Close
Znajomości z porodówki, mają szanse na przetrwanie?

Znajomości z porodówki, mają szanse na przetrwanie?

 

 

Znów po raz kolejny trafiłam na patologię ciąży. Anomalie w brzuszku wykryto zaraz po tym jak wylądowałam znów na izbie przyjęć. Samopoczucie i intuicja matki nie kłamią.

Na patologii zrobiono mi oksy-test. Podłączona pod oksytocynę miałam mieć skurcze, i miałam, jednakże nie było dane mi poczuć bólu. Na szczęście z dzidziusiem wszystko okej.

Trafiłam na salę gdