bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Szlag by to… – wpis motoryzacyjny pisany przez blondynkę

[fb_button]

Każdy kto mnie zna, to wie, że nie przepadam siedzieć w domu i gdy nadarzy się okazja całą rodziną z niej korzystamy. Wyjazdy dalekie i wszelakie, ale mam takiego pecha do siebie, że jestem otoczona jakąś złą energią, że zawsze musi się coś zepsuć.

Zacznijmy od wyjazdu do Poznania, a tam najgorsze z najgorszych, pęknięcie opony (na szczęście nie jak z serialu „lekarze’, gdzie Różdżka traci swego ukochanego). Tylko po prostu ta opona pękła, a bez opony strach jechać dalej. Dzięki komuś tam na górze, było niedaleko do bramek płatniczych, a obok nich był pas awaryjny, doturlaliśmy się bez problemu. Dzieci spały, ja mogłam bezkarnie wydrzeć się i pomachać rękoma na męża, który nie wrzucił do auta opony zapasowej. Wzywając telefonicznie lawetę, jednym tchem wykrzyczałam do słuchawki zaspanemu człowiekowi ‘Halo, guma mi pękła! Potrzebujemy pomocy’. Amen. Całą historię na pewno znacie, już z tego wpisu(klik).

Zła passa nie opuściła mnie przy następnym wyjeździe, ciut bliżej, do stolicy. Rozwijam się zawodowo ile mogę i nie mogłam odpuścić jednego szkolenia. Dwa dni intensywnej nauki i powrót do domu. Nie byłabym sobą gdybym nie zajechała po drodze do Ikei. Małżonek mój znając mój niecny cel, odpowiednio wcześniej zadzwonił tylko nie jedź do Ikei, bo długo zejdzie, dzieci stęsknione. Odpowiedziałam mu, że już jestem w drodze, wyrzucając zakupy na taśmę. O.o

Szczęśliwa pozbawiając rodzinę kolejnych kilku stówek, ale nadal szczęśliwa, wpakowałam nową szafkę, która ważyła chyba więcej niż słoń, w auto i postanowiłam ruszyć w drogę. Dumałam jak to na ekspresowce nadrobię stracony czas i wrócę i wyściskam dzieci. Nawet nie zdążyłam wyjechać z parkingu, a już usłyszałam mocny huk, auto odmówiło posłuszeństwa. Pobliskie Norauto zostało zamknięte kila minut przed czasem. Więc zero pomocy, znikąd ratunku. Postanowiłam więc przestawić auto w oddalone miejsce, jak i postanowiłam, tak też zrobiłam. Oczywiście nie wzięłam pod uwagę tego, że jest duży ruch, a ja mam do pokonania rondo. Auto się jeszcze gorzej wykrzaczyło na środku ronda, zupełnie przestało jechać (NA SAMYM ŚRODECZKU RONDA!) a mi pozostało jedynie wysiąść, w jedną rękę schować twarz, a drugą machać do pozostałych kierowców, by jakoś mnie ominęli. Na szczęście istnieją dobrzy ludzie na tym świecie, i dobre małżeństwo przepchnęło mi samochód na parking.

Wykonałam telefon do pewnej dobrej duszy(klik), która dała mi ciepłą pierzynkę, ja jej szampana, a ona mi na dokładkę sushi. To był piękny wieczór, powinno być więcej takich. Wypijając kolejny łyk dobrego trunku, nawet nie myślałam jak to będzie dnia kolejnego, a przydałby się jakoś wrócić do domu.. autem.

Norauto czynne od bladego świtu odmówiło pomocy doprowadzenia auta kilkadziesiąt metrów. Z Malwinką poszyłyśmy szukać cudu. Znalazłyśmy ten cud w postaci kilku młodocianych umięśnionych chłopaków, z wdzięczności chciałyśmy by się świat o nich dowiedział (o tu).

Nauczona doświadczeniami przed kolejną podróżą sprawdziłam auto w stacji diagnostycznej. Wszystko było w porządku. Można jechać? Można. Zacnie dotarłam na warsztaty dziewczyn(klik). Było bombowo! Ale niestety jak to w życiu bywa, trzeba było już wracać do domu, szczęśliwa wiedziałam, że nic się nie stanie, bo nie ma prawa, jechałam dalej. Ciemno się zrobiło, zaczął padać deszcz.. więc trzeba włączyć wycieraczki. Pech chciał, że jedna się złamała (a były nowe!). Nie mogłam z nich korzystać, naprawić się nie dało, a przy każdym ich włączeniu rysowała się szyba jakby miała zaraz pęknąć… Pozostało mi jechać przygarbionej i z prędkością 50km/h na ekspresowce jak stary dziadko….

Dodam jeszcze przebitą oponę, któregoś razy w stolicy jako kropkę na sam koniec. I gdy następnym razem zobaczycie blondynkę, której auto odmówiło posłuszeństwa, albo niedorzecznie wolno jadące auto na eskpresówce/autostradzie to wiedzcie, że to JESTEM JA I MAM KŁOPOTY! ;)

 

FG6A3246

Pomyślałam, że do motoryzacyjnego wpisu to i chłopaki na skuterze będą pasować :)

Ten uroczy rowerek biegowy marki JANOD, przez najbliższe dwa tygodnie będziecie mogły kupić taniej (-12%) w Fabryce Walfeków(tu) na hasło: BUUBA.

FG6A3261 FG6A3266 FG6A3269 FG6A3278-horz FG6A3286 FG6A3291 FG6A3297 FG6A3304-horz FG6A3310 FG6A3315 FG6A3318 zFG6A3274

 

XOXO
signature
comments [ 11 ]
share
No tags 0
  • Katarzyna

    Piękne zdjęcia :) a skąd taka fajna bluza w liski?
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • haha no to wyczerpałaś limit pecha motoryzacyjnego na dobrych kilka lat :)

  • Celina

    Agnieszka, a może warto zainwestować w nowsze auto i dobrej jakości opony? Miałabyś w końcu spokój :)

    • Buuba

      ale auto i opony zainwestowane, po prostu mam pecha! :P

  • Ikarolina

    Cóż za przygody?! Fajnie się czytało. Bardzo Cię lubię :)

  • Jakaś zła passa Ci towarzyszy! Podziwiam, bo ja bym się chyba popłakała z tych nerwów :p

  • Kornelia

    Ale masz przeboje kobieto :-D trzymam kciuki aby zła passa wreszcie przestała nad Tobą ciążyć!

  • i właśnie dlatego ja nie posiadam prawa jazdy . Ja wiem , że dokładnie takie – albo jeszcze gorsze – rzeczy by mi się przytrafiały :)

  • LaMama

    Uroki bycia blondynką ;) :P żartuje oczywiście, po prostu jakiś motoryzacyjny pech

    • Buuba

      przecież kolor włosów zobowiązuje ;)

  • Uwielbiam ten wpis :) mnie raz laweta ściągala z ekspresówki jaj złapałam gumę, a w aucie był zestaw naprawczy do dmuchana koła. Oczywiście to g** nie działa, wiec były dwa telefony alarmowe. Po lawetę i pomoc rodzinna, bo w aucie dwoje dzieci. Zamiast być w domu o 19 byłam po 23. Od tego czasu mam kolo zapasowe, a nie jakieś cuda na kiju, które nie działają.

FreshMail.pl