bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Dlaczego nigdy, PRZENIGDY nie pójdę do restauracji z dziećmi…. SAMA!

[fb_button]

Cisza błoga i spokój. Pozwala mojemu umysłowi sklecić kilka zdań, stukam w klawiaturę. Naprawdę potrzebuje czasem resetu takiego, w postaci ciszy. Minutą nawet potrafię się nacieszyć. Wczoraj jednak tak nie było, w restauracji… i choćbym miała skisnąć w domu, jak ogórek w słoiku, to raczej na tym etapie rozwoju moich dzieci, nigdy przenigdy nie wyjdę z domu… SAMA. A jak już wyjdę, pod rączkę z Ciocią N lub Tatkiem, to nie zabaluję na miejscu dłużej niż godzinę. A dlaczego?

  1. Moje położenie jest dosyć niekomfortowe. Starszy Bubi (20 miesięcy) choć potrafi się zająć sam sobą w domu, to w takim miejscu ciekawi go wszystko. Z ciekawości spędzi na krześle 3 minuty (dzięki ci Panie i za to), a później by zajrzał w każdy kąt. Ale zdarza się tak zwany blu mondaj, Chciałby tylko na rączkach u mamusi ze swoim smoczusiem, a co wtedy z 5cio miesięcznym? Który też ma blu mondaj i nie chce posiedzieć sam w foteliku, albo…
  2. jest głodny! Sama wczoraj sobie strzeliłam w kolano i na cały głos mówię: ‘ojeeeeeju muszę wyciągnąć cyyyyca!;)’ Zapomniałam, że nie jestem sama, jak to w domu, i musiałam się chować mocniej niż zazwyczaj, bo domyślacie się gdzie w najbliższym czasie patrzyła każda para oczu :)
  1. Dwójka jeszcze zacnie chodzi w pieluszkach. Może to i dobrze, bo gdyby starszy oznajmił, że chce siusiu, to nie pociągnę ze sobą młodszego w TO miejsce. Ale z drugiej strony, jeśli zdarzy się grubsza sprawa to jestem w czarnej D****. oczywiście jeśli restauracja nie zadbała o potrzeby takich gości i nie ma przewijaka w toalecie. Wiem, że kupa i jedzenie to dwa różne bieguny i nie przewinę mego dziecka przy stoliku.
  2. Nawet gdy wychodzę i mam ze sobą asekurującą osobę, to zanim coś zamówię, zanim zapłacę to minie połowa czasu zaplanowana w tym miejscu. Później jeden kęs co kilkanaście minut, by na koniec wyjść głodnym i z łezką w oku żegnać się z opłaconą zieleniną.
  3. gdy już płacimy za jedzenie, to wypadałoby je zjeść (pkt4), albo chociaż wrócić do domu z najedzonym dzieckiem. Jednak nowo poznane miejsce, jest bardziej ciekawe niż szklanka soku, czy pomidor dla dziecka takiego jak moje. Wczoraj sam się poczęstował bułką, wziął ją do ręki i dalej zwiedzał.
  4. Każda para oczu (pkt 2), szczególnie ta co nie ma dzieci, patrzy na takie zjawisko jak armagedon. Koniec świata. Wczoraj dwie matki, ciocia, czwórka dzieci, aparaty, cyc, jedzenie, szaleństwo. A ja tylko czytam im z oczu, a te oczy mówią ‘będzie kupa czy nie będzie? Przewinie przy stoliku, czy nie przewinie?” nagłośniony problem pieluchowo – kupowy sprawił, że bardzo podejrzliwie ludzie zaczęli patrzeć na kobiety w restauracjach/jadłodajniach i tym podobnych miejscach.

 

Pomimo, że bardzo kocham swoje dzieci, uwielbiam na nie patrzeć, jak poznają nowe tereny, nigdy przenigdy nie wyjdę z nimi nigdzie sama. Jeszcze nie teraz, nie ten czas. Może jak chłopaki podrosną? Będzie wtedy czas na kino, spacery i inne przyjemności. Teraz zawsze biorę pod pachę bliską mi osobę, która pomoże w załadunku dzieci do auta, podskoczy po kartę parkingową, potrzyma jedno za rączkę, zerknie, wytrze brodę, poda widelca. Pomoże. Teraz to ja czekam na Walentynki, idę sama z Tatkiem i nikt nam nie zabrodni, o! :)

 

Restaurację „Bułka z Masłem” przepraszam za doznany szok i wstrząs psychiczny ;) A Was zapraszam jeszcze do Mamy Makowej, a tam ‚dziecko w restauracji’ (klik)<-

1DSC09650 DSC09552 DSC09566 DSC09579 DSC09585 DSC09587 DSC09590 DSC09593 DSC09599 DSC09600 DSC09632 DSC09640 DSC09645 DSC09656

 

XOXO
signature
comments [ 28 ]
share
No tags 0
  • Dokładnie! Zawsze pomocna dłoń przy wyjściu z dzieckiem, a już na pewno z dziećmi, się przyda :) Fajnie jak jest restauracja, z miejscem dla dzieci, zabawkami itepe, ale z drugiej strony ile można chodzić ciągle w to samo miejsce, no bo dzieci :) Nie tylko mały człowiek chce poszerzać horyzonty :) Wszystko dla ludzi, z umiarem oczywiście :D

  • Kinga

    Ja się kiedyś tak wybrałam z moim 8 tygodniowym… A on spać nie chcial byl na etapie co 30 minut cyc…. A najlepiej znajoma… Ktora juz 2 letnia córeczkę miała … Mówi zostaw niech placze… No jak niech placze? Jak? Może innym to nie przeszkadza… Ale mi jako matce tak! Baardzo! Placze bo cos chce… Ogólnie to często chodzimy po restauracjach(z racji miejsca zamieszkania i stylu życia w Hiszpanii) Ale najlepiej w gronie ludzi bezdzietnych ktorym można podrzucić dziecko by troszkę ponosili hehe :) wydaje mi się ze dzieci od małego trzeba oswajać… W rodzinie mojego faceta jest dziewczynka wspaniale się zachowuje w restauracjach… Przy wyjściach różnych… Ale rodzice często wychodzą i zabierają ja ze sobą …takze Agnieszka nie poddawaj się następnym razem będzie lepiej :)

    • Buuba

      nie poddaje się;) nie było tak źle, po prostu gdybym wyszła sama to tak jakby samobójstwo społeczne;)

  • czadowy taki wypad, choc domyślam się, co musiałaś czuć:) Natalka też była??:)

    • Buuba

      tak;) było fajnie :D tylko krótko :P jak powiedziałam, że się zbieramy miały zdziwione miny;)

  • Nawet z jednym malutkim dzieckiem, w miejscu do tego nieprzystosowanym, jest ciężko… najgorzej jest jeśli chodzi właśnie o przewijanie.
    Na tym etapie pozostaje kawa tylko z przyjaciółką, a dzieci w domu z Tatusiem:)

  • monika

    właśnie sobie uświadomiłam, że od 18miesięcy to wszystko na wynos zabieram do domu..
    A czy w Białymstoku znalazłaś może jakieś przyjazne miejsce/restauracje dla rodzin z dziećmi?

  • ola

    a ja nie będę rozczulać się dziś nad bobasami :) a nad wami !
    jakie piękne kobiety :) pozazdrościć !!!!!

  • Aga, hehhe, jestem 5 miesiećy przed Tobą:) Leon 25 m-cy i Zosia 10. i Cóż? hmm. Jest bardzo aktywnie, wesoło ale najprawdziwsza prawda jest taka i nie bójmy się tergo pwoioedzieć – Dwójka Maluchów z taki drastycznie małą różnicą wieku to istny hardcore. Pozdrawiam Cię Matko na placu boju i z ogrmnym uśmiechem, czytam Twoje teksty. Buziaki, Karolina.

  • Kornelia

    Takie samotne wyjścia kosztują dużo wysiłku, cierpliwości i potrzebują awaryjnego planu b :-D Super fotorelacja z wypadu :-) widać ze babskie posiedzenie bo i nawet szczotka na stole się znalazła :-D

    • Buuba

      to Leni szczotka, fryzura musi być :D a Ty taka dostrzegawcza, że też ja nie zobaczyłam :D

  • Moim zdaniem w każdym miejscu publicznym restauracja, basen itd. powinno byc pomieszczenie matek, gdzie można przewinąć dziecko. A w dzisiejszych czasach widok karmiącej matki to nie powinno być nic dziwnego, przecież to rzecz naturalna. Dajesz pokarm dla swojego dziecka, czy to aż takie dziwne? Eh.. no ale witamy w świecie realnym.. Świetny blog, czytam reguularnie i super zdjęcia. Pozdrawiam!

    • Buuba

      dziękujemy :)

  • Uważam, że każdemu przyda się od czasu do czasu odskocznia i romantyczna kolacja we dwoje z ukochanym mężem…
    Ale sama jeszcze tego nie doznałam i jakoś mi się nie spieszy:)

    http://www.MartynaG.pl

  • agnieszka

    OOO a czemu ten Twój duży chłopiec ma jeszcze smoczka?

    • Buuba

      oooooooo a czemu nie?

      • Ada

        hehe super odp Mamo BB (Bubkowo Brzuszkowa ;) ). mam ochotę nacisnąć lajka :D

  • Jak moje dziewczynki były mniejsze to miałam podobne problemy, a różnica wieku to 18m-cy. Trzeba zacisnąć zęby i czekać na czas aż będą większe, rozumniejsze i samodzielniejsze. Każda z nas musi przez to przejść.

  • Nataszka

    Ale w tym racji..mój Alex (4) i Sabinka (9 miesiecy) jak byłam z moja przyjaciólką i jej dziećmi w restauracji ,gdy to kredki były porozwalane na podłodze,ściany nawet popisane ,soki porozlewane.. jak sobie przypomnę nasz ostatni wypad .. to była tragedia ! :)
    Pozdrawiam :)

  • Celina

    Wszystko fajnie, ale czemu sadzasz dziecko na stole, na którym się je ?

    • Monika

      ja to zawsze mam jedzenie na talerzu, wiec słodka pupka(i to jeszcze w pampersie i spodniach) Buubka wcale na stole mi nie przeszkadza :))

  • ania

    Ja nawet z jedną córą sama bym nie wyszła (ma półtora roku), owszem robiłam to wcześniej gdy latem i wiosną były ogródki a dzidzia słodko spała w swojej gondoli ;)

  • Ja żałuję, że jak miałam jedno nie bardzo gdzieś wychodziłam. Teraz z dwójką przyjdzie mi jeszcze długo poczekać na takie fanaberie;)

  • mamunia

    ja wychodzę z dwójką sama. mój maż jest raczej wiecznie zapracowany więc rzadko kiedy mi towarzyszy. dzieciaki mają 5mc i 2,5 roku. początki okropne. teraz nie wyobrażam sobie, że mogłam wcześniej tego nie ogarniać, i że miałabym nie wychodzić z domu sama (w sensie jedzeniowym). mój pierworodny to taki typek, który nie usiedzi w miejscu. Był czas, że podchodził do ludzi i o coś pytał a ludzie byli zachwyceni. nigdy nie spotkałam się z kimś komu moje dziecie by przeszkadzało a nawet jak chciałam go zabrać to inni protestowali, że im nie przeszkadza. mieszkam w dużym mieście z wiejską gościnnością i dobrocią wobec dzieci i matek

  • puszeczka do herbaty

    To jeszcze nic ja ostatnio bylam z malym u laryngologa,to byl hardkor.Jak kazdy spacer gdy idę sama z 2 lub 3o.O tym u mnie niedlugo

  • Ola

    „Poda … WIDELEC”. :**

    • Buuba

      hahahahaha;) jak to na wschodzie;)

  • Pingback: Z dzieckiem w restauracji | Makóweczki()

FreshMail.pl