bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Dlaczego karmię piersią dziecko publicznie?

Posted on

Opowiem Ci historię, a może nawet i więcej niż jedną. Jeśli jesteś prehistoryczną czytelniczką bloga, i śledzisz nas od pierwszych dni, na pewno jedną z nich kojarzysz. Zdarzyła się na samym początku.
Ale zacznijmy od sedna sprawy, dlaczego karmię/karmiłam dziecko piersią publicznie?

 

Bo jest głodne/ lub/bądź chce mu się pić

Rzeczy najoczywistsza z oczywistych. Pamiętam, że jako niedoświadczona mama, oraz niedoświadoczona pierś w swojej dziedzinie, wybrałam się na swój jeden z pierwszych życiowych spacerów. Z moim najpierwszym urodzonym przeze mnie dzieciątkiem w wózeczku. Mieszkaliśmy wówczas na pięknym nowoczesnym osiedlu, gdzie blok stał kilka kroków obok drugiego, a większość była ze sobą połączona. Co za tym idzie, pełno ludzi nawet w środku dnia. Wypuściliśmy się wówczas z Tatkiem (akurat korzystał ze swoich 7 dni L4 na żonę i 14 dni tacierzyńskiego) za osiedle, na piękne łąki (które o zgrozo obecnie są zabudowywane blokami). Nie wzięliśmy pod uwagę małego bąka w wózeczku, który lubił na żądanie napić się z maminego bufetu, miał zalewie tydzień.

Mrukające stworzenie w wózeczku upominało się o pokarm, nie dawało za wygraną. Do domu wracać – potrzeba z 10 minut, a usiąść nie ma gdzie, na stojąco też się boję, gdyż jak wcześniej wspomniałam pierwszę dziecię, pierwsze spacery. Na horyzoncie mojego wzroku zauważyłam krawężnik, postanowiłam tam przycupnąć i nakarmić malca. Nikogo nie było w pobliżu, świecenie cyckiem w świetle dziennym na łonie natury nie było mi znane, także było mi mega głupio. Wystawiłam tylko centymetr tego co trzeba i dałam dziecku, mało co nie nałożyłam mu bluzki na głowę, a Tatko zakrył mnie wózeczkiem. Wiedziałam, że to byłoby zbyt piękne, żeby było prawdziwe i widziałam jak przejeżdża obok mnie samochód. W środku – kobieta, na moje oko – młoda, nierodząca, zszkowana. Widziałam jej twarz i jej głowę wpatrzoną na mnie, a nie jak na kierowcę przystało – w kierunku drogi.

Stało się zahamowała z piskiem opon i cofa… Serce mi stanęło, ale nie, ona tak mi się przypatrywała, że zapomniała skręcić tam gdzie trzeba. Skręciła. I choć już ponad trzy lata minęło od tamtej sytuacji, pamiętam jej twarz zwróconą w moim kierunku, w tym czerwonym seicento.

 

Potrzebuje bliskości

To jest drugi aspekt dlaczego noworodki/ niemowlęta/ oraz małe dzieci powinno się karmić piersią na żądanie. Wyrwane z łona matki, do zimnego jasnego świata, najzwyczajniej w świecie tęsknią za nią. Za jej głosem, zapachem, temperaturą ciała. Ponadto maluszki mają tak silną potrzebę ssania, że nieustannie coś by ssały. Dlatego nowe otoczenie, nowe doznania, dźwięki, mogą budzić w tak malutkim dziecku niepokój. Mama z bufetem przy piersi w sekundę uspokoi niemowlę i sprawi, że odleci ono w błogi stan. Nie ma nic przyjemniejszego jak widok takiego szczęśliwego spokojnego niemowlęcia.

Pamiętam również jak dziś, jak rodziłam pierworodnego. Złośliwcy nie nazwą tego porodem, gdyż była to cesarka. Otóż dochodziłam po niej do siebie bardzo długo, pierwszy dzień na wodzie, drugi na kisielku, trzeci na zupie. Jeśli rodziłaś CC to wiesz o czym mówię.

Po operacji (bo CC się do tego zalicza) jesteś osłabiona i masz przeżyć dwa dni o wodzie i kisielu. Następnie tego samego dnia, lub drugiego musisz już się podnosić i zacząć chodzić. Siły bierzesz z kosmosu, ale bierzesz. Niestety dane było Ci rodzić w sobotę, a niedziela (jak to bywa u Polaków) jest dniem odwiedzin.

Pamiętam jak moje narodzone dziecię, moje pierwsze, karmiłam z piersią na wierzchu, bo lepiej ją było wyjąć, niż w tym stanie zadrzeć kiecę. Było to dla mnie tak poruszającą i intymną chwilą, że potrafiłam się rozczulić nad tym widokiem. I kiedy trzymałam mojego noworodka przy mojej nagiej piersi, w minutkę wtarabaniło się w odwiedziny do mojej sąsiadki (nie przesadzam) kilkanaście osób. I teściowa, i mama, i mąż, i dziadek, i teść, i wujek i brat… przewaga płci męskiej.

Płci męskiej w upalny dzień po kościele.

Co to się działo w sali wiem tylko ja. Powietrze niestety nie było świeże, a ja po swoim pierwszym kisielku od dwóch dni, popitym wodą, i zapachu jaki wtedy panował, zwymiotowałam na główkę mojego noworodka. A pierś sama, niechcący, pojawiła  się na wierzchu w całej okazałości.

 

zFG6A0102

 

Szpital, krawężnik, galeria, kościół, park i inne miejsca publiczne widziały to, co miały widzieć. Jakoś nikogo nie razi reklama pięknych piersi w ślicznym staniku na bilbordzie, ale piękne piersi w ustach noworodka już tak. Nie mam nic przeciwko, dzieci to tylko dzieci, jeszcze dostaną kopa w tyłek na tym świecie. Jak mama, która tymi piersiami je karmi.

Chciałam przy okazji powyższych historii, przedstawić Ci produkt, który na pewno znasz, jeśli jesteś mamą:

 

FG6A0137

 

Bepanthen Baby – to maść pielęgnacyjna i ochronna stosowana od pierwszych dni życia maluszków, aż do momentu rozstania się z pieluchą, i o wiele dni więcej.

Bepanthen Baby kojarzy mi się właśnie z opisanymi powyżej historiami. Był przy nas od chwili kompletowania pierwszej wyprawki (czyli ponad trzy lata temu), i jest aż do dziś.

Pamiętasz na pewno, że każde karmienie noworodka równa się pełna pielucha, a nawet dwie! Przewijałaś przed karmieniem i po karmieniu, czasem się chciało nawet w trakcie! I przecież te karmienie, ta twarz, kiedy mały ssak, postanowił się wgryźć. Zastanawiałaś się jak to jest, że on przecież nie ma ząbków, a ból był taki, jakby przyssywał się największy krwiopijca z gigantycznymi kłami. Wówczas znów przy mym łożu stał Bepanthen Baby.

Miałam wiele dylematów kiedy to zmienić pieluchę, bo nikt przecież nie chciałby jeść obiadu z kupą, a później przecież dzieje się z znów to samo. Tylko mama wie, ile pieluszek wówczas schodzi, lecą jak woda!

Dlatego Bepanthen Baby powinien być niezbędną rzeczą w każdej wyprawce,

a teraz zobaczcie jakie śliczne dzieci wykarmiłam, nadaję się do tego, co nie? ;)

 

FG6A0087 FG6A0088 FG6A0114 FG6A0118 FG6A0123

 

Przepiękna Torba Lassig – TUTAJ

 

FG6A0124 FG6A0126-horz FG6A0137 zFG6A0111

 

Artykuł powstał we współpracy z firmą Bayer L.PL.MKT.08.2016.4193

XOXO
signature
18 Responses
  • salusiowo
    04 . 09 . 2016

    Ja krótko karmiłam – niestety! Bylo to niezalezne ode mnie! U innych mnie to nie razi… jestem za!!

  • paolina paolina
    04 . 09 . 2016

    Oczywiście jestem za! :-) Ludzie zawsze będą gadać.. karmisz publicznie źle, nie karmisz też problem..

  • JANulkowo
    04 . 09 . 2016

    Uwielbiam karmić mojego synka. Dla mnie najtrudniejszy był moment jak Jaś wszpitaly (pierwsza doba) nie chciał jeść cysia, a w odwiedziny przyszli teście. Byłam tak zawstydzona, nie umiałam karmić jeszcze wtedy tesciowa nalegała by przystawiać, a ja byłam zawstydzona po prostu teściem. Teraz mi wszystko jedno bo umiem sobie z tym radzic aby było dyskretnie ;)

  • Agnieszka
    05 . 09 . 2016

    Ja karmię synka już 5 miesiąc i zobaczymy jak długo.dziecko dostaje wszystko co najlepsze od nas.karmię gdzie się da A nawet miałam taką sytuację ze w środku lasu na spacerze karmiła na stojąco bo do domu za daleko A maluszek nie wytrzyma.

    • Buuba
      05 . 09 . 2016

      no niestety, jak głód to głód ;) musisz dać i koniec :)

  • Zabiegana Mama
    05 . 09 . 2016

    Ja jako mama po raz trzeci karmiąca tym, które krępują się publicznego karmienia albo chcą to czynić z klasą, bez wywalania całego bufetu na wierzch polecam dobrze się ubrać. Mnie się sprawdzają ubrania do karmienia Cool Mama. Polska, super firma, świetna jakość materiałów i patent na krój za który bym ich na rękach nosiła. A tych licznych odwiedzin w szpitalach to powinni zakazać, również doświadczyłam i grzecznie wyprosiłam towarzystwo na salę do tego przeznaczoną.

    • Buuba
      05 . 09 . 2016

      na pewno jak będę mamą po raz trzeci to skorzystam! :)

  • Klaudia
    06 . 09 . 2016

    Ja karmię mojego synka już prawie 2 lata, a karmiliśmy się już w przeróżnych miejscach :)

  • monika
    09 . 09 . 2016

    „Jakoś nikogo nie razi reklama pięknych piersi w ślicznym staniku na bilbordzie” i tu jest chyba samo sedno. Bo jeszcze nie widziałam pięknych piersi matki karmiącej. Można sobie wmawiać że to piękne, co niestety nie zaczaruje rzeczywistości.

  • Nefertari
    12 . 09 . 2016

    Haha, znam pierwszą opowieść ;) Druga… ojej. Ale też brzmi znajomo – wiem o tym coś niecoś… W szpitalu, gdzie rodziłam Marion (w tym roku) trafiłam do sali z 4 innymi kobitkami (to była sala z największą ilością pacjentek i jeszcze dostawkę mieli). Tu nie musiała nawet przychodzić cała rodzina do sąsiadki – wystarczy, że każda kobitka (niemal wszystkie urodziłyśmy tego samego dnia ;D) miała przy sobie dziecko + partnera, a czasem dochodzili rodzice. Okien otworzyć nie można było (bo styczeń i śnieg za oknem), kaloryfery na full bez możliwości przytemperowania, otworzyć drzwi na korytarz też nie bardzo… Duszno i nieciekawie… A najgorsze komentarze położnych, gdy przychodziły sprawdzać moją ranę po cc albo rany dziewczyn po zszywaniu krocza: „Wietrzyć! Trzeba wietrzyć! Nie chować pod kołdrą, ale wietrzyć! Na poważnie!” Kazały się odsłaniać (żeby też wypływająca z nas krew nie zasychała i wszystko ładnie dochodziło do siebie) i dopiero wtedy zadowolone wychodziły. A my wtedy zaraz na powrót przykryte – no bo jak – gdy partnerzy koleżanek wejdą – świecić kroczem? :P Już pal licho te cyce nasze mleczne! Ale cip*ki? :P Noooosz…

    Ech. Co my musimy przeżywać :P

    Bepanthen świetnie się sprawdził przy łagodzeniu pogryzionych brodawek ;) Też polecam.

    • Buuba
      12 . 09 . 2016

      hahhahaa to też znam z opowieści, ale z drugiego szpitala, tam same 8 osobowe!
      tam gdzie rodziłam, były 2 osobowe, a i to było – jak opisałam we wpisie.
      no nic, lajf is brutal ;) co nie zabije, to wzmocni :)

      • Nefertari
        16 . 09 . 2016

        Hahah, dokładnie ;)
        Dzięki temu – jak wspominałaś w innym poście ;D – jesteśmy twarde kobity ;D

  • Ula
    16 . 09 . 2016

    Moja historia byla jeszcze lepsza. Moja sasiadka na oddziale polozniczym miala dziecko z wpadki z dyskoteki. Mloda dziewczyna ktora wypalila paczke fajek na porodowce i opowiadala kolezance jak to tatus nawet raz wzial dziecko na rece. W niedziele przyszly do nich tlumy matka sie obrazila bo zabronilam goscia korzystac z naszej lazienki tylko kazalam isc na korytarz. Ale hitem byla siostra ktora przyszla w odwiedziny ja akurat usnelam na 10min patrze a ona sie w kacie w tej naszej sali caluje. No nie wiedzialam czy to sen czy jawa. A jeszcze najlepsze bylo w nocy jak ta Mala plakala ale matka w ogole sie nie budzila mimo 5budzikow za ktore prawie ja udusilam a jak ju z otwarla oczy to sie zapytala czy ktos nakarmil jej dziecko w sensie ze polozna. No ja ledwo wykarmialam swoje wiec sasiadki nie wzielam. Czasem mysle o tej malutkiej dziewczynce i o jej matce wybierajacej sie zaraz po wyjaciu na dycho i zdziwienie ojca ze jednak na to dycho nie pojda bo dziecko nie ssie piersi i nie wychodza. Oby ta Mala byla szczesliwa i zdrowa

    • Buuba
      16 . 09 . 2016

      miejmy taką nadzieję :( :(

  • oo
    17 . 09 . 2016

    Apropos zdjecia Syna wkladajacego kciuka Do nosa mamy:
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/wytoczyla-rodzicom-proces-bo-wstawiali-jej-zdjecia-na-facebooka/41jygge

    • Buuba
      17 . 09 . 2016

      dzięki ;) fajnie, że nas też śledzisz na IG :P

  • Aneta
    21 . 09 . 2016

    Tez karmiłam w rożnych miejscach i szczerze mówiąc mam to w głębokim poważaniu jak dużo mi tej piersi widać – mała chciała jeść,pic, przytulić sie – to dawałam piers i juz, po to ten cycek jest. U Asi Jaskółki przeczytałam po prostu genialna radę dla tych wszystkich co to niewiedza jak sie zachować przy matce karmiącej – po prostu NIE PATRZ :)) . Świetna kiecka !

  • Azzzz
    08 . 10 . 2016

    Od razu zaznacze że jestem mamą i karmie piersią i jak dla mnie karmienie w miejscach publicznych jest krępujace, jestem za tym by wcześniej się przygotować jeśli wiem że czeka mnie wyjście wolę odciągnąć wcześniej pokarm, wiadomo czasem pewne sytuacje mogą zaskoczyć, ale sama pamiętam że zanim zostałam matką krepowal mnie widok kolezanki która przy rozmowie ze mną bez ceregieli wyciągnela cyca na wierzch a przecież sama jestem kobieta i nic co ludzkie… Dlatego jestem w stanie zrozumieć że nie każdy czuje się komfortowo w takiej sytuacjach i wolę ich unikać. To wszystko kwestia postrzegania pewnych spraw dla mnie karmienie to intymna chwila zarezerwowana tylko dla i mojego maleństwa i nie musicie się ze mną zgadzać bo ile osób tyle opinii.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *