bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Śniadanie mistrzów na chlebie tostowym

To jest moje miejsce na ziemi, wiesz? Ten mój dom, idealnie umiejscowiony, niby w mieście, ale poza miastem. Niby w lesie, ale obok głównej drogi. Niby z sąsiadami, ale bez. Bo DOM, a nie mieszkanie.

Pamiętam jak na klatce schodowej tuptając do poprzedniego mieszkania szłam na paluszkach. Bo obcasy przeszkadzają. Pamiętam jak chcieliśmy nasze małe dwa Burki oddać na psychoterapię. Bo szczekały. Sąsiadka miała migrenę i oznajmiła nam to rysując niezmywalnym markerem, psa lecącego (z fiutkiem) na naszych białych drzwiach. Nie zapomniała dodać do tego szczerych pozdrowień o mega ciekawym przesłaniu, cytuję: „fuck it”. Analizowałam ten napis, nawet zrobiłam zdjęcie. Do dziś wspominam ową sytuację z uśmiechem. To było jak specjalne wyróżnienie dla nas, chyba kochała nasze pieski.

Chciałam jej dodać szczęścia gdy narodził się mój synek, myślałam, że będzie płakał ku jej uciesze, ale okazał się być dobrym dzieckiem i nie chciał płakać głośno w nocy. Pamiętam jak miał narodzić Brzuszkowy. Narodził się i też nie chciał płakać. Postanowiłam ją zostawić, zapewniając w mieszkaniu tabun studentów. Nie udało się, studenci okazali się normalnymi ludźmi, nie tymi imprezowymi.

Oczywiście wszystko opowiadam Wam przez pryzmat różowych okularów, wtedy mi nie był do śmiechu, a teraz wiem, że mam szczęście. Kupując dom bliźniaczy nastawiałam się na to, że może nam się ‚trafić’ jak w mieszkaniu. Na szczęście moje obawy nie sprawdziły się, a dziś mamy najlepszy team sąsiedzki pod słońcem. Sąsiedzi mają dzieci zbliżone wiekiem do naszych, więc czasem robimy sobie piątkowe kinderparty zakrapiane soczkiem, przy różowej zastawie z myszką Miki(zobacz), na bieżąco to wrzucam na nasz instagram, warto obserwować! (klik)

Czasem również wybiórczo spotykamy się jak u kogoś lodówka świeci pustkami, albo zabrakło mleka do kawy. LOVE IT!!! Zobaczcie co, i jak to powstawało w ubiegłą niedzielę:

1FG6A6035

 

„Kanapeczki na winie” – czyli co się nawinie to wrzucaj między dwie kromki chleba ;)

Chleb tostowy

szynka

ser żółty

jajka

pomidorki cherry

i co jeszcze dusza zapragnie, ale powiem Wam, że uwielbiam jajka gotowane w kanapkach! Mega pysznie!!!

 

2FG6A6026 3FG6A6045-2

 

Bananowe LOVE – Czy znacie jakieś dzieci, które nie lubią bananów? Ja nie znam! Domowe zapasy muszą być na bieżąco uzupełniane.

Chleb tostowy otoczony w jajku i podsmażony na maśle na patelni.

Mus bananowy (zblendowane banany) – do maczania chlebka w nim :)

 

4FG6A6056

 

Powstały jeszcze DWIE pyszne śniadaniowe (czyli masz w sumie 4:)) przekąski dla dzieci, ale je już zobaczysz u samych Twórców (o tu-klik). Jedna na słodko i jedna nie na słodko ;) Pyyyyyyyyyyyyycha!!!! (kliknij TU!)

Zobacz jeszcze jak to wszystko powstawało, i kto to jadł, oraz dotrwaj do końca, na końcu filmowa niespodzianka!!! :) Daj znać czy się podobało i czy planujesz już u siebie takie śniadanko, a może z…. sąsiadami? ;)

 

FG6A5947 FG6A5955 FG6A5964 FG6A5965 FG6A5973 FG6A5978 FG6A5997 FG6A6003 FG6A6070 FG6A6086 FG6A6096 FG6A6106

I film!!! :)

 

XOXO
signature
comments [ 9 ]
share
No tags 0
9 Responses
  • Magda
    18 . 11 . 2015

    To kiedy powtórka z rozrywki? :) <3

    • Buuba
      18 . 11 . 2015

      piątek 18sta cała ekipa :) a w niedzielę, można jakiejś jajko u nas pomyśleć ;)

