bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Wczorajszy obiad. Tak na szczęście

 

Jest 22:12. Za małolata (czyt. gdy byłam bezdzietna) o tej porze mogłam góry przenosić, teraz siedzę na fotelu, nogi wyciągnięte i czuje jak odchodzi mi zmęczenie. Mrowienie z pięt powolutku idzie sobie ku pośladkom, skończywszy na punkcie w kręgosłupie, w który nieudolną ilość razy anestezjolog próbowała się wbić. W sumie dwa razy siedziała igła tam w środku i czasem coś mi tam się gmera. Odliczam minuty, w ostateczności punkt 23:00 poczłapie na górę, umyję się od niechcenia, nałożę swoją seksi piżamkę (czyt.bokserki męża i wyciągnięty tshirt) i położę głowę na poduszkę, by co chwila (tak mi się tylko wydaje) karmić ssaka. A za dłuższą chwilę, między 7 a 8 rano, sam przyczłapie ssak już odkarmiony, prawie odchowany, by wyciągnąć staruszków z łóżka za rękę.

Moje dni dzielą się na te bez Cioci Natalki i z. Krzyczy dziś do mnie przyjaciółka przez ucho:

-przyszła Natalka! Jesteś uratowana!

Tak, jestem. Jest mi o niebo lżej, wtedy gdy płaczą oba na raz, wtedy gdy post trzeba dodać, zdjęcia zrobić, na spacer wyjść, przyjaciół zaprosić i tak dalej. Ale są dni bez Natalki, wtedy organizacja pracy w naszym domu wygląda trochę inaczej. Obiad jest gotowany raz na dwa dni, postu nie ma, zdjęć nie ma.

Każdego dnia z samego rana mąż zabiera starszego na dół, bym mogła w spokoju rozklejać powieki, ale nie takim całkowitym spokoju. Obok guga i przebiera nóżkami, próbuje zjeść swoje stopy, wsadzić mi palec w oko najsłodsze stworzenie w swoim rodzaju na świecie. Gdy już widzę na dwa oka zazwyczaj odwiedzam łazienkę, i schodzimy. Zawsze przygotowuję śniadanko dla wszystkich.

 

DSC09757-2

Wszyscy razem jemy przy ogromnym stole, od pewnego czasu nawet nam podjada najmłodszy, w końcu Oli skończy 1 lutego 6 miesięcy! O tym ogromny stole marzyłam latami, w mieszkaniu nie było zupełnie miejsca na takie rzeczy, dlatego krzyczę na Tatkę by nie uciekał na kanapę przed TV z samego rana. Gdy głowa rodziny wyrusza do pracy, buziakom nie ma końca, jest papapaa. Gdy bracia rozbawieni sobą, jeden się turla, drugi poraz 1oty gotuje zupę, następuje walka z czasem, wstawiam naczynia do zmywarki i przygotowuję obiad. Jeśli zdążę – będzie, jeśli nie, dokończę na drzemce. Uwielbiam takie obiady, gdzie są efektowne, smaczne i jednocześnie przygotowanie ich, nie zajmuje wiele czasu. No i musi wystarczyć na dwa dni!

DSC09759 DSC09765 DSC09767

Pokochałam indukcję, od pierwszego wejrzenia (użycia?). Dzięki powerboost wszystko idzie o wiele szybciej niż na kuchence gazowej. Na patelni szkli się cebula, ryż się gotuje, a ja myję i kroję paprykę. Wydrążam gniazda, mięso mielone łączę z niedogotowanym ryżem, cebulą, pół szklanki wody i przyprawy. Wszystko robię szybko i instynktownie, kto by przepisów szukał na co dzień… Nie zapominam też o sobie, zdradzę Wam mój sikert:

