Close
Aaaaaaaaaaa jesteśmy nad morzem!!!

Aaaaaaaaaaa jesteśmy nad morzem!!!

[fb_button]

Biorąc pod uwagę akcje jakie nam serwują chłopaki zdecydowaliśmy się na samobójstwo. Pobudka o 3:40, by wyjechać bladym świtem, nieco po czwartej godzinie. Nie wierzyłam w swoją wspaniałomyślność i jednocześnie plułam sobie w brodę, że wcześniej nie wykorzystałam takiego podstępu wobec moich potomków. Niczym po teleportacji obudzili się w piżamkach zaraz po szóstej w aucie. Liczyłam na późniejszą godzinę, bo chciałam się napawać cudem jazdy przy śpiących chłopakach.

Jechało się naprawdę świetnie bez tej całej autostrady. Kiedy niedawno mknęliśmy do Poznania, to byłam przerażona i myślałam, że na zawał zejdę. A mąż nawet tego nie zauważy, bo ja podczas jazdy zawsze okupuje tyły. Wjeżdżając na autostradę czuję się jak w niebezpiecznej klatce, gdzie każdy pędzi z prędkością światła, nie masz ucieczki w razie kraksy (rów, las), a jak już coś się dzieje, to po całości. Inni innym śmierć i wypadki przynoszą. No bo weź tu panie wyhamuj przy takiej prędkości. Powiecie, że z dziczy matka się uchowała. A żebyście wiedzieli. Na skraju Puszczy Białowieskiej 19lat życia swego mieszkałam.

Jechaliśmy do Sopotu więc gładko, powoli i przyjemnie, mijając lasy i piękne pola, a nie jakieś tam ekrany dźwiękoszczelne. Krętymi drogami, z częstotliwością (kurna) dwóch postoi na półtorej godziny. To pielucha, jeść, pić, nóżki wyprostować. Coś oni chcą cały czas.

Mieliśmy jechać z Ciocią Nati, ale ona załamała mi serce. Powiedziała, że jedzie i ja wniebowzięta, spełnienie moich marzeń, dzieci pod jej dobrym okiem, a ja z mężem na randkę. Ale w ostatniej chwili stało się coś innego, zmieniła zdanie. Poczułam się jakby ktoś mi cisnął workiem ziemniaków w twarz. Bo zrozumie mnie matka jedna z drugą, która z dziećmi 24h/dobę siedzi. Nie mamy nikogo, kto by pod skrzydła dzieci przygarnął na długi czas, i samotna małżeńska podróż wypada (no niech pomyślę) dopiero wtedy kiedy na studia pójdą? Na Cioci Nati planuję zemstę, czy 10dni nie odzywania się wystarczy? Czy więcej?

Nigdy nie sądziłam, że Sopot taki w zasięgu ręki jest. Ze wschodem słońca wyruszyliśmy, a już po 12stej po plaży spacerowaliśmy. A zresztą jakiej tam plaży, przecież wózkiem nigdzie nie ruszysz po piachu tym. Spacerowaliśmy po deptakach, ale po piachu też się udało. Piękne tajemnicze domki, to budownictwo jest cudne, i dwa małe Bubcie. Jeden tylko ‘tuputupu’ by chciał, a drugi nie pozwoli się zatrzymać, bo zaraz jest ‘buuuuu’.

Jutro się widzimy na See Blogers, a dziś lecę jeszcze na potrójną randkę, mam romans z trzema facetami nad morzem. Trzema facetami mojego życia :)FG6A1227 FG6A1229 FG6A1231 FG6A1237 FG6A1241 FG6A1247 FG6A1255 FG6A1256 FG6A1261 FG6A1263 FG6A1265 FG6A21226

Kadry powstały w zatoce sztuki, na drugim zdjęciu na wózku (Chicco) plecaczek ze sklepu Bubulinka(klik) i torba od Morini(klik), rozpoczynam z nimi współpracę, więc czekajcie na niespodzianki!:)

 

Close