bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

‚siedzące, nicnierobiące, leżące i pachnące’

[fb_button]

Myślisz, że jesteś nienormalna, bo przecież jest Ci dobrze, jak w raju. Nie musisz pracować, masz najpiękniejsze stworzenie malutkie przy swym boku, masz dach nad głową, piękne wnętrza, a mimo to, czujesz że coś Ci brakuje? To ja Ci powiem prawdę! Nie jesteś nienormalna! Chroniczne zmęczenie, brak zmian i otaczającej Cię przestrzeni, zmniejszone kontakty z ludźmi, tak właśnie działają. Ja już podjęłam decyzję, wraz z ukończeniem pierwszego roku życia mojego drugorodnego, oddaję dwójkę pod inne skrzydła zaufanej osoby, i wracam do mojego szalonego życia. Recepty na przetrwanie nie pomagają, pomoże zmiana otoczenia na pewno. To nie znaczy, że tęskniąc za pracą i dawnym życiem nie kochamy swoich dzieci, to tylko oznacza, że wszystko z nami jest ok. Zapytałam kilka mam, które są w podobnej sytuacji, co planują, co myślą, i doradzą nam jak to wszystko przeżyć.

Na pierwszy ogień bliska dla mnie blogerka – Aga, prowadzi bloga wronek.pl, Mama 2 letniego synka i 2 miesięcznej córeczki.

Ile już czasu ‘siedzisz’ w domu? (wiem, że przecież nie siedzisz;)) od czasu ciąży ze starszym synem, czyli już 2 i pół roku…

Ile razy miałaś już dość? Wielokrotnie miałam dość, gdy zostawałam sama z synem w domu. Teraz z dwójką jest inaczej – czasami po prostu nie ma czasu na „dość”, trzeba robić i tyle :). Poza tym mąż zmienił pracę i jest go więcej w domu. Cudownie jest wiedzieć, że już za kilka godzin wróci on i cię w czymś wyręczy. Z tą świadomością można góry przenosić!

Czy myślisz o powrocie do pracy? A może już wróciłaś? A może znalazłaś sobie jakąś inną odskocznię? Moją odskocznią jest oczywiście blog. Bez tego życia internetowego bym chyba zwariowała Emotikon smile Ale do pracy wrócę. Na razie zaczęłam roczny urlop rodzicielski i jeszcze o tym konkretnie nie myślę.

Co planujesz zrobić z dziećmi? Starszy syn pójdzie do przedszkola, a dla młodszej będziemy szukać opieki, choć jeszcze totalnie tego tematu nie ogarniam. Niestety babcie nie wchodzą w grę, więc albo opiekunka albo jakiś klub malucha.

Co radzisz młodym mamom po porodzie? Nie bój się prosić o pomoc, jeśli tylko masz kogo. Proś o wsparcie męża/partnera i nie rób wszystkiego sama, pozwól mu się wyręczyć. Wyjdź czasami sama z domu, a jak wrócisz będziesz zaskoczona jak on sobie świetnie radzi. Dla mnie osobiście wsparcie męża jest kluczem do szczęśliwego macierzyństwa.

11259167_10153249400104268_8992720160465891825_n 11217521_10153249400259268_8971087350494909367_n


Idąc kolejnym blogerskim tropem – Justyna i jej blog Flowmummy. Tej dzielnej mamy nikomu nie przedstawiać trzeba, ma trzech synów i świetnie sobie radzi! Jest mamą trójki chłopców – Filipa (7 lat, ups! prawie 8!), Bruna (2 latka) i Teodora (7 miesięcy).

Ile już czasu ‘siedzisz’ w domu? (wiem, że przecież nie siedzisz;)) W domu siedzę (hahaha leżę, pachnę i nic nie robię :P) od jakiś 3 lat (!). Ciążę z Bruśkiem musiałam przeleżeć. O dziwo jeszcze nie zwariowałam!

Ile razy miałaś już dość? Dość? hmmm.. tak z 5 razy. Dziennie…

Czy myślisz o powrocie do pracy? A może już wróciłaś? A może znalazłaś sobie jakąś inną odskocznię? Myślę Jasne, że myślę! Mam jednak to szczęście, że pracę zorganizowałam sobie sama – w domu Blog – to moja odskocznia. Przyznaję się bez bicia – bez tego „miejsca”, bez tej możliwości skupienia uwagi na czymś innym niż tylko pieluszki, kaszki, mleczka, plamy itp. już dawno skierowałabym ją na dobrego psychiatrę. Nie należę do mam poświęcających 100% czasu swoim dzieciom – dla swojego i swoich chłopców dobra

Co planujesz zrobić z dziećmi? Mój Brusiek już niedługo idzie do przedszkola, Filip od dawna chodzi do szkoły. Zostanie w domu tylko jedno dziecię: dla mnie jak wakacje! Niestety najbliższą rodzinę mam 2000km od domu, więc zostają mi dni wolne w weekendy (wtedy powaznie mam dni wolne, mąż robi wszystko).

Co radzisz młodym mamom po porodzie? Moja rada? Kiedy już mini etap „zakochania” w dziecku, kiedy poczujesz że rzeczywistość CIę przytłacza, zrób coś dla siebie. Skup uwagę na sobie! Znajdź jakieś hobby: ćwiczenia fizyczne, czytanie książek, nauka języka, blogowanie. Cokolwiek! Coś dzięki czemu nie będziesz czuła, że Twoje życie ogranicza się do zmieniania pieluch i śliniaków. Skorzystasz na tym Ty, Twoje dziecko i Twój mąż. Czy jest coś fajniejszego niż szczęśliwa mama i żona? Nie!

1514540_436445823198272_2504158491384450532_n

 


 

A teraz moja najukochańsza czytelniczka Kasia, zawsze kiedy o niej myślę to ją podziwiam. Podziwiam też każde napisane słowo do mnie na fajsbuczku w środku nocy, że też ma siłę i chęci! wspominałam już o niej TU(klik). Ma czwórkę dzieci! Dzielna z niej kobieta, w dodatku szczupła i zadbana! I przede wszystkim szczera, zobaczcie co nam naskrobała prostu z mostu :)

Dzieci: Jaś 14, Antoś 12, Zosia 9, Michalina 1, rok i miesiąc.
Ile już czasu ‘siedzisz’ w domu? (wiem, że przecież nie siedzisz;))Gdybym miała zliczyć wszystkie lata, a w zasadzie czas po każdym porodzie to 5 lat. Przy pierwszym nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby wracać do pracy. Wyhodowałam sobie absolutnego maminsynka. Beze mnie nie zrobił nic. Karmiłam go piersią- mam wrażenie- przez całe dnie i całe noce. Zasypiał tylko ze mną, jadł tylko ze mną, ba nawet, jak ktoś chciał pchać wózek, w którym siedział, to się darł !!! No wiem, młoda byłam i absolutnie zakręcona na Jego punkcie. To oczywiście nie oznacza, że na punkcie pozostałych zakręcona nie byłam, czy nie jestem. Po prostu nie wiedziałam, że robię krzywdę i jemu i sobie!!! Raz ( pamiętam to do dziś – nawet wiem, w jakim sklepie , co przymierzałam ) wyszłam na zakupy. wył, darł się niemiłosiernie, a mój mąż był zdruzgotany. Szczerze- dopiero teraz to widzę, to koło, które się zapętlało. Ja chciałam, by tato też się trochę synem zajął, żebym ja odpoczęła, a jednocześnie dawałam mu nieustająco do zrozumienia, że ja zrobię z dzieckiem wszystko najlepiej. I zabierałam to dziecię i znowu robiłam wszystko sama. Po dwóch latach urodził się Antoni. Na szczście był dzieckiem – ideałem !! Każdy, absolutnie każdy mógł z nim zostać, uśpić, nakarmić. I tu zaczęłam się zastanawiać, czy ja podchodzę do opieki nad nim inaczej, czy on jest inny. Pewnie i jedno i drugie. Ale dzięki temu trochę oprzytomniałam. Starszy ruszył do przedszkola, a ja 8 miesięcy „posiedziałam” w domu. I wtedy stało się. Musiałam wracać do pracy – JUŻ NATYCHMIAST! i okazało się, że ….spać w nocy nie mogę ze strachu. Bo ja już nic nie umie,m, bo wszystko w pracy się zmieniło, bo po co mi Ci inni ludzie , oni mnie denerwują . Tu w domu mi tak dobrze, a jednocześnie – mam już wszystkiego dość !! I najważniejsze – co z dziećmi. Z kim ja zostawię moją 8-miesięczną kluseczkę, grzeczną i rozkoszną. Ktoś zapewne go zmieni. Myśli tysiące !!! I życie samo przyniosło opiekunkę najwspanialszą na świecie – z którą w firmie mojej pracuję do dziś.I jakoś ogarnęłam wszystko.

Ile razy miałaś już dość? Za każdym razem średnio 10 razy dziennie. Bo ja… sprzątam cały dzień, a oni przychodzą i nie szanują mojej pracy, bo ja gotuję , a reszta rodzinki głodna strasznie zjada na mieście, bo nie mam czasu na książkę , film, kosmetyczkę, fitness. Bo wyglądam, jak lump – nie mam kiedy na zakupy jechać. A moj mąż ??? ma czas na wszystko !!!! Jak to mozliwe. Ano to w nas siedzi, w nas kobietach, MATKACH – teraz po latach i kolejnych dzieciach wiem, że GŁOŚNO należy komunikować swoje potrzeby i mówić o swoich planach. Wszystko można połączyć. Zumbę z małym dzieckiem, kino. Oprócz taty , jest jeszcze babia i dziadek. Jest też bardzo chętna sąsiadka, która czeka na swoje wnuki i chętnie posiedzi z Twoim dzieckiem. No i jeszcze jedno – wrócisz do pracy i nagle bałagan przestanie ci przeszkadzać, bo nie masz czasu, żeby nawet go zauważać. Wracasz tak stęskniona za dziecmi, że ruszasz do pokoju z zabawkami i bawisz się, bądż gnasz na spacer :)

Czy myślisz o powrocie do pracy? A może już wróciłaś? A może znalazłaś sobie jakąś inną odskocznię? To odpowiedzi powyżej. Wróciłam i bardzo się z tego cieszę. Jestem zorganizowana, zdecydowanie bardziej zorganizowana. Można nawet z czwórką :) Wszyscy uczestniczymy w”życiu” domu :).Nie tylko ja. Nie jest tylko różowo, oczywiście,że nie – padam na twarz codziennie. Naturalnie ,że robię tysiąc rzeczy więcej niż mój mąż, ale , jak już dzieci śpią i dociera do mnie, jakie to szczęście, że są zapominam o zmęczeniu.

Co z dziećmi kiedy mama jest w pracy? Babcie niestety odpadają – jedna pracuje, a druga daleko. Udało nam spotkać przez, za każdym razem nianie, które były i są cudowne, wspaniałe, najcudowniejsze na świecie – a od trzeciego roku życia- przedszkole oczywiście.
Co radzisz młodym mamom po porodzie? Delektuj się czasem , który możesz spędzić z maluszkiem, to cudowny okres. Ale nie zapominaj o sobie, o swoim małżeństwie. Dzieci kiedyś (czytaj bardzo szybko) wyjdą z domu, nie będą już potrzebowały mamy na wyłączność. A Ty musisz mieć co z sobą robić przez dzień cały, musisz być niezależna. Twój mąż to Twój przyjaciel i warto o tym myśleć, że miło będzie się zestarzeć razem obserwując i swoje dzieci i wnuki – mam nadzieję :))

11267139_835646369822373_1430062732_n

 


 

I na sam koniec, jak wisienka na torcie Marta, autorka bloga Piwnooka. Ma dwójkę dzieci, 4 letniego Antka, i 8 miesięczną Ninę.

Ile już czasu ‘siedzisz’ w domu? (wiem, że przecież nie siedzisz;)) Z Antkiem spędziłam w domu 10 miesięcy a później wróciłam do pracy. Z Niną zdecydowałam się na roczny urlop (urlop!) macierzyński.

Ile razy miałaś już dość? Dość miewam regularnie, Nie zawsze rzeczy idą zgodnie z planem. Z dziećmi już tak jest, że czasami trzeba „rzeźbić”, żeby pogodzić opiekę nad nimi, typowe domowe obowiązki i jeszcze własne pasje. Na szczęście tak, jak uczucie frustracji i obciążenia obowiązkami dopada mnie szybko, tak szybko też mija. Czasami wystarczy rozbrajający, dziecięcy uśmiech, żart męża albo skarpetka, notorycznie zrywana z małej stópki.

Czy myślisz o powrocie do pracy? A może już wróciłaś? A może znalazłaś sobie jakąś inną odskocznię? Czasami myślę o powrocie do pracy, choć przede mną jeszcze kilka miesięcy macierzyńskiego. Moment powrotu po opiece nad Antkiem wspominam ciężko, bo potrzeba czasu, żeby się przystosować do innego rytmu dnia i nowych obowiązków. Psychicznie również do tego, że nie widzimy już dziecka przez kilka ładnych godzin. Z drugiej strony jakiekolwiek dodatkowe zajęcie, czy to praca na etacie, czy własny biznes, jest moim zdaniem zbawienne dla każdej mamy. To zawsze odskocznia od domu, od męża i dzieciaków. Jak byśmy ich nie kochały, psychicznie trzeba odpocząć i nabrać dystansu. Moją odskocznią jest blog. Dzięki temu, że na urlopie macierzyńskim nie koncentruję się wyłącznie na dziecku, psychicznie lepiej to znoszę niż za pierwszym razem. Jeśli mamy coś, co kochamy robić, to siłą rzeczy chcemy pogodzić nasze obowiązki i zyskać jakiś czas dla siebie. Myślę, że to bardzo ważne.

Co planujesz zrobić z dziećmi?  Po powrocie do pracy Nina, podobnie jak wcześniej Antek, pójdzie do żłobka. Mamy ogromne szczęście, że jest w naszym mieście stosunkowo niewielka placówka, z doświadczoną i kochającą kadrą.

Co radzisz młodym mamom po porodzie? Mamom po porodzie mogę życzyć jednego: „Take it easy”.. Daj sobie czas na poznanie swojego dziecka, zaufaj swojej intuicji i nie rób nic na siłę, tylko dlatego, że tak jest napisane w jakimś podręczniku. I myśl też o sobie :)

SONY DSC


Po tym wszystkim chciałoby się wygonić naszych mężów do siedzenia w domu ;) żeby zobaczyli jak to jest extra, może wtedy by panowie z sejmu zmienili nazwę z ‚urlop macierzyński’ na ‚całodobowy etat po porodzie’ ;) i zobaczyli ile powinna zarabiać kobieta –klik, a nie rzucili tysiąc i jeszcze się zastanawiają czy dać ;)

A jak jest u Was? odpowiecie mi na pytania, na które odpowiedziały mamy? Dopadła Was chandra tych czterech ścian? ;)

 

XOXO
signature
comments [ 39 ]
share
No tags 0
39 Responses
  • Magda
    14 . 05 . 2015

    Dopadła już dawno, nawet i w tej chwili, kiedy próbuję popracować a 5 ząbków gryzie mi kostkę a drugi, dwuletni synek ciągnie mnie za rękę, bo po co mam siedzieć przy stole, jak mogę z nim, na macie… W mieszkaniu bajzel, szukamy nowego, więc to jeden z powodów dla którego już się nie chce sprzątać. Drugi powód to taki, że przecież po 5 minutach od posprzątania, ba, nawet szybciej! będzie znowu bałagan, pewnie jeszcze większy niż teraz. Posprzątam wieczorem :) Jak zawsze. Całe szczęście, że obiad ugotowałam wczoraj na dwa dni i nikt z głodu nie zginie… Ciężko jest łączyć te wszystkie obowiązki. Mam wrażenie, że zawsze coś, albo wszystko robione jest na 20%. Chciałoby się czasem wyjść i nie wracać, ale z drugiej strony lepszy chaos z tymi bąbelkami niż idealnie bez nich :) No nic, trza się zebrać w sobie i działać :) Aga, podziwiam Ciebie i wszystkie mamy dające radę! :) Jesteście wielkie! Gonię Was, może dogonię :)

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      Madzia Ty nie masz co podziwiać, bo u mnie jest tak samo;)
      ścisnę czasem dupke i jakoś idzie, a jak przeniesiecie się na większe, to Cię pocieszę, bałagan będzie jeszcze większy ;) i jeszcze więcej będzie do sprzątania ;)

      • Magda
        15 . 05 . 2015

        Hahahaha to chyba zacznę sprzątać dokładniej to nasze małe mieszkanko :D Ale plan na większe to minimalizm! Jak najmniej przedmiotów do osiadania kurzu ;)

  • jola
    14 . 05 . 2015

    A ja mam i tak samo i inaczej :)
    Jestem mamą prawie 4 latka i 15 miesięczniaka, oczekuje na 3 dziecko. Po pierwszym- powrót do pracy był koszmarem. Płakałam, płakałam a potem płakałam, ale jakoś to poszło, zmniejszyłam etat, szef pozwolił na duuuża dowolność w godzinach pracy. Pracowałam rok. Zaszłam w ciąże. „Jedynka” poszła do żłobka, ale chorował co chwila, zwolnienie i „siedzenie w domu”. Urodziła się „dwójka” i super, najlepsze dziecko na świecie, spał całe noce, nie płakał, sam zasypiał…a ja tkwiłam w domu. I kiedy zbliżał się czas powrotu do pracy, ja … przebierałam nóżkami :)
    Wiedziałam że jestem w ciąży ale za wszelką cenę chciałam do dorosłych. I miałam do siebie żal i pretensje, bo przecież moje… MOJE dzieci, kocham je, chce dla nich jak najlepiej a jednak każdego dnia budziłam się rano i myślałam: ZNOWU muszę z nimi być, coś wymyślać, użerać się …
    Po powrocie do pracy byłam szczęśliwa. Pierwszego dnia w południe dzwonię do mamy (najcudowniejszej na świecie, która ogarnia moje dwa potwory) i słyszę w tel. krzyk, płacz, bo coś chcą, albo nie chcą, i… to była jedna z najszczęśliwszych chwil. Odłożyłam słuchawkę i słyszałam tylko ciszę tj. brak płaczu dzieci :)
    Za niedługo powtórka z rozrywki, kończę pracę i chyba się cieszę, bo tak w głębi duszy szkoda mi każdego dnia poza domem. Kiedy wracam z pracy zostaje już na prawdę nie wiele czasu na zabawę, naukę, przytulanie i to wszystko co kocham. Chociaż też powiem szczerze że bywa że dzieci potrafią „wyć” przez czasy czas od mojego powrotu do czasu spania :(
    I nie oszukujmy się, jest ciężko pogodzić bycie matką, pracownikiem, mieć życie towarzyskie (już nie mówię o bogatym, chodzi o jakiekolwiek życie towarzyskie) i znajdować czas na coś jeszcze.
    To wszystko jest w głowie, ja mam z tym duży problem bo bardzo bym chciała być super mamą, ale ciężko nie zwariować i nie popaść w monotonię.

    ściskam wszystkie mamy i życzę powodzenia

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      dziękujemy Jolu,
      myślę, że babka babkę zrozumie ;)
      trzymam kciuki za udane rozwiązanie:*

  • Marta
    14 . 05 . 2015

    Kurcze, ale tak realistycznie patrząc… Jak wrócicie do pracy to w domu samo się nie zrobi, obowiązków wręcz przybędzie, bo po pracy etatowej odebrać dzieci, też trzeba zrobić zakupy, też trzeba ugotować, też trzeba posprzątać, też trzeba wyprac … I zaczyna brakować doby. A zasiłek na urlopie macierzyńskim wynosi 100% wynagrodzenia. Ja wróciłam do pracy jak córa miała 7miesięcy i na prawdę jak ‚siedziałam’ w domu to tego czasu było więcej, mimo malucha pełzającego między nogami, teraz co prawda ten maluch juz biega, spiewa itd ale w codziennym biegu tez potrzebuje naszego czasu i uwagi. Zaraz czeka mnie drugi urlop macierzyński i mimo, ze bedzie mi brakowało codziennego kontaktu z ludzmi to cieszę się, ze odetchnę ;)

    • Magda
      14 . 05 . 2015

      100% wynagrodzenia jeśli weźmiesz tylko pół roku, czyli właśnie urlop macierzyński. Jeśli weźmiesz z góry cały rok (urlop rodzicielski) dostaniesz 80%. A jak po połowie, jedno po drugim to 100% przez pół roku, potem 60%.

      • Marta
        14 . 05 . 2015

        Może i tak, teraz się jeszcze nie orientowałam, piszę jak miałam przy pierwszym dziecku. :) Generalnie chodziło mi o to, że przy przejściu na etat domowe obowiązki nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, trzeba je nadrobić po etacie, co często jest kosztem snu, relacji z partnerem, dokładności wykonywania tej ‚pracy domowej’. Bo jednak ‚siedząc’ w domu, gdzieś tam, w międzyczasie złapiesz oddech, napijesz się kawy, a już na etacie, między jednym, a drugim klientem, w stercie papierów, w goniących terminach … (zalezy jeszcze jaki kto ma etat :)) , niekoniecznie. Niekoniecznie też, gdy po CONAJMNIEJ 9 godzinach wpadasz do domu i jeszcze w butach, kurtce wstawiasz coś na gaz, co by szybko nakarmić w międzyczasie nogą ładując pralkę ;) Kwestia organizacji, ale w sumie do przemyślenia :)

  • livingcomfy
    14 . 05 . 2015

    Oj jak dobrze coś takiego przeczytać! Przy tym słynnym „mam dość!” osiemdziesiąt razy dziennie, które powtarzam w myślach i ja, zaczynam lamentować, że mi jednej tak ciężko, a wokół same cukierkowe macierzyństwa ;)

  • Ola
    14 . 05 . 2015

    Ja, obecnie jestem w trakacie drugiego urlopu macierzyńskiego. Różnica wieku między moimi pociechami to 20 m-cy. Na 4 miesiące wróciłam do pracy (a wracając wiedziałam już, że jestem w drugiej ciąży). Chciałam pracowac do rozwiazania, ale przedwczesne skurcze w 29 tyg zniweczyły mój plan… Od dnia powrotu ze szpitala jestem z dziećmi non stop – ja i oni… I tak już prawie 3 miesiące. Mam dość!! Mąż ciągle w pracy, rozjazdach. Wraca kiedy już śpimy i wychodzi kiedy jeszcze śpimy. Od czasu do czasu mogę liczyć na moich rodziców (też pracują). Teściowie praktycznie odcięli sie od wnuków – nie mają wielkiej potrzeby spędzania z nimi czasu + ‚nam nikt nie pomagał, to my też nie będziemy Wam pomagać’… Z jednej strony cieszę się, że mogę spędzić z moimi dziećmi tyle czasu. Ale tęsknię za pracą. A dodatkowy brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony męża mnie dobija.

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      najgorsze jeszcze kiedy w tym wszystkim jest się samemu,
      pomyśl może masz jakieś koleżanki/przyjaciółki, które mogłyby przyjść w ciągu dnia, wypić kawę i poprzeszkadzać, to jest dobre i mnie to ratuje

  • Matko Zabawko
    14 . 05 . 2015

    Urlop mi się skończył, nie mam gdzie wracać do pracy. Dobrze się odnajduje w domu, oczywiście nie raz mam dość, chce trzasnac drzwiami i nie wracać ale lubię to moje domowe zajęcie :)

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      też lubię, i patrze na te moje dzieci, i cieszę się jak im kotlet smakuje, czy coś…
      ale człowiek człowiekiem jest zwyczajnym i czasem ma dość po prostu ;)

  • Agnieszka
    14 . 05 . 2015

    Ja właśnie jestem na etapie zdrowego odkochiwania się :) coraz częściej mysle o nowych projektach, właściwie to pracuje cały czas ale juz nie mam tej paniki „Boże mój syn mnie potrzebuje 24h/dobę, 7 dni w tygodniu”. Babcia i ciocia tez dają rade. Ja czuje ze wracam do życia, do siebie. Sięgam nawet po książki, niekoniecznie te z dziećmi na okładkach :) … Jedyna panika poki co – to brak @ i widmo drugiego małego trollika hihi :)

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      jak miałam pierworodnego świeżo po porodzie to tak miałam, przeszło mi dopiero z dwiema kreskami na teście;)

  • Kilkuetatowa Mama
    14 . 05 . 2015

    Ten, kto wymyslil termin ‚urlop’ macierzynski musial byc facetem i to chyba na dodatek szowinista..

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      też tak myślę, serio.

  • Karola
    14 . 05 . 2015

    2 corki : 4 i 2 lata. W domu od…. 4 lat :/ Niczym sie nie wyroznie piszac, ze dosyc mam kilka razy dziennie :) Maz w pracy, wraca po 18. Pomaga ile moze, bo nikogo innego w zasiegu do pomocy nie mamy. Raz w tygodniu wyrywam sie na Zumbe. Do pracy wrocic nie chce, tzn nie dla kogos, dlatego staram sie rozkrecic samodzielnie. Szyje i po trochu sprzedaje :) ale to sie dzieje w poznych godzinach, a rano pobudka haha obowiazkowa ;) Starsza we wrzesniu zaczyna przedszkole…. Wyrodna matka moze jestem, ale sie ciesze :) Czas juz! A co doradze mamom: jesli mozecie, to zostancie z dziecmi jak najdluzej! Bo trafiloby mnie, gdybym przeoczyla pierwsze kroki, pierwsze slowa, pierwsze piosenki, zabawy, zarty…itd itp!! Padam na twarz, nerwy zszarpane, ale… nigdy nikt mi nie zarzuci bycia niepelnowymiarowa MAMA :D A dziewczyny juz sie pozytywnie odplacaja :) YEAH!

  • figlujemy
    14 . 05 . 2015

    dzięki za tego posta właśnie mam dość :D dał mi kopniaka pozytywnej energii i zrozumienia

  • Kasia
    14 . 05 . 2015

    Mnie nurtuje co innego, kiedy nasi faceci maja odpoczac? Skoro pracuja w tygodniu a w weekendy i po pracy sa angazowani do pomocy nam , zebysmy to my mogly odpoczac… troche to mi sie wydaje niesprawiedliwe. … ja nie ukrywam mam idealny balans praca na pol etatut jako odksocznia, realizacja, wlasne zarobki – oraz reszta tygodnia na spedzanie czasu z maluchem. Moj partner pracuje pelen etat na bardzo odpowiedzialnym, wymagajacym stanowisku i z milosci do niego i szacunku uwazam ze tez nalezy mu sie odpoczynek.

    • Flow Mum
      14 . 05 . 2015

      Większość ludzi (zdecydowana większość) posiadających dzieci odpoczywa w pracy :) Wiadomo, że jak ma się dzieci (w liczbie mnogiej) to jest się zmęczonym fizycznie i już. Najgorsze jest jednak zmęczenie psychiczne. A od niego odpoczywa się w pracy. (chociaż rozumiem, że niektóre zawody to uniemożliwiają). Mój mąż jest zgodny w tym temacie ze mną, ale pewnie dlatego że przez parę miesięcy zajmował się dziećmi kiedy ja pracowałam. I wie jakie to potrafi być męczące :)

  • Ania Anielno
    14 . 05 . 2015

    Do Kasi czytelniczki: jesteś super babka. Czwórka dzieci i jeszcze żyjesz, brawo. Też tak chce! Znaczy trójke ale czwórką nie pogardze ;) Buziaki

    • Matka z 4;)
      14 . 05 . 2015

      Dzięki Aniu. To chyba tez troche charakter i nastawienie do życia. Pewnie, ze mam kryzysy , ale na codzień buziake uśmiechnięta mam nieustająco;)nawet zdjęcie mi nie wyszło;) niekoniecznie wyglądam na nim na wykonczoną !!!
      Matkę ;))

  • Matka z 4;)
    14 . 05 . 2015

    Jak pięknie „najukochańsza czytelniczka”, moja Ty najukochańsza blogerko ;)))

    • Buuba
      14 . 05 . 2015

      Weź bo zaraz Cię wyściskam z miłości!!! :* ;)

  • Mama z przedmiescia
    14 . 05 . 2015

    oooo taak! dzięki, dzięki, dzięki za ten post kochana!
    jak to dobrze przeczytać, że jestem NORMALNA :))
    Właśnie wczoraj „pierdyknęłam” taki post, że cierpliwości nie zawsze wystarcza… ahhh!
    pozdrowienia!!

  • Marzena
    14 . 05 . 2015

    Co do postu wyżej, chyba nie chodzi tu o to, że mężowie po pracy mają nas we wszystkim wyręczyć. Każdy czasem potrzebuję odpoczynku. Obecnie niedopuszczalna wydaje mi się sytuacja, że Szanowny Małżonek wraca z pracy, pomaga coś przy kąpieli, a późnIej zalega przed tewizorem/komputerem (jak to u nas bywało przez parę ładnych miesięcy zanim powiedziałam dość) a matka w tym czasie, przebiera, karmi, usypia…a gdy już potomek zaśnie wkracza do kuchni ogarnąć wszechobecny chaos i przygotować kolację…NA CIEPŁO! … a potem pada na twarz i jeszcze widzi grymas bo „ochoty na miłOść brak”. Małżonek powinien zrozumieć, albo należy mu dać do zrozumienia, że jako rodzice prawo do odpoczynku mamy takie samo, Matka karmi/usypia – Ojciec w tym czasie próbuje ogarnąć kuchnie i kolację albo wymieniają się rolami i w ten sposób o rozsądnej porze oboje mogą wypocząć a i o ochotę na figle też łatwiej…tak jak Ojciec ma prawo wyjść na piwo/ mecz z kolegami, tak i Matka może się czasem wyrwać na lampkę wina/ fitness czy chwile u kosmetyczki… i nie widzę w tym żadnego wykorzystywania współmałżonka ;)

  • Kasia Harężlak
    14 . 05 . 2015

    Oj, ja jestem pracoholiczką i ciężko przeżyłam 2 ostatnie miesiące ciąży, bo musiałam leżeć. Teraz jestem na macierzyńskim już 4 miesiące (nie wiem, kiedy to minęło!) i czasami marzę, żeby wrócić do pracy, najbardziej brakuje mi codziennych kontaktów ze znajomymi. Kocham mojego synka najmocniej na świecie i delektuję się każdym momentem, ale dla swojego i jego dobra ten czas spędzam też po części na swoich pasjach – blogu, szyciu, uczeniu się języków. Bardzo wspierają mnie babcie i mąż ;) No i nie pozwalam sobie na siedzenie w czterech ścianach – staram się wychodzić z domu jak najczęściej!

  • mili
    14 . 05 . 2015

    ja wróciłam do pracy jak mój K. miał 6 -m-cy i nabrałam wiatru w żagle:) dostałam takiego powera , że paradoksalnie czułam się lepszą matką i żoną; no i odzyskałam swoje życie :) jeżeli chodzi o czas spędzony z synem to stawiam na jakość a nie ilość :) przyjęła się opinie że pierwszy rok , dwa dziecko stale potrzebuje mamy no i że to takie ważne itd. ja tak nie uważam ….sorry ale która z Was pamięta pierwsze trzy lata swojego życia??? mi obecność i zrozumienie rodzica potrzebne było znacznie później …

  • monia
    14 . 05 . 2015

    mnie dopada chandra, bo właśnie w poniedziałek wracam do pracy :) i niestety, synuś czuje, że coś się święci i, że ta pani, co przychodzi od kilku tyg, nie wróży nic miłego :)

  • Gosia
    14 . 05 . 2015

    Mam jedno 13-miesięczne dziecko, w domu „siedzę” od…19 miesięcy. Skończył mi się już urlop rodzicielski i obecnie wykorzystuje urlopy wypoczynkowe. Do pracy na razie nie wracam, bo właściwie nie mam do czego. W czasie mojej nieobecności firma się przeorganizowała i caly mój dział zlikwidowano, właściwie nie wiem ile firma jeszcze pociągnie. Planuję trochę jeszcze odpocząć i zajść w drugą ciążę, by za jakiś czas (gdy już zakończymy prokreację) zacząć zawodowo wszystko od nowa, tj. znaleźć nową pracę. Plan wydaje się logiczny ale przyznam, że obawiam się nieco mojej kondycji psychicznej. Już teraz miewam dość ale nie mojego dziecka, tylko tej monotonii, siedzenia w domu. Codziennie to samo, w głowie tylko pieluchy, gotowanie, sprzątanie, pranie… Kontakty z ludźmi ograniczone, czuję że się uwsteczniam, a przez te wszystkie obowiązki nie mam nawet ochoty na to, by zrobić coś dla siebie. Do tego mam ambicje, by być matką idealną i to mnie niszczy. Bo z trudem przychodzi mi rozstawanie się z moją córką. I do tego jeszcze ta obawa, że ktoś inny będzie dla niej ważniejszy ode mnie… Może przy drugim nieco wyluzuje. Albo totalnie zeświruje.

  • Bett
    14 . 05 . 2015

    Witaj, jestem tu pierwszy raz wiec komentarz bedzie o całym blogu :) Piękne zdjęcia robisz, fajne łapiesz chwile :) Podoba mi sie tez Twoje podejście do życia i macieryzństwa! Dzięki Bogu, że są normalne mamy jak Ty :) pozdrawiam Cię i jeszcze nie raz tu wpadnę a w wolnej chwili zapraszam do mnie. Jestem mamą z centrum i brakuje mi rozmów z innymi mami :) uściski

  • Aga z makeonewish.pl
    14 . 05 . 2015

    1) w domu byłam niecałe dwa lata (9 miesiecy ciązy, rok macierzyńskiego z rodzicielskim plus 2 zaległe urlpy wypoczynkowe)
    2) „dość” mam stosunkowo mało razy. ponieważ trochę idealizuje macierzyństwo. czekałam na córkę 3 lata i naprawdę w kryzysowych momemntach (np gdy ja byłam chora) narzekałam i miałam dość. Maja raczej nie daje mi w kość. uczę się doceniać wszystko co dzieki niej mam.
    3) do pracy (na etat) po prawie 2 latach wróciłam 3 dni temu w poniedziałek :) jednak całą ciążę i macierzyński nie zrezygnowałam z korepetycji wiec tak jakby codziennie 1-3 godzinki pracowałam. dodatkowo blog, książki, szycie i fotografia to moje pasje, wiec macierzyństwo sobie urozmaicałam własnymi pasjami. jednak teraz gdy wróciłam na etat do przedszkola ciężej jest mi wszystko pogodzić.
    4) moja Majusia jest z moją mamą – wiem, jestem szczęściarą :) mama mieszka blisko i na razie jest na dość długim L4 po operacji wiec może zając się moim dzieckiem. potem jak sama wróci do pracy (nie wiadomo kiedy) to bede musiała zoorganizaować Majusi żłobek lub przedszkole
    5) ciesz się macierzyństwem bo czas leci nieubłagalnie. nie bój się prosić o pomoc swoich bliskich. starań się doceniać zalety i plusy bycia mamą i mniej skupiać na cięższych dniach

  • Marta
    14 . 05 . 2015

    Witaj ;)
    Na początku chciałabym Ci pogratulować wspaniałego bloga! Trafiłam tu przypadkiem, przepadłam i tak już zostałam :).

    Odnośnie tematu. Nasza córeczka ma 16 miesięcy, a moja przerwa w pracy wynosi 17 miesięcy. Wracać póki co nie mam gdzie, bo miałam umowę na czas określony, która wygasła podczas urlopu macierzyńskiego. W domu odnajduję się bardzo dobrze, póki co czerpię ogromną przyjemność z przebywania z dzieckiem. Oczywiście są takie momenty, że chętnie wyszłabym gdzieś do ludzi, ale staram się to pragnienie rekompensować spotkaniami ze znajomymi i rodziną. Pracy póki co nie szukam, tzn. nie szukam na siłę. Przeglądam ogłoszenia, ale nie wysyłam CV na byle jakie ofety – takie byle by wyrwać się z domu. W zasadzie z mojego obecnego życia mogłabym zrezygnować tylko i wyłacznie w przypadku znalezienia tej idealnej pracy (mam plan, czekam na wolne etaty).
    Co do opieki nad dzieckiem, to za rok chcemy Ją wysłać do przedszkola. Do tej pory, jeśli byłaby taka potrzeba, staralibyśmy się z mężem wymieniać tak, by któreś z nas z Nią było. Na szczeście mąż ma elastyczne godziny pracy, więc myślę że byłoby to do pogodzenia. Ciężko byłoby mi zostawić córeczkę z obcą osobą, a babcię mamy pracującą i mieszkającą 170km dalej.
    Kiedy myślę o tym, co dalej, serce podpowiada mi jedno rozwiązanie ;). Bardzo pragnę drugiego Maluszka i nie chcę z tym zwlekać. Odchowałabym dwójeczkę i wtedy sru do pracy ;-)

  • matka-nie-idealna
    17 . 05 . 2015

    Twój blog był jednym z pierwszych, które zaczęłam czytać. I szczerze Cię podziwiam. Jeśli kiedyś się spotkamy a myślę, że to kwestia czasu, pogratuluję ci osobiście. I to bynajmniej nie bloga. Pogratuluję ci twojej normalności, możliwości organizacyjnych, przesympatyczności i tego, jaką jesteś mamą. Sza-cun.

    • Buuba
      17 . 05 . 2015

      dzięki! jesteś prze-kochana! :D a ja zbieram koparę z podłogi :O :)

      • matka-nie-idealna
        17 . 05 . 2015

        E tam.

        W parentingu często brakuje równowagi, normalności. Twój gatunek jest na wymarciu. Tak trzymaj !

  • Kate
    19 . 05 . 2015

    Piękne zdjęcia. Gdy urodziła się córka siedziałam w domu 7 miesięcy i miałam dość. Powrót do pracy był cudowny ale tylko dlatego, że mała była w domu z tatusiem. Teraz jestem już 6 miesięcy w domu ale nie mam ochoty wracać do pracy tak mi dobrze. Są momenty zmęczenia ale człowiek już się dostosował więc szkoda wracać szczególnie gdy wiem, że te chwile już nie wrócą.

  • moniowiec
    01 . 06 . 2015

    Podobnie :D

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *