fbpx
Close
Przepis na córeczkę

Przepis na córeczkę

[fb_button]

Jak one to zrobiły? Jakim cudem Bozia podzieliła im po równo? A może to kwestia przypadku, a może dni płodnych? Dlaczego u mnie jest już drużyna piłkarska, a one mogą kręcić słodkie loki i przypinać różowe kokardki. Zapytałam je, sama będę się inspirować, choć na razie pozostanę przy takiej konstelacji jaka obecnie u nas jest, a może… może? 

 

img_002Monika z Livesnapblog

‚Przepis na dziewczynkę?

Nastaw się na chłopczyka! Tak było w moim przypadku. Moja kobieca intuicja podpowiadała mi, że pierwszy będzie dziedzic. Dziewczynka? Niemożliwe. Jak to dziewczynka? Teraz na samą myśl o tym, chce mi się śmiać z samej siebie, ale będąc w ciąży, byłam absolutnie przekonana, że wiem co mówię. Wszystkim w rodzinie w kółko powtarzałam, że czuję że będzie synek i chyba prawie wszyscy mi uwierzyli z wyjątkiem mojego taty. On jeden uparcie mówił, że będzie wnusia.

Tym czasem mały mieszkaniec brzucha sam nie śpieszył się z wyprowadzeniem matki, ojca i całej zmanipulowanej rodziny z błędu. Na dwóch USG nie dało się zobaczyć płci. Dopiero w 20 tygodniu, w dniu połówkowego USG świat stanął nad krawędzią. :)
Pamiętam dokładnie jak pani doktor powiedziała suchym głosem pomiędzy jednym a drugim zdaniem, że to będzie dziewczynka. Do dzisiaj pamiętam jak bardzo mnie wbiło w ziemię i zamurowało. To był absolutny szok i jednocześnie największa wtopa mojej kobiecej intuicji. :D Od tamtej pory jakoś niechętnie i nieśmiało powołuję się na nią jeśli w ogóle… :P
Jak mogłam się tak nakręcić bez opamiętania? Jedyne co mnie może usprawiedliwić, to chyba buzujące hormony. :) Tera nie wyobrażam sobie, że to mógł być chłopak. Kocham moją córeczkę najmocniej na świecie. A synek? Może kiedyś…’
DSC_6589Kinga – Ladygugu

‚Może nie będę zagłębiać się w szczegóły (choć słowo „zagłębiać” jest tu trochę nie na miejscu…). My po prostu mieliśmy szczęście. Chcę mieć dwie córki, ale czy teraz pokusiłabym sie o zaplanowanie płci swojego dziecka? Nie, za bardzo lubię niespodzianki.

Jednak słyszałam o chińskim kalendarzu, według którego płeć dziecka można zaplanować na podstawie dwóch czynników: wieku matki i miesiąca zapłodnienia.

Podobno można też przejść na specjalną dietę. Jeśli nie lubisz niespodzianek, starasz się o potomstwo i chcesz wybrać sobie płeć przyszłego dziecka, to podobno (co podkreślam, podobno!) może w tym pomóc odpowiednia dieta. Wapń i magnez należą do substancji odżywczych, których spożywanie może wpłynąć na to, iż urodzisz córkę. Zatem jeśli jesz dużo jaj, nabiału, orzechów – być może urodzisz dziewczynkę. Jeśli wolisz potrawy słone, mięso, ryby czy suszone owoce możesz spodziewać się chłopca. To jednak tylko hipotezy. Dla zdesperowanych jest też klinika w Pradze, która szczyci się 80-procentową skutecznością w planowaniu płaci dzieci swoich pacjentów. Jeśli marzysz o córce i masz akurat na zbyciu około 25 tys zł, to koniecznie musisz się tam wybrać.

Przepisów na córkę jest więc wiele. Ja jednak radzę ci próbować do skutku. Przecież kiedyś musi się udać.’

 

FG6A8761Marta z bloga Mutrynki

‚Znaleźć przepis na dziewczynkę to tak samo jakby wiedzieć gdzie dokładnie znajduje się środek świata czy ile ma się włosów na głowie. Nie żadna wiedza ściśle tajna, a jednak nie do końca osiągalna. A jakby to jakiś górol powiedział, że z tą dzieweczką to „albo się udo albo się nie udo”.

Umówmy się w żadnej ciąży do pierwszego USG zanim nie usłyszysz, że „wszystko jest w porządku” nie myśli się o tym czy będzie synu czy córo. Pamiętam jak zaraz po zajściu w ciążę wszyscy jakby się zmówili i pytali „A co wolicie?”. Przeżywałam wewnętrzne frustracje, bo jak to można kogoś woleć!? Zdrowe, żeby było, o ! Ale… Po tym pierwszym poważnym USG jak już wiesz, że bobo zdrowy, rączki i nóżki są na miejscu to pozwalasz sobie na małe rozważania… W Naszym przypadku skierowane właśnie na dziewczynkę. Przy następnym USG pod moim naciskiem w 16 t.c prosiłam lekarza, żeby powiedział „Co on tam widzi”. Majstrował i majstrował, aż padło magiczne „na 50%- DZIEWCZYNKA”. Powtórzyłam to PM i to był mój koniec. Od tamtego momentu wiedziałam, ze MUSI to być dziewczynka! Tatko już poczuł miłość do córki, już jej imię nadał. Był tak mocno przekonany, że te 50% to będzie ONA, że jakby coś się niechcący zmieniło mógłby tego nie zaakceptować. Tylko ja wiem ile stresu kosztowało mnie czekanie do następnego UGS, odprawianie modłów, długie rozmowy i prośby skierowane do brzuszkowego dziecka, żeby nic tam między nóżkami już nie wyrosło. I udało się! Sukces! Jest dziewczynka! Także jak pytasz jaki jest mój przepis na dziewczynkę? To odpowiadam: Gadaj Aguś, gadaj i jeszcze raz gadaj, a wtedy może się „udo”.’

 

A teraz całkiem anatomicznie, przeczytaj, wsłuchaj się w rytm swojego ciała i działaj. Jak coś mi odbije, to na pewno posłucham się dziewczyn! ;)

 

12483894_1007239005984793_302771889_n Asia – Dzidziulkowo

‚A jeśli powiem Ci, że rzeczywiście znam sposób na poczęcie wymarzonej córeczki? W dodatku taki, który sprawdził się stuprocentowo i to dwa razy? Nie biegnij do sypialni, to jednak nie takie proste… Ale jak najbardziej możliwe!
Ten sposób poznałam nieco przypadkiem, kiedy okazało się, że zajście w ciążę w ogóle to nie lada wyczyn, a co dopiero planowanie płci! Zapłodnienie to proces, który wymaga wielu czynników, wszystko musi idealnie zgrać się, a nawet najdrobniejszy błąd może kosztować życie, dosłownie. Zacząć powinnam od tego, że to zdrowie dziecka jest najważniejsze, a płeć nie ma znaczenia, ale mogę tak sobie mówić, bo mam wymarzoną parkę.
Całe życie marzyłam, by urodzić pierwszego synka, a potem małą siostrzyczkę. Śledziłam swój cykl kilka miesięcy, wsłuchując się w siebie. Chcieliśmy chłopca, więc musieliśmy trafić w ten jeden dzień – dzień owulacji. To jednocześnie największa szansa na poczęcie w ogóle. A osoby, które od wielu miesięcy starają się o dziecko wiedzą najlepiej, że to nie lada wyzwanie. Okazało się, że najlepszy czas na płodzenie potomstwa spędzamy oddaleni od siebie o sto kilometrów. Wizja ‚zmarnowanego’, kolejnego z rzędu miesiąca była nie do zniesienia, więc postanowiliśmy spróbować kilka dni przed owulacją, spisując mimo wszystko cykl na niepowodzenie, gdzieś tam jednak żartując, że „najwyżej będzie córeczka”. Mijał wówczas rok starań, bardzo długi rok, pełen zakrętów, płeć wówczas nie miała najmniejszego znaczenia, chcieliśmy po prostu zostać rodzicami. Miesiąc później test pokazał dwie kreski, a dziewięć miesięcy później tuliliśmy w swych ramionach córeczkę. Trochę przypadkiem okazało się, że metoda owulacyjna, jest całkiem trafnym sposobem, by spłodzić wymarzoną córeczkę. Trzeba jednak znać swój cykl bardzo dobrze, by poprawnie określić moment owulacji. Moment, który następuje w połowie cyklu, ale nawet najdrobniejszy stres może go przesunąć. O płci decyduje mężczyzna. Jego plemniki zawierają chromosom X lub Y, te z Y, męskie są szybkie, ale żyją krótko, zaś X, decydujące o tym, że poczęta zostanie dziewczynka są wolne, ale za to bardziej żywotne. Jeśli więc do zbliżenia dojdzie kilka dni przed owulacją jest ogromna szansa, że w odpowiednim momencie czekać będzie plemnik zawierający chromosom X, który choć jest wolny, potrafi przetrwać nawet i trzy dni. Śmiem twierdzić, że sposób ten ma jedną wadę. By w danym cyklu mówić o jakimkolwiek planowaniu płci, musimy mieć kontrolę nad tym, co się dzieje, a tym samym mamy jedną próbę w danym miesiącu. Ten wysiłek jednak może spełnić największe marzenie – dać upragnioną córeczkę. Czy warto?’

 

DSC_2141Aga – Wronek

Przepis na dziewczynkę sprzedała mi moja mama, która w ten sposób zaplanowała… mnie :) Chodzi o „celowanie” na 2-3 dni przed owulacją, a później, szczególnie w czasie owulacji trzeba się zabezpieczać. Plemniki „Y” decydujące o płci męskiej są szybsze w pływaniu, ale żyją krócej. Jest to udowodnione naukowo. Plemniki „X”, decydujące o płci żeńskiej zaś pływają wolniej, ale żyją dłużej. Jeśli więc do zbliżenia dojdzie na 2-3 dni przed owulacją istnieje duże prawdopodobieństwo (choć nigdy 100%owe), że plemniki-dziewczynki dożyją do owulacji i będą czekać na jajeczko, a plemników-chłopczyków do tego czasu już nie będzie. Jest to o tyle trudne do zorganizowania, że nie każda kobieta ma regularne cykle i nie zawsze można przewidzieć kiedy dokładnie zacznie się jajeczkowanie. Dobrze więc poobserwować cykle przez kilka miesięcy zanim zaczniecie się starać. Dużo łatwiej jest zaplanować chłopca, bo w tym przypadku wystarczy „celować” w czasie trwania owulacji (a wcześniej się zabezpieczać, żeby plemniki-dziewczynki nie czyhały pod drzwiami do jajeczka), a żeby przekonać się, że jajeczkowanie już się zaczęło można sprawdzić to za pomocą testów owulacyjnych. Koniec :) A nie! Jeszcze podobno „na dziewczynkę” lepiej, żeby kobieta nie miała… orgazmu. Podobno zmienia on środowisko wewnątrz jej organizmu na sprzyjające plemnikom-chłopczykom. Ale wiecie, my swoje, a i tak „jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga – opowiedz mu o swoich planach :D”.’

 

Dziewczyny dziękuje za wspaniałe rady! A Wy kochane, jakiej płci macie dzieci? Korzystałyście z jakichś sposobów, czy po prostu samo wyszło? ;)

 

Close