bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Ding dong

[fb_button]

Każda z nas zapewne przeżyła w życiu chwilę grozy, ja przeżyłam ją z piętnaście lat temu z moją rodziną. Mogłabym ją porównać do napadu jakiegoś oprawcy, albo terroru. Pamiętam jak trzęśliśmy portkami wszyscy, rozkładaliśmy ręce z rozpaczy niemożności zrobienia niczego. Bo nie dało się absolutnie nic zrobić. Dodam jeszcze, że wierzyłam i wierzę nadal, że godzina między drugą a trzecią w nocy, to godzina duchów.


Jest godzina 2:23, słyszę panikę w domu. Otwieram oczy w mroku, na korytarzu pali się światło, słyszę lament mojej babci. Płacze, nie wie co zrobić. Dziadek szuka rzeczy, którymi można by się obronić. Wujek wykrzykuje przekleństwa pod nosem. Patrzę w okno, a tam bezkresna ciemność, deszcz dudni o parapety, mrok rozświetla jedynie piorun błyskający co jakiś czas. Było bardzo ciemno, urwanie chmury z piorunami, a co jakiś czas było słychać:

<ding dong>

To dzwonek do drzwi. Zaczęło się od tego, że babcia wstała wystraszona, pyta

-Kto tam?

<ding dong>

-Kto tam?

<ding dong, ding dong.>

-Kto tam jest? Proszę powiedzieć?!

<ding dong>

Środek nocy, babcia nie otwiera drzwi ze strachu, budzi wszystkich. W międzyczasie słychać, jak ktoś bezczelnie dzwoni, klika na dzwonek i nie odpowiada na żadne pytania. Latarnie na ulicy się nie świecą, jeszcze wtedy ich nie było. Chowam głowę pod kołdrę. Słyszę nerwowe pytania, i nerwowy chód rodziny. Oraz słyszę co chwilę

<ding dong>

 

DSC01203-2

 

Ktoś bezskutecznie robi sobie żarty, albo ktoś zaplanował coś straszniejszego. Chowam głowę pod kołdrę jeszcze głębiej, zmawiam modlitwy, jedna za drugą.

Słyszę jak rozmawiają. Objęli inną taktykę, krzyczą spieprzaj, uciekaj, zostaw nas w spokoju! Bo zadzwonimy na policję!

Dobrze wiedzieliśmy, że nigdzie nie zadzwonimy, to nie była doba telefonów komórkowych, a telefon stacjonarny nie działał. W głowę zachodziliśmy czy oprawca nie przeciął przewodów, a w tle nadal słyszeliśmy odgłosy strasznej burzy, na przemian z

<ding dong>

Postanowiłam wstać, dziadkowie bezowocnie krzyczeli bym szła spać do łóżka. Wujek postanowił wychylić się przez okno, otworzył je by spojrzeć, czy kogoś nie ma przed drzwiami. Niestety ganek był tak skonstruowany, że nic nie było widać.

<ding dong>

Minęło może z pół godziny. Pół najstraszniejszej godziny w moim życiu. Męska część rodziny uzbroiła się w sprzęt cały i postanowiła otworzyć drzwi. Co by nie było, raz kozie śmierć. Mówią oprawcy, że ostatnia szansa, bo jak otworzą drzwi to się nie pozbiera, a on na to

<ding dong, ding dong, ding dong..>

Serce bije wszystkim, zbliża się trzecia, burza i oprawca nie pozwalają o sobie zapomnieć. A ja nigdy nie zapomnę tego widoku po otwarciu drzwi. Otchłań ciemności i woda skapująca litrami z dachu ganku, oraz sakramentalne ding dong. Nikogo nie było. Dzwonek dzwonił dalej, okazało się, że woda spowodowała spięcie i sam się włączał. Im burza trwałą dłużej, tym częściej dzwonek dzwonił. Tak samo było z siecią telefoniczną. To przez burzę nie działał telefon. Dziadek odłączył kabel i wszyscy naładowani emocjami poszliśmy spać. Wtedy to były istne chwile grozy, a teraz wybucham śmiechem gdy przypomnę sobie tamtą sytuację.

 

DSC01221

 

 

To zdarzenie przypomniało mi się, gdy zaczęłam coraz częściej słyszeć rzeczy nt zbliżającej się wojny… Oby te plotki miały taki sam happy end. A Wy może macie też coś dla mnie do opowiedzenia? Czy zdarzyła Wam się w życiu taka historia, mrożąca krew w żyłach, która się podobnie zakończyła?

 

 

XOXO
signature
comments [ 24 ]
share
No tags 0
  • marta

    Na ostatnim roku studiów pojechała na 4 dni na konferencje. Wrocilam późnym wieczorem do domu. Ok północy obudziło mnie walenie w szybę w moim pokoju. A miałam balkon… Rolety zasłonięte. Rodziców nie ma tylko siostra z mężem. Nie miałam odwagi podejść do okna. Polecialam po szwagra. Chwila musiała minąć zanim doszło do niego o co mi chodzi. Zszedł na dol, delikatnie podniósł rolete i… Zaczął się śmiać. Mój chlopak, a obecnie maz, tak się za mną stesknil ze pod wpływem emocji wsiadł w auto i przyjechał. Chciał żeby było romantycznie… :)

  • sisi

    hahaha:) naprawde sie przestraszylam;) boje sie obowiewieści o duchach, silach nadprzyrodzonych itp…ale na koniec tez sie ubawiałam, bo my mielsimy dokladnie taka sama sytaucje:) srodek nocy, deszcz i dzwoniacy dzwonek;) za pierwszym razem nie zoorientowalismy sie, że to spięcie tylko ze ktos sobie jaja robi, ale za kolejnym tata juz sprawdzil o co chodzi;) zwarcie przez deszcz;) a było to z rok temu:)

    • Buuba

      o rany i znów dzwonek! jestem w szoku! następnym razem jak ktoś zadzwoni w środku nocy, to nawet nie wstanę;)

  • Dzięki Aga, akurat śpię dzisiaj sama w nocy. Idę zamknąć drzwi na klucz ;)
    Pamiętam bardzo podobną sytuację. W domu moich rodziców podczas ich nieobecności było włamanie. Wiadomo, nie było przyjemnie. Złodzieje uciekli z łupami i tyle o nich. A że dom pod lasem, na pustkowiu i bez sąsiadów blisko – nikt nic nie widział. Nie ukradli jednak wszystkiego co do ukradnięcia było, jest więc obawa, że wrócić mogą. Z dwa tygodnie później rodzicom szykował się wyjazd, poprosili mnie i faceta mojego, żebyśmy u nich przenocowali, tłok robili, światła świecili i te rzeczy. Zgodziliśmy się choć trochę z duszą na ramieniu (znaczy ja, facet grał chojraka). A głęboka, śnieżna zima to była. Do sypialni wzięliśmy na wszelki wypadek…nóż kuchenny (Boże, jakie to głupie jak to teraz po latach czytam, nie wiem czy nie skasuję tego komentarza na koniec :D). Ok. Śpimy. Gdzieś ok3 w nocy (tak 3! bo też w to wierzę) elektroniczny dzwonek przy bramie zaczyna dzwonić. Wypadliśmy z łóżka jak poparzeni. W życiu się tak nie bałam! W stresie wskoczyliśmy w spodnie narciarskie (tak, narciarskie – bo kilka godzin wcześniej wróciliśmy ze stoku i były akurat pod ręką bo na krześle). Siedzimy z tym nożem w ręku trzęsąc się jak galarety. Bramki nie widać bo z 15 metrów od domu i ta noc i ten śnieg. A dzwonek co kilka minut regularnie dzwoni! Psychopata jakiś, albo duch – myślimy! Nie wiem co gorsze. Po 40 minutach kiedy już 10 raz zeszłam na zawał telefon odebrał w końcu mój tata. Zwarcie – oznajmił- często się to zdarza. Kazał coś tam w korkach wyłączyć…no, i tyle było z tego strachu :D … ale przeżycia nie z tej ziemi były. Ja się teraz z tego śmieje, mój facet ponoć w ogóle nie pamięta tej sytuacji (tja…mechanizm wyparcia, czy jakoś tak). :)

    • Buuba

      hehehe te dzwonki/domofony doprowadzą do szału! czyli całkiem podobna sytuacja! powinniśmy producentów do sądu podać;)

  • Sylwia Olszewska

    Któregoś zwykłego poranka jakos po godzinie 6 rano mama, tata i siostra wyszli jak co dzień do pracy/szkoły. Ja pracę zaczynałam nieco później. Poszlam zamknąć drzwi na klucz, wiadomo. Po chwili słyszę ze ktos mocno potrzasa klamka- w pierwszej chwili pomyślałam ze to siostra zapomniała kluczy, wiec na pewniaka otwieram drzwi a tam kurde nikogo nie ma, patrze dalej a tam jakis gość odwraca sie i biegnie w moja stronę ! Zdarzyłam w ostatniej chwili zamknąć mu drzwi przed nosem. Od tamtej pory trzy razy patrze zanim otworze drzwi :p

  • hahha aaale jaja, że tez mi tego nigdy nie opowiedziałaś! :D

    • Buuba

      wstyd było opowiadać! taczałabyś się ze śmiechu! a zresztą, przecież codziennie to robiłyśmy ;)

  • Kornelia

    jejuuuuuuu, a ja z takim napięciem i przejęciem to czytałam!!! Stracha mi napędziłaś :P
    Pierwsze zdjęcie przepiękne :) Piękna kobietka :)

    A co do wojny, to boję się myśleć. Wczoraj tak rozmawialiśmy z moją mamą, mężem….mówię, dzieci mamy małe, odchować je trochę, przecież szkoda, serce się kraje. Wszystko wydaje mi się nieźle kamuflowane aby nie wywoływać paniki. Szkolenia nagle? i aż tyle ich? Najbardziej boję się o męża, był żołnierzem zawodowym. Ze względu na mnie i na synka zrezygnował z pracy bo dostał kwitek do Afganistanu. O, to był dla mnie dzień mrożący krew w żyłach. Najgorszy. I to w jaki sposób się o tym dowiedziałam…Pojechaliśmy do wojskowej przychodni w której mieli stwierdzić czy mój mąż po wypadku nadaje się do służby. Czekałam w samochodzie dzielnie na niego z 2h. Pytam, skąd tam nagle tylu żołnierzy w mundurach z kwitkami chodzą? A mój mi odpowiada ” a bo wiesz, wrócili z misji i też muszą akurat dziś jakieś tam badania przejść” i informuje mnie że musi tutaj isć do szpitala na jakieś tam badania krwi itd, podstawowe. No ok, skoro mus to mus. Przecież ważne jest to by wrócił do pracy cały i zdrów, to jego pasja. Idziemy do tego szpitala, znów ci sami żołnierze, czekają wraz z moim mężem do jednego z gabinetów. Jakoś w ogóle tak mało ze mną rozmawiał. Pytam, a ty co za kartkę tam trzymasz? Dlaczego taką samą jak oni? Nie odpowiedział mi. Sięgnęłam po nią, czytam, czytam….na dole dopisek, dwie gwiazdki ** „wypełnić gdy żołnierz kierowany jest na misję „. Misja Afganistan. Serce mi stanęło. Nawet teraz gdy to piszę to ręce mi drżą. Łzy poleciały mi ciurkiem. Tylko udalo mi się wykrztusić z siebie,że mnie okłamał. Wybiegłam stamtąd ile miałam sił. Już wtedy mialam w sobie przeświadczenie że go straciłam. że już go nie mam. To, jaki żal rozrywał moje serce jest nie do opisania.
    Jeździł na szkolenia po całej Polsce, był jednym z najlepszych żołnierzy w swojej jednostce. Musiałam mu postawić ultimatum. Albo ja, albo Afganistan. To egoistyczne, bardzo. Ale po kilku latach mi podziękował, że go uratowałam.

    • Buuba

      nawet nie potrafię sobie wyobrazić co czułaś… dobra decyzja! najlepsza! teraz staram się myśleć optymistycznie, że to na serio tylko szkolenia i na tym pozostanie.

  • Nie strasz ludzi! Bałam się czytać! :) :*

  • Aga, początek świetny…Juz myślałam, że to wpis z serii kryminałów.

  • o Boże toś mnie wystraszyła, dobrze że mogę do męża się w nocy przytulić to może zapomnę o tej historii,bo już mi do głowy najgorsze myśli przychodzą:(

  • mama m

    Heh..miałam niedawno w domu babiniec nawet 3 koty i pies to baby :) mąż w delegacji tata 3lata nie żyje ..maj 2014 w domu ja mama szwagierka i 1.5 roczna córka i godzina 21 .idzie ktos podjazdem ..wchodzi na taras dzwonek walenie. Do drzwi..słucham przez zamknięte drzwi jest moze mąż ?..a o co chodzi ..czy mąż jest w domu..?a kto pyta…pomyłka jakas ….gość poszedł wielki jak dąb..rusztowanie wokół domu pod dach elewacja sie robi i myśli a jak wejdzie po ni e j.telefon do sąsiada on nikogo nie widział a dopiero szedł… Czy ja mam zwidy mysle..siekiera z piwnicy przy drzwiach stoi …jakby co..rano po ogólnym wywiadzie okazuje sie ze jakiś facet chcial zeby g o odwieźć do domu bo pks mu uciekl

  • ja chyba nie przeżyłam nic takiego, albo na chwilę obecną nie pamiętam. ale Wasza sytuacja teraz rzeczywiscie wydaje się zabawna, choć domysłam sie ze 15 lat temu wcale taka nie była :) pozdrawiam

  • Są takie chwile, które pamięta się na długo.

  • Hahaha. Doskonała historia. Doskonale wiem, co musieliście czuć. Bo mnie spotkało coś podobnego. Było nas wtedy tylko dwoje. Środek nocy. Nagle łup, łup, łup do drzwi naszych. Akurat automatyczny włącznik światła na korytarzu nie działał (sic!). „Kto tam?”. Odpowiedziało coś jakby „U hu, u hu!” i chrobotanie. I znowu łup łup. I „wpuść mnie” i łup łup do sąsiada. Wezwaliśmy policję, żaden sąsiad też nie otwierał. I tylko łup łup w drzwi i wpuść mnie. Trwało to dobre 20 minut (policji nadal nie było). Aż wreszcie sąsiad z naprzeciwka się odważył. Otworzył drzwi. Przez wizjer widzę, że trzyma coś w ręku (łopata czy coś takiego). A tu okazuje się, że biedna studentka tak obficie oblewała sesję, że pomyliła piętra i nie do końca pamiętała gdzie mieszka :)

  • Agnieszka

    Ja natomiast miałam taką sytuacje,nie wiem jak to wyjaśnić,był wieczór byłam w domu sama z kotem i krzątałam się po domu i coś tam sprzątałam,byłam w kuchni,wychodze z kuchni i widzę mojego kota jak stoi w drzwiach pokoju i patrzy się ale to dziwnie się patrzy,tak jakby chciał na coś zapolować albo był ciekawy,dosłownie tak jakby coś było w pokoju,więc pomyślałam że pewnie widzi jakiegoś pająka,weszłam do pokoju i nic nie było,więc wrzuciłam go do pokoju a ten wybiegł z pokoju jak poparzony i fuczał,nie wiedziałam o co chodzi,za jakiś czas przyszedł powolutku do pokoju i stanął przy łózku i zaczął je wąchać,po chwili wskoczył na nie i zaczął wąchać siedzienie tak jakby któs tam wcześniej siedział,ja nic nie widziałam nie czułam ale ponoć koty czują obecność różnych istot,poza tym nie wiem jak wytłumaczyć to że kot bał się wejść do pokoju a potem wąchał kanape tak jakby ktoś na niej wcześniej siedział,ciągle mnie to zastanawia

  • Nawet nie wiem jak skomentować !!! Budować napięcie to ty umiesz :P

  • Jeju… Można się przestraszyć.
    Ja pamiętam jak po kinowym seansie „Egzorcyzmów Emily Rose” śniło mi się, że chwyta mnie jakaś obca ręka i mówi „Wstawaj”, obudziłąm się i była 3:33 (serio!). Schowałam się pod kołdrę i tylko sobie powtarzałam „Zaśnij, zaśnij”. Nie ma to jak sobie samemu wkręcić takie schizy ;)

  • Mama Tomiego

    Ja przeżyłam coś znacznie gorszego! Pewnej nocy Mama wyjrzala przez okno i zobaczyła, że przed naszą bramą stoi jakis samochod a cale ogrodzenie obchodza jacys faceci. My się przerazilysmy, tamci zobaczyli mame i szybko odjechali. Akurat wtedy szykowalysmy sie do przeprowadzki. Dwa tygodnie po naszej wyprowadzce doszlo do napadu na ten dom. Faceci w kominiarkach przywiazali dzieci nowych wlascicieli do lozek i ukradli im mnostwo pieniedzy i sprzetu…

    • Buuba

      naprawdę coś strasznego!!! szkoda, że nie powiadomiłyście policji i nie ostrzegłyście nowych właścicieli…

      • Mama Tomiego

        I jedno i drugie zrobiłyśmy…

  • Bałam się czytać :) wczoraj chciałam, ale było za późno, bo tytuł mnie przestraszył :P Bojowa rodzinka! :) hehe :)

FreshMail.pl