bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Triki psychiki

Matki polki niezrównoważone. Okiem specjalisty, biernego obserwatora, przechodnia, dla osoby nie znającej tematu z autopsji, takie właśnie jesteśmy. Nie obraź się na mnie, choć czasem sama mam ochotę to zrobić – tak – obrazić się sama na siebie. Takie myśli w tej głowie mi krążą, że strach.

Bo z nami kobietami jest coś nie tak, niby w głowie trzeźwo myślący umysł, ale burza hormonów, instynkt, to wszystko robi swoje.

Czy pamiętasz te czasy, gdy nie miałaś dziecka? Bo ja tak, ale nie w 100%. Mam takie migawki z pracy, ze studiów, ale teraz nie pojmuję, jak mogłam nie mieć dzieci. Tych małych plątających się tu i tam. Czy pamiętasz te czasy, kiedy oczekiwałaś na dziecko? Pamiętam je mocno, bo to jest czas nie tak mocno odległy. Pierwsza ciąża była dla mnie czymś wyjątkowym. Wyjątkowym, bo mogłam się oddać jej w całości. Głaskanie brzucha, pierwsze usg, długie spacery, smaczne jedzenie. Ileż to czasu się odliczało do następnej wizyty u gina, by nacieszyć oko tym co jest w środku, wsłuchać się w dudniące bicie serca. Bo w drugiej ciąży kto by miał na to czas, kto by krem smarował na rozstępy, kto by sobie paznokcie robił. Życie za nas weryfikuje nasze podejście do tematu. I gdy mi piszesz, że druga ciąża zbliża się ku końcowi i przeżywasz jak pójdziesz na poród, bo w domu zostanie pierworodny berbeć. Wiesz co ja wtedy robię? Uśmiecham się, a w głębi duszy śmiać mi się chce jeszcze mocniej, mam ochotę machnąć ręką i powiedzieć ‘daj spokój!’. Uśmiecham się, bo czuję taką magię która mnie ciągnie do Ciebie, bo przechodziłam to samo. I dobrze Ci będzie, jeśli TYLKO pójdziesz rodzić, jeśli ciąża będzie przebiegała prawidłowo, bo nie będziesz musiała długich dni spędzać na patologii ciąży. SAMA. Nie mam na miejscu babci, nie mam tego komfortu, że mogę w każdej chwili ‘podrzucić’ komuś dziecko. Naprawdę ciężko mi było zostawić moich facetów w domu, a teraz? Teraz to ja bym poszła do szpitala i jeszcze dopłaciła! Przecież to zarąbiste czasy! Troszczą się o Ciebie, jedzenie Ci pod nos podstawiają, co prawda nie jak w hotelu, bo parówka z keczupem i marmoladą to nie szczyt marzeń, ale od czasów pierwszej ciąży marzę o tym, by się po prostu wyspać. Bo przecież jak zaciążasz to zaczynają się nocne wstawania na siku, później po porodzie nocne wstawania do dziecka, a później jak Ci przesypiać zaczyna noce, to znów jesteś w ciąży i wstajesz siku i znów po porodzie wstajesz do dziecka. Tak, potrzebuje terapii, nazywam się Agnieszka i nie przespałam całej nocy od ponad 2 i pół roku.

Gładzisz ten brzuszek, wyczekujesz tej pomarszczonej kropinki. Ona rodzi się, a Ty kochasz nad życie, ale tylko zaczekaj, niech zacznie chodzić, a obiad trzeba zrobić, na spacer pójść, ryczy Ci to małe, złości się. A Ty gotowałaś obiad 5 godzin, kupiłaś najdroższego łososia w sklepie, jechałaś po kurkę z gospodarstwa wiejskiego przez całą Polskę, po indyka, czy królika. Napociłaś się, wygrzebałaś tę marchewkę spod ziemi, a ono? Pluje, ryczy i krzyczy i nie będzie jeść. Kupiłaś nowy ciuszek? A on w tej marchewce i się nie odpiera, po jednym razie do wyrzucenia.. I gdy ciśnienie niskie, wydzwaniasz do męża, by te kochane kruszyny zabrał i z nimi nie wracał.

Co z tego że za 5 minut Ci przejdzie i będzie wszystko wspaniale, jak od jutra wszystko zacznie się od początku… :)

4FG6A9711 5FG6A9661 FG6A9632-horz FG6A9638 FG6A9649-horz FG6A9655 FG6A9706 FG6A9722 FG6A9733 FG6A9737 FG6A9742 FG6A9748-horz FG6A9753 1FG6A9715 2FG6A9704 3page

 

Rampers Olisia w delfiny teraz na przecenie KLIK

 

XOXO
signature
comments [ 22 ]
share
No tags 0
22 Responses
  • Natalia
    30 . 05 . 2015

    Caaaała prawda, najprawdziejsza z prawdziwych. Właśnie mam focha na moich chłopaków z mężem na czele niestety, ale jeszcze mi nie przeszło, i chyba szybko sobie nie pójdzie :D

  • daria
    30 . 05 . 2015

    DOKŁADNIE!!! Nic dodać nic ująć!
    Ps czy ja dobrze widzę że Oliś na jednym ze zdjęć pokazuje środkowy palec?:-D

  • Amanda
    30 . 05 . 2015

    ja mam właśnie stan depresyjny… po pogoda nie ta, bo noce nieprzespane, bo wszystko musze sama… sama posprzątać sama w nocy wstawać sama się dzieckiem zajmować sama obiad gotować. .. gdyby choć trochę mąż mi pomógł to byłabym wstawać siódmym niebie. ale mu to trzeba podstępem dziecko zostawiać. wczoraj nie wytrzymałam – mąż pp pracy tylko zjadł obiad i wyszedł z nowo poznanym kolegą (który też ma żonę dziecko a żona z brzuchem… ) na chwile zobaczyć prace na sobotę, ale juz na wstępie powiedział ze ten kolega bierze go swoim autem i musi coś tam zrobić i on będzie musiał poczekać, powiedziałam ze to chore i maja jechać na dwa auta. i co? pojechali jednym…. wrócił po godzinie., była już chyba 18/19… obrazona zostawiłam xaviera i powiedzialam ze idę się położyć. nagle obraza majestatu – bo o co mi znów chodzi? … rozryczalam się, ale w końcu mogłam się zdrzemnac. do momentu aż dziecko zrobiło się śpiące i przyniósł mi je do sypialni, nakarmil w połowie. .. po to by rozwylo się bardziej a on robił mleko tak szybko ze ja chyba szybciej robie kawę dla gości. … dał mi to mleko, wyszedł – obrażony jak nie wiem kto spał w salonie. .. a ja budziła się co godzinę dwie bo xav miał taki katar ze spać nie mógł. i tego pewnego razu jak mnie płaczem obudził to tak płakał strasznie ze go z 20min uspokoić nie mogłam. .. przyszedł wielki tata wziął go na ręce i powiedział ze przeze mnie jest chory bo skarpetki mu nie założyłam. wyszło na to ze ja jestem zła niedobra najgorsza… rozryczalam się bardziej niż wcześniej. i to tyle. . fiu fiu – musiałam się komuś wyglądać, padło na Ciebie – wybacz :( :*

    • Ewa
      30 . 05 . 2015

      Kurde! Nie chcę być nie miła, ale Twój mąż zachował się jak palant moim zdaniem… Jakby mój mąż powiedział mi, że nasze dziecko zachorowało przeze mnie, bo coś zaniedbałam, to… no nie wiem, do końca co, ale bym się wkurzyła mega, ALE mój mąż w życiu tak by nie pomyślał ! .. Nasz mały załapał ode mnie przeziębienie, potem miał zapalenie oskrzeli, no ale on w pracy, więc musiał ktoś się Michasiem zająć, niektórych rzeczy ciężko uniknąć. W życiu by nawet nie pomyślał, że to moja wina i że ja coś zawaliłam, bo przecież wie jak go kocham ile serca i trudu wkładam w opiekowanie się nim. Ja też mam dzisiaj zły dzień, mój mąż ciągle w pracy, ale jak tylko jest w domu, to pomaga mi w domu, i opiekuje się synem… Jak czytam takie historie, to sobie myślę, sory jeszcze raz, ale jak można być takim dupkiem… przecież to WASZE dziecko, a nie Twoje… Weź z nim pogadaj, albo zostaw go z dzieckiem na parę dni, bo kurde no, nie można się tak zachowywać wobec żony i dziecka, to XXI wiek, rodziny partnerskie, a nie jakiś patriarchalizm… Pogadaj z mężem, a ode mnie duży uścisk dla Ciebie i synka! :)))

  • justyś
    30 . 05 . 2015

    u mnie zaraz będzie to samo… córka już samodzielna, śpi u siebie w pokoju od niedawna, a tu zaraz znowu łóżeczko małe do sypialni trzeba wstawiać, bo nie wyobrażam sobie jakbym chodziła karmić noworodka dalej jak na dwa kroki od własnego łóżka – i będę to robić na śpiocha, szturchnięta przez męża, że małe kwili… teraz jak ten wieloryb męczę się na jednym boku, bo wiem, że przekręcenie się na drugi wiąże się z uciskiem na pęcherz, albo kłującym bólem w pachwinie… a jak już się przekręcę jakimś cudem, to ręka drętwieje i mrówki w niej buszują, a potem siku, i przykryć córkę do jej pokoju przy okazji… eh… a zaraz to małe łóżeczko będzie, a w nim krasnal mały, co mam nadzieję kwilić tylko będzie, a nie drzeć się w niebo głosy… mam nadzieję, że po siostrze będzie prawie, że bezobsługowy… to i ja się może wyśpię jak człowiek… a może nie…

    skąd ten pajac w delfinki? piękny jest

    • Buuba
      30 . 05 . 2015

      ze sklepu tuliluli, kolekcja mini rodini :)

  • Kasia
    30 . 05 . 2015

    Cudownie napisane! Dziękuję! Bo właśnie się dowiedziałam że jestem NORMALNA! I ja też potrzebuję terapii… ;)

  • Wioleta
    30 . 05 . 2015

    Haha, ja w drugiej ciąży też przeżywałam, że zostawiam w domu 2 letnią córkę, ale jak już pojechałam do szpitala, urodziłam to wychodzić nie chciałam. Jak na urlopie. Mała ciągle spała to spałam i ja, jeść przynieśli, naczynia zabrali, posprzątali, no czego chcieć więcej;)

  • Aga
    30 . 05 . 2015

    Cała prawda! Świetnie napisane, fochy się zdarzają ale uśmiech zmiękcza. Jedno co u nas zauważyłam to fakt, że mąż dopiero kiedy milkne, jestem jakby nieobecna bo zmęczona orientuje się, że chyba nie przesadzam. Więcej też rozumie od kiedy wprowadziłam mu nocne weekendowe dyżury – ja karmię małego a on usypia, zmienia pieluchę itd.
    Co do wyspania to przeżyłam szok kiedy mały przespał po raz pierwszy 5h w nocy bez budzenia.

  • Kasia, HaloMisiu
    30 . 05 . 2015

    Ciężko jest mi wyobrazić sobie drugą ciążę. Pierwszą w większości przespałam :) Jak mam spać z nadpobudliwym szkrabem u boku? Jesteśmy skonstruowane tak, że zapominamy o tych wszystkich niedogodnościach czasu niemowlęcego i pamiętamy głównie te dobre rzeczy. I pach, kolejna ciąża. Tak to właśnie działa :)

  • Matka z 4;)
    30 . 05 . 2015

    Witaj , nazywam sie Katarzyna i … Absolutnie potrzebuje terapi !!! Nieprzespane noce i fakt, ze kończą sie one ostatnio o 5!!! Sprawiają, ze powinnam chyba juz na jakis oddział zamknięty pójść !!! Aga ratunku !!!

  • Kornelia
    31 . 05 . 2015

    No tak :) Od tygodnia z naszym niespełna 3 latkiem mamy taki sajgon, że uciekam na solarium i tam śpię :D Huk od wentylatorów naprawdę jest uspokajający :) Ostatnio, całą trójkę włącznie z Tatkiem – chciałam wystawić na taras.
    A co najlepsze, wysypiać się nie wysypiam od dawien dawna i choćbym nie wiem jak była padnięta to i tak zasnę 12 – 1 w nocy. My z koleżanką to już się umówiłyśmy że dożywotni pakiet w Choroszczy sobie wykupujemy :D Jak chcesz to się dołącz :)

  • Matko Zabawko
    31 . 05 . 2015

    Hihi, fajny tekst. Jak pomyślę sobie o drugiej ciąży to nie wiem jakbym ją przeszła gdyby była taka sama jak pierwsza czyli non stop spanie i nic nie robienie. Ale podobno ciąża ciąży nie równa.
    Pozdrawia Monika, która nie przespała całej nocy od 13 miesięcy + kilka tygodni końcówki ciąży to wyjdzie jakieś 15/16 miesięcy ;)

  • wkawiarence.pl
    01 . 06 . 2015

    popieram – druga wizyta na porodówce, jak się już jest „po” to jakby na wczasach przebywać :)
    Uroczy pajacyk, rzec bym mogła – boski :)

  • Gosia
    01 . 06 . 2015

    Ja jestem wlaśnie na rozdrożu. Mam 14-miesięczną córkę i zawsze chcieliśmy mieć dwójkę więc żeby różnica wieku nie była za duża i żebyśmy nie zdażyli się rozleniwić to powinniśmy niebawem wziąć się do „dzieła”. Ale z drugiej strony nie do końca mi dobrze tak siedzieć non-stop w domu. Moje życie „pozadomowe” właściwie nie istnieje, brakuje mi kontaktów z ludźmi, tematów „niedzieciowych”, czuję że intelektualnie się cofam. I nie ukrywam, że jak pomyślę o zdwojonej liczbie obowiązków, zdwojonym chaosie… przecież każde z dzieci będzie miało inne potrzeby, inny rytm dnia… A poród? A połóg? W połogu czułam sie bardzo źle, wszystko mnie bolało, nie bylam w stanie funkcjonować, a co będzie gdy to się powtórzy? Boję się. Ale jak wróce teraz do pracy to zapewne dostanę wypowiedzenie i wowczas perspektywa drugiego dzidziusia oddali się w czasie, a tego nie chcieliśmy. Strasznie to trudne wszystko. Wybacz, że tak się uzewnętrzniam ale na prawdę nie mam nikogo komu moglabym to powiedzieć, bez poczucia, ze zostane negatywnie oceniona.

    Na tych zdjęciach zawsze pokazujemy dzieci takie radosne, czyściutkie….ale przecież każda matka wie, że nie zawsze tak jest i ile trzeba w ciągu dnia przy dzieciach zrobić :) Pozdrawiam serdecznie :)

    • MM
      09 . 06 . 2015

      Gosiu jak ja Cię świetnie rozumiem… tyle że my po prostu podjęliśmy decyzję, że drugie dziecko chcemy jak najszybciej.. No i jest różnica niewiele ponad rok. Nie mamy tu nikogo do pomocy. Ale szczerze – nie było źle:) jest zdecydowanie lepsza organizacja. Gorzej teraz.. jedno zaczyna chodzić, a starsze ma bunt dwulatka.. Tak ciężko to mi jeszcze nie było.. psychicznie… ale nie żałuję.. :*

      • Gosia
        10 . 06 . 2015

        Podziwiam że się Państwo tak szybko swiadomie zdecydowali na drugiego dzidziusia. ja po pierwszej ciąży, właściwie porodzie i trudach początku musiałam ochłonąć. Teraz jest taki okres że mała zaczyna coraz więcej psocić i robi dokładnie to czego nie może a im bardziej jej zabraniam, tym większa w niej determinacja żeby to robić. Do tego nie umie się sama zabawić i ciągle chce na rączki. Ogarnięcie się ze wszystkim rano to nie lada wyzwanie. Nie wiem czy wszystkie dzieci takie są, czy ta moja taka wyjątkowo absorbująca. Wyobrażam sobie często co by było, gdyby był jeszcze jeden dzidziuś… i mnie to przeraża. A może potrzebuję tylko odpoczynku, zmiany otoczenia i wszystkie myśli staną się bardziej kolorowe… ? Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :)

        • Buuba
          10 . 06 . 2015

          to nie my sami zdecydowaliśmy się, to los za nas zdecydował.
          dzieci czasem absorbują, to prawda, dla mnie osobiście pomagają spacery długie, pomoc przyjaciółki, czy krótki wyjazd sam na sam po prostu, polecam zakupy! i coś dobrego do zjedzenia :)

  • dorota
    02 . 06 . 2015

    Yeah!jakbym czytala o swoim zyciu :) trafilas w punkt :)

  • anka
    02 . 06 . 2015

    dzieciaczki piekne, piekne fotki, mogę zapytać jakim aparatem i obiektywem uzuskałaś taki efekt (i czy obrabiałaś dodatkowo w jakimś programie)?

    • Buuba
      02 . 06 . 2015

      canon, obiekty 50mm 1.2, dodaje tylko kontrast jeśli chodzi o obróbkę :)

  • GosiaSkrajna
    10 . 06 . 2015

    Mądre kobitki co rzeczą „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” więc często gryzę się w język zanim powiem „A, nie mówiłam”
    pzdr. cudne zdjęcia

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *