bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Czy to już koniec brudnych ścian na zawsze?

[fb_button]

Życie weryfikuje nasze wybory i miejsce w którym teraz jesteśmy. Kupując dom chciałam by kilka rzeczy było w nim ‘pod dzieci’. Numerem jeden była odległość między tralkami na schodach, żeby taki jeden z drugim nie wyleciał. Numerem dwa była farba. Wybraliśmy się do znanego ogromnego sklepu na literę ‘L’. Plan był prosty, jak to w życiu. Sami zagruntujemy, sami pomalujemy, sami wybierzemy najlepszą farbę na świecie. No nie sami, bo z pomocą sprzedawcy, pytał jaką chcecie, a my że najlepszą przecież. I dał nam tę najlepszą farbę na śnieżną literę. Cały dom zagruntowany dokładnie, pomalowany. I już te kilka miesięcy później te łapki czarne okazują się nie do odszorowania. Farba w tych miejscach szoroodpornych wygląda jak… wiecie co :)

Wyczekiwałam lata by to odświeżyć, by dokleić nie doklejone listwy i pomalować ściany znów. Zastanawiałam się nad kolorem, by to było coś innego całkiem, bo jak już malować to malować. Myślałam długo i intensywnie, i wybory były między białym, a…. białym. Rozum mówił mi biały, a serce mówiło mi…. biały..

No i padła decyzja – biały!

Delikatnie zaszalałam u Bubka z szarym, w końcu jak szaleć to szaleć. Uwielbiam te delikatne kolory i skandynawskie inspiracje, pochłonęły mnie zupełnie. I na podstawie mojego poprzedniego mieszkania stwierdzam otwarcie, wszem i wobec, że jasne kolory otwierają wnętrza. Wybraliśmy farbę Dulux, zaraz Wam napiszę dlaczego. Ale najpierw to napiszę, że obawiałam się o moje szare szaleństwo. Szary kolor, to szary… i może wyjść ciemny, a ja chciałam coś w jaśniejszej tonacji. Wybór padł na ‘potęgę zmierzchu’, którą widzicie na zdjęciach. Miałam całą paletę kolorów ze sklepu, aaaale gdyby jednak coś było nie tak, zawsze mogłam skorzystać z mieszalnika kolorów. Na szczęście wyszło idealnie!!!

 

FG6A6456-horzFG6A6430

W sumie to niedorzeczne, ale biały to bardzo praktyczny kolor. Powie mi babcia, jedna z drugą, że wszystko widać, ale kładąc biały wiedziałam, że nie będzie biały długo. Że będą łapki, smarki i wszechpodobne wsiąknięte substancje, ale biały można zawsze poprawić w tym jedynym miejscu i nic nie będzie widać. Upierałam się na ten biały tak mocno, szukałam w Internecie wszelakich informacji, bo przecież wiedziałam, że istnieją farby plamoodporne, z tymże jedna właśnie dała ciała. Raz kozi śmierć! Najwyżej znów będę w następnym roku malować, ale z pomocą przyszła reklama telewizyjna Dulux. Zabłocona piłka kopnięta o ścianę mnie przekonała. Mam w sobie tyle samozaparcia, że po pomalowaniu też bym takiej piłki użyła i gdyby nie zdało to testów to bym do nich napisała! Na szczęście farba zdała egzamin w 100%!!! Wystarczy ręcznik papierowy i szybka reakcja! Co prawda ubłoconej piłki nie miałam, ale gęsty, pomarańczowy, słodziutki soczek dla dzieci, zobaczcie filmik na naszym instagramie(klik).

Farba swoje hydrofobowe właściwości zyskuje z czasem, zobaczcie jak to było 28 dni temu, gdzie podjęliśmy wyzwanie malowania naszych ubrudzonych ścian!

1FG6A9620 2FG6A6355 (2) 3FG6A6401 4FG6A64035FG6A6406

A zobaczcie co się działo dziś… Staram się aktywizować swoje dzieci bardzo często, ale farbki, które są używane kiedy nie patrzę, są bardzo niebezpiecznym narzędziem jeśli chodzi o nasze domowe ściany, Dulux dał radę bez problemu.

FG6A9662 FG6A9675-horz FG6A9696-horz FG6A9700-horz FG6A9640 FG6A9647

Koparę zbieram z podłogi, że w końcu taka farba istnieje! A może i Wy chcecie też sobie odświeżyć pewne pomieszczenia? Dulux sprawi, że będziecie mieć taką możliwość! Malowanie to nic trudnego! To wielka frajda!

~~

Odkopcie z głębi swoich myśli jakąś sytuację, w której pluliście sobie w brodę, że taka magiczna farba nie pokrywała Waszych ścian. U nas na przykład nie chcący jagody wystrzeliły z blendera w kuchni, bo jakoś magicznie pokrywka nie znalazła się na swoim miejscu. Trzy najlepsze historie nagrodzimy farbą Dulux Easycare, w wybranym kolorze, 7,5 litra na pewno wystarczy na ogromniaste pomieszczenie! Uwielbiam takie ‘zabawne’ historie i z niecierpliwością czekam na nie w komentarzach! Za dwa tygodnie (27.07) wybierzemy trzy osoby, które będą miały tę nowość hydrofobową na ścianach. Wyniki ogłosimy dzień później pod tym postem.

FG6A9626-horz

EDIT: Zwycięzcy konkursu

Dziękuje Wam za komentarze, przy niektórych mega się uśmiałam. Każdy chyba z nas w swoim życiu zaliczył ‚plamę na ścianie” ;) Zwycięzcom gratuluję i proszę ich o wybranie koloru (tu:klik), oraz podanie adresu z numerem telefonu do wysyłki na kontakt@buuba.pl

uwaga uwaga, fanfary!!!!!

Zapas farby (7,5l) leci do dziewczyn za komentarze:

Basia

Historia, którą być może już znasz z mojego bloga… :)
Czasem w zrywie rodzicielskiej nadgorliwości organizuję młodemu „warsztaty kulinarne”.
Przy mojej kulinarnej niezdarności i skłonności do-nomen omen- rzucania mięsem, to nie lada wyczyn.
Kiedyś na przykład, w trakcie produkcji rogalików, trąciliśmy niedokręconą pięciolitrową butlę oleju rzepakowego i połowa jej zawartości wylała się na podłogę. Okrągła bluzga, która uformowała mi się wtenczas gdzieś pomiędzy podniebieniem miękkim a wargą dolną, nie ujrzała światła dziennego.
Takim jestem mistrzem zen, o takim. Kwiatem lotosu na niewzruszonej tafli jeziora.
Pewnego razu wspięłam się na wyżyny kreatywności.
Znalazłam na jakimś blogu przepis na czekoladowe skorupki, które można wypełnić kremem tak, że udają jajka. Dmuchasz balonik, zanurzasz w płynnej czekoladzie, odstawiasz do zastygnięcia, przekłuwasz balonik, i -voila! Proste, pomysłowe, efektowne.
Robimy. Jeden balonik- jupi!- gotowy. Zanurzam drugi.
Nagle…
PIZG!!!!
Wybuch. Ciemność. Staś bliski płaczu. Ścieram z okularów lepką substancję. Doprawdy, nie trzeba być Einsteinem, żeby przewidzieć, co może stać się z balonem unurzanym w gorącej czekoladzie.
OCZY-kurde-WIŚCIE pod wpływem ciepła rozpizgnął się po całej kuchni.
Wszystko upstrzone czekoladą- ściany, okna, podłoga, szafki.
Dziecko w traumie.
„Balon… mamo. Cekoladowe okna…”

Nie muszę mówić jak bardzo, żałowałam, że nie malowaliśmy duluxem hydrofobowym:D

Halinka

Wchodzę do kuchni ja Cie nie mogę ! ketchup rozlany jest na ścianie i podłodze.
To mój mężuś tak hod-doga jadł ,że mu ten ketchup na ścianę spadł.
Ale to nie wszystko wchodzę do pokoju a tam też plamy na ścianie!Co tu się stało Kochanie??
To nie ja, przecież w domu mamy psa.Tak się zajadał tymi pulpecikami, że mu na ścianę powypadały.
Teraz są tłuste ,czerwone plamy a ja się pytam co zrobić z tym mamy??
Mąż za szmatę szybko złapał trze plamy aż się zasapał.
Niestety nic to nie dało tylko to wszystko gorzej się rozmazało.
Gdybyśmy ta cudną farbę Duluxa mieli wtedy by nasze ściany znowu lśnić zaczęły.

Plamisty Edzioszek

Cóż… pogodziłam się z myślą że ściany w moim domu są „plamami” ozdobione
bo moje dzieci (grzeczne aniołki) gdy nie patrzę są naprawdę bardzo szalone .
Pod moim czujnym okiem bawią się grzecznie i mnie do zabawy angażują
jednak gdy tylko wyjdę na moment , od razu walecznie i dziwnie szarżują !

Pewnego razu się zdarzyło, że zadzwonił dzwonek do drzwi i wyszłam otworzyć
moje dzieci bawiły się grzecznie , i nawet bałaganu nie starały się stworzyć .
Okazało się że była to teściowa, która przyszła mnie „podenerwować” swoimi radami
ciągle chce mnie poprawiać, mówi co ma robić, zawala mnie „moimi” wadami !

No i wpuściłam ją do domu, dla dzieci przyniosła truskawkowe soki w kartoniku
oraz dała im po jednym , dużym i ciekawym baloniku !
I usiadłyśmy na łóżku, ona zaczęła swoje wywody że obiad nie ugotowany
a była 10 rano , cóż … człowiek na każde zarzuty musi być przygotowany !

I nagle BACH ! Z LEWEGO kąta pokoju słychać trzask, i co się dzieje ?
Już wesoła mina moich szkrabów, od ucha do ucha się śmieje !
Te małe Rozrabiaki podłożyły soczki na podłodze, i mocno na nie skoczyły
tak że przy wybuchu, te soczki kartonik rozerwały i wszystko dookoła poplamiły !

Białe ściany wyglądały jakby ktoś wylał na nich czerwony atrament-same kleksy
oczywiście teściowa że to moja wina … i jak ja mam nie popaść w kompleksy ?
A że to była zwykła farba , plamy pozostały i pokój gościnny nam szpeciły
nawet na sufit nie wiem jakim cudem kropelki czerwone trafiły !

I tak właśnie żałowałam, że nie pomalowaliśmy ścian farbą zmywalną
która w naszym przypadku rozrabiaków nie byłaby decyzją fatalną !
A do teraz obok plam po „soczku” powstały bazgroły kredkami wykonane
moje ściany wyglądają jak „mozaiki” ręcznie przez dzieci malowane !

B BAJECZNA farba marzy nam się do ściany nasze przed wszystkim ochroni
U ULEGLE denerwować się i pozostawać plamom na ścianie długo nie pozwoli!
U UNIWERSALNE kolory , łatwe malowanie i długotrwałe efekty czystej ściany
B BARDZO chcę by w naszym domu zaszły „porządkowe” zmiany !
A ATRAKCYJNY konkurs BUUBA nam sprezentowała, i szansę na piękne plamoodporne ściany nam dała !

W moim domu wiele na ścianach się dzieje , i zawsze dopiero po „fakcie” człowiek się spodzieje! Że ciężka praca malowania na marne idzie … Lecz Dulux może to zmienić . I juz nic nas nie zaskoczy, nie zdziwi …

 

GRATULACJE!!!!

p.s. kto nie wygrał, niech się nie smuta, niebawem nowe niespodzianki!!!

 

XOXO
signature
  • Kornelia

    O ja, nas to czeka za całkiem niedługo. Musimy odremontować właśnie pokój dla dzieci. Widziałam reklamę tej farby i mówię mężowi – koniecznie musimy ją mieć. Aczkolwiek i tak sceptycznie podchodzę do takich wynalazków :)
    Ale mnie przekonałaś. To będzie strzał w 10 :) I bardzo długo szukałam tego szarego ale jasnego koloru. I jak się wkurzę to chyba w całym domu taki walnę :P

  • Ania

    Oczom nie wierzę :) Farba nada się dla nas rewelacyjnie, chociaż ślubny nie ucieszył by się z dodatkowego zajęcia :D Nasze ściany mają swoją historię wymalowaną tłustymi łapkami. Nasza zabawna historia wydarzyła się pewnego spokojnego popołudnia. Zostawiłam Kalinkę malującą farbami i poszłam kłaść Igorka spać. Los chciał, że usypianie małego trwało wieczność, podświadomość mówiła mi, że mając tyle czasu do dyspozycji Kalina wpadnie na coś genialnego. Intuicja mnie nie zawiodła, na ścianie w przedpokoju powstał piękny kolorowy fresk. Małe kolorowe odbicia rączek idealnie współgrały z tymi tłustymi ;) Kalina jednak na tym nie poprzestała i w kuchni na kawałku białej ściany zostawiłam mi klika buziaczków w kolorze pięknego soczystego różu na smutne dni. Mi pozostało uprzątnąć farby i zamówić nową pomadkę :D Mina ślubnego bez cenna, ale kiedy widzę te buziaczki w kuchni jakoś ciepło robi mi się na sercu :)

  • Kornelia

    A u nas kiedyś wystrzeliły pomarańcze z blendera. Mój mąż, kochanej żonie, w dodatku ciężarnej chciał koktajl zrobić. Znalazł się na suficie. Dosłownie miesiąc po remoncie! Myślałam sobie, dzięki Bogu,że to nie truskawki!! Przecież pomarańcz łatwo się zmyje :) Jakże bardzo się myliłam. Zostały po niej tak tłuste i pomarańczowe plamy,że do dnia dzisiejszego wspominam ten dzień, gdy smażę kotlety i gapię się w sufit :) Mimo,że nie jest to w zasięgu mega wzroku na porządku dziennym to i tak niemiłosiernie mnie to dobija.
    Druga sprawa, za czasów „kawalerskich i panieńskich”, graliśmy ze znajomymi w chińczyka dla nieco dorosłej młodzieży :D. Ja nie wiem jak to się stało, że pół butelki napoju procentowo-wyskokowego znalazło się na ścianie. Mój syn ma teraz w pokoju zacieki…na szczęście zakryte półką.
    I wydawać by się mogło ot , nic nie znaczące produkty, które powinny łatwo się zmywać. A tu masz ci babo placek. Teraz wiem,że lepiej zainwestować w coś co ma przyszłość, a ręce i nogi – to tylko do zmycia :P

  • Agaa

    o mój Boziu…. i ten biały dywan!!! czy też jest plamoodporny?! ale jesteście odważni Buubasy !!!

    • Buuba

      no niestety nie jest ;)

      • a dobrze by było :) uwielbiam takie dywany, ale zawsze użeram się ze wszystkim, co w niego powchodzi ;)

    • Też pierwsze co mi przyszło do głowy to dywan! :D Sama mam długowłosy i wiem, co to oznacza :) Misiek od kilku dni trenuje rysowanie i już zorientował się, że można rysować nie tylko po kartce. Co do naszych farb nie mam pewności :)

  • Tolimam

    OK to bede pierwsza :) Dokładnie dwa lata i dwa miesiace temu urodziłam moja cudowna córeczke :) Przewijanie, ubieranie i wszelkie czynnosci zwiazane z malenstwem nie byly latwe :) Jak wszystkim mamom karmiacym piersia wiadomo, ze dzieci brudza pieluszki nawet kilkanascie razy dziennie i robia to hmmm dosc glosno ;) Wlasnie podczas przewijania Toli przydała by nam sie taka hybrydowa farba na scianach! a dlaczego? Bo przy zmianie pieluszki nastąpiła własnie taka głośna eksplozja która wylądowała na mnie i na scianie obok … i jak to z kupką bywa, złośliwie nie chciała sie zmyć i została wytarta piękna dziura :) Teraz mamy w domu miesiecznego synka, który tylko czeka na moja chwilowa nie uwage ;) ale z farbą Dulux Easycare byłabym na wygranej pozycji ;)

  • Mama Kajtusia

    Je je u nas była ciekawa nie dawno pewna historyjka :-) ja z partnerem piłyśmy sobie u moich rodziców pyszną kawke do czasu póki nie przyszedł z podworka nasz synus. Ja złapałam z kubka dużego łyka aż tu nagle objawia mi się mój syn z cudnym zywym pioropuszem z koguta :-D jak go zobaczyłam parsklam ze śmiechu a kawa która miałam w ustach wyladowala na moim mezusiu i na ścianie :-D za to jaki zdumiony był mój syn gdy zobaczył strumień kawy lecący wprost w ojca :-D szkoda ze nie mam możliwości wystawienia tu zdjęć z tego zdarzenia :-) usmialibyscie się z samego oglądania :-) a na ścianie wyszła cudna kawowa palma :-) oczywiście nie do zmycia ;-)

  • Karolina

    U nas dzień po remoncie i oczywiście po malowaniu ścian zrobiłam sobie pyszną kawę z pianką w nowej filiżance.tak się wszystkim zachwycalam ze ta piękna filiżanka po pierwszym lyku pysznej kawy zalałam odświeżoną ścianę;/i to cała kawa popłynela pod stolik po ścianie.niestety pomimo mojej szybkiej interwencji z mokrą szmatką plama została,a ja za każdym razem jak ja widzę to się wkurzam.

  • Historia dla mnie nie śmieszna, wręcz tragiczna. Jak mieliśmy podhalańczyka, pewnego deszczowego wieczoru (a wiadomo z psem to deszcz
    ci nie straszny, spinasz poslady i idziesz na spacer) poszłam z Szelma na rundke wokół osiedla. Wracając pobiegala jeszcze po polu…pech chciał, że jak ledwo otworzyłam drzwi od domu to ta wparowała i od razu się otrzepała…następnego dnia odswieżałam ściany w przedpokoju.

  • Jako, że w sokach marchewkowych zakochana jestem od zawsze, wiadomo o czym historia będzie. Mając 15 lat, mieszkając oczywiście jeszcze z rodzicami, mama zawsze prosiła mnie „Ewelina nie machaj tą butelką” a zbuntowana nastolatka i tak zawsze robiła po swojemu. Ale do rzeczy :) Rodzice pewnego dnia zamyślili, że czas na odświeżenie salonu. Mama wybrała kolor kawki z mlekiem. Tato pomalował. Było pięknie do czasu aż nie wróciłam ze szkoły. Torba w kąt, sok z lodówki i idę zobaczyć jak wygląda. Stanęłam, powiedziałam, że pasuje, że od razu lepiej dom się prezentuje i zabrałam się za mieszanie soku… który widocznie nie był dokręcony i sok znalazł się na świężo pomalowanej ścianie. Ile złości i nerwów było. Od tamtej pory zawsze przed wymieszaniem soku, patrzę czy aby jest dobrze zakręcony :)

  • To ja Ci opowiem jak poszłam tylko do toalety. No dobra zahaczyłam tak cichaczem o obiad w kuchni i kawałek serialu w tv. A moje dziecię w tym czasie dorwało się do mojej torebki i tak pięknie szminką pomalował całą ścianę, dodał do tego kilka mazaków, ze 2 sztuki kredek plus troszkę kredy tablicowej (wszystko co miał pod ręką :() I ściana nam powstała bardzo artystyczna, ale cóż zamiłowanie do tworzenia ma w genach :) I potem tę żółć na biało chcieliśmy przemalować, zagruntować itp – 4 warstwy farby były potrzebne , żeby to zakryć :)

    • A teraz ma białe ściany i już zdążył wymalować kredą do tablicy, za nic nie chce zejść :(

  • Mamy takie miejsce w dużym pokoju, tuż nad kanapą, gdzie wisi (?) taka nasza mała galeria… Ekhm, nie tyle wisi, co po prostu widnieje… Grafitowe maziaje, bardzo stylowe zresztą, taka abstrakcja dwulatka przeniesiona na białą ścianę… Młodzian razu pewnego rysował bowiem w zeszyciku ołówkiem. Stał przed kanapą, na stoliku zeszycik… Matka wyszła na chwilę bodaj do kuchni. Gdy wróciłam, kartki nie były już obiektem zainteresowania, ale… ściana. Wtedy właśnie akt twórczy miał miejsce. Uśmiechnęłam się pod nosem, machnęłam ręką i wyciągnęłam ze swojego piórnika (przy okazji przypominając sobie, gdzie pochowałam własne akcesoria piśmiennicze) gumkę do mazania, bo ta przy ołówku nie dawała rady (nie mówiąc o tym, że ani chusteczki nawilżane, ani tym bardziej nienawilżane, efektu żadnego nie dały). No i zmazuję. Najpierw jedną krechę, potem drugą… Pocę się przy tym i gimnastykuję, bo krechy schodzić nie chcą, a jak schodzą, to niemrawo i zostają szarawe „mazy”… Nic to, zaciskam zęby i „szoruję” dalej, gdy wtem… pac! Gumka wypsnęła mi się z rąk i… wpadła za kanapę! I tyle miałam z wycierania… :P

    Dopisałam więc tym samym ołówkiem mikroskopijnych rozmiarów datę przy synkowych maziajach, by koneserzy sztuki mogli wiedzieć, kiedy dzieło powstało. Do dziś jak odwiedzają nas znajomi czy rodzinka, dziwią się, że Młodzian taki zdolny – tj. że datę sobie dopisał do pracy :P (Potem się zastanawiam: wyprowadzać ich z błędu, nie wyprowadzać? ;D)

  • PS. Kapitalny pomysł z tą dziurką na myszy! :D

  • Karolina Szy

    Podczas ubiegłorocznych Swiąt Bożego Narodzenia mój małżonek postanowił pomoc mi w sprzątaniu ze stołu. Zabrał sie za śledzika. A ze smaczny i dwa kawałki zostały postawowil schować go „na jutro” do słoika. Widzę ze sobie biedny nie radzi więc postanowiłam mu pomóc. Ja za słoik mąż za śledzia a tu hooop rybka do góry!! Wyskoczyła nam prosto na roletę potem na blat zahaczyła o niedawno malowaną ścianę i wylądowała na podłodze. Oboje byliśmy w lekkim szoku jacy zdolni jesteśmy że nawet śledzia do słoika schować nie potrafimy. No, roleta jest nowa,blat i podłoga czyste. Ścianie nic nie pomogło. Nawet krzesło które do tej pory zakrywało tłustą plamę zmieniło swoje miejsce bo nasz synek się na nie za często wdrapuje. Taka to historia o latającym śledziku ;)

  • PAULINA

    Na wstępie muszę zaznaczyć, że moja córcia niedługo kończy roczek i jak na złość nie chciała powiedzieć ma-ma;/ Pięknie wychodziło jej da-da, ba-ba, dzia-dzia, no i of kors-TATA:p Tata było pierwsze więc pomyślcie sobie co ja miałam za piekło:) Wracając do historii, pewnego dnia powiedziałam mężusiowi, że fajnie byłoby gdyby raz mnie wyręczył i zrobił obiad. Mąż nie słynie jednak z talentu kulinarnego:) Wypierał się, szukał wymówek ale w końcu dał się namówić. Przygotował pomidoróweczkę. Siadamy przy stole w kuchni, córcia na swoim krzesełku i zabieramy się do szamanka:) Biorę pierwszą łyżkę do buzi-mąż jak na szpilkach czeka czy się otruję czy przeżyję;P i w tym momencie córcia mówi piękne, wyraźne MA-MA! A matka co? wypluwa całą zawartość na męża i ścianę;) Mąż już nie chce mi gotować a w kuchni została piękna, czerwono-pomarańczowa plama. :)

  • Błażej

    Kiedyś jeszcze z moją narzeczoną obecną już żoneczką :P urządziliśmy kinder bal.
    Przyszły mamusie ze swoimi pociechami my akurat opiekowaliśmy się chrześniaczką.
    Żona przyniosła pyszności na stół i w pewnym momencie małemu Jasiowi zachciało się sisiu a że matki były zajęte sobą to mały nie dobiegł do WC i opsikał nam ścianę,inna mama przebierała też Asię i pieluche zostawiła na dywanie i nie wiadomo kiedy i jak wystrzeliła prosto w ścianę smrodziku się pozbyliśmy ale plam niestety nie ,ale to jeszcze nie wszystko dzieciaki się tak zajadały cukierkami bawiąc się spokojnie w kąciku a że „ciocia i wujek”chusteczek nie dali ściana była najlepsza by odbić swoje raczki całe upackane czekoladowymi cuckami..i jeszcze załamka Adaś oblał ściany sokiem..Chyba rodzice byli zajęci %%% hehe
    Tak się zakończył nasz bal ściany brudne ale dzieciaki i tak mówią ,że niedługo powtórka więc taka farba to skarb

  • Był taki moment… świeżo pomalowane mieszkanie, na biało. Śnieżna biel… nie ma jeszcze mebli, jako pierwsza potrzeba, w związku z mieszkaniem na parterze, to karnisze i firanki. Mąż wchodzi na drabinke, włącza wiertarke a po mieszkaniu rozpryskuje się czarna oleista maź… Mąż zapomniał, że po ostatnim użyciu wiertarki (dawno temu) wpadła mu ona do wiaderka ze starym, zużytym olejem z samochodu :-/ niby wiertarke umył, ale jak widać niedokładnie.
    A teraz nasze ściany są laurka codziennie poprawianą przez naszego dwulatka ;-) niedługo dołączy do niego młodszy, już się nie mogę doczekać ;-)

  • Dominika Anna

    można prosić nazwe białej farby? :* u nas też rządzi biel! z tym, że mój mąż nie jest przekonany ze względu na dziecko, które niebawem zacznie stawiać pierwsze kroki, stwierdził, że znowu bd musiał malować! ale dzisiaj z chęcią pokaże mu Wasze odkrycie, i myśle, że się przekona :D

  • Kasica

    Ściany w kuchni są pomalowane przeze mnie w słoneczniki…a ściana gdzie śpi Lila zajmuje kraina wróżek …musiałamm jakoś zakryć te ROZPĘDZONE TALENTEM BAZGROŁY moich urwisów…dobrze że odrobina talentu i farbki na tą chwilę rozwiązują sytuację…jednak czeka nas przeprowadzka na „swoje”… I wciąż mamy dylemat w związku z kolorami i typem farby w pokoju dzieciaków,by fantazja która je poniesie była zmywalna ;-)

  • U nas historia króciutka, plama duża i okropna. Historia zdarzyła się za czasów, gdy nasz synek stawiał swoje pierwsze kroki. Jak również zaczynał jeść swoje pierwsze samodzielnie posiłki. Jako matka pozwalająca na grzebanie łapkami w miseczce, pozwoliłam także na gniecenie tymi łapkami banana. Zabawa przednia, spodobała mu się do tego stopnia, że gdy mama odwróciła wzrok Łukaszek postanowił sprawdzić jak owe rączki wyciera się o śnieżno białą ścianę. I tu koniec historii osoby, które mają dzieci pewnie wiedzą jak banan, którego nie da się zmyć wygląda po pewnym czasie. Niestety jak kupka.

  • Magda G.

    Gdy zaszłam w drugą ciążę postanowiłam zdrowiej się odżywiać… do końca mi się to nie udało, ale brat pożyczył mi bardzo zachwalając sokowirówkę. Jedną ścianę w kuchni mamy w płytkach, ale brak sprytu spowodował, że ustawiłam sobie ją przy ścianie pomalowanej na piękny kardamon. Mąż postanowił pomalować ładnie odświeżyć, aby gdy będzie maleństwo było czysto i schludnie… Długo to nie trwało, jako cudowna pani domu (yhy…) bez instrukcji postanowiłam zrobić sobie soczek pomarańczowy i tak sobie obrałam mnóstwo pomarańczy, włożyłam je do tuby, włączyłam i chlus na ścianę. Hmm zapomniałam zatykotkiem czy jak to się nazywa pchnąć pomarańczy… najpierw chciałam te plamy jakoś zmyć, szybko wujek google wilgotna chusteczka, ludwik, magiczne niemieckie mydełko wrrrr nic nie pomogło.
    Pomyślałam, że nie przyznam się, facet to pewnie nie zauważy… tylko wrócił z pracy i słyszę ,,Maaaagda….sama malujesz kuchnie!” no i pozostało mi teraz co… 8 miesiąc z brzuszkiem leci, kuchnia już nie czysta i nie schludna, w między czasie nasza córeczka 2,5 letnia często dotykała ściany łapkami nie czystymi… ahhh długo się tym kardamonem nie nacieszyłam :(

  • U Nas w sierpniu malowanie.. A tu kolor nie wybrany, ściany nie wyszlifowane.. Chciała bym być już przy tym etapie…

  • Gosia

    Nasza historia to płytki na ścianie :) łał super, w końcu je mam. Nic ze pochłonęła hektolitr litry farby, jak gąbka podczas kąpieli :( ale najważniejsze że jest moja wymarzona :). Do czasu kiedy dziecko (Maja 3 lata) nie wpadła na genialny pomysł :) ( dziś mnie to nie dziwi, w końcu duża biała ściana a kartka papieru format A4, nie ma szans) . Cel: każdy prostokącik ( płytka) w innym kolorze :/. Niestety nie pochwaliła się wcześniej ze na to wpadła. Chwila ciszy , ja myślę wow jak fajnie :) a tu płytki pomalowane farbami do malowania np na papierze są na mojej nówka ścianie :((((. Plamy możne nie za duże ale zamalowanie tego pochłonęło koleje litry farby :(

  • Często jestem z synkiem sama w domu, on zawsze zachowuje się dość grzecznie, jednak pewnej soboty przeszedł sam siebie. Wykompalam go wieczorem i zabrałam się za przygotowanie kolacji. To był deszczowy dzień, mąż późno wrócił z pracy, na dworze padał deszcz. Synek bawil się klockami, mąż od progu skierował się do łazienki zostawiając brudne od błota buty w wejściu. Franek – tak ma na imię synek, nigdy nie zainteresowany butami, wtedy zmienił swoje upodobania. Założył buty tatusia na ręce, tuptał sobie po ścianie od przedpokoju aż do drzwi balkonowych w salonie. Słyszałam z kuchni jak mówi „tup tup tup tup” nie podejrzewalam niczego takiego. Muszę przyznać, że jego ozdoba scisnela mnie za serce (dosłownie myślałam że dostanę zawału bo ściany były malowane trzy dni przed tym jego przyozdobieniu). To było jakoś miesiąc temu więc nowy design ciągle z nami jest.

  • Mariola

    Mój trzyletni syn to żywe srebro. Wszędzie go pełno. Gdy przeprowadziliśmy się do mieszkania, które wynajmujemy od razu Wiedziałam, że długo nie będzie w takim stanie jakim go zastalismy.
    Syn jako fan keczupu ciągle ma w nim brudne ręce. Nie trudno się domyślić, że ściany są pokryte pięknymi odciskami rączek tego diabelka :) Również Lubie minimalizm, ściany są niemal gole wiec ciężko to zakryć meblem. W dodatku sliniacy się pies, którego przygarnelismy ze schroniska nie ułatwia utrzymania czystości. Próbowałam to zmyć ale jedyne co się zmylo to farba. Tak więc mam artystyczny nieład na ścianie i tylko czekam aż drugi babel zacznie chodzić i robić piękne obrazki mamie na ścianach :)

  • Marzena

    Jako że wkrótce czeka nas przeróbka sypialni na pokój dziecięcy w związku z pojawieniem się szkraba nr 2 prezent w postaci magicznej farby byłby nieoceniony :) zalety duluxa już znamy jednak wersje zmywalna z uwagi na koszta mamy tyko na 3 ścianach w mieszkaniu, tych najczystszych… przydało by się więcej!
    Co do historii: pewnego słonecznego przedpołudnia wzięła się matka za gotowanie zupki z burakiem kiedy Szkrabek smacznie spał, zostało tylko zblendowac całość- wiadomo po przebudzeniu żeby Panicza nie znudzić. Wstał wyjątkowo wygłodzony więc matka co by było szybciej zdecydowała się na blend w garze żeby nie marnować czasu na przelewanie do pojemnika… i kiedy tak blendowala w najlepsze zobaczyła, że Szkrab z prędkością światła pelznie w kierunku niezabezpieczonego gniazdka (prasowalam jak spał), porzuciła więc blender, grzecznie stawiając go w pion, niestety niezdara potrąciła w pędzie kabel… blender, garnek i cała jego zawartość poszybowała w powietrze, robiąc spektakularny maz na pół sufitu :/ mina Szkrabka bezcenna, moja pewnie też, chociaż chyba jakoś bardziej tej zupki było chyba szkoda niż sufitu :) a dzieło malarskie po dziś dzień pięknie zdobi nasza kuchnie… sezonowo zmieniając kolor :)))

  • Martyna

    Kupiłam mojemu synkowi nocnik. Pewnego dnia posadziłam go na nocnik i wyszłam z pokoju dosłownie na chwile .Wracam , a tam nocnik z niespodzianką, synusia ręce z niespodzianką i ściana w niespodziance. Naszczęście nie próbował tego jeść. :)

  • Iwona

    ha! ja to mam historię!
    Zaprosiłam babcię (lat coś ponad 80) moją do naszego nowego domu! Któregoś dnia poszłam do pracy a po powrocie babcia siedzi na kanapie jakaś zdenerwowana i smutna. Pytam co się stało? a ona mi wyskakuje z tekstem – „twój lakier, w tym ku**wskim kolorze spadł ze stołu i się rozbryzgał po całej ścianie i podłodze”!!! Wiecie jaki to kolor? – krwisto czerwony!

  • Ania

    No Aga, temat na czasie! Urlop nam sie zbliza, a przecie od wiekow wiadomo, ze jak urlop, to remont trza robic! Farba by sie przydala ;) Dlatego opowiem Ci historie sprzed ponad dwudziestu lat….

    Rzecz sie dziala w moim domu rodzinnym, jak bylysmy z siostrami malymi smarkami jeszcze. Wszystkie posilki jadalismy wtedy w duzym pokoju w bloku, hucznie zwanym salonem ;) No i po jednym ze sniadan sprzatalismy ze stolu- trzeba bylo wszystko ze stolu przeniesc do kuchni. Pech chcial, ze w przedpokoju stanal mojej mamie na drodze nasz pies. Potknela sie o jego cielsko (niezle utuczony jamnik) i spadl jej na podloge sloik z musztarda. Ufff! Na szczescie sie nie stlukl! Ale szkoda, ze cala jego zawartosc wyprysnela w gore, prosto na sufit!!! Nasze miny- bezcenne ;) Musztardowy sufit- nowe trendy wnetrzarskie ;)

    Dodam jeszcze, ze moja mama lubila siac demolke w domu, kolejnym jej sukcesem bylo „wybuchniecie” dzemu truskawkowego na sciane….

  • Marta

    Nie trzeba daleko szukać przykładu- każda prawdziwa gospodyni robi przetwory, czy ta młoda (mam 23 lata), czy też starsza, a gdy mamy dziadków z działką w środku miasta pełną najcudowniejszych owoców- malin, agrestu, poziomek czy wiśni grzech było by ich nie robić. Więc i ja, młoda, jurna i pełna zapału zabrałam się za to dzieło życia, by w zimie raczyć się cudownymi smakami lata. Na pierwszy ogień poszła porzeczka. Szło doskonale-konsystencja, smak-słoiczki napełniały się praktycznie same. Wszystko było już gotowe, została ostatnia, najprostsza sprawa- zagotowanie słoiczków w celu zawekowania ich na wieki wieków. Taaak, najprostsza… Wystarczy przecież włożyć do garczka z wodą słoiki i gotować wodę od momentu wrzenia 10 min. Fajnie było by tylko pamiętać o nastawionych słoikach… Niestety internet taki wciągający… Więc gdy usłyszałam huk przypomniałam sobie o słoikach… Kuchenka, lodówka, blat.. to pikuś! Patrząc na biały sufit i kremowe ściany przypomniały mi się najgorsze horrory oglądane za małolata… Duma z przetworów nagle przeminęła a mnie czekało sprzątanie. Mycie ścian oczywiście nic nie dało, i trzeba było przekupić mężczyznę kanapkami (tego wieczoru nie chciałam już bardziej angażować się w kuchni, chyba rozumiecie dlaczego) by odmalował kuchnię na nowo. Jak zwykle pogadał, pogadał, ale obiecał pomoc. Od tego momentu nie wychodzę z kuchni gdy coś takiego wyrabiam, a ile było by przyjemniej gdyby dało się ukryć swoją nieuwagę zmywając szybko porzeczkową maź ze ściany i sufitu?

  • Malarka

    Po odnowieniu salonu na same święta BN przyszedł czas na Sylwestra. O 12.00 mąż wziął się za otwieranie szampana do wzniesienia toastu. Korek poszedł prosto uszkadzając nową listwę przy sufitową, a zawartość butelki epicko wylądowała na świeżo pomalowanej ścianie. Plama nie do zmycia. Dodam jeszcze, że zaraz po Nowym Roku był u nas Ksiądz z Kolędą i mimo posadzenia tyłem do efektownej plamy obejrzał ją dokładnie, głową pokiwał i palcem pogroził :D

  • Magda

    Farba marzenie:) ciekawe czy zadziała na mojej klatce schodowej gdzie synek ciągle zostawia odciski swoich raczek;) nasza historia :) pewnej niedzieli odwiedziliśmy teściów, kilka dni wcześniej skończyli remont. Mój wspaniały mąż chciał zmieszać synkowi picie w butelce, a ze nie było wody niegazowanej użył gazowanej. Zaczął poruszać butelką, jak tylko puścił smoczek woda z sokiem malinowym tryskala na wszystkie strony. Mina teściów bezcenna:) plamy ze ścian i sufitu nie zeszły trzeba było malowac.

  • Jarek

    To było 22 października 2010 w przeddzień naszych zaślubin. Moja, jeszcze przyszła, żona postanowiła sama zadbać o wypieki (nie tylko te na twarzy ale to w noc poślubną i o tym może innym razem ;) ) na ten dzień. Uparła się, że przecież da radę, bo kto jak kto ale ona sobie poradzi, składniki ma, przepis też to co może się nie udać. Jak postanowiła tak zrobiła. Wszystko szło nadzwyczaj szybko aż do czasu wykonania kremu do ciasta. Nie bardzo się orientuję o co dokładnie z tym kremem chodziło (a pytać nie będę bo od tamtego dnia to temat tabu :D) ale miał być gładki a wyszedł z niego serek w dodatku z tłuszczem pływającym po wierzchu, który bezczelnie od reszty się oddzielił. Moja małżonka próbowała różnych metod uratowania tego kremu – bezskutecznie. Jednym ze sposobów, który znalazła była porada aby spróbować pomieszać ten krem mikserem na najwyższych obrotach, niestety okazało się, że nawet one są za słabe . Wtedy ja wkroczyłem do akcji i zaproponowałem pomoc! Moim pomysłem było przymocowanie końcówki od miksera do… wiertarki i zmieszanie kremu tym ustrojstwem. Jakież było nasze zdziwienie gdy okazało się, że udało się w mgnieniu oka!!! Tacy byliśmy szczęśliwi, że postanowiliśmy, tak dla pewności, zmieszać krem jeszcze raz. I wtedy niestety ta biedna końcówka nie wytrzymała obrotów wiertarki i ziuuuuuu! poszybowała wprost na ścianę, zostawiając na niej „przepiękne” tłusto-kremowo-maślane kleksy. I właśnie w tej jednej chwili zdałem egzamin na idealnego męża a zaraz potem go z impetem oblałem. :D Wtedy właśnie żałowałem, że nie mam zaczarowanej farby na ścianie, która uchroniłaby mnie przed tą katastrofą. :)

    Pozdrawiam
    Jarek

  • Edzia

    A propozycje historii o remontach, chętnie dorzucę swoją. W lutym miałam lekką zimową depresję. Postanowiłam więc odmalować pokój tzw. dzienny :-) Kupiłam farby śnieżnej firmy w kolorze wrzosowym i pistacjowym ( wyszło całkiem wiosennie ;-)) Moim hobby jest robienie domowych win owocowych. Przyszło lato i z radością wzięłam się do pracy. Nazbierałam w ogrodzie owoców ( truskawki, porzeczki, czereśnie itp) szczęśliwa nastawiłam wino. Na weekend wyjechałam z dziećmi do dziadków w odwiedziny. Co zostałam po powrocie? Wino „zbuszowało ” co znaczy że wybuchło wiec sufit i dwie ściany zostały zalane. Czym prędzej wzięłam się za wycieranie plam i wytarłm – farbę ze ścian :'( Wiec muszę pokój malować od nowa…

  • Angelika

    Jesteśmy w trakcie remontu naszego nowego mieszkania i właśnie chciałabym użyć tej farby u córki w pokoju. Mąż jest sceptycznie nastawiony ale już ja go przekonam ;-) Niestety mam ten sam problem co Ty, wacham się nad białym i białym, ewentualnie jedna ściana blado-różowa :-) Pozdrawiam i mam nadzieję że u nas też się sprawdzi :-)

  • ania wichnowska

    U mnie bardzo krótko. Śpię sobie smacznie, a tu trach plaskacz w twarz od mego 2 letniego synka. Otwieram oczy i nie wierzę- cały czarny. Drugi synek 3 letni krzyczy z drugiego pokoju mamo choć zobacz i przybiega do mnie – Ignaś wyglądał gorzej niż Antek. Idziemy razem do drugiego pokoju, staję w drzwiach i zawału dostałam, wszystko na czarno, łóżeczka, pościel, stolik i krzesełka, kaloryfer, ściana , podłoga, klocki lego, i wszystko co było jeszcze pod ręką. Szukam i myślę mój tusz do rzęs dopadli z torebki!! Ale nie to nie tusz do rzęs , to czarny tusz do pieczątek!!! A myślałam że dzieci jak zwykle wstały i się bawią, a tu psikus z rana. No nic, zabrałam się do czyszczenia wszystkimi środkami jakie miałam w domu; różne powierzchnie różne środki myjące :) 3h maminej zabawy + godzina szorowania dzieci, bo tusz na to wszystko nie chciał się odczepić do mych dzieciaków :) A tusz był nowy, zafoliowany w mojej szufladzie ;((

  • Agnieszka B

    Opowieść o tym jak księdza do piekła chciałam posłać :)
    Pewnego zimowego dnia wróciłam ze szkoły i postanowiłam zrobić dla siebie i siostry, która za chwilę również miała wrócić do domu, frytki. Włączyłam garnek z olejem (w tamtych czasach o frytkownicy jeszcze nikt nie słyszał)i czekałam aż się rozgrzeje obierając szybko ziemniaki, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że siostra się wygłupia, więc krzyknęłam: „no właź, nie będę ci przecież otwierać” Jakież było moje zdziwienie, gdy w drzwiach zobaczyłam księdza, który przyszedł z kolędą. Spanikowana zaprosiłam go do pokoju zamykając jednocześnie drzwi kuchni. Szybko przygotowałam wszystko co potrzebne do poświęcenia domu (przezorna mama wszystko miała naszykowane) Gdy było już po wszystkim i oboje skierowaliśmy się do wyjścia, przez szybę kuchennych drzwi zobaczyliśmy ogień. Po nie w czasie przypomniałam sobie, że nie wyłączyłam gazu wychodząc. Stałam jak zamurowana póki ksiądz nie krzyknął „trzeba to ugasić, polej wodą” Niewiele myśląc tak właśnie zrobiłam. Domyślacie się już pewnie co było dalej… Łuna ognia i dymu wystrzeliła w górę, by rozejść się szeroką falą po suficie. Tak samo szybko jak wystrzeliło, opadło zostawiając warstwę tłuszczu na czym tylko się da. Do tej pory pamiętam sprzątanie i skrobanie ścian po tym incydencie. I cieszę się, że moje dzieci „tylko” marzą po ścianach, rozlewają na nie soczki czy zostawiają stempelki z małych dłoni. Choć fajnie byłoby móc je szybko usunąć zamiast wciąż odmalowywać :)

  • Patrycja

    Ta farba to marzenie chyba każdej Pani domu ;) My jesteśmy na swoim mieszkanku dopiero 2 latka a ściany wyglądają na 10 chyba co najmniej xD A nie mąż oczywiście nie chce słyszeć o malowaniu bo ” zaraz będą takie same ” :P . No cóż takie uroki posiadania małego artysty w domu :) Kiedy kupowaliśmy farby nie patrzyliśmy czy są do mycia czy nie , miały być ładne kolory i dobrze pokrywające , a reszta a po co przecież my ścian brudzić nie będziemy a dziecko się nauczy, że nie wolno . Tiaa… nauczy … Pewien piękny dzień moje dziecko cichutko w pokoiku siedzi i maluje przy stoliczku no to mama skorzystała z chwili i w spokoju z wolnymi dwoma rękami robi obiad w kuchni. Tylko ta cisza i spokój tak trwała i trwała, za niepokojona ja idę sprawdzić co to moje dziecię robi takie grzeczne . No i co zobaczyłam jak weszłam ? Picasso ! Gdzie ? Wszędzie gdzie się dało i czym dało ! Ściany , Meble , Podłoga wszystko w kolorach tęczy kredkami , mazakami a co jak tworzyć to tworzyć ! Tam gdzie sięgała ręka tam miałam no i mam piękne dzieła mojego syna . Podłoga i meble wyczyściło się raz dwa ale ściany niestety nie .. i matka pluła i pluje, że nie poczytała , że nie kupiła , że myślała że dziecko nie spróbuje :P A ta radość dziecka i uśmiech od ucha do ucha… ach te dzieci :P

  • Weronika

    Moja Córka miała niecałe dwa latka. Akurat Mąż „odświeżył” kuchnię. Może tydzień wcześniej kupiliśmy Jej taki kosz do gry w koszykówkę dla Maluchów i bardzo Jej się spodobało. Niestety, w związku z tym, że dzień był deszczowy Majka była zmuszona siedzieć w domu i patrzeć przez okno na ulubioną zabawkę. Marudziła, wymyślała, więc żeby Ją czymś zająć co chwilę dawałam Jej coś dobrego do zjedzenia. Zajęłam się gotowaniem obiadu, a Ona chodziła sobie z nektarynką w rączkach. Nagle słyszę „Mamo, no to hop!”. Ciarki przeszły mnie po kręgosłupie, bo zawsze tak wołała rzucając piłeczkę do kosza.. Zanim zdążyłam dobiec na miejsce było za późno.. Zabawa polegała na tym, że otworzyła kosz na śmieci, a za piłkę posłużyła nektarynka.. Niestety zamiast wylądować w miejscu docelowym owoc z impetem trafił w ścianę.. a że był dojrzały.. Majcia stała z wielkim uśmiechem i wołała „Mamo, brawo?” Chcąc, nie chcąc musiałam się roześmiać, bo Jej mina była bezcenna.. Oczywiście farba „zmywalna” okazała się zmywalna dosłownie.. Ślady po nektarynce zmyły się razem z nią. Na szczęście miałam jeszcze trochę zapasu i zdążyłam nanieść poprawki zanim Tatuś wrócił z pracy. Zastanawiał się tylko dlaczego tak mocno pachnie farbą skoro to już tydzień po malowaniu i pewnie sprawa by się nie wydała gdyby nie to, że Księżniczka z ciekawości musiała dotknąć ściany i ubrudziła rączkę, czego nie dostrzegło moje sokole oko ;)

  • asia

    Naszą historyję (mrożącą krew w żyłach wówczas ;)) wspominamy po dziś dzien przy okazji spędów rodzinnych u teściów…Byłam już narzeczoną, 3 miesięce przed ślubem. Mój przyszły teść miał 55 urodziny, więc ja z narzeczonym chcieliśmy mu zrobić niespodziankę – zamówiliśmy torta i ja kupiłam wieeelkiego, bodajże 1,5 litrowego CZERWONEGO szampana…Życzonka, buziaczki, wesoło jest, siedzimy w świeżo wyremontowanym (remoncik machnięty już na nasze wesele) salonie, sto lat, sto lat, więc i szampan…który wystrzelił centralnie na bielusieńki sufit…Żeby chociaż to był biały szampan, a to jak na złość krrwiście CZERRRWONY i WIEEELKI ;) Mea culpa, rzekłam, chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze ;) A problemów z tym sufitem było od groma, bo suszenie sufitu, malowanie, 2 razy był malowany i nic tej czerwieni nie mogło dobrze pokryć ;) I ślad pozostał po dziś dzień, a jesteśmy już 6 lat po śludzie (rocznica 25 lipca, byłby miły prezencik, taka farbka) :) Teść zawsze się śmieje, że to były taak bardzo szczere życzenia i emocje (bo w sumie były) :) I obiecuję wszem i wobec, że ze 3 literki Duluxa zasponsorowałabym teściom na ponowne odświeżenie ich sufitu, choć ręki uciąć nie daję, że nasz szampan da za wygraną :) Pozostała farba przydałaby się na nasz biały salon, gdzie jest maaasa łapek moich dzieciorków (hm, jakby urodzili się z co najmniej 5 parami ;)), zaś na jednej ścianie mamy już tryptyk popełniony dłonią mego 3-latka przy użyciu (upierdliwych!) kredek :)

  • Lidia

    Pewnej niedzieli pojechaliśmy do teściów .maja ładny mały dom który od dłuższego czasu odnawiali. Siedzieliśmy po obiedzie ba kawie na tarasie w tym czasie synek spał w łóżeczku turystycznym na podłodze . Nie zauważyliśmy kiedy wstał i zajął się oglądaniem dużego pokoju . Gdy weszliśmy zastalismy małego rysujacego po ścianie czymś brązowym. Jak się później okazało na ławie leżały kolorowe czekoladki które nasz synek nie nauczony jedzenia słodyczy wziął za kredki i z radością tworzył dzieło na świeżo pomalowanej ścianie . Wtedy rzeczywiście dulux byłby niezastąpiony :-)

  • Marlena

    Kilka dni przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia, byliśmy u synka w przedszkolu na przedstawieniu jasełkowym. Tego dnia kilkoro dzieci przechodziło tzw. grypę jelitową. Baliśmy się,że i naszego synka spotka ten nie miły zaszczyt przechodzić to samo. Jednak minęły 2 dni i wydawało się,że tym razem nas ominie. Dzień przed Wigilią w środku nocy usłyszałam jak synka zbiera na wymioty. No i niestety nie zdążyliśmy. Zanim synuś się rozbudził- wymalował nam całą ścianę. Święta za pasem a w domu istny sajgon. Oczyściliśmy ścianę i musieliśmy Święta spędzić z taką nakrapianą ścianą. Remont wykonaliśmy zaraz po. Och gdyby człowiek był mądrzejszy to wystarczyła by chwila, ściereczka i po kłopocie. Wkrótce się przeprowadzamy, jeszcze czeka nas mały remont. Mamy mnóstwo wydatków, ale i nadziei,że przyszłe mieszanie będzie jeszcze cieplejsze i bardziej nasze. Ta farba jest idealna do każdego pomieszczenia. Warto być mądrzejszym i trochę zainwestować-a takie zmartwienia jak plamy nie zniszczą naszych planów -posiadania domu naszych marzeń.

  • Ewelina

    U nas tuż po remoncie nasz synek stwierdził ze ubarwi nam ścianę która miała kolor delikatnej pomarańczy. Akurat byłam w kuchni. Gdy wróciłam okazało się ze Michał wypróbował kolory nowych kredek na świeżo pomalowanej ścianie. No cóż przeraziłam się. Ale malowidła zostawiliśmy na jakiś czas. W końcu nawet taką twórczość trzeba
    wspierać. A farba super mając taka bez !pozwoliłabym świadomie dziecku na taka twórczość heh byle tylko nie na wszystkich ścianach. :-D Pozdrawiamy :-*

  • no więc chwalimy się przed teściową, jak to pięknie nasza Pyza zjada obiadek. jedną ręką wskazujemy na zgrabie pobrany łapką buraczek -tak, tak, chwyt szczypcowy! drugą podajemy mięsko. kolanem zaś balansujemy utrzymując talerz z masą pomidorową. na ten moment dziecię wymierza energiczny kopniaczek w talerz, brawo Pyza chciało by się rzec w pierwszym odruchu… talerz ląduje na podłodze. zawartosć kolejno: teściowa (nie wymaga malowania ;)), dywan (wyprany) i ściana (bez szans). i dodam, ściana malowana farbą firmy na d., wcześniej na ś. aktualnie w esyfloresy z wycierania plam… więc tym chętniej spróbujemy, czy to nowe cudo to cudo, o!

  • Karolajna W.

    Cappuccino-to nie tylko mój ulubiony napój ,ale i wymarzony kolor ścian. Więc mój mąż(tu brava dla niego) stanął na rzęsach żeby do dostać. Ostatnią puszkę wyrwał babci w dziale z farbami,no dobra mówi że wziął ją na litość. I malował ,całą noc. Zamiast przyjemnie czas spędzać z żoną on zadowalał się z wałkiem. Ale ma wybaczone,bo ściany wyszły cudeńko! Biały jest piękny ale cappuccino ma moc! Wstaję rano wchodze do salonu a tam tak pięknie,no to Mirusiem za sprzątnie bo na drugi dzień najazd teściów. A teściowa jak założy okulary,jak zmierzy rentgenem poziom kurzu,jak zeskanuje okruchy z podłogi ,jak zbada odległość między misiami na półce. Mówię Wam, kobieta skarb (tylko ją zakopac,jak to się ze skarbem czyni). Noo ale nalot do Wnuków jest obowiązkowo raz w miesiącu. Więc spinam pośladki odszorowuję pociech i chałupę. A że Male błotne paluszki odbite były w całym salonie to bez malowania się by nie obyło.
    No i nadszedł dzień nalotu. Trzy melisy i cztery papierosy(choć nie palę) zrobiły swoje. Dam lśni,dzieci niczym z obrazka,a mąż wącha chodzące po kuchni zapachy. Perfekcyjna Pani domu nakrywa do stołu i wchodzi Don Korleone z uśmiechem białej sztucznej szczęki ,pytając:”co tak śmierdzi”. To tylko ulubiony ser szwajcarski(made In biedronka)Mamusiu-wyciskam przez zęby- co zrobić kochanje Mamie do picia? Cappucino? Ok. już się robi. Niosę tace pełną przekąsek i Cappuciino z dwóch łyżeczek ,posłodzonych 1 łyżeczkę,zamieszane 3 razy w prawaa stonę i buuuuuch! Leże cała w serze a na mojej pięknej ścianie CAPPUCIINO! A pod noga mały biały samochodzik! Dziękuję kochane dzieci,właśnie o taki kolor mi chodziło!Prawie….

  • Gabrysia

    gotowałam jajeczka na twardo dla naszej trójeczki. w czasie w którym się gotowały , były harce i swawole z moja ponad roczna córeczka. co jakiś czas zaglądał do nas nasz pies Kola i tak jakoś dziwnie patrzył . Po jakimś czasie poczułam brzydki zapach – i w tedy sobie o nich przypomniałam. Lece do kuchni, pies stoi na środku i patrzy na sufit. a tam strzelające- fruwające jajka. No wszędzie były. Kafelki , meble domyłam ale sufit już nie :( Mina psa bezcenna :D

  • Karolina

    Nasza sytuacja miala miejsce już jakis czas temu. Ale wtedy nie było nam do śmiechu .Chrześniak męża obłupał kawałek ściany tluczkiem do kotletów. Do tej pory nie wiem jak tluczek znalazl sie w jego rekach on mial okolo 3ech lat.Ściana w kuchni wyglądała jakby ktoś ją zbombardowal…
    Ojjj był też blender i u nas:)

  • Sandra

    Pamiętam jak pierwszy raz przetarłam buraczka dla mojego synka na obiad. Zajadał się ten mój mały brzdąc- buzia cała brudna, ubranko brudne pomimo śliniaka, no i rączki oczywiście też. Mąż się śmiał, że młody wygląda jakby zjadł małego chomika-to męskie poczucie humoru ;) Siedzi tak mój okrąglaczek w krzesełku i nagle odwrócił się i bęc rączką o ścianę. Mamy jasne ściany prawie w całym mieszkaniu, więc łapka zmalowała ślad na stałe. Nic nie pomogło- szorowałam ścianę specjalną gąbką, szarym mydłem, płynem do mycia naczyń, w desperacji próbowałam różnych mazideł i mieszanek płynów na próżno łudząc się, że coś pomoże. Plama rozmazała się tworząc nieestetyczny bliżej nieokreślony kształt. Brzdącowi trzeba wybaczyć, nie wie jeszcze ta mała istotka jak ciężko namówić tatusia do malowania. Myślę, że wygrana w konkursie zmobilizowałaby głowę rodziny do zakasania rękawów i znów mogłabym się cieszyć piękną bielą ścian w salonie. Choć nie powiem, brudne małe łapki są słodkie ale brudne ślady na ścianach już niestety nie bardzo.

