fbpx
Close
Stoję przed najważniejszą decyzją w moim życiu

Stoję przed najważniejszą decyzją w moim życiu

[fb_button]

 

Żłobek – pff – błaha sprawa. Albo oddajesz tam swoje dziecko albo nie. Właśnie stoję przed popełnieniem tej życiowej decyzji i popukasz się w czoło, że mam do tego taki poważny stosunek. Myślisz sobie co to było oddać dziecko do żłobka… a z tymi żłobkami to nie jest taka prosta sprawa.

 

FG6A2712

 

Zacznijmy od tego, że zwiedziłam kilka żłobków w naszej okolicy. Sodoma i gomora. Wyobraź sobie, że stołówka w piwnicy, i dzieci takie malutkie jak mój Oliś, który nawet w domu po schodach nie chodzi, miałby tam schodzić na kilka posiłków w ciągu dnia. Łazienki, dywany, czystość, zabawki, schludne panie, zapomnij.

Od wykonania pierwszego telefonu wiedziałam gdzie jest dobrze, a gdzie nie. Pytam o adaptację, wiem, że to jest bardzo ważna sprawa, która może odbić piętno na psychice maluszka, z powodu zniknięcia mamy i nagłej zmiany otoczenia, a słyszałam różne rzeczy…

Jaka adaptacja? Lepiej przywieźć niech się wypłacze raz, a porządnie, to się przyzwyczai.

Nooo jak pani chce, można z dzieckiem z pół dnia posiedzieć.

Gdy słyszałam, że pani dyrektor mówi mi, że jednak to bardzo ważne, że pierwszy dzień rodzic spędza z maluszkiem, drugiego zostawiany jest tylko na godzinkę, trzeciego na trzy… To wiedziałam, że tu już znają się na rzeczy. Czuć nawet to w głosie kto ma do tego powołanie, a kto nie.

Adaptacji już Oliś przeszedł kilka. I może jestem tą mamą z dowcipów, taką która wyrywa ze szponów lekarza/nauczyciela/przedszkolanki swoje dziecię, albo zabija wzrokiem harpie, które w sklepie zwracają uwagę, że nie można ruszać towaru. Może masz mnie za wariatkę, ale to moje dziecię. Nie jeden ból przez nie przeżyłam, nie jedną łzę wylałam, i będę je miała przy sobie przez resztę mojego życia (nawet jeśli podzielę się z synową to i tak nadal będzie moje), i nie pozwolę skrzywdzić za żadne skarby.

Może to błahe, bo każda mama ma instynkt, i nasze mamy i babcie poradziły sobie bez tego, ale ja uważam, że literatura na pewno pomaga w wychowywaniu dzieci. Z dobrą książką i ze swoim instynktem będziesz wiedziała czy Twoje dziecko rozwija się prawidłowo, a jeśli nie to na pewno polecisz do dobrego specjalisty.

I tak to pewnego dnia ksiażka Steva Biddulpha Wychowywanie chłopców sprawiła, że przejrzałam na oczy. Nie tylko w wielu kwestiach, ale w tej żłobkowej również. Otworzyła moje oczy na to, dlaczego moje trzyletnie starsze dziecko nie potrafi sobie poradzić z emocjami, dlaczego za wcześnie wysłałam je do przedszkola, oraz dlaczego nie powinnam wysłać młodszego do żłoba.

Obserwuje go każdego dnia, widać że jest indywidualistą. Że jest bardzo mądry, że od gapienia się w telewizor woli się bawić. Ustawia w rzędy auta, naśladuje odgłosy zwierząt i maszyn, potrafi pokazać że ma ciężką pieluchę, czy że chce pić. Potrafi sobie nawet przynieść poduchę i kocyk gdy jest zmęczony, oraz stwierdzić która piaskownica jest fajniejsza na zewnątrz (oczywiście ta, gdzie mama nie ma gdzie usiąść i poplotkować z sąsiadkami).

Według lektury, którą czytam chłopiec do minimum trzeciego roku życia powinien spędzać czas z jedną zaufaną osobą, a najlepiej z mamą. Żłobek nie odpowiada naturze małych chłopców. Oderwani od mamy czuja niepokój, który rodzi się w agresję i nie radzenie sobie z emocjami. Lęki, które głęboko wpływają na rozwój dziecka (potwierdzone badaniami naukowo!) sprawiają, że chłopcy mogą gorzej się rozwijać, oraz może odbić to swoje piętno w przyszłości. Chłopcy gorzej sobie radzą z rozłąką, częściej emocjonalnie zamykają się w sobie i stają się agresywni.

Oczywiście wykwalifikowane placówki i personel powinny być tego świadome. JEDNAK WIEM, ŻE TAK NIE JEST. O to, że chłopcy są niegrzeczni wini się rodziców i to w jaki sposób wychowują maluszka. Personel nie jest świadomy, że ta złość jest skutkiem rozłąki dziecka z rodzicem.

I gdy wiozę do kolejnego przedszkola na adaptację mojego najmłodszego (rok i osiem miesięcy) i gdy odbieram go po trzech godzinach, a on mnie wita największym smutnym pierożkiem świata, ma mokre rzęsy, to wiem, że popełniam błąd.

Wybrałam najlepszy żłobek, a wybierałam długo i skrupulatnie, a nadal moje serce mi krzyczy, że robię coś okropnie złego. Czuję, że gdy wyrośnie na dużego mężczyznę i będę widziała w nim jakieś uczuciowe mankamenty, to będę sobie pluć w brodę, że to moja wina. Że się chciało do pracy, zamiast jeszcze jeden rok poświęcić maluszkowi w domu.

Dlatego proszę Cię o radę, muszę podjąć decyzję. Na chwilę obecną jestem na nie. Jest to niezła szkoła życia, dyscyplina, ale i rozwój wśród innych dzieci, socjalizacja, nauka. Jestem w kropce, poradź!

 

FG6A2708 FG6A2719 FG6A2724-horz FG6A2730 FG6A2740 FG6A2752 FG6A2773 FG6A2820 FG6A2824 zFG6A2728-horz

 

Plecaczki dzieci – Muppety(klik)

 

Close