bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Koniec bloga?

Odgrzewam sobie herbatę w mikrofali, smaruję chleb nutellą. Chyba tylko ona mi pomoże. Moje wewnętrzne ‘ja’ zadaje mi pytanie:

-czy będąc sama w domu z dwójką, dasz radę dalej prowadzić bloga?

Pytanie świdruje mi w głowie, gdy słyszę, że starszy się przebudził i schodzi z góry, marudzenie poziom max, a młodszy właśnie się przewrócił w kącie i próbuje się wykaraskać. Marudzenie poziom expert u młodszego też jest doskonale opanowane. Chcę wykrzyczeć odpowiedź na moje pytanie, otóż brzmi ono:

-NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

-Nie, nie da się prowadzić bloga, będąc sam na sam z dwójką w domu. To nie chodzi oczywiście o samą opiekę nad dziećmi. Rzeczy jest tysiąc. Zrobienie śniadania, podanie piersi (nie tej na talerzu ofkors), poodkurzanie, bo przecież mikrośmieciuszki są najlepsze do zabawy, w zanadrzu uśmiecha się do mnie zmywarka, a pranie? Dopiero jak już nie mamy w co się ubierać, to zmuszam się by zajrzeć do pralni. Chociaż powinnam robić to częściej, bo głowa wsadzona do tego pomieszczenia wydaje się być relaksem.

W natłoku tych obowiązków wszystkich o 15stej orientuje się, że jeszcze chodzę w piżamie, bo najzwyczajniej w świecie nie ma kiedy umyć się i umalować. Nie dam rady się rozdwoić. Czasem się spełnia moje marzenie i dwójka śpi naraz. Nagniatam wtedy mejle, prysznic, make up, i zazwyczaj pierwszą kawę. A wpisy? Cały dzień myśli same tołkują je w mojej głowie. Mam ich tysiąc, ale nie ma kiedy przysiąść by je spisać, a kiedy jest już ten czas, to wolę zamknąć oczy i paść twarzą w poduszkę.

Ja nie mówię, że macierzyństwo to nie jest lukier, ale przecież to jest też słodki zapierdziel, przy tych dwóch maluszkach.

Receptą na wpisy są zdjęcia w weekend, drzemka(moja! Choć 20 minut) po powrocie Tatki, niech się pali i wali, ale czasem sobie ją musze walnąć, by nie paść z dziećmi po 20stej, by siłę znaleźć na pisanie. Powiesz mi nie masz siły, to po co piszesz? Bo to mi sprawia wiele przyjemności, Wasze niezliczone lajeczki, komentarze na każdy temat pod wpisami. Czujecie mnie i jesteście razem ze mną, w tych radosnych chwilach, i w tych bardziej bolesnych też. Wy wiecie jak w kobiecie kipi, gdy ktoś mówi, że siedzimy w domu. Pewnego razu się zbulwersowałam temu wszystkiemu i postanowiłam nie ogarniać bajzlu. Mąż jak wrócił z pracy to zapytał tylko co za armagedon tutaj przyszedł, czy nie sprosiłam przypadkiem wszystkich dzieci z okolicy. Nie mężu, nie sprosiłam nikogo, to nasz lukier kochany tak nabroił.

Nie zamknę przecież dzieci w pokoiku, i nie powiem im kochane, teraz proszę pobawcie się po cichutku, bo mamusia musi sobie popisać/ popracować/ coś porobić. Nawet jeśli byliby więksi i zrozumieli, to nie mogłabym sklecić zdania, bo moje upierdliwe wewnętrzne ‘ja’ krzyczałoby co z ciebie za matka! Siedzisz przed komputerem, a dzieci tam same, Bóg wie co robią!

Tak naprawdę, to sama nie wiem, kiedy ja to wszystko piszę, jak to wszystko ogarniam, jak znajduję na to czas. Blogowanie z dwójką to nie lada wyczyn, nierealny do zrealizowania bez drugiej połówki, innych pomocnych rąk, niani, czy przedszkola.

Uff udało się, śpią oboje, oczywiście nie zasnęli równolegle, więc nie wiem ile mam czasu, 5 minut? Takie teksty pisze się na raty, na 10 rat zero procent, najlepiej. Rozmyślam jak to będzie gdy chłopaki pójdą do przedszkola, czy pójdę do pracy na etat, czy rozwinę coś swojego. Tak naprawdę to nie chciałabym iść gdziekolwiek, chciałabym czekać na nich z ciepłym obiadem, w czystym domu, pachnącym świeżym i wyprasowanym praniem. Chcę by blog był owocnym dodatkiem do naszego szczęśliwego życia. I wiecie co? Wiecie co blogujące mamuśki? Jesteśmy mistrzyniami w swoim fachu, bo nikt, tylko my kobiety potrafimy zrobić tyle rzeczy na raz. Bo chyba nie da się w brudnym pomieszczeniu blogować? Musi być czysty stolik i kawa zrobiona, latte koniecznie z dużą ilością piany, i coś do przekąszenia. Absolutna cisza też się by przydała, a przecież prowadzenie bloga, to nie tylko pisanie zdań. To jeszcze zdjęcia do obrobienia, odpisywanie na mejle, konstruowanie wpisów, tworzenie koncepcji. Czy koniec bloga nastąpi? Nie wiem, na pewno to wygaśnie samo, nie ogłoszę tego wszem i wobec, po prostu kiedyś zabraknie czasu i dni na ogarnięcie tego wszystkiego. A dlaczego w ogóle takie pytania mi do głowy przychodzą, hę?

 

 

XOXO
signature
comments [ 46 ]
share
No tags 0
46 Responses
  • Kasia Harężlak
    08 . 04 . 2015

    Da się, ale wcale łatwo nie jest :) Tylko, jeśli dla kogoś to pasja, to jakoś można wszystko pogodzić. Nie ukrywam, że ogromny udział w moim blogowaniu ma mąż, który poodkurza, zrobi obiad, pobawi się z małym jak mam napływ weny :)

    • Vanilla Island
      09 . 04 . 2015

      Dokładnie! U mnie, bez pomocy męża też by bloga nie było :))

  • Paulla
    08 . 04 . 2015

    oj trudno wiem po sobie jak piszę post to połowę dnia bo syn tu za nogę ciągnie tu jeść chce albo wchodzi mi na głowę ;)

  • DREWNIANY DOMEK
    08 . 04 . 2015

    Co Ty nas tu tym końcem bloga straszysz? Mowy nie ma! Bubki takie słodkie, kochane i śliczne, że byłabyś totalnie bez serca pozbawiając nas tego widoku. Poza tym uwielbiam Cię czytać – jesteś jedną z tych normalnych mam, które zapraszają nas do swojego domu na kawę i pogaduchy poprzez zdjęcia i teksty, za co serdecznie w imieniu wszystkich czytelniczek dziękuję i bez pardonu proszę o więcej! Pozdrawiam! :)

    • Buuba
      08 . 04 . 2015

      oooojacieeeee jaki kochany człowiek z Ciebie!!!

  • Magda
    08 . 04 . 2015

    Cześć, czytam Twojego bloga, nie od początku i to od czasu do czasu, nie udzielam się. Pewnego dnia zwątpiłam, poszperałam i znalazłam. Pierwszego synka urodziłaś w czerwcu, drugiego we wrześniu (jeśli dobrze pamiętam), to mnie podłamało bo mam Synów z tych samych roczników co Ty, ale z marca i sierpnia. Pomyślałam, że skoro dajesz radę to może jednak ja też będę mogła. Prowadzę sklep internetowy i jego księgowość, 2 blogi próbuję ogarnąć, dom – gotuję (3 obiady, całe szczęście, że dla najmłodszego mogę mrozić), staram się piec – ciasta, bułki, chleb; sprzątam, piorę…. Zresztą dokładnie to co wszystkie kobiety, które „siedzą” w domu. Jak znajduję siły? Mam wrażenie, że nie znajduję. Działam na autopilocie. Podziwiam kobiety, które potrafią wszystko pogodzić! :)

    • Buuba
      08 . 04 . 2015

      pierwszy 30 kwietnia ubiegłego roku, właśnie obmyślam drugie urodziny, a młodszy 1 sierpnia.
      też piekę, gotuję, sprzątam i coś działam.
      Powinnaś podziwiać również samą siebie! :D

      • Magda
        08 . 04 . 2015

        Ojej, to źle przejrzałam Twoje posty. U nas starszy 14 marca, młodszy 3 sierpnia. Kurczę, właśnie sobie przypomniałam, że w szpitalu, w dniu porodu (urodziłam skoro świt) wykonywałam telefony do Klientów, producentów…
        W każdym razie, jesteś wielka! :) Też dziękuję za miłe słowa. To, że komuś się udaje – dodaje mi energii, bo myślę sobie, że przecież to DA się zrobić :) Ale fakt, że tej energii w sobie i otaczającym nas świecie trzeba szukać codziennie :)

  • Ania
    08 . 04 . 2015

    Piąteczka! Ja nie bloguję, ale pracuję w domu – od narodzin drugiego synka w ograniczonym wymiarze, ale jednak. I myślę, że nikt, ale to absolutnie nikt, kto nie jest w sytuacji takiej, jak my, nie jest sobie w stanie wyobrazić, ile to roboty, ile nerwów i wyrzutów sumienia (no bo przecież mogłabym pucować podłogę w kuchni, a nie klikać sobie na komputerze, no nie?). Czy nie mogę zupełnie zrezygnować z pracy? Jasne, że mogę, ale wtedy a) będziemy mieli mniej pieniędzy, b) nie będę miała już żadnej odskoczni od życia kury domowej. No i c) nie będę miała do czego wrócić, jak już chłopcy wyfruną do przedszkola. Nie, nie nie.

    P.S. Obu urodziłam jeszcze w czasie studiów, więc przez jakiś czas łączyłam macierzyństwo z nauką, pracą i ogarnianiem domu. Było naprawdę hardkorowo, gdyby nie rodzina, to skończyłoby się totalną katastrofą. Ale daliśmy radę.

    P.S.2. Już niedługo będzie lżej, obiecuję! Co prawda często powtarzane „pierwszy rok jest najtrudniejszy” to trochę obiecanki-cacanki, bo jak obaj zaczną biegać, to nie wiadomo, którego gonić, ale tak koło 14-15 miesiąca się uspokaja. Młodszy w końcu dopasował się rytmem dnia do starszego i… udało mi się zsynchronizować im spanie! Co najmniej dwie godziny spokoju w ciągu dnia, wyobrażasz to sobie? :D Co prawda trochę oszukuję i usypiam ich w wózku (podwójnym, bliźniaczym), ale ciiii ;)

    (Mama 29-miesięczniaka i 14-miesięczniaka.)

  • gussx33
    08 . 04 . 2015

    Pytanie czy a raczej jak blogować z dziećmi w domu i jeszcze wyglądać tak pięknie? Ile razy widzę Twoje zdjęcia to się zachwycam, mama dwójeczki a z wyglądu hot 19tka :)

    • Buuba
      08 . 04 . 2015

      hahahhaha, dzięki Ci Kochana, staram się ale czasem nie wychodzi ;)

  • Żaneta Szołtysek
    08 . 04 . 2015

    No właśnie, hę? Dlaczego takie myśli Ci do głowy przychodzą? My kobiety silne jesteśmy – damy radę! I nawet jak częstotliwość wpisów spadnie, to i tak będę do Was zaglądać! Ta świadomość, że po drugiej stronie ekranu jest ktoś, kto czyta i czasem coś odpisze/napisze, daje siłę i motywację :) I choć jestem z Wami od paru miesięcy, to mam wrażenie jakbyśmy się znali, bo jest u Was tak normalnie, swojsko. I nie powiem, liczę po cichu, że kiedyś faktycznie będzie okazja się poznać. Buziaki dla Buubków!!!!!!!!!! A Ty Buubkowa Mamo dasz radę! – bo jak nie Ty to kto?? – przecież tysiące czekają na kolejne wieści z Buubkowej codzienności :)

    • Buuba
      08 . 04 . 2015

      no pewnie! ta świadomość mnie napędza! :*

  • Ola
    08 . 04 . 2015

    Podziwiam Cię. Ja na jakiś czas daję sobie spokój. Musze nauczyć się jeszcze lepszej organizacji :-)

  • photogroszki.pl
    08 . 04 . 2015

    Oojeja jeja nawet ostatnio stworzyłam bardzo podobny wpis o mym dniu codziennym :D To prawda – dzień przy dzieciach zlatuje jak minuta :O Nie wiadomo kiedy, a ze śniadania już trzeba robić obiad. Ja też prowadzę bloga, firmę i dom i mam tylko jedną Groszkę i … padam czasem. Nie chce myśleć co to będzie jak będzie dwójka :D Podziwiam Ciebie i wszystkie tu mamy, co radzą sobie z większą ilością (dzieci ofkorsa i obowiązków);D Trzeba się tylko wspierać, że mamy dziś tyle siły – MY KOBIETY :)

  • Monika
    08 . 04 . 2015

    Szczerze? Jakiś czas temu jeszcze kiwałam z politowaniem głową, kiedy siostra mówiła mi, że nie ma na coś czasu. Myślę sobie „kobieto, masz dwójkę dzieci, ale nie musisz iść do pracy/szkoły, to jak Ty możesz nie mieć czasu? siedzisz całymi dniami w domu”. Od czterech dni mam tę dwójkę na głowie. Siostra ze szwagrem na „służbowych wakacjach”. Myślę „ee, co to było. starszy pójdzie na podwórko, mała zajmie się zabawkami” ohoo, nic bardziej mylnego! Pół dnia wiszę jak szpieg przy oknie, bo z tego starszego to taki łobuz, że strach spuścić z oczu na 10 minut. Raz oczywiście musiałam iść go szukać na podwórko, bo poszedł gdzieś z nowymi kolegami, a że mieszkamy w zupełnie innych częściach miasta, to i terenu nie kojarzył :P Mniejsza zaczyna chodzić, więc oczywiście wszystkie szafki pozwiązywane gumkami, a to z niższych półek przełożone wyżej. Pominę już fakt, że sypia, owszem, ale wtedy szybko ogarniam im jedzenie, próbuję doprowadzić do ładu siebie.. Straty w ludziach jeszcze nie ma, ale ja od 4 dni nie wiem, co to gorąca kawa, a moja praca licencjacka woła o odrobinę zainteresowania. Uff, rozpisałam się, biegnę do okna, bo starszak zniknął z pola widzenia. Siostra mnie zabije :)

  • Mamawsamraz
    08 . 04 . 2015

    lo matko!!! Prosze mnie tu końcem bloga nie straszyć bo na zawał zejdę!
    A tak poważnie to da sie wszystko pogodzić. Jestes tego najlepszym przykładem… Pozdrawiam

  • www.okruszkidwa.pl
    08 . 04 . 2015

    Też należę stety/niestety do tych mam, które nie przecierpią puszczonych samopas dzieci przez cały dzień, niech robią co chcą bylebym ja mogła coś tam coś tam… Dlatego też często właśnie prasowanie zalega, paznokcie mam odrapane, nie mówiąc o reszcie:) Ale jakie dzieci mam uśmiechnięte:)jak akurat nie marudzą:)
    Pozdrawiam

  • Kornelia
    08 . 04 . 2015

    Przybijam piątkę. Osobiscie myslalam ze zycie z dwojka bedzie gorsze. sama nadal niepojmuje jak znajduje czlowiek na to wszystko czas. a najgorsze w tym to,gdy chce sie czlowiek taki, w kazdej dziedzinie w 100% spelniac i mimo ze jest nawet na 101% to poprzeczke sie podnosi . Bycie matka i pania domu powinno byc traktowane jako zawod i to dodatkowo platny :P mnie przeraza wizja pojscia do pracy (o ile ją znajdę) . Wtedy posrod natloku obowiazkow w ogole dzieci jak sierotki. i jak bede im poswiecac 100% pozostalego czasu to beda chodzic glodne w brudnym domu i uciapanych ubraniach :D doba powinna miec 48h!

  • margo
    08 . 04 . 2015

    Dziewczyny, podstawa to organizacja. Nie mówię o tym, by wstawać o 4 rano gotować obiad i prać i cały dzień bawić się z dziećmi.
    Trzeba umieć sobie pomóc.
    Są młode studentki które chętnie i nie drogo posprzataja w chacie. Ciotki koleżanki albo inne pójdą z dziećmi na spacer. Naprawdę można sobie poradzić.

    Ja od dawna pracuje w domu, wykonuje prace biurowe, pisze pisma. Ciągle nerwy bo nie mogę się skupić, bo dziecko zaczyna broic jak z nim się nie bawię. Teraz jest mloda miła dziewczyna do pomocy. Ja mogę więcej popracować przy takim układzie i zarobić, a dziecko ma rozrywkę.
    Aga, a nie myslalas o tym bu Kubusia dac już do żłobka ? Po co się tak zabijać. W imię czego udawadniac swój heroizm i żyć wycienczona. Dla dziecka lepsze jest gdy ma rówieśników, zabawy niż chwilę zabawy z mamą i pół dnia zwracania na siebie uwagi by w końcu ktoś zainteresował się i znowu pobawi. Żłobek lepszy niż telewizor. Pozdrawiam

    • Buuba
      08 . 04 . 2015

      Żłobek… trochę szkoda mi go tam, w dzień ma kontakt z dziećmi (sąsiedzi, spacery), TV nie włączony przecież cały dzień, a blog? Blog jak się zdarzy, że dwójka na raz śpi ;)

  • Paulinka
    08 . 04 . 2015

    Agniesiu,pomimo,że nie pisze bloga,mam swych urwisków tak jak ty,to zawsze podziwiam Ciebie za to że ogarniasz jeszcze blog .Masz racje mówiąc że niektorzy twierdzą ze my SIEDZIMY w domu.Tylko my wiemy ile jest pracy,sprzątanie prasowanie,jedzenie,kąpanie,a to cos rozleje ,wysypie….a to z kolei przemyci bułke i kruszy po całej chatce….i znowu wyciągasz odkurzacz….ale my siedzimy przecież.Głowa do góry czekam na nastepne wpisy.Cudo silna kobietka…

  • Świat Mimi
    09 . 04 . 2015

    Jeśli nie czujesz się na siłach to chyba faktycznie powinnaś na chwilę odpuścić. Ja tak zrobiłam zaraz po urodzeniu mojego synka. Nie pisałam przez jakiś czas, albo bardzo często. Skupiłam się wtedy całkowicie na poznaniu z moim Filipkiem i nie żałuję tego, a teraz nadrabiam wszystkie zaległości na blogu jak mam czas. Ja uważam, że blogowanie to powinna być przyjemność. Zobaczysz, że za niedługo wszystko Ci się poukłada i znowu wrócisz, aby zachwycać nas swoimi postami :)

    http://www.swiat-mimi.pl

  • margo
    09 . 04 . 2015

    Agus odnośnie żłobka to w moim mieście są takie kameralne-prywatne i, można dziecko zapisać np na 5 godzin albo kilka godzin kilka razy w tygodniu. Rozwiązanie super, bo maluch uczy się relacji z dziećmi, piosenek, jest rytmika. Zapisałam tak synka jak miał równo 2 latka. Teraz zrobię tak z córeczka, bo dla dziecka to dobre i dla mamy która ma mnóstwo obowiązków.
    Jak my byliśmy mali to były babcie, ciocie na rencie i emeryturze. Teraz mieszka się daleko od domu i nie ma szansy na taką pomoc.

    Trzymam kciuki, bo obowiązków masz bardzo dużo łącznie z wykończeniem domu. Trzeba sobie pomóc

    • Buuba
      09 . 04 . 2015

      kurcze a gdzie mieszkacie? u nas takich miejsc nie ma :(

  • mamazawsze
    09 . 04 . 2015

    Doskonale Cię rozumiem, bo właśnie weszłam na wyższy lewel ;-) Co prawda Ignaś ma dopiero 2 tygodnie, a ja nie wiem w co ręce włożyć po powrocie ze szpitala ;-) Ale lubię blogować, to taka moja odskocznia od „codzienności” dlatego staram się znaleźć czas! Powodzenia w dalszym blogowaniu, bo wychodzi Ci to świetnie!

  • Iza D
    09 . 04 . 2015

    Zwykłe życie i tyle :) Mało czasu? Ja mam jeszcze mniej, bo pracuję na etacie i nie ma mnie często i 12 godzin, a później trzeba zająć sie dzieckiem, trzeba posprzątać i zrobić wszystko to, co robi się w domu. Czasem jeszcze dodatkowe zdalne zlecenia. Na przyjemności czasu mało. Ale spinam się i jakoś daję radę. Kewstia organizacji i priorytetów. Niech czasem pranie sobie leży nieposkładane :P
    Blogowanie, pracowanie, siedzenie w domu z dziećmi- nic nadzywczajnego, po prostu zwykłe życie :)

    • Buuba
      09 . 04 . 2015

      nieposkładane? u mnie jest tak, że czasem niech leży sobie nieuprane hehehe :D

  • wikilistka
    09 . 04 . 2015

    Aguś <3!
    Kurczę, ja Cię podziwiam mega;] Chciałoby mi się drugiego bąbla, ale jakoś mimo, że Wiki ma już prawie 3 latka to tak cholernie się boję miliona rzeczy.

  • Magda
    09 . 04 . 2015

    Czytam i nie wierzę ale wiem,że Ci ciężko ale wierzę w Cb i wiem, że dasz radę nawet i jakby trójka była bo Ty zdolna laska jestes

  • wkawiarence.pl
    09 . 04 . 2015

    I ja juz tak myślałam, że nie podołam, nie dam rady, nie jestem w stanie. Cho ja to taki laik blogowy, gdyz mój blog dopiero w polowie stycznia powstał. Ale tez mam dwójkę maluchów w domu. I takie same myśli mi kotłowały głowe po miesiącu starań, aby blog powstał, aby technicznie i poprawnie zafunkcjonował. Uczyłam sie wszystkiego sama i od zera więc to nie lada było dla mnie wyzwanie :) Ale dałam rady, a juz po miesiącu zrodziło sie pytanie – czy ma to sens, czy dam radę… ale przeszłam kryzys. Blog istnieje. Teraz znowu rodzi sie pytanie – bo wróciłam do pracy, pełny etat. I znowu – dam radę? DAAAAM, musze , sama dla siebie chcę ! Chocbym spac nie miała, to potzrębuje ten głupi mój mały zakątek wirtualnego świata.
    z pozdrowieniami
    asia / wkawiarence.pl

  • Kasia
    09 . 04 . 2015

    hej ;) ooo tylkoooo nieee tooo ;) nie zamykaj bloga :P ja go dopiero odkrywam :P
    W poście o tarcie zadałam Ci kilka dni temu pytanie odnośnie tej formy do tarty. Czy widziałaś już moj komentarz?
    Jeśli mogłabyś odpisać to byłabym Ci baaaardzo wdzięczna, zamierzam kupić formę na dniach póki jeszcze kasa w portfelu :D
    Pozdrawiam serdecznie ;)

  • Mamine Skarby
    09 . 04 . 2015

    Wiadomo, że nie jest łatwo. Ale przez blogowanie to jeszcze mimo wszystko jesteśmy bardziej zorganizowane. A czy kończyć z tym- robisz to świetnie i sprawia Ci to frajdę, więc zdecydowanie NIE :)

  • mAGNESik.eu
    09 . 04 . 2015

    Aga jaki koniec??? Nieee, tylko nie to! :) Jesteś wzorem dla wielu z nas, dla mnie na pewno, dajesz siłę i motywację. Podałaś mi pomocną dłoń kiedy zaczynałam, pamiętasz? :) Ja zawsze będę o tym pamiętać :) Dziękuję! Twoje piękne posty z głębi serca płynące, ciepłe i takie prawdziwe, szczere i życiowe. Uwielbiam je! :)

    • Buuba
      09 . 04 . 2015

      dziękuje Kochana :*

  • mAGNESik.eu
    09 . 04 . 2015

    pisałam i pisałam, to co czułam i teraz widzę jak posłodziłam ;)

  • eloMama
    09 . 04 . 2015

    Łatwo nie jest, ale wszystko do ogarnięcia jednà ręka ;). Mimo, że Pola do przedszkola śmiga, z trudnością znajduję na wszystko czas. Plus rozwój pasji? Ale da się! Co z tego, że padam o 21 z dziećmi i budzę się rano w opakowaniu. Satysfakcja gwarantowana ;)

  • Mitt Ney Liv
    09 . 04 . 2015

    Bardzo ciekawy wpis … sama sie zastanawiam sie kiedy wszystkie kobiety znajduja na wszystko czas … ja zaczelam pisac bloga z nudow… jestem juz pod koniec ciazy wiec wiekszosc czasu spedzam w domu przy komputerze… wiec jakies tworcze zajecie mam … Naprawde jestem pelna podziwu waszej pracy. Mam nadzieje ze tez bede umiala zorganizowac sobie czas na wszystko :)

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      noworodek dużo śpi, jeśli jeden to dasz radę na wszystko! ja to miałam jeszcze nabuzowane hormony, więc świat mi się kończył, unikaj tego jak ognia!

  • iga
    09 . 04 . 2015

    Ale przeciez blogowania to kura znoszaca zlote jaja, do dziś mam w glowie post makowej mamy ze to kilkanasice tys zl..wiec ja bym pol nocy pisala gdybym juz miala taka pozycje jak wy i tyle na kotach:)

    • Buuba
      10 . 04 . 2015

      miałam taką chwilę słabości, może to nie złote jaja, ale np przyjemność w tych zabawkach wszystkich co je nam podsyłają… :)

  • Patrycja
    10 . 04 . 2015

    podana pierś (nie na talerzu) mnie powaliła :D Fajny tekst! Mam podobne przemyślenia w tym temacie. Pozdrawiam ! :)

    • Buuba
      11 . 04 . 2015

      bufet przy piersi i takie tam ;) hehehhee ;) ;) ;)

  • Eli Milamalim
    14 . 04 . 2015

    Ach…. Zawód matki, to ciężka robota, dlatego została stworzona tylko dla kobiet – wielozadaniowość, to nasz znak rozpoznawczy :D!

    Matka trójki :-)

  • minawetp
    14 . 04 . 2015

    No Kochana, nie chcę Cię straszyć ale widzę to co u siebie i… i mnie to skończyło się rozpadem małrzeństwa, bądz czujna, jesli Twoj facet zacznie bywac zadziej w domu, jesli zacznie olewac to ze jest bałagan- lekki… bo przeciez ogarnelas szybko aby bylo widac ze panujesz nad sytuacja i nie siedzisz non stop w necie, bedziesz wiedziec ze to ten moment i ze ma inna, juz to przerobilam, choc mam trojke… i wiem jak to jest wskoczyc na 400 procent obrotow i zrobic wszystko w pol godziny to co sie robi przez kilka dobrych godzin, wszystkie my matki to przechodzimy, ale fakt blog jest nam potrzebny aby nie zwariowac! Pozdrawiam

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *