bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

MATKOHOLIZM

[fb_button]

Zgadnijcie kto non stop narzeka, kto non stop sobie pluję w brodę, a jak już gdzieś wyjdzie jak chciała to…. Znów narzeka. Wiecznie nieuszczęsliwiona matka. Dzieci ją tylko uszczęśliwiają, bo to taki typ, taki gatunek. Różowe stópki, pierdy, mięciusie kocyki. To my matki polki, takie jesteśmy. Non stop narzekamy, a to, że za dużo obowiązków, a to że w domu siedzieć trzeba.

Do tematu podchodzę logicznie – nie chce mi się siedzieć, szukam możliwości wszelakich i wychodzę, a ja już wyszłam to no kurde! Tęsknię po sekundzie! Biegnę kupić kinder jaja do sklepu, tak uciszam swoje wyrzuty sumienia. Do domu na prostej pędzę setką (nie, nie zagląda tu policja), i wbiegam wtulam się w ramiona. Bądź idę wycałować jak śpi, aż się przebudzi. Jak dzwonią, że płaczą, serce mi ściska, o ja wyrodna jak ja mogłam wyjść.

A zakupy? Kupuje wszystko co najpiękniejsze dla nich. Kocyki, kredki, ubranka. Chcę wszystko co najlepsze, czasem ściskam się za portfel, często się cieszę, że bloga prowadzę, uwielbiam TO. Uwielbiam nowe rzeczy.

O zabawki już się prawie potykamy, zaczęłam selekcjonować. Cieszą mnie te piękne, kolorowe.

I całe życie się zmieniło, całe. Od mego ciała, kończąc na mojej pozycji w społeczeństwie. Moje znajome to już większość tych dzieciatych, stare dzieje poszły gdzieś w las. Nawet nie pamiętam siebie jako samotnika. Takiego samotnika nierozmnożonego. To musiało być MEGA dziwne.

To chyba matkoholizm, taka choroba przedziwna, co kasuje pamięć przed porodem, podczas porodu, i pozostawia w umyśle same najprzyjemniejsze rzeczy. Nawet kurde tych kolek nie pamiętam, tego wrzasku i tego wszystkiego złego! Mogę wąchać, wtulać się i wdychać te piękne macierzyństwo. Czy tylko mi się tak w głowie poprzestawiało?

 

DSC02000 DSC02010 DSC02018 DSC02032 DSC02034 DSC02042 DSC02048 DSC02049 DSC02072 DSC02091 DSC01974 DSC01978 DSC01981 DSC01988 DSC01997 DSC01998

 

Matkoholizm zapędzić może w bankructwoholizm (czyli nieustanny brak pieniędzy, spowodowany posiadaniem dzieci). No bo jak się oprzeć takim kredkom, albo jak obojętnie przejść obok takiego konia na biegunach, no jak?

Cudne kredki znajdziecie w sklepie ekomaluch(klik), tak samo jak i ten hamaczek, Koń na biegunach od Janod (klik), polubcie też ich fanpejdż, ostatnio widziałam tam zacny konkurs ;) TU(klik).

I cudny stolik z taborecikami, idealnie pasuje do naszego salonu, mamy tam taki mały/wielki kącik dla dzieci ;)  Firmy Jabadabado ze sklepu Trendysmyk (klik). Nie mogłam się oprzeć tym cudownościom, to ten matkoholizm…

 

XOXO
signature
comments [ 41 ]
share
No tags 0
41 Responses
  • Emi
    09 . 04 . 2015

    eh.. no cóż przyznaje się. mi też…

  • Marta
    09 . 04 . 2015

    Choć w pełni rozumiem zachwyt to chyba, mimo matkoholizmu, musiałabym na głowę upaść, zeby za kredki zapłacić 170zl. Myślę, że 3/4 społeczeństwa również ;)

  • Marta
    09 . 04 . 2015

    Boziu jakie to prawdziwe… :)

  • mamazawsze
    09 . 04 . 2015

    Przyznaję rację, ja też wyparłam wszystkie złe wspomnienia i faktycznie nie pamiętam wrzasku z powodu kolek… teraz gdy Ignaś zapłacze to zastanawiam się czy tak płakał Aleks ;P heh pamięć jest krótka.

    • Buuba
      09 . 04 . 2015

      no kurcze, a najgorsze jest to, że szybko się zapomina jakie piękne i słodkie z nich bobasy też, i czasem chce się następnego (następnej), ale wypieram to czym się da z mego mózgu!!!!

  • Kilkuetatowa Mama
    09 . 04 . 2015

    Tak, znam to. Jak sie raz zostaje mama, to jest sie nia na cale zycie. Jak dla mnie jest to naturalne. Odkad zostalam mama 7 lat temu i podwojna mama 4 lata temu moje myslenie przeprogramowalo sie z ja na Dzieci. Lubie to ;)
    Pozdrawiam,
    https://www.facebook.com/pages/Kilkuetatowa-Mama/339752039556856?ref=aymt_homepage_panel

  • Ania
    09 . 04 . 2015

    Ja cierpię w takim razie na matkoholizm w formie ograniczonej – też bym wydała na dzieci wszystkie pieniądze (na zabawki, ubranka, ale przede wszystkim na… książki! „na szczęście” nie stać mnie na zbyt wiele :p), ale za to jak wyjdę z domu… jest cudownie, w ogóle nie mam wyrzutów sumienia :D Baaaardzo żałuję, że trudno mi się zgrać terminami z niedzieciatymi koleżankami (one mają czas głównie wieczorami, kiedy ja usypiam dzieci), bo uwielbiam słuchać o studiach, stypendiach, doktoratach, pracy, szukaniu męża, randkach itp. Chyba po prostu przed urodzeniem dzieci się nie wyszalałam i teraz chcę to sobie wynagrodzić przynajmniej słuchaniem o życiu, które już nigdy nie wróci ;)

    P.S. Ja wiem, że wszyscy Ci to tutaj powtarzają, ale Oli to cała Ty. Tylko buźka okrąglejsza ;)

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      też uwielbiam słuchać, ale nijak nie mogę sobie przypomnieć jak mi było w ‚bezdzietnej skórze’ ;)

      • Ania
        10 . 04 . 2015

        Ja też! I zupełnie nie wiem, co robiłam całymi dniami i jakim cudem czasem nie wyrabiałam się z czymś na czas ;)

  • Natali
    10 . 04 . 2015

    ta pufka!!! skradła moje serce!!! coś pięknego! mama Buubkowa znów wieczorami dziargała?

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      tak:) trochę z niej niezadowolona jestem, bo nici zbrakło ;)

  • Kornelia
    10 . 04 . 2015

    I ja się powtórzę – Oli to istny Ty! Ohhh jakie cudne zdjęcie <3
    Matkoholizm to bardzo popularna choroba :) Wychodząc gdzieś na zakupy zawsze coś staram się moim dzieciakom kupować, a później cierpię bo na samą siebie szkoda mi kasy :P A jak już nie daj Boże mój syn zostanie na noc u teściów….to ja deprechę przechodzę. A wyrzuty sumienia sięgają samych niebios. W środku mam takie odczucie jakbym co najmniej grzeszyła "zostawiając" go tam.Wtedy w domu to mi się nawet nic nie chce robić…

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      Karolina aj lof ju! uwielbiam jak mi komentujesz, wiesz?

  • Natalka
    10 . 04 . 2015

    Kocham Twoje dzieci,sama wiesz ! A matka jestes doskonala ! :-) :-*

  • Kasia
    10 . 04 . 2015

    Dziecko moje już prawie dorosłe ale się przyznaję, miałam tak, miałam (i mam) ;)
    Zdradź mi proszę skąd jest dywan? Bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      Dywan z liorya ;)

      • Kasia
        10 . 04 . 2015

        Dziękuję :)

  • Monika
    10 . 04 . 2015

    urocze Bubki <3

  • photogroszki.pl
    10 . 04 . 2015

    Nie to nie tylko Tobie się w głowie poprzewracało :D Ja mam to samo z Groszką – jak nie wychodzę, jest źle bo siedze w domu, a jak tylko wyjdę to za chwilę myślę, co ona robi jak ona sobie przecież bez swej mateczki poradzi i chce od razu wracać do domu! :D Tak źle tak nie dobrze. Uzależnienie jakieś.

  • malwina mamawsamraz
    10 . 04 . 2015

    Ja przy mojej dwójce nabawię się nerwicy… Ale nie wyobrażam sobie życia bez nich, bez tego wrzasku, kłótni, bałaganu o 6 nad ranem …

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      nerwica, to coś co znam :D

  • Natalia eL
    10 . 04 . 2015

    Dziś, po ciężkiej ząbkującej nocy, gdzie już chciałam w środku nocy rzucić wszystko i (dosłownie) wyjść z domu, widzę tego mojego Maluszka i kocham go jeszcze bardziej niż wczoraj:) i też jestem z tych matek, co zaczynają tęsknić, już wtedy, gdy trzymają klamkę i zamykają za sobą drzwi. Matkoholizm mam tak zaawansowany, że szkoda mi Janka zostawić samego nawet wtedy, kiedy idę tylko na minutę zrobić siku… a tu już chce się kolejnego bobaska, cudnie pachnącego podkwaszonym mleczkiem:D
    Wesoło u Was:)!
    pozdrawiam,
    n.

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      podkwaszone mleczko <3

  • Kasia Harężlak
    10 . 04 . 2015

    Haha! To o mnie :) Wczoraj byłam na zakupach, wróciłam obładowana siatami – wszystko dla Tadzia. Najgorsze jest to, że jak kupuję dla siebie, to się trzy razy zastanowię, czy naprawdę tego potrzebuję a jak dla młodego to od razu go widzę w tych bodziakach, koszulkach… No i jak tu nie kupić? No jak?

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      no właśnie, no jak nie kupić!? przecież to sama przyjemność! :D

  • Kinga Wójcik
    10 . 04 . 2015

    W takim razie ja też na to choruję:(

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      przybij pione i głowa do góry! to coś fajnego :D

  • mahobu
    10 . 04 . 2015

    Ja nie mam wyrzutów sumienia wychodząc. Zabawki ostro selekcjonuję, bo większość jest im po prostu zbędna. Ubrania noszą po sobie, nie przeszkadza mi niemowlak synek w różowym bodziaku po siostrze (jemu tym bardziej nie robi to różnicy). Może jedynie przy książkach pozwalam sobie na małe szaleństwa, choć część wypożyczamy z biblioteki. Kocham moje dzieci nad życie. Jest jednak różnica między uzależnieniem od obkupowania dzieci w coraz to nowe gadżety, a uzależnieniem od dzieci samych w sobie, ich uśmiechu, malutkich oczek, słodkich stópek, od czasu z nimi spędzanego, od więzi samej w sobie.

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      czyli matkoholizm w 50% ;)

  • AlicjaG
    10 . 04 . 2015

    Też na to choruję i dobrze mi z tym, sasasa :-D. Mamo, kiedy jakiś wpis w kategorii Glammama? ;-)

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      a cały czas myślę nad tym :D na pewno coś będzie tylko trzeba się uzbroić w cierpliwość :D

  • Ania
    10 . 04 . 2015

    hej, mam prośbę czy mogłabyś mi zdradzić gdzie kupiłaś chłopcom chmurkę z kropelkami deszczu, która wisi nad łóżeczkiem Młodszego oraz ochraniacz do łóżeczka (fotka w poscie Wielki brat patrzy).Bede wdzięczna…pozdrawiam

    • Buuba
      11 . 04 . 2015

      chmurka z kropelkami Pan Pepe (znajdziesz na fejsie), a ochraniacz gdzieś kiedyś wynalazłam w necie, a teraz szukałam i nie mogę nigdzie znaleźć ;/

  • madzia
    10 . 04 . 2015

    Ja przy pierwszej córce nie szalałam z zakupami, wręcz przeciwnie ale odkąd czytam blogi parentingowe czyli od czasu bycia w ciąży z drugą córą wpadłam ! Bardziej zwracam uwagę na jakość, wzornictwo. Zdecydowanie więcej kupuje. Podoba mi się to.

  • Monia
    10 . 04 . 2015

    Ooo te kredki sa urocze. Chyba kupie siostrzenicy :) mnie matkoholizm jeszcze nie dotyczy, bo nie mam swego maleństwa, ale kiedy wchodzę do sklepu i widzę coś uroczego, to od razy wrzucam do koszyka i lecę do siostry małej :) czy to początki tego przyjemnego uzależnienia? :D

  • Magdalena
    11 . 04 . 2015

    czytam bloga od niedawna i muszę stwierdzić, że was tak polubiłam! Czekam za każdym razem na nowy wpis. A chłopcy po prostu mnie oczarowali. Ty wydajesz się taka swoja bardzo często używam słowa Buba ( np. o jaki Bubuś słodki kiedy widziałam małego brzdąca). Pozdrawiam was ! :)

  • To ja mam chyba mocno ograniczone to zjawisko. Poza tym, że teraz kupuje wszystko dla córki i to uwielbiam, to pozostałe sprawy są mi kompletnie obce. uwielbiam wychodzić bez córki, robić rzeczy jak dawniej i nie miewam wyrzutów z tego tytułu. I jakoś nie szczególnie odcinam się od świata przed. Uwielbiałam moje życie przed i uwielbiam je teraz. Nie miałam nigdy potrzeby „wydychania niemowlaka czy noworodka”. Spotykam się z dzieciatymi i niedzieciatymi, choć wiadomo logistyka teraz trochę utrudniona :) Ale ja mam inne myślenie niż ty, bo ja najpierw postrzegam się jako kobietę dopiero potem jako matkę ;) więc pewnie dlatego zjawisko jest mi trochę obce :)

    • Buuba
      14 . 04 . 2015

      nawet nie wiesz jak jestem pełna podziwu! ale to pewnie dlatego, że cierpię na matkoholizm… no nawet po zakupy to z dzieckiem bym chciała… ;)

      • Długo nie mogłam pojąć mam takich jak ty Buubowa-mamo, aż w końcu ktoś przełożył mi to na moje i pojęłam nasze „różnice”. Zdecydowanie mi jest łatwiej, z pracą, z wyjazdami, czy nawet z zwykłymi zakupami. No chyba, że trafi się na cholerne matki-polki męczennice, co zrobią wszystko, aby udowodnić ci jaką beznadziejną i egoistyczną matką jesteś ;)
        Ale tobie (wg mnie) jest łatwiej w takiej emocjonalnej sferze, hmm nie wiem jako to nazwać nawet…bo to nie „poświęcenie”, ale, nie wiem, „oddanie” się roli mamy w pełni. Ja nie raz się buntuje i złoszczę na pewne aspekty macierzyństwa, a mam wrażenie, że takie „wpojone w dziecko” mamy jakoś tak łatwiej mają, tak bardziej naturalniej przychodzi im wiele rzeczy. Łatwiej im właśnie oddać się w pełni roli mamy, nie czując że coś tracę etc. :)
        I dziękuje za miłe słowo, bo zazwyczaj mamy takiej jak ty (nie znoszę tego określenia) bardzo mnie krytykują. Ja też cię podziwiam. Całusy :*

  • Sylwia
    23 . 04 . 2015

    „Zjawisko”, o którym piszesz nazwałam „skażeniem macierzyństwem”. Ostatnio musiałam wybyć na miasto, żeby pozałatwiać kilka spraw. Dziwiłam się, że ludzie chodzą spokojnie po sklepach, pomału parkują samochody, spacerują bez wózków! A ja, szybko, szybko… Kiedy rozmawiałam z pewną Panią przed oczami miałam twarz mojego kilkumiesięcznego Synka.

    Co zrobić :)

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *