Close
wątpię.

wątpię.

[fb_button]

czasem wiarę w ludzi tracę, w ich dobro, serce. patrze w te oczy i nie chcę widzieć, słucham i nie chcę słuchać. historii jest kilka, każda odpycha od siebie. i choć ten magiczny czas świąt trwa, tę magię dopiero czuję przy dzieciach, bo przez całe życie nie było mi dane. może to, że jestem tak wychowana uczula mnie na te wszystkie rzeczy.

post nie o tym, ale przy okazji, napiszę. wykańczaliśmy dom. ja, dziecko w brzuchu jedno, drugie za rączkę. jeździliśmy tu na budowę dzień w dzień, zarywając noce, najpierw z jednym i z brzuszkiem, później z dwoma. jak nowonarodzony miał kilka dni, a ja już dałam radę chodzić, przyjechaliśmy od razu. szczęścia nie mieliśmy, ani do majstrów, ani do cen w sklepach. naprawdę było nam niesamowicie ciężko, tego lata to nie pamiętam, tylko było w tych ścianach, zamiast się cieszyć macierzyństwem, pierwszymi dniami z dzidziusiem, ja się ‚użerałam’ z tym wszystkim. naprawdę prosiłam o pomoc wielu, wielu nie przyjechało, nawet się nie odezwało. było nam ciężko, ale przetrwaliśmy. tym co pomogli, dziękuje z całego serca, i wiem, że są najprawdziwsi.

kolejna historia o którą się potykam każdego dnia, to ona i moje myśli o niej. jest wspaniała, a jej głos to miód na serce. miły, ciepły, a moim dzieciom nieba by uchyliła. dziewczyna mego brata. ja nie wiem skąd on ją wziął, z niebios? zaproponowałam jej by przyjeżdżała do mnie codziennie, przyjeżdża, pomaga, stąd tyle mogę wpisów natrzepać. ale przyjeżdża do mnie,bo ktoś chciał jej nogę podstawić. wiedząc o jej stanie zdrowia nawet. do jej pracy przyjęto nowego pracownika, który bez żadnej przyczyny po krótkim czasie awansował, za cel postawił sobie wyeliminować konkurencję. musiała odejść pracy. zrobili to nawet wiedząc o jej stanie zdrowia.. ile trzeba jadu mieć w sobie by tak postąpić? i jest w najgorszym życiowym dołku, mając niespełna 20lat. bez pracy, z chorobą, w wynajmowanym mieszkaniu, pomogę jej jak tylko będę umiała. ale w tym wszystkim ona ma chęć na uśmiech, i nawet mnie pociesza, kiedy błahego mam doła, że mi się szafka nie otwiera, a nowo zakupiona indukcja za grubą kasę okazała się być zepsutą.

w tym wszystkim czasem wątpię w ludzi, na serio. nawet w tego na niebie, gdzie słyszę w tv, że matka chora na raka umiera, a w ramionach 3miesięczne dziecko, nie zobaczy jego pierwszych kroków, nie usłyszy pierwszego słowa. wie o tym i trzyma tę pulpecinkę w ramionach. czasem przychodzą takie chwile, że rozważam wiele rzeczy, że nic na tym świecie nie zostaje, jak tylko schować się w worek i siedzieć. by nikt nie widział twego szczęścia, bo cię rozszarpią z zazdrości ‚ta to ma dobrze’, ‚bogatych to i pieniądze się trzymają’. jeśli ci tak źle wielki zazdrośniku, zakasaj rękawy i idź do pracy, działaj i zarób na swoje, bez kablowania, plotek,kompromisów. odnajdź w sobie dobro, choćby miało się znaleźć na samym dnie twego serca. powiesz pracy nie ma? ja ci szybko znajdę, napisz do mnie, jest tyle możliwości, tyle kursów, a jak łazienkę było trzeba zrobić to pół roku czekaliśmy, a na paznokcie do kogoś się umówić to terminów nie ma… i mówią, że bezrobocie. może i bym nie wątpiła w tego na górze, ale jak zajdę do kościoła dziecko ochrzcić to tam mi z karteczką wyskakuje do spowiedzi, co ja mu powiem, że co niedziela nie uczęszczam, raz tak zrobiłam to zostałam wyśmiana i wyzwana,że skoro nie chodzę to nie wierzę na pewno, że przyszłam bo mi wódki na chrzcie chciało się napić, normalnie…. brak słów.

może to takie czasy, że tej zazdrości tyle, a ja się tam cieszę, że komuś się powodzi, komuś się układa. bo na pewno na to zasługuje, bo za dużo smutków na tym świecie. im więcej ludzi będzie szczęśliwych, tym nam wszystkim będzie żyło się lepiej. jak ktoś Ci się pochwali swoim małym czy dużym sukcesem pogratuluj z całego serca, i niech Ci przez myśl nie przejdzie ‚takiemu to dobrze’!!!! tylko masz życzyć mu w myślach jeszcze więcej! tego nam wszystkim życzę, wyrozumiałości, opanowania, rozsądku, braku zazdrości i zdrowia, bo resztę sobie kupimy (ktoś mi mądry to napisał ostatnio;))…

DSC09927-horz

odbiegając troszkę od tematu, mam dla Was zdjęcia, chciałam się wyżyć artystycznie i chyba się troszkę udało. tę o ciepłym głosie umalowałam, uczesałam, postawiłam przed aparat, wianek od mamy na szpilkach z cudownej, pamiątkowej sesji(kilk). i tak się przyglądałam mojemu synkowi, powiela nasze zachowania, teraz wszystko chłonie jak gąbka. ma zamiłowanie do sprzętu fotograficznego, informatycznego, a nawet do grzebienia, lakieru do włosów i pędzli do makijażu. smykałki przejął po rodzicach! i bardzo dobrze, będziemy rozwijać wspólnie nasze wszystkie pasje!

a oto efekty zdjęć i bekstejdż z najmłodszym fryzjerem w historii świata:

aaaaaDSC00017-horz DSC00042 DSC09906 DSC09920 DSC09924-horz DSC09971 DSC00031

 

Close