fbpx
Close
Po co Ci ten zwierz?

Po co Ci ten zwierz?

[fb_button]

Małe błyszczące ślepia, które bezwiednie wierzą w człowieka. W jego dobro i serce. Patrzą przeszywając na wylot i podchodzą niepewnie, jednak z tym błyskiem, nachylają swój łepek i proszą o utulenie. Każdy Twój dobry gest je uszczęśliwia, nie chodzi o jedzenie, ani miskę wody w upał. Tu chodzi o Twoją dłoń i głębie Twojego serca. To istota żyjąca, oddychająca, z bijącym sercem, która ma emocje. Miewa też gorsze i lepsze dni.

Zwierzę to coś więcej niż coś pałętającego się pod nogami. To jest istota, która czuje ból tak samo jak i Ty. Panicznie boisz się przed wizytą u dentysty? Dlaczego?. Wiesz co to znaczy ból i że zaraz go poczujesz, ono już nie. Ono darzy bezgranicznym zaufaniem wszystko wokół. Ono, z mokrym nosem, węszące, merdające, z błyskiem w oku i kochane.

To jest zwierzę, które czuje jak my. Wyobraź sobie, że coś Cię bardzo mocno boli, i mimo, że coś Cię bardzo mocno boli, chcesz przywitać się z najbliższą dla Ciebie osobą. Schodzisz po schodach z mokrymi z bólu oczami, jednak się mocno cieszysz i przez mokre oczy, przeszywający ból, cieszysz się najmocniej na świecie. Jednak nie możesz powiedzieć co Cię boli. Cierpisz wewnątrz katusze i nie wiesz czy zostanie udzielona Ci pomoc… Nie wiesz jak długo będziesz cierpiał/ła i ile jeszcze dasz radę wytrzymać.

Dlatego kraja się moje serce. Nasza Daisy ostatnio obolała i wystarczył jeden zastrzyk by przynieść jej ulgę, ale pojechałam tam do weterynarza i zapłaciłam. Widziałam w kolejce te wszystkie cierpiące zwierzęta i cieszyłam się, że jesteśmy u dobrego specjalisty. Siedząc w małej salce z krzesłami, i czując tę specyficzną woń, słyszałam rozmowy w czeluściach oddalonych gabinetów. Że piesek stan tragiczny, że potrzeba kroplówek codziennie i operacji. Kobieta swoim zachrypniętym głosem zadaje pytanie o cenę.

Kwota jak wyrok – 60zł.

Speszona nie wie co zrobić, wyznaje całą prawdę. Że ma przy sobie 20zł, które było przeznaczone na życie, a mieszka razem z psem w… samochodzie. Kiedy już chciałam biec i mówić, że pomogę finansowo, że dziś ja zapłacę, pani doktor powiedziała, że na szczęście jest takie coś jak towarzystwo ochrony nad zwierzętami. Które refunduje takie zabiegi, kiedy kogoś nie stać po prostu na to, ale na wygląd tej sytuacji nie wiadomo czy pieska nie zabiorą…

Mi łzy jak grochy w tej małej poczekalni o specyficznym zapachu, słyszę coraz bardziej zachrypnięty głos, który wydawałoby się za sekundę miał zalać się łzami. Bo pies to prawdziwy przyjaciel. Taki na dobre i na złe, nie ze względu na pieniądze.

 

Te małe ślepia wpatrzone, te uszy w smutku oklapnięte, i ta moja bezsilność.

 

Te ślepia, które wszystko widzą, wpatrzone w ciebie z bezkresną miłością. Za tobą na koniec świata pójdą, w ogień wskoczą. Co w nich widziałeś oprawco, gdy je, jeszcze żywe zasypywałeś piaskiem?

 

O czym myślałeś gdy zostawiałeś je na torach, by samemu odskoczyć w ostatniej chwili?

Nie jest mi ciebie szkoda, bo jesteś nikim. Jesteś człowiekiem bez emocji, który w dodatku potrafi powiedzieć co go boli…

 

DSC00320 page1 buba-daisy

 

 

Close