też było bardzo dużym. Ryzyko śladowe to 1:9999. Więc co przepłakałam to moje.

Moje myśli były w różnych miejscach, między innymi na przykład takim, że przecież to moja wina. Że to taki pstryczek w nos od Boga. Gdybym cieszyła się z tej niespodziewanej ciąży od razu, i nie miała takich nadziei, że to córeczka, tylko aby zdrowe było… To nic takiego by się nie zdarzyło.

Czekała mnie amniopunkcja, która miała być wyrokiem. Długa igła wbita w brzuch, gdzie siedzi dzidziuś i trzy tygodnie oczekiwania sprawiły, że moje życie nabrało innego toru, i spojrzało na inną jego wartość. Wyniki były inne niż oczekiwałam, spodziewałam się najgorszego, bo przecież na to sobie zasłużyłam…

Okazało się, że wszystko jest dobrze, dzidziuś jest najzdrowszy na świecie. Urodzi mi się zdrowy chłopczyk. Pisałam Ci już o tym na blogu, ale idealnie pasuje to do dzisiejszego tematu…

ZDROWIE, SZCZĘŚCIE…

Dziś mam w życiu inne priorytety… Wiesz, że nawet czasem nadchodzi melancholia i mam żal do samej siebie, że piszę tego bloga? Że się przed Tobą otwieram… ale jeśli miałoby to pomóc choć jednej z Was, to naprawdę warto to robić… ale ponad wszystko, ponad wszystko od mojej pracy, od mojej pasji jest zdrowie i szczęście moich dzieci. Chcę im zapewnić WSZYSTKO. Począwszy od skarpetek, poprzez zdrowie właśnie, które dałam im w momencie zapłodnienia, i dbania o siebie w ciąży, poprzez szczęście. I jeśli choć kiedyś ten blog im zaszkodzi, jeśli kiedyś ktoś ich wytknie <nie tak jak trzeba> palcem, to bez wahania usunę wszystkie posty. Bo przecież w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze… a wiesz co jest jeszcze ważne?

SIŁA RODZEŃSTWA

Przecież wiesz, że nie zdecydowałam się na dziecko świadomie… To była tak zwana ‚wpadka’ – dar od losu, w dodatku syn, w dodatku, który nie wiadomo czy będzie zdrowy. A walić to! Piszę już do Ciebie jak do prawdziwej przyjaciółki, bo wiem, że na pewno zrozumiesz…

I wiem, że na pewno to pojmiesz… Dzieci rok po roku to jest coś najpiękniejszego z możliwych, coś co mogłaś dać swojemu pierwszemu dziecku. I w dodatku starszy brat będzie miał młodszego brata! Przecież to coś cudownego! Wyobrażasz sobie ich jak będą mieli po lat szesnaście? Wspólne rozmowy na temat dziewczyn, na temat nowego przyszłego samochodu… Chowanie się w pokoju razem przed komputerem, by przejść szybko nową grę, póki mama nie widzi…

Z powodu małej różnicy wieku braterska przyjaźń tworzy się sama…. A wiesz co jeszcze na tym zyskasz?

ZAOSZCZĘDZISZ ;)

i choć do tego melancholijnego wpisu na TYM blogu, całkiem nie pasuje ten akapit, to nieskromnie go napiszę. Przecież większość ubranek i akcesoriów Ci zostanie. Oczywiście wybierzesz się na zakupy, bo niektóre rzeczy mogą być sprane, zniszczone, albo po prostu tym razem będziesz potrzebowała więcej. U mnie to wygląda obecnie tak, że na tym etapie, 2 i 3 latek, różnią się tylko prawie jednym rozmiarem. Czasem wystarczy podtoczyć rękawek, czasem od razu jest okej. Rzeczy z których wyrasta starszak, od razu przenoszę do szafy młodszego. Czasem nawet zdarza mi się niektóre przegapić! Bo wydaje mi się, że mogą być za duże, a są… już za małe…

 

Także gdy dowiesz się, że to drugi syn… Łzy Ci się należą, ale rozczarowania. I tylko takie łzy, bo przecież chciałaś inaczej… Później podnieś głowę do góry i powiedz wszystkim, że CI SIĘ UDAŁO, bo zrobiłaś dla swojego pierwszego syna, to co najlepsze. Dałaś mu największy skarb możliwy na świecie.. I chociaż od razu tego nie doceni, to sama będziesz to widziała.. podczas wspólnej zabawy, wspólnych buziaków i trzymania się za ręce… Kiedy jeden z nich dzieli się swoją herbatką, albo ulubionym samochodzikiem, to świat dla mnie stoi w miejscu. Patrzę i patrzę i wdycham tę chwilę, i chciałabym ten moment zatrzymać najdłużej w pamięci jak się da…

I wiem, że całkiem niechcący, ale WYKONAŁAM NAJLEPSZĄ ROBOTĘ MOJEGO ŻYCIA! :)

 

fg6a1899 fg6a1900 fg6a1902 fg6a1906 fg6a1910 fg6a1992 zfg6a1882

Close