  • Natalia
    19 . 11 . 2015

    Tak bardzo Wam zazdroszczę, to chyba jedyna rzecz, której zazdroszczę ludziom -> fajnych sąsiadów. To zaraz po dzieciach największy skarb. Pamiętam moich, do 18 r.ż. mieszkałam w bloku, obok nas sąsiedzi z córkami w wieku moim i mojej siostry. Wspólne przesiadywanie na ławce pod blokiem, pieczenie pierników na święta, odrabianie zadań mimo, że chodziłyśmy do innych klas, drugi dzień świąt spędzany wspólnie, imieniny, urodziny, pożyczanie mąki, cukru, soli, i pomoc, kiedy trzeba było zostawić nas w nocy, albo dojrzeć chorego dziadka sąsiadów gdy wyjeżdżali.
    Teraz mieszkam w dużym mieście, bez rodziny i bez przyjaciół bo zostali w rodzinnych stronach. Mam dwójkę dzieci w jeden starszy ro od Bubka a drugi miesiąc młodszy od Brzuszkowego. Ile razy nie śpię po nocach bo zastanawiam się co bym musiała zrobić z dziećmi, gdyby mi albo mężowi coś się stało i trzeba by jechać do szpitala. Musiałabym zabrać ich ze sobą. Albo jak wracaliśmy dzień przed Wigilią w zeszłym roku bo sąsiedzi zlewali nam mieszkanie, a kluczy nie ma komu zostawić jak wyjeżdżamy. A najlepsze jest to, że na piętrze są 4 mieszkania. Nasze, starszej Pani której ciągle nie ma, małżeństwa dziadków, z czego Pani tylko zwraca nam uwagę, że jest nasza kolej posprzątania korytarza i jeszcze jedni. Młode małżeństwo, z dwójką córek, młodsza chodzi z moim starszym do jednej grupy w p-kolu. I nic, tylko dzień dobry na klatce. Zresztą Pamiętam jak zwróciła mi uwagę kiedy byłam w ciąży (jej mała już była na świecie), kiedy Panowie zakładali mi komandora i musieli przyciąć desko na wymiar. Zapukała o 11 rano i wygłosiła monolog, ze jej dziecko nie może spać, i że sama zobaczę jak to jest jak będę miała swoje. po czym odwróciła się na pięcie i poszła. A kiedy Panowie 15 min później skończyli „hałasować” wzięła dziecko do wózka i wyszła na spacer…Tak historii jest mnóstwo. Marzę o sąsiadach, którym mogłabym podrzucić dzieci i odwrotnie. Którym mogłabym upiec ciasto świąteczne, zrobić zakupy kiedy potrzeba i wy żalić się sąsiadce na męża kiedy mnie wkurzy.

  • Justyna
    19 . 11 . 2015

    Co racja, to racja. Sąsiedzi dużo wnoszą do naszego życia. Wiadomo, że najlepsi tacy, co wnoszą dużo dobrego. Mieszkam w domu jednorodzinnym od 3 lat, sąsiadów niemal wszystkich (a jest to 8 domów) mam rewelacyjnych. Jednych lubi się bardziej od drugich ale z każdym żyjemy dobrze, na każdego można liczyć w razie potrzeby i z każdym można miło spędzić czas. Taka fajna grupa młodych ludzi się przypadkiem spotkała. A z jednymi to się tak zaprzyjazniliśmy, że sąsiadka została mamą chrzestną mojej córki. I czuję, że jesteśmy sobie bliżsi niż np z rodzeństwem, czy resztą rodziny, która jest daleko. I życzę sobie, i Wam Bubkowa rodzino, żeby nikt i nic nigdy nie popsuło tych sąsiedzkich przyjaźni.

  • A.
    20 . 11 . 2015

    wszystko fajnie jak się jest na tym samym poziomie finansowym i ma się podobne pasje a przede wszystkim prowadzicie bloga dziewczyny
    życzę wam dłuższej przyjaźni bez konfliktów powodzenia!

  • justyś
    20 . 11 . 2015

    oh… jak ja kiedyś marzyłam o takich sąsiadach, bliskich, do których wpada się bez zapowiedzi na poranną niedzielną kawkę, jak dzieciaki można razem na zajęcia wozić, super sprawa… i te wspólne wieczory, grille, babskie i męskie posiadówki przy winku czy piwie…
    niestety… nie dane mi… a szkoda, bo myślę sobie, że byłaby ze mnie git sąsiadka ;-)
    ale kto to wie, co mnie jeszcze w życiu czeka, może jeszcze doczekam się takich sąsiadów…

  • margo
    21 . 11 . 2015

    jescze powiedz Aga, że mieszkacie w tym samym bliźniaku ? ale Wam się poszczęśściło.

    • Buuba
      21 . 11 . 2015

      bliźniak obok, ale za ścianą równie fajowi mieszkają :D

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *