fbpx
Close
7 moich grzechów głównych…

7 moich grzechów głównych…

 

Może i w tych moich grzechach utożsamisz się trochę ze mną, ponieważ jesteś matką. Tak jak i ja jestem matką. Właśnie na dole rozbrzmiewa płacz, ale ja daję radę, nie biegnę nie interweniuję, Tatko da radę… ZEN. Oddech, i masz Ci los! Zanim przeszłam do grzechów głównych, nagrzeszyłam znów…

  1. Grzech pierwszy – złe myśli.

Pędzę ostatnio gdzie się da, nadrabiam przeszłe lata świetlne, chcę rozwijać się zawodowo i zamknąć za sobą rozdział macierzyństwa. Na razie. Na razie, choć moje myśli wskazują co innego. Miałam taki dzień nie dawno bez samochodu (znacie TEN wpis), kolejny gdzie na głowie spraw tysiąc. Idę z moją przyjaciółką, ja nie idę – ja pędzę, ulicą Jurowiecką, widzę świeżo upieczoną mamę. Prowadzi ona pstrokaty kolorowy wózek, sądząc po jej spojrzeniu, rozanielonych oczach, stało się to nie dawno. Jest mamą od krótkiego czasu. W mojej głowie oczami wyobraźni widziałam jak podchodzę do niej, strzącham ją za ramiona i krzyczę:

– Boże! Kobieto! Nawet nie wiesz w co się wpakowałaś!!!

 

FG6A5179

 

2. Mój drugi grzech główny, sprowadza się do jak największego posiadania obowiązków zawodowych i domowych na głowie, tak by mój mąż nadal był przekonany, że potrzebujemy niani tysiąc procentowo. Albo niania, albo psychotropy – powiedziałam. Uwielbiam pracować, mogę nawet sprzątać, kible szorować! Oby tylko nie słuchać jęczenia, bo on akurat i teraz chce ten niebieski kubek, z którego właśnie teraz pijesz gorącą herbatę. I żadnego innego nie chce, niech bierze najlepsze, nawet jeśli ryzyko jest, że pójdą na straty. On chce ten i koniec! Bo inaczej będzie jęczeć, rzuci się na ziemie, i świat mu się zawali.

Opowiadałam Wam jak pewnego razu poprosiłam męża by poszedł z dwójką na spacer? Kazałam mu wybierać, szorowanie podłóg albo spacer. Dumny, że ma tak dobrą żonę i łatwe wybory, wybrał to co oczywiste i przyjemne – spacer. Wrócił zdyszany i powiedział, że woli szorować podłogi, woli nawet cały dom szorować, byleby tylko nie iść SAMEMU Z NIMI na spacer.

3. Grzech trzeci – obżarstwo. I choć trzymam się diety, to nie odmówię sobie słodkiego ciastka raz w ciągu dnia. Cukier w organizmie musi się zgadzać, bo inaczej przecież wszystko cię drażni, ręce ci się trzęsą, i wydaje ci się, że wybuchniesz, bo z telewizji słyszysz bajkę, z radia skoczne disko, od pierwszego dziecka że chce ‘piju’, a od drugiego, że chce ‘niam’. I jeszcze mąż pyta czy skarpetki uprane. Rozumiesz to?? Dobra, idę po ciastko.

4. Grzech czwarty – rozrzutność. Przedszkole swoje, niania swoje, ale gdy przychodzi weekend to UWAGA jesteś z nim sam na sam!!! Kombinujesz ze współmałżonkiem jakie by im tu rozrywki wymyślić, ale to takie by się zmęczyli i padli koło 19stej. Basen, kulki, wypad na spacer, do galerii na zakupy. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie każde wyjście z domu kończy się wydaniem fortuny. Portfel się uszczupla, a Twój plan oszczędzania na wakacje z każdym weekendem spala na panewce.

 

FG6A5145

 

5. Mój grzech piąty to nic innego jak robienie dla siebie dobrych rzeczy. Kiedyś (i na pewno mnie zrozumiesz) wybiegałam bez makijażu, w dresie z domu, gdzie sąsiad na ulicy mnie nie poznawał, a większość przypuszczała, że to może już Halloween. Smak zimnej kawy znasz na pewno doskonale. Zimnego kotleta pokrojonego na centymetrowe kawałki również. I takich przeżutych, ciepłych obślinionych resztek jedzenia. Wzdrygasz się? Ale to prawda! Tak robimy! (Bleh i wzdryg.) Dziś już jem normalnie, bo wiem, że gdy człowiek głodny to człowiek zły. Jedzenie to podstawa, a ciepła kawa o wiele lepiej smakuje. Uwielbiam popełniać ten grzech! #omnomnom

6. Grzech szósty – odkupienie. Wychodzisz na zakupy, zostawiasz je na pastwę losu, cioci, niani, czy innemu ośrodkowi przynoszącemu zbawienie. Pędzisz na zakupy, kupisz w końcu coś dla siebie. Taaaaa… Przecież zaraz do głowy przychodzą Ci myśli, że zostawiłaś swoje Szkraby na pastwę losu, zdane same na siebie, bez mamy… I wykupujesz im pół Zary, 1/3 H&Mu, oraz zahaczasz do smyka po mały drobiazg (ekhm mały drobiazg), i do spożywczego po jakieś ‘czeko’. Twoje zakupy to 10% czasu dla siebie i 90% czasu poświęconego na zakupy dla dzieci, bo przecież JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ!!

7. Grzech siódmy… – czekam na Twój ruch, czego tu brakuje? Co masz na sumieniu? Czekam na wieści w komentarzach i daję rozgrzeszenie! ;)

 

FG6A4954 FG6A4956 FG6A4980 FG6A4983 FG6A5010 FG6A5015 FG6A5045 FG6A5088 FG6A5121 FG6A5139 FG6A5140

 

Close