Close
‚Tata na medal’

‚Tata na medal’

 

Żyjemy w  ciągłym poczuciu winy, że za mało robimy dla naszych dzieci. Od momentu porodu, że nie zostały ugniecione przez kanał rodny, tylko po prostu wyjęte z brzucha przez cesarskie cięcie, poprzez karmienie piersią – nie każdej się to udaje, i ma wyrzuty do samej siebie, że mogła bardziej się postarać i walczyć o karmienie naturalną formą. Dla dziecka oddamy każdą sekundę naszego czasu, by tylko był szczęśliwe, i rozwijało się jak najlepiej. Niestety taka droga moim zdaniem prowadzi do samozagłady matki. Wiem co piszę, bo mam dwa punkty widzenia. Matki dziecka jednego i matki dwójki dzieci.

To co napiszę to nic przyjemnego.

Siedzę przed komputerem, młodsze śpi, a starsze jest w przedszkolu. Głowę zachodzą myśli co starszy robi, raczej martwię się o personel, gdyż jak dziś z rana pisałam na naszym instagramie, w trzy sekundy po wejściu do sali w przedszkolu zdążył wysypać klocki, rzucić pudełkiem i zabrać innemu dziecku zabawkę. Gdybym miała tylko jedno dziecko, targały by mną wyrzuty, że podczas jego drzemki nie szoruję podłóg, nie myję butelek, nie przygotuję obiadu, nie nastawiam prania.

Dosyć tego

Postawiłam na rozwój osobisty. Przecież moje dzieci nie zachorują, gdy obiad będzie gotowany na dwa dni. Nie pozabiją się potykając się o papierowe puzzle, rozrzucone od rana.

 

Przedszkole vs niania

Postanowiłam, choć wiem, że to będzie nas sporo kosztować, że młodszy trafi pod skrzydła niani, a starszy pójdzie do przedszkola. Tak dla dobra wszystkich, dla mnie – bo lepiej wydać na opiekę, niż na leki przepisane przez psychiatrę, dla młodszego – nie będzie torturowany przez starszego, starszy – idzie do przedszkola – bo wiem, że to inwestycja w jego rozwój.

 

Mąż na medal

Zaczęłam zrzucać na męża więcej obowiązków domowych, bo najzwyczajniej w świecie miałam tego wszystkiego za dużo na głowie. Często obcuję z innymi kobietami, z racji wykonywania mojej pracy, i nie mogą uwierzyć, że TAKI DOBRY, że chce się dziećmi zajmować! Że obiad zrobi! Patrzą na mego wybranka z błyskiem w oku i nutą zazdrości. A ja w głowie sobie tłukę tylko jedno zdanie: „o co kaman? DO CHOLERY!!!’. Przecież to powinna być norma, w każdej polskiej rodzinie. Polskiej? Ba! W każdej rodzinie na świecie! Przecież tak samo jak matka, to ojciec spłodził DZIECKO. Jest ojcem! Ma takie same prawa w stosunku do dziecka, jak i matka. To dlaczego ma mu nie przygotować obiadu, albo zmienić pieluchy? A jak już to zrobi, to należą mu się fanfary, ordery, albo i Oskar nawet! Mama przecież nie dostaje za to oklasków, dlaczego? Bo to jest jej obowiązek? A ojca już nie?

 

Kurtyna

Niestety w głowie siedzą mi wciąż zdania tych kobiet dobrze, że chce, bo mój to nie chciał; jaki wspaniały; gotować potrafi??; i kąpać pomaga?;

To tylko namiastka naszych wspólnych rozmów, zawsze moje oczy mało nie wypadały mi z orbit ze zdziwienia. Niestety to są nasze smutne realia większości rodzin.

Od samego początku aktywizujmy naszego partnera (płodziciela) do pracy, pochwała będzie miłym gestem, ale na pewno nie czymś, co mu się za to należy.

FG6A2999 1

 

Close