  • Monika

    Witam serdecznie. Któregoś dnia poszłam się wieczorem kąpać. Córeczki jeszcze nie spały. Szybciutko się okąpalam I idę zobaczyć co tak Cicho w pokoju. Dziewczynki zawsze głośno się bawiły albo kłócily. Jak zobaczyłam pokój to się przeraziłam……..czarny marker wyciągnięty z mojej torebki i pomalowane ściany. Dziewczynki siedziały schowane pod kołdrą myślałam że chodzi o te ściany. Byłam wściekła cały czas zastanawiałam się jak to zmyje. Kazałam im wyjść z pod kołdry i przeraziłam się jeszcze bardziej ……obie były pomalowane na twarzy czarnym markerem. Chyba szorowalam ich buzię 2 godziny mleczka toniki płyny do demakijażu tłuste kremy …… czarny marker zrobił się blado brązowy potem jasno pomarańczowy. ….. rano z resztkami markera poszły do szkoły i przedszkola. Szorowanie wieczorne buzi i rano śmiech dzieci to była największa kara. Jeszcze przez tydzień myłam im buzię…… a ściany no cóż to tylko ściany :)))) zawsze może być gorzej. ……..

  • Nati

    pisze 2 raz moze sie uda doczepić moj komentarz :)
    Historia z przed kilku dni…
    Robię obiad dla mojej rodziny! Kotleciory i ziemniaki :) a tu mamoooo daj mi jogurcik mamooo daj mi jajko mamooo piciu! Każda mama to zna! Zaspokoiłem wszystkie potrzeby a tu lodówka (taka chyba jak twoja bo otwierana od przodu ) zaczęła pikac bo nie domknięta :/ i pika i pika a tu kotlety sie smażą, one potrzebują na juz przewrót na drugi bok.. No i domknelam ta pikajaca lodówkę! MOCNO! A tu drzwiczki sie otworzyły i prawie cały sok wyleciał na podłogę kaloryfer i za kaloryfer! A to był sok z buraka marchewki i jabłka !!!! Taki z sokowirówki domowy pyszny eco! Do dzis skutki wycieram.
    Ale to nic bo pamiątkę zostawiam mamusi bo my mamy nowy domek i na jesień tam pójdziemy ;) także taka farbka dla nas hmmm no marzenie!

  • monika

    Mnie przychodzą na myśl 3 sytuacje….
    1. Zajęta w kuchni, zostawiłam moją wówczas1,5,-roczną córkę ze stertą zabawek w pokoju. Zadowolona, że młoda się zajęła po chwili wracam na kontrolę i co zastaję …. Podłoga i jedna ze ścian ( w kolorze kakao) została ozdobiona linomagiem. Bielutkim, tłustym LINOMAGIEM!!! Moje kochane dziecko rozsmarowalo calutkie opakowanie, które nieopatrznie zostawiłam w jej zasięgu. Zajęło jej to może z 5 minut. Nie od dziś wiadomo, że cisza jest podejrzana…
    2. Kakaowa ściana jest najbardziej pechowa. Innego dnia już 2-letnia, wybierała się ze mną na spacer. Gotowa do wyjścia przypomniała sobie o swojej kochanej przutulance – szczurze i wróciła się po nią . Ja czekam przy drzwiach. Wracamy po długim czasie (spacer + plac zabaw), a w pokoju zastaje przywróconą suszarkę na pranie, opierającą się na brązowej ścianie. Pranie było świeżo wyprane i zostawiło malownicze zacieki na farbie. Najprawdopodobniej suszarka stanowiła przeszkodę w zdobyciu kochanego szczura.
    3. Trzecia sytuacja z nami w roli głównej, żeby nie było, że tylko dzieci brudzą :p za czasów kiedy jeszcze nie byłam w ciąży lub karmiącà matką lubilismy z mężem wieczorem wypić lampkę czerwonego, wytrawnego wina. Wznieslisny sobie toast z jakiejś bzdurnej okazji i stuknelismy się kieliszkami. Jeden z nich był „słabego ducha” i poszedł w drzazgi. Wino zgodnie z grawitacją na ziemię, a od ziemi widowiskowym odbiciem okropkowalo ścianę. Próba wytarcia (w końcu farba reklamowana jako zmywalna) zakończyła się malowaniem kuchni, bordo plamki pięknie schodzily – razem z żółtą farbą…. Zmywalna….

  • Basia

    Historia, którą być może już znasz z mojego bloga… :)
    Czasem w zrywie rodzicielskiej nadgorliwości organizuję młodemu „warsztaty kulinarne”.
    Przy mojej kulinarnej niezdarności i skłonności do-nomen omen- rzucania mięsem, to nie lada wyczyn.
    Kiedyś na przykład, w trakcie produkcji rogalików, trąciliśmy niedokręconą pięciolitrową butlę oleju rzepakowego i połowa jej zawartości wylała się na podłogę. Okrągła bluzga, która uformowała mi się wtenczas gdzieś pomiędzy podniebieniem miękkim a wargą dolną, nie ujrzała światła dziennego.
    Takim jestem mistrzem zen, o takim. Kwiatem lotosu na niewzruszonej tafli jeziora.
    Pewnego razu wspięłam się na wyżyny kreatywności.
    Znalazłam na jakimś blogu przepis na czekoladowe skorupki, które można wypełnić kremem tak, że udają jajka. Dmuchasz balonik, zanurzasz w płynnej czekoladzie, odstawiasz do zastygnięcia, przekłuwasz balonik, i -voila! Proste, pomysłowe, efektowne.
    Robimy. Jeden balonik- jupi!- gotowy. Zanurzam drugi.
    Nagle…
    PIZG!!!!
    Wybuch. Ciemność. Staś bliski płaczu. Ścieram z okularów lepką substancję. Doprawdy, nie trzeba być Einsteinem, żeby przewidzieć, co może stać się z balonem unurzanym w gorącej czekoladzie.
    OCZY-kurde-WIŚCIE pod wpływem ciepła rozpizgnął się po całej kuchni.
    Wszystko upstrzone czekoladą- ściany, okna, podłoga, szafki.
    Dziecko w traumie.
    „Balon… mamo. Cekoladowe okna…”

    Nie muszę mówić jak bardzo, żałowałam, że nie malowaliśmy duluxem hydrofobowym:D

  • Agata N.

    Plucie w brodę ? Robię to codziennie siedząc z moją Krupcią w naszych 4 ścianach. Tak dokładnie 4 ścianach bo mamy aż 1 pokój. 3 lata temu – o wylała sie kawa na ścianę, to nic zrobimy remont. O trysnęło błoto spod butów, to nic zrobi sie remont. 2 lata temu – jestem w ciaży, poczekamy z remontem jak okresli się płeć. Będzie dziewczynka – cudownie trzeba wybrać kolor. 3 miesiąc , cieżko, ciąża zle znoszona jeszcze będzie czas. 6 miesiąc- okazuje się że jednak chlopiec. Zmiana planów. Ale tu trzeba leżeć, tu nie ma się głowy do planowania jeszcze zdążymy. Jaś przychodzi na świat, jest cudowny ale powrót do brudnych ścian ostatni raz malowanych 10 lat temu nie jest już taki piękny. . Rzeczywistość okazuje się brutalna – drogie specjalistyczne mleko, drogie leki więc remont odwleczony. Do kiedy ? Dziś Jaś ma. 9,5 miesiaca a ja słyszę że może w następnym miesiącu remont bo teraz kasy brak. I tak.patrzę na tą kawę na ścianie i pluję sobie

  • kasia

    Osiemnaście lat temu przeprowadziliśmy się do wymarzonego mieszkania. Byliśmy wtedy rok po ślubie. Pachnące, czyste nasze upragnione cztery kąty. Mówią, że pierwsza noc w nowym mieszkaniu jest najważniejsza. Więc zrobiłam się na bóstwo- makijaż, sexy bielizna, perfumy, mieliśmy pamiętać tę noc. Czekałam na niego, przed północą wracał z pracy. Zgasiłam światło i tkwiłam tak w stanie oczekiwania, wino chłodziło się w lodówce. Kiedy usłyszałam dźwięk klucza w drzwiach, szybko chciałam przenieść się z salonu do sypialni. Rozkład pomieszczeń pomyliłam, zamiast w prawo pobiegłam w lewo i zatrzymałam się na ścianie kuchennej zostawiając na niej podkład i szminkę. Tej nocy nie zapomnimy. W czarnej bieliźnie, popijając wino próbowaliśmy zmyć tłuste plamy ze ściany. Konieczne było drugie krycie (ściany farbą). No, tak męża rozluźniłam :-)

  • Natalia

    Moja mama przez miesiąc nie mogła się zdecydować na odpowiedni kolor w salonie. Całymi dniami opowiadała jak to czeka na wielkie malowanie i szukała wszędzie inspiracji. W końcu przyszedł „ten wielki dzień” ! Kolor wybrany, farba gotowa nic tylko malować. Po skończonej pracy i „mini-remoncie” przyjechała do nas córeczka mojej siostry i pod naszą nieuwagę chwyciła za pędzelki i farbki i pędem do salonu, Gdy moja mama ją nakryła ( wyobraź sobie jej minę ;) ) zrobiła zdziwioną minę i słodkim głosem 3 latki ” chciałaś nowy kolor ” Minęły dwa lata i od tamtej pory decyzje w sprawie koloru ścian zapadają błyskawicznie ;)

  • ils

    Kiedy moja córka była mała, nie mogłam się doczekać kiedy zacznie próbować nowych potraw (sama uwielbiam poznawać nowe smaki). Byłam pewna że będzie zachwycona mogąc spróbować czegoś innego niż mleko. Pamiętam kiedy przygotowałam jej pierwszą marchewkę i z radością usiadłam żeby ją nakarmić. Niestety moja córeczka zareagowała płaczem i marchewka wylądowała na mnie, podłodze i o zgrozo na świeżo malowanej białej ścianie. Później lądowały tam jeszcze inne dania, a moja córka do dziś nie lubi próbować niczego nowego. Aga a może masz coś na zjedzone rogi ścian przez mojego kochanego szczeniaka? Jak widzisz remont w moim domu jest, przez moje dwa kochane urwisy, konieczny.

  • Halinka

    Wchodzę do kuchni ja Cie nie mogę ! ketchup rozlany jest na ścianie i podłodze.
    To mój mężuś tak hod-doga jadł ,że mu ten ketchup na ścianę spadł.
    Ale to nie wszystko wchodzę do pokoju a tam też plamy na ścianie!Co tu się stało Kochanie??
    To nie ja, przecież w domu mamy psa.Tak się zajadał tymi pulpecikami, że mu na ścianę powypadały.
    Teraz są tłuste ,czerwone plamy a ja się pytam co zrobić z tym mamy??
    Mąż za szmatę szybko złapał trze plamy aż się zasapał.
    Niestety nic to nie dało tylko to wszystko gorzej się rozmazało.
    Gdybyśmy ta cudną farbę Duluxa mieli wtedy by nasze ściany znowu lśnić zaczęły.

  • Ania

    przypomniała mi się, z resztą codziennie mi się przypomina sytuacja… dzień po przeprowadzce do nowego mieszkania, wyremontowane ściany białe takie jak marzyłam.. dziadkowie w odwiedziny zobaczyć nasze M z prezentami oczywiście dla każdego.. L dostaje kinderka usiadła w pokoju ja w kuchni kawa, ciastko… gotowe siadam przy stole wołam moją półtoraroczną L a ona tak się rozpędziła że nie postrzeżenie wylądowała na ścianie! ale to nic że nie wiedziałam że ma umorusane z czekolady ręce, a my byliśmy popłakani ze śmiechu. I tak o to mam na ścianie dwie małe czekoladowe rączki! szkoda że tak nisko to bym w ramkę oprawiła a tak mam biało czekoladową ścianę.

  • kasiagol

    A to ja mam historię mojej siostry i szwagra…Pomalowali sobie własnoręcznie ściany w salonie na kolor biały..Pięknie wyszło..Zadowoleni wieczorem usiedli przy stole, otworzyli sobie czerwone wino i podziwiali efekty swojej pracy…Mają malutkie dziecko i po wytarciu buźki maleństwu siostra zwinęła pieluszkę tetrową i chciała rzucić do szwagra..I rzuciła ale niestety pieluszka poleciała tak, że zawartość kieliszka wylądowała na tej pięknej dopiero co pomalowanej ścianie…Była konsternacja… chwilowa nerwowa atmosfera a potem siedzieli i zaśmiewali się do łez. Był olbrzymi problem z zamalowaniem tej czerwonej plamy ale oni wspominają to do dziś z uśmiechem na ustach…

  • Ana ST

    Długo się zastanawiałm jak to będzie kiedy dwójka moich urwisów będzie miała młodsza siostrę. Ale w najgorszych koszmarach nie myślałam ,że trójka rozbójników utworzy front przeciw mnie i moim białym ścianom! A wszystko zaczęło się od tej małej wrednej różowej Świnki Peppy. No kto wymyślił taka bajkę,chyba ktoś mi na złośc. Bo czy ulubioną zabawą głownej bohaterki musi być taplanie się w błotku, dobrze,że chociaż w kaloszach.O kalosz to „słowo klucz”mojej wypowiedzi,warto go zapamiętać. A moje pociechy wpatrzone w tą świnke jak w obrazem i tylko mamo zrobisz nam spagetii bo Peppa jadła,mamo kupisz nam czerwone buciki bo Peppa ma….Ale kiedy zaczął padac mały deszczyk nie myślałam,że mój dom stanie w głowie.Nawet nie wiecie jak jedno zdanie nieopatrznie wypowiedziane może zmienić życie,dom,postrzeganie świata.Dziś pluje sobie w brodę iż otworzyłam usta w tej sekundzie!
    Krzyknęłam głośno z piętra do przedpokoju,gdzie dzieciaki się szykowały:” Kuba rzuć siostrze kalosze” No i rzucił. I to nie raz rzucił. Tylko traf chciał że tak fajnie odbijały się od sufitu. Przypuszczam że dzieciaki musiał mieć przy tym niezły ubaw. Dawno nie słyszałam tyle śmiechu. I dawno ie widziałam pieknych kaloszy w rozmiarze 24 poodbijamych na moim pięknym białym sufie w przedpokoju. Teraz dzieło to sztuki nowoczesnej podziwiają wszyscy. A mina Pana Listonosza bya bezcenna,pytająca”Ale jak to ?Dzieci po sufitach u Was chodzą?” A moja odowiedz jesty krótka:”Życie”

  • Marta

    No tak w dzisiejszych czasach można isc i kupic taką farbę, ale kiedy byłam mała… Ile moi rodzice daliby za posiadanie takiej farby. A wtedy… Wujek -malarz pokojowy pomalował nam ściany. A te ściany cudnej urody, a przy suficie obowiązkowo szlaczek. Ech to był szał lat 80tych. ja i mój starszy brat przygotowaliśmy sobie bańki mydlane- no tak wtedy sie je przygotowywało. Woda+płyn Ludwik+zdobyczna słomka (z końcówka odpowiednio rozciętą). No ale jakos nam nie szło to puszczanie baniek. A że mój brat był na etapie Indian, tomahawków i strzałek z trucizną to przecież te słomki idealnie przypominały owe strzałki. Instrukcja mojego brata brzmiała: wciągasz trochę farby słomką (tak do połowy żeby nie wypić) a potem dmuchawa z całej siły. No i tak dmuchaliśmy… Przydałaby sie rodzicom taka farba oj przydała….

  • Skusiliśmy się na Dulux Care. Zobaczymy w praktyce. Ale w sklepie na C. z promocją przy zakupie drugiej puszki :) pzdr

    • Buuba

      dulux easy care? :)

  • Hania

    Zdarzyło się w przyszłości… ;)
    Wkrótce czeka nas wykańczanie domu, a konkretnie parteru domu, byśmy mogli w nim zamieszkać już w większym 4-osobowym składzie. Za 2 tygodnie bowiem do naszej rodziny dołączy druga córka. Starsza jest prawie 2-latką i aktualnie jest na etapie bazgrolenia i ćwiczenia kreski kredkami, pisakami i długopisami :) Póki co ćwiczy na kartkach, ale potrafi już też na blacie i nogach od stolika, więc… spodziewam się, że następne będą ściany i podłogi. O ile podłogi mam nadzieję, będzie chronił solidny lakier na desce, o tyle o ściany zaczynam się już trochę martwić. Tym bardziej, że póki co mają być pomalowane tylko zwykłą białą farbą. I tak sobie myślę, że w pierwszym etapie to właściwie salon będzie naszym drugim pokojem do codziennego i aktywnego życia córek, to trochę przeraża mnie wizja ubrudzonych ścian. Bo niestety mały pokój gościnny który stanie się 4-osobową sypialnią raczej nie pomieści już kącika malarskiego… Do tego za kilka miesięcy czeka nas kolejna przygoda i przeprawa przez kaszki, marchewki, zupki i inne kolorowe dodatki na talerzu niemowlęcia…
    Dlatego nie odkopuję póki co strasznych historii ze wspomnień, ale widzę już oczami wyobraźni nasze ściany w salonie pokolorowane we wszystkie kolory tęczy rączkami Córci Starszej i usmarowane czym tylko się da przez małe rączki pełzającej i macającej wszystko Córci Młodszej. Oczywiście nie zamierzam stosować żadnych zakazów ani tym bardziej ograniczeń dla zabaw i rozwoju dzieci, wszak ściany przemalować można zawsze, ale… na pewno byłoby nam dużo łatwiej mieć właśnie ściany pomalowane taką super farbą, choćby w jednym reprezentacyjnym pokoju :) A wtedy już nie straszne byłyby nam farby, pędzelki, kleje i inne akcesoria plastyczne ani też latające kotlety z tartych buraczków czy jagodowe kaszki torpedujące silnym strumieniem i lądujące na ścianach :)

  • Ewelina

    Może jeszcze się załapę :) Więc było to tak, popołudniu jak codzień przed drzemka mojej Nadusi wołam ją aby posprzątała razem z mamą swoje zabawki. Mama troszkę pomogła ale w międzyczasie zostawiłam ją prosząc już tylko o wrzucenie klocków do pudełka. Pewna swego że kredki są wszystkie sprzatnięte i schowane żeby Nadusie nie kusilo malowanie po ścianie poszłam zrobić jej picie :) nagle zrobiło się o dziwo za cicho ( wszystkie wiemy co to oznacza) więc krzyczę: Nadusia, co robisz? Cisza.. :) pytam ponownie cisza :) jeszcze raz i słyszę „Nić”. Ale słysząc jakieś dziwne szuranie zblizam się do pokoju z piciem. Wchodzę a Nadia z kredka w ręku stoi przed pomalowana ściana ;p to miało być to ” nić” :):) z wielkim uśmiechem oddała mi kredke i zabrała picie :) jakby tego było mało, oczywiście farba miała być plamoodporna więc zadowolona mama wzięła mokra szmatke i chciała zetrzeć malunki. Jakby tego było mało niestety kolor farby był czerwony i próbując wycierac malowidła córki doprawilam ścianę i zamiast czerwonej ściany został kolor różowy :p wtedy byłam Bardziej zła na siebie niż na córkę :p do tej pory ściana czeka na pomalowanie a minęły już 3 msc :p

  • Plamisty Edzioszek

    Cóż… pogodziłam się z myślą że ściany w moim domu są „plamami” ozdobione
    bo moje dzieci (grzeczne aniołki) gdy nie patrzę są naprawdę bardzo szalone .
    Pod moim czujnym okiem bawią się grzecznie i mnie do zabawy angażują
    jednak gdy tylko wyjdę na moment , od razu walecznie i dziwnie szarżują !

    Pewnego razu się zdarzyło, że zadzwonił dzwonek do drzwi i wyszłam otworzyć
    moje dzieci bawiły się grzecznie , i nawet bałaganu nie starały się stworzyć .
    Okazało się że była to teściowa, która przyszła mnie „podenerwować” swoimi radami
    ciągle chce mnie poprawiać, mówi co ma robić, zawala mnie „moimi” wadami !

    No i wpuściłam ją do domu, dla dzieci przyniosła truskawkowe soki w kartoniku
    oraz dała im po jednym , dużym i ciekawym baloniku !
    I usiadłyśmy na łóżku, ona zaczęła swoje wywody że obiad nie ugotowany
    a była 10 rano , cóż … człowiek na każde zarzuty musi być przygotowany !

    I nagle BACH ! Z LEWEGO kąta pokoju słychać trzask, i co się dzieje ?
    Już wesoła mina moich szkrabów, od ucha do ucha się śmieje !
    Te małe Rozrabiaki podłożyły soczki na podłodze, i mocno na nie skoczyły
    tak że przy wybuchu, te soczki kartonik rozerwały i wszystko dookoła poplamiły !

    Białe ściany wyglądały jakby ktoś wylał na nich czerwony atrament-same kleksy
    oczywiście teściowa że to moja wina … i jak ja mam nie popaść w kompleksy ?
    A że to była zwykła farba , plamy pozostały i pokój gościnny nam szpeciły
    nawet na sufit nie wiem jakim cudem kropelki czerwone trafiły !

    I tak właśnie żałowałam, że nie pomalowaliśmy ścian farbą zmywalną
    która w naszym przypadku rozrabiaków nie byłaby decyzją fatalną !
    A do teraz obok plam po „soczku” powstały bazgroły kredkami wykonane
    moje ściany wyglądają jak „mozaiki” ręcznie przez dzieci malowane !

    B BAJECZNA farba marzy nam się do ściany nasze przed wszystkim ochroni
    U ULEGLE denerwować się i pozostawać plamom na ścianie długo nie pozwoli!
    U UNIWERSALNE kolory , łatwe malowanie i długotrwałe efekty czystej ściany
    B BARDZO chcę by w naszym domu zaszły „porządkowe” zmiany !
    A ATRAKCYJNY konkurs BUUBA nam sprezentowała, i szansę na piękne plamoodporne ściany nam dała !

    W moim domu wiele na ścianach się dzieje , i zawsze dopiero po „fakcie” człowiek się spodzieje! Że ciężka praca malowania na marne idzie … Lecz Dulux może to zmienić . I juz nic nas nie zaskoczy, nie zdziwi …

  • Marychaaa

    Był piękny słoneczny dzień . Słońce świeciło wysoko, a w naszym domu zabrakło napojów . Nie był się żywcem czego napić … Susza , pragnienie … Bez szans ! No cóż. Postanowiłam wybrać się na zakupy z dziećmi (bo z kim je zostawię) . No i bach ! Jedno na siodełko na kierownicy, drugie na bagażniku roweru . Pojechaliśmy.
    Kupiliśmy 2 wody mineralne, 1 cole i sok porzeczkowy . Jadąc do domu, zahaczyłam o kamyka na drodze i podczas małych „turbulencji” cola spadła na ziemie . Na szczęście nic się jej nie stało. Podniosłam i ostrożnie pojechałam do domu .

    Tam w kuchni na stole otworzyłam cole (zapominając by robić to delikatnie bo wcześniej spadła na ziemie). Nagromadzony tam i „wytrzęsiony” gaz z wielkim impetem wyskoczył wraz z kolą podczas odkręcania zakrętki . Nie muszę mówić, że ja wyglądałam jak zmokła kura . Przetarłam twarz ścierką, podniosłam głowę i …. myślałam że zejdę na zawał ! Cała ściana, lodówka i łatwa kuchenna zlane były colą . Bach ! Rzuciłam wszystko, namoczyłam ścierkę i jazda wycierać … Pół godziny tarcia i „wytarłam” farbę aż do gruntu a plamy po coli nadal były widoczne .

    Ohh ileż się owściekałam, ileż smuciłam. Przyszedł mąż z pracy, i jakby tego było mało chwycił się za głowę na widok ściany … „Coś ty zrobiłam” zapytał z niedowierzaniem . Popłakałam się . Przecież nie chciałam … No ale cóż , do tej pory kuchnia „straszy” , lecz mam nadzieję że iskierka nadziei na wygraną tutaj da mi szybszą motywację do zmiany . Wiem, że każdy marzy o takiej farbie . Zwłaszcza rodzice dzieci .

    Każdy kto wchodzi do mojej kuchni, pyta się co te dzieci zrobiły . Głupio mi tłumaczyć że to nie moje Szkraby a ja … niezdarna kobita ! Już mam dość tych pytań, a więc potrzebuję farby która „zamaskuje” moje wyczyny i sprawi, że we własnej kuchni wraz ze swoimi dziećmi będę czuła się świetnie i będziemy mogli robić co chcemy . I by żadna plama nie przerwała naszej radosnej zabawy !

  • MoOonisiaczek

    Może jeszcze zdążę ze swoją odpowiedzią (mam przynajmniej taką nadzieję!) :)
    U mnie było standardowo, a więc synuś pomalował ściany kredkami. A było to tak…Byłam w ósmym miesiącu ciąży. Pewnego piątkowego popołudnia pojechaliśmy z mężem do szpitala na badania, a starszego syna zostawiliśmy w domu pod opieką babci. Pech chciał, że babcia bawiąc się z Kacperkiem na moment się zagapiła (wyszła do toalety), a w tym czasie starszy synuś wszedł do remontowanego pokoiku mającej się urodzić za miesiąc córusi, wziął kredki i pomalował świeżo pomalowaną na różowo ścianę. Oczywiście babcia widząc to chciała przetrzeć ścianę mokrą szmatą by zetrzeć malunki, ale w efekcie narobiła większych plam! O zgrozo, gdy wróciliśmy późnym popołudniem Kacperek był bardzo grzeczny, ale mnie coś podkusiło, żeby wejść do urządzanego pokoiku córeczki. Oczy przecierałam ze zdziwienia, piękna różowa ściana zamieniła się w jakieś mazidła. Synuś tłumaczył się, że chciał tylko udekorować ściany dla siostrzyczki, by zawsze o nim pamiętała. No, nie mogłam się na niego gniewać, ale właśnie wtedy pożałowałam, że nie zdecydowaliśmy się z mężem na farby Dulux !

    A mazidła mojego synka wyglądały mniej więcej tak (rysunek mojego autorstwa!) : http://images.tinypic.pl/i/00687/38ixa28ucagu.jpg ! Oczywiście jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest pomalowanie ścian po raz kolejny. Ale tym razem postawimy na farby Dulux! (a nóż widelec uda nam się wygrać jedną u Ciebie – byłoby fajnie :))

  • tomaszWi

    A moja sytuacja wcale nie jest przyjemna do pamiętania . Miesiąc po ślubie postanowiłem zrobić świeżo upieczonej żonie pyszne śniadanie do łóżka . No i wstałem wcześniej, pobiegłem do sklepu po świeże bułeczki, kupiłem truskawki, czekoladę i kilka innych drobiazgów . Wszystko było już ułożone, ale jakieś „licho” podpowiedziało mi, by zrobić jeszcze koktajl truskawkowy jako śniadaniowy deserek .

    A że myślałem szybko to resztę umytych truskawek miałem w małej , niskiej misce . Tyle co włączyłem blender i bach ! Truskawki rozprysły się dookoła niczym napompowana na maxa Huba BUUBA . Podniosłem oczy i obleciały mnie dreszcze . Stała tam ona , calła spryskana truskawkami . Odsunęła się i na ścianie odbita była jej postura … Jej mina ? Chyba nie chcecie tego wiedzieć … Ja mam zakaz wchodzenia do kuchni , a plamy musiałem trzeć, i trzeć … choć i tak w efekcie zostały . Teraz w ramach przeprosin chciałbym dać jej „niezniszczalną” i „odporną ” na wszystko ścianę, której nawet taki pechowiec jak ja nie schlapie, nie pobrudzi na zawsze .

  • Taka farba w kolorze białym to i moje naprawdę wielkie marzenie, próbuje ubłagać mojego ślubnego już trzeci rok, żebyśmy pomalowali ściany na biało w sypialni i salonie, ale on jest nie ugięty. Przyznam, że już nie mogę patrzeć na te ściany i choć uwielbiam nasze cztery kąty, to wygląd ścian przyprawia mnie o dodatkowe mdłości :P Stwierdził, że przy naszym 20 miesięcznym synku to sensu nie ma, bo ściany i tak będą po 15 minutach znów brudne. Więc lepiej będzie jak poczekamy ……. a ja ciągle myślę „ale na co”? Gdyby nie fakt, że jestem w ciąży z drugim malutkim Skarbem, już dawno wzięłabym sprawy w swoje ręce, a tak pozostaje mi czekać, ale co się odwlecze to nie uciecze hihihi :) Nawet ostatnio wpadłam na szatański pomysł, żeby wynająć kogoś do tej pracy i zaryzykować, że mój kochany się troszkę na mnie obrazi :D Jak już wcześniej wspomniałam, mamy malutkiego synka, wiec rozlane soczki, mleczko, kaszki, kredki, rączki itp. na ścianach i nam nie są obce :) Historia z naszego życia pod tytułem „synek był zachwycony, a ja troszkę mniej” wydarzyła się na dwa dni przed pierwszym przyjęciem urodzinowym naszego Szkraba. Jak każda mama chciałam mu wyprawić, piękne pierwsze urodziny, starałam się z całych sił dać z siebie wszystko, żeby ten dzień był piękny, wyjątkowy i ślicznie oprawiony. Doszłam do wniosku, że cudownie będzie zrobić własnoręczne plakat urodzinowy dla synka. Kupiłam wielki brulion, kolorowy papier i zaczęłam odrysowywać i wycinać napis ” Roczek Oliwierka”, który chciałam przykleić na ten wielki brulion. Synek w tym czasie był oczywiście cały czas ze mną, bardzo grzeczny, śledził moje zmagania, dodam, że nie jestem aż tak utalentowana plastycznie jak bym chciała, ale dla niego wszystko! Kiedy w końcu odrysowałam na papierze czarnym markerem literki, wzięłam się za ich wycinanie i wyklejanie. Synek był cudownie grzeczny ……. do czasu ……chwila mojej nie uwagi i jaki był efekt można się domyślić …… synek zainteresował się markerem i stworzył swoje pierwsze dzieło sztuki na ścianie w salonie! Ehhh był naprawdę dumny z siebie, jednak ja jakoś nie potrafiłam wykrzesać z siebie tyle entuzjazmu co on. Przyjęcie oczywiście się udało, goście podziwiali i wychwalali talent mojego syna :) Do dnia dzisiejszego owe dzieło sztuki, ku mojej rozpaczy ciągle widniej na ścianie w salonie. Jestem jedną z tych kobiet, które mają nadzieję, że wygrana tak cudownej farby spowoduje, że mój mąż zostanie postawiony przed faktem dokonanym, a jak nie to już nie będzie odwrotu, załatwi się malarza :) Choć muszę przyznać, że każdemu się taka farba należy, może rząd powinien ją dawać rodzicom razem z becikowym ? :P Pozdrawiam serdecznie, Sylwia!

  • Edyta

    Zdążę? Mam 10 minut. Mąż chrapie obok. Przed snem powiedział że nie zgadza się na nowe pomalowanie ścian :-/ a nam przydazyla się „mała” wpadka… mamy ściany w kolorze wściekłego pogrzebowego fioletu który powstał jako kompromis między zielonym a szarym (nie pytaj jak) wiec RATUNKU!!!

  • Plamisty Edzioszek

    Buuba.pl czy mój e-mail dootarł?:)

    • Buuba

      tak :)

  • Plamisty Edzioszek

    A kiedy można spodziewać się wysyłki ?:) Przyznam, że bardzo byśmy chcieli jak najszybciej odświeżyć pomieszczenie :)

    • Buuba

      Sponsor nagrody mówi, że wysyłka zostanie zorganizowana w okolicy 10 sierpnia:)

  • Plamisty Edzioszek

    Witam, chciałam zapytać co z nagrodami gdyż do tej pory nie doszły . Pozdrawiam ?

    • Buuba

      trzeba się uzbroić w cierpliwość :) tak niestety jest, ale dotrą na pewno :)

  • konwalia

    ostatnio robilismy remont i postawilismy wlasnie na farbe odporna na zmywanie magnat ceramik i uwazam ze to byl dobry ruch, rzeczywiscie mozna z nich zmywac male plamki

  • Klara

    Czytam komentarze i widzę własną walkę z plamami. Lepkie łapki, buziaczki, jogurt, rysunek dla mamusi….. U nas w pokoju malucha też szarości z dodatkiem delikatnego kremowego. Ja malowała Satynową Śnieżką bo przekonał mnie do tego filmik https://www.youtube.com/watch?v=8SRqRfAq78M porównujący różne farby i ich odporność na dzieci :) satynowa sie sprawdza , plamy znikają bez wysiłku.

  • Ewa

    @Klara, doskonale rozumiem, mali artyści potrafią nieżle namieszać :-) śnieżka satynowa super, sama malowałam nią kuchnię i wygląda elegancko mimo że trochę czasu minęło.

  • Lindsey

    Faktycznie ten filmik jest zaskakujący dla mnie…nie myślałam, że Śnieżka jest taka dobra, na wiosne na pewno przyda się mały remoncik i u nas. Macie może pomysł jaki kolor ścian pasowałby do szarych mebli? Teraz mamy biały, ale mam ochotę teraz zaszaleć z kolorami.

FreshMail.pl