DSC09769

Szczypta cayenne do każdego dania to krok bliżej do smukłej sylwetki, gdyż ten pieprz pobudza nasz układ trawienny do działania, zwiększa ilość enzymów i soków trawiennych, jedzenie nam się łatwiej i lżej trawi, a tłuszcz nie odkłada się tak mocno. Dodatkowo cayenne pomaga utrzymywać odpowiedni poziom ciśnienia krwi, oczyszcza krew z toksyn, sprawia że nie odkłada się cholesterol, a to wszystko chroni nas przed atakiem serca. Słyszałam jeszcze, że cayenne ma działanie przeciwrakowe, przeciwzapalne, przeciwbólowe i antybakteryjne. A zaczęło się wszystko kiedyś od tego, gdy szukałam diety cud w internecie. Natknęłam się na dietę gwiazd, które piją przez trzy dni (i nic nie jedzą) specjalną wodę z sokiem z cytryny, z pieprzem cayenne i kilkoma kroplami soku klonowego. Oczywiście taka dieta to nic dobrego, ale dzięki zgłębianiu wiedzy na jej temat, odkryłam magiczne działanie pieprzu cayenne, który nawet wg twórcy tej diety spala tłuszcz! Od tamtej pory, do każdej potrawy w naszym domu,która wymaga wyrazistszego smaku, zamiast zwykłego pieprzu i chili wsypuję szczyptę cayenne. Ale głównie ze względu na jego zdrowotne działanie. (no dobra, nie tylko;) )

DSC09772

Paprykę wrzucam do piekarnika, marudzą. Zazwyczaj bawimy się razem, lub usypiam maluszka. Starszy potrzebuje miziania za uszkiem na naszym materacu na górze. Jest! Udało się! Śpią,i to naraz! Staram się zawsze by tak było, gdyż wtedy mam czas na zdjęcia:

DSC09773

W zimowe dni doświetlam się takim softboxem jak na zdjęciu po prawej stronie, ma takie miękkie ciepłe światło. Po zdjęciach załatwiam wszystkie blogowe sprawy, zdarza się, że pije pierwszą kawę, pakuje przesyłki, czy odpisuje na mejle. Zbieram pranie z pralni i niosę do garderoby, jak zostaje czas, wszystko układam.

DSC09777 DSC09788

Czuję te ogromne szczęście, że mogę układać ubranka rozmiarem podobne do tych, co kiedyś w nie lalki ubierałam. Czuję jeszcze większe szczęście gdy patrzę na te małe śpiące powieki, otulone wachlarzem długich rzęs. Wstają szczęśliwi, zamroczeni, ale zaciekawi światem jeszcze bardziej, chwilę później przyjeżdża Tatko, kocham mocniej gdy może wcześniej wrócić do domu. Jemy razem, bawimy się razem, spędzamy czas razem. I choć czasem obiad wczorajszy, to najważniejszy jest ten czas spędzony razem. I choć czasem nie wiem w co ręce włożyć, bo i takie historie są, że obaj płaczą, bo głodni, a Bubek rozdeptuje swój ostatni i jedyny w tym dniu obiad. Tak, tak – rozdeptuje. Któregoś dnia postanowiłam nakarmić go tam gdzie się bawił, i postawiłam talerz obok siebie.

Myślami sięgam w przeszłość taką, gdzie nie było nas. Tylko matki, które miały po 50 pieluch tetrowych, musiały je gotować, wyparzać, ręcznie. Nie było pralek, a co dopiero zmywarek! A elektrycznego czajnika, gdzie ustawie 40 stopni i wodę mam na mleko. Jej!!! Przecież mamy tak wiele! i obiad dobry i dzieci wspaniałe! I sąsiadów za ścianą, i jest z kim pogadać, i telefony są! Ogromnie się cieszę z tego co mam i tego szczęścia będę garściami zbierać więcej.

DSC09802 DSC09813

 

Jest 23:00 klikam ‚opublikuj’ i poczłapię na górę. Do łazienki z marzeń i ramion ze snów, ciepłego ciałka i miliona przytulisków.

 

XOXO
signature
comments [ 44 ]
share
No tags 0
44 Responses
  • Magda
    26 . 01 . 2015

    Nigdy nie komentuję ale tutaj muszę :-) Świetny wpis. Jakbym o sobie czytała. Też mam szczęście i czerpię z niego garściami każdego dnia :-) Pozdrawiam serdecznie,
    P.S. Lubię do Ciebie wpadać :-)

    • Buuba
      26 . 01 . 2015

      dziękuje! ;) szkoda, że nie komentujesz;) bo bardzo fajnie Ci to wychodzi :)*

      • Magda
        27 . 01 . 2015

        Chyba zacznę to częściej robić po takiej rekomendacji :-)

  • Nataszka
    26 . 01 . 2015

    No to dobranoc :)
    lubię takie życiowe,codzienne wpisy . I tak zdrowo zazdroszczę rodziny,cudownych dzieci i kochającego męża,pięknego domu a zarazem pani jest taka cudowna ! To się widzi i czuje . Pozdrawiam ciepło !

  • Kasia
    26 . 01 . 2015

    Cudownie, ze mamy tak wiele i cudownie, ze zauwazamy to każdego dnia !!!własnie kończę obiad na jutro – nas tak dużo, ze na dwa dni nie wystarcza :)- a mąż na dobranoc żegna mnie słowami ” cudowne mamy te dzieci” !!! Ach…

  • Ada
    26 . 01 . 2015

    Po prostu się :), bo taki miły wpis :)
    A na paprykę się zaśliniłam po pas. Uwielbiam!

  • Wiolka
    26 . 01 . 2015

    Bardzo trafnie napisane. Zazdroszcze jednego: codziennej możliwości spedzania czasu z tatkiem, zabaw i w ogole ze zawsze jest.
    Moj maz niestety pracuje zagranica i niestety nie mamy opcji bycia razem codziennie.

    • natalia
      26 . 01 . 2015

      ja tez nigdy nie komentuje ale za to siedzę i ciągle czytam tego wspaniałego bloga ;)

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      ojeeej, u nas też był taki pomysł, ale jestem za słaba emocjonalnie, pognałabym chyba za nim za granicę na drugi dzień….

  • Ilona
    26 . 01 . 2015

    Ta papryka nadziewana jest świetna, miałam okazję spróbować jej w odwiedzinach u siostry, byłaby lepsza, gdyby ją przyprawiła, niestety ona jest tego zdania , że przyprawy i sól są niezdrowe i ona nie używa takich rzeczy. Narobiłaś mi apetytu :)

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      nooo sól nie jest zbyt zdrowa, ale szczypta nie zrobi nic złego, a wręcz przeciwnie. Jak widzisz pieprz cayenne, suszone zioła to samo zdrowie. Ja dodałam do farszu bazylię, zioła prowansalskie, cayenne ze zdjęcia i tyci tyci soli, wyszło pycha!

      • Ilona
        27 . 01 . 2015

        nie wątpie :) ślinka leci :P

  • martyna
    27 . 01 . 2015

    Oli??? Ładnie :-) Podziwiam :-) mam jednego urwisa i wymiękam :-/ Kolorowych snów i dużo energii na oklejanie powiek ;-P

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      Oliwier:) już podawałam na blogu:)
      jak miałam jednego urwisa to razem z nim szłam na drzemkę by nie wymięknąć właśnie;)

  • Agnieszka J.
    27 . 01 . 2015

    Swietny post :) Czytam i mi sie buzia smieje:) lubie Twój styl pisania. Czesto podczytuje buube. ;)
    Nadzianych papryczek jeszcze nie robilam, ale wygladaja apetycznie :) Ja tez czasem robie obiad na dwa dni, taki life. ;)

    pozdrowienia z UK.
    Agnieszka

  • dzidziulkowo
    27 . 01 . 2015

    Ostatnio nie komentujemy, bo jakoś tak strasznie czasu brakuje, ale zaglądamy regularnie! Szczęście Wasze widać w każdym najdrobniejszym słowie. Cudnie!

  • Amanda Niedrich
    27 . 01 . 2015

    Kocham Twój styl pisania. Czyli sekret Twoich pieknych zdjec to softbox?? :)

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      softbox, obiektyw i lightroom. ale nadal nie uważam że są tak piękne jakbym chciała;)

      • Justyna
        27 . 01 . 2015

        a jaki aparat?

        • Buuba
          27 . 01 . 2015

          son alfa 37 z obiektywem 50mm i 1.4

  • Ona Jedna a Ich Dwóch
    27 . 01 . 2015

    Podziwiam Cię! :) Tyle rzeczy naprawdę potrafisz zrobić w czasie drzemki maluchów? Jej! Oni pół dnia śpią? :P Bo ja w ciągu dwóch godzin drzemki synka, tak się rozleniwiam, że kawę zdążę zrobić i wypić :P Ale przy jednym to też więcej mogę zrobić jak jest przy mnie :)

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      obiad na pewno zrobię, zdjęcia też staram się, ale nie ma potrzeby by zrobić je codziennie. tak samo z pakowaniem paczek :) aaaaale gdy miałam jedno dziecko to szłam z nim na drzemkę spać:) teraz już nie ma tak dobrze;)

  • milanatropach
    27 . 01 . 2015

    Jaką dokładnie masz lampę? Możesz zdradzić? Własnie jestem na kupnie. :) Pozdrawiam!

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      softbox na allegro, kupiony od razu z żarówką, za około 100zł…. :)

  • Rzorza
    27 . 01 . 2015

    najbardziej zaciekawił mnie twój czajnik ;p co to za magiczny czajnik, który można ustawić na temperaturę idealną dla mleka. Kupiłabym dla męża, gdyż tołkuje mu ciągle, że robi za gorące mleko i nie dość, że dziecko takiego nie wypije to jeszcze zabija wszystkie witaminy :) aj Ci faceci !

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      hehehe:) ten czajnik to zbawienie na wszystko, do 40st podgrzewa wodę w sekundę (oczywiście musi być wcześniej przegotowana, lub taka z butelki) to jest dokładnie ten czajnik co mamy:
      http://www.ceneo.pl/1607131

      • Rzorza
        27 . 01 . 2015

        dziękuję bardzo za odpowiedź :)

  • ekokoszki
    27 . 01 . 2015

    Bardzo mi się podoba to co piszesz o sobie, ale nie chodzi mi tu o gotowanie, pranie i takie tam – to robimy my wszystkie :) Chodzi mi o to co jest ukryte między wierszami, czyli że mąż rano zabiera synka żeby mama mogła spokojnie wstać, że gdy schodzisz na dół to Ty robisz wszystkim śniadanko, wspólne posiłki, mizianka i przytulanka. Widać kochającą się rodzinę i to że dobrze czujesz się w domu z dziećmi, bo ostatnio słyszałam wypowiedź jakiegoś mądrego psychologa, który twierdził, że kobieta która jest w domu – jest upośledzona, ponieważ się ją ogranicza! Ja się z nim NIE zgadzam!

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      ja też się nie zgadzam i chyba taka wypowiedź coś mi przez oko przemknęła;) ten psycholog nie był kobietą, więc tu komentarz jest zbędny;)

  • MartynaG.pl
    27 . 01 . 2015

    Zdecydowanie miałaś prawo tak długo tworzyć post :) Dzień jest bardzo intensywny, czasami wszystko robi się na raty. Ale udało Ci się i zaserwowałaś naprawdę pełen informacji o Twoim życiu codziennym post :) Miło poczytać i przekonać się jak to będzie z dwójką małych dzieci …

  • Karolina
    27 . 01 . 2015

    OH! Dosyć idealistycznie czyta się „Twój dzień” :)
    Boże zazdroszcze Ci, bo mój jak narazie jedyny potomek nie wyleży ze mną w łóżku, więc trzeba szybko wstawać, mąż wychodzi przed naszym wstaniem do pracy, więc śniadanie jest robione jedną ręką. Obiad za zawyczaj muszę zaczynać robić o 22, bo młody jak śpi to 15 min albo wcale :)
    Pozdrawiamy z nogami w górze!

  • Kinga Wójcik
    27 . 01 . 2015

    Uwielbiam czytać take posty, niby o trudnej dla nas matek codzienności ale z suptelnością i domieszką szczęścia. Odwiedzam was często i za każdym razem jestem zachwycona zdjęciami które wstawiasz. Pozdrawiam

    • helene
      28 . 01 . 2015

      SuPtelny komentarz :P

  • Kornelia
    27 . 01 . 2015

    o jakie smaczne zdjęcia :-) I pięknie wyglądasz w tym warkoczyku :-) Impet dnia tak bardzo rozumiem, adekwatnie się Twoje słowa przelały na „papier”, Czuć ten intensywny dzień aż mi tchu zabrakło. :-D Komuś opowiesz, strescisz, to to tak przerażająco brzmi… A jak to uwielbiam bo wiem ze mi się wtedy czas i dzień nie marnuje! A to zmęczenie które się odczuwa, to jedne z najprzyjemniejszych! To uczucie spełnienia :-)
    I żadnego Bubka na zdjęciu nie ma? :-P

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      a Ty jeszcze nie urodziłaś? że też masz siłę pisać! :)

  • mAGNESik.eu
    27 . 01 . 2015

    I pomimo tak napiętego dnia, zawsze pięknie wyglądasz! :)

  • Noemi
    27 . 01 . 2015

    Mam dylemat … Kusi mnie to, bardzo. Ale boję się, że sknocę te papryki, a teraz kosztują dychę za kilogram. :D

    • Buuba
      27 . 01 . 2015

      ostatnio w biedronce połowę taniej;) a myślisz dlaczego tyle nakupiłam, aaa? hehe;)

  • Magdalena
    28 . 01 . 2015

    Super wpis a Ty na fotach prześliczna <3

  • Bliźniakowa Mama
    28 . 01 . 2015

    Wygląda przepysznie ;) Podsunęłaś mi pomysł na w miarę szybki i łatwy obiad….
    Dziś mam dzień z serii „najchętniej bym wyszła z domu i trzasnęła drzwiami”…..drugi tydzień w domu jestem uziemiona z moimi chłopakami (19-mieisięczne bliźniaki….baaaaaaardzo żywe i marudne w chorobie) i już psychicznie wysiadam….
    Byle do wiosny, słońca będzie więcej, widniej, dzieci się przegoni po parku to energii stracą trochę….ehhhh
    Kocham, ubóstwiam moich chłopaków, ale dzisiaj to już przeginają :P czekam na Tatkę i się wyrwę chyba w ramach „odpoczynku” do Biedronki lub Auchan na spożywcze zakupy :P
    Pozdrawiam Was ciepło :D
    P.S. Śpią w końcu………………………

  • Asia
    28 . 01 . 2015

    Pięknie tu wyglądasz :-)

  • puszeczka do herbaty
    29 . 01 . 2015

    A ja jestem na etapie zmęczenia potwornego.Chyba zostane w tej wannie

  • Justyna
    29 . 01 . 2015

    Nasze mamy miały łatwiej! Mieszkaly (przynajmniej przez pierwsze lata życia dziecka) z dziadkami może nawet jeszcze z rodzenstwem. Dziecko zawsze mial kto zabawic i przypilnowac, albo pieluchy poprasowac. Do tego nie bylo cisnienia ze musza byc eko i bio i rb, nie musialy czytac tuzina ksiazek o wychowaniu i żywieniu dzieci a pomidorowke z ryzem mogly dac przez butelkę i nikt im za to praw rodzicielstkich nie odbierał.

  • Sara
    30 . 01 . 2015

    Bardzo fajny blog:) Na pewno będę często zaglądać:) Pozdrawiam serdecznie!

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *