Close
Sukces pisany szminką

Sukces pisany szminką

[fb_button]

Pamięta tę kuchnię wypełnioną zapachem swojskości. Duży dom, a w nim tak ciasno, wszyscy na kupie. Na dole dziadkowie i dwoje malutkich. Co wieczór ją wołali, ‘mama..mamo!’. nie przychodziła.

Ta mała dziewczynka lubiła siedzieć przy stole, ale nie po tej stronie gdzie był zlew. Po tej stronie, po której stało radio. Po której w oknie było widać drogę delikatnie oświetloną latarniami. Koniec drogi otulała taka bezkresna ciemność, którą ona wypełniała swoimi marzeniami. Wpatrywała się w kopuły tych latarni, szczególnie pod nimi było widać pięknie tańczące płatki śniegu, a deszcz w nocy był najpiękniejszy. Taki błyszczący.

Po tej stronie stołu tworzyły się marzenia, nowo kupione zeszyty szybko zapisywał kolorowy długopis. Opisywała w nich swoje nowe życie, te które utworzy się gdy wyfrunie, gdy pozna pierwszą miłość. Pisała wiersze, wklejała wycinki gazet.

Po tej stronie stołu mała dziewczynka codziennie odrabiała lekcje. Nadal wierzyła w Świętego Mikołaja. Napisała do niego list, bo w radiu mówili, że przysłany zostanie mu przekazany osobiście. Pod okiem skrupulatnej cioci, kolorowymi mazakami pisała, pisała długo, ciocia poprawiała każdy błąd, każdą niezdarną od malutkich rączek linie. Spoglądała cały czas w okno, była zamieć. Pod latarnią tańczyły płatki śniegu, męczyły się jak ona, targane wiatrem i pohukiwaniem cioci.

Nad nią wisiał anioł stróż, on czytał ten list. Wisiał nad głową.

Ciocia włożyła list w kopertę, napisała adres radia. Dziewczynka zna na pamięć go do dziś.

Dziewczynka nie była smutna jak wam się wydaje. Nie chciała siedzieć w domu, bo gdy siedziała, tkwiła tylko przy tym stole. Lekcji było dużo, czarna otchłań drogi napędzała machinę marzeń, a to był ogromny zjadacz czasu. I też zjadacz szczęścia, bo wiedziała, że to jedno marzenie nigdy się nie spełni.

Jeszcze nikt nigdy nie przywrócił nikomu życia.

Uwielbiała chodzić z babcią do pracy. Dojrzałe kobiety brały ją na rączki, rysowała z nimi, rozmawiała. Pomagała babci sprzątać. Wracały późno, mróz szczypał w poliki. Któregoś dnia po powrocie czekała na nią niespodzianka. Paczka od Świętego Mikołaja. Nadawca radio. Szary karton czekał w kuchni nie rozpakowany, przy tym stole. Szczęście ogarniało ją niesamowicie. W środku czekało ją coś dobrego, nowe życie, o którym nie miała jeszcze pojęcia. Duży miś, z którym spędzała noce, książka pełna baśni o księżniczkach, którymi chciała zostać i koperta. Biała koperta. A w niej najpiękniejsze słowa pisane charakterystycznym pochyłym pismem.

Anioł stróż znalazł zastępcę, to były jej słowa. Została wybrana by być daleko, a jednak tak blisko.

Dziewczynka dorastała, utrzymywała kontakt z namacalnym aniołem stróżem. Pisała nocami smsy, pisała listy, zwierzała się. Do kogoś musiała, bo już nie nawoływała ‘mama’, bo wiedziała że nikt nie przyjdzie.

Spotkała ją, jej anioła. Jak na anioła przystało miała jasne włosy i rozanielone oczy. Miała cudowną rodzinę, wspaniałe klimatyczne mieszkanie, dwójkę dzieci oraz męża. Więzi rosły, dziewczynka też rosła. Była jej trzecim dzieckiem.

Dziewczynka wyrwała się z domu, była już dorosła. Studiowała i pracowała. Siedziała przy swojej klientce, przy biurku, przy oknie. Co rusz dyskretnie zerkała na kopuły latarni. Zerkała pod nie, patrzyła jak tańczyły płatki śniegu. Przypominała się jej paczka od anioła, w sumie dawno się nie odzywał. Myśli zerwał dźwięk telefonu, musiała przerwać pracę na moment. To on.

-halo

-agusiu zostawił mnie

Mała duża dziewczynka nie mogła w to uwierzyć, zadawała tysiąc pytań, co jak i dlaczego. Usłyszała tylko płacz, a później pikanie zakończonego połączenia w telefonie. Pod kopułami latarni nadal tańczyły płatki.

Ten cudowny anioł został sam. Sam z wielkim domem, z dwójką dzieci. Teraz dziewczynka musiała stać się jej aniołem, lecz nie dała rady. Bo ona nie odbierała telefonów. Na spotkaniach nie potrafiła rozmawiać i ocierać łez. Chciała wykrzyczeć, weź się w garść! Lecz anioły mają to do siebie, że gdy ich skrzydła opadają to nie potrafią słuchać. Anioł dziewczynki nadal marniał, ale potrzebował czasu by opatrzyć rany i wznieść się jak Feniks w nowe życie.

Anioł był kobietą, bo to one są najsilniejsze we wszechświecie. One zniosą wszystko, ból, rozłąkę, rozszarpane serce. One idą naprzeciw wszystkiemu. Gdy w oczy wiatr i rozhulane płatki śniegu. One wstaną, w każdą swoją dłoń wezmą dłoń dziecka i będą śmiało szły przez życie. Z jeszcze większymi sukcesami.

Anioł zawsze oddaje swoje życie każdemu kogo kocha, swoją każdą milisekundę, odbierze czas sobie i poświęci ukochanemu. Anioł zdrowy i samotny to pasmo sukcesów, bo na nowo odrodzony pnie się do góry ze zdwojoną siłą. Mój anioł teraz wydał książkę, a jego życie zaczyna się od nowa. Zaczyna się samymi sukcesami.

2DSC00215 3DSC00219 4DSC00170 5DSC00164

 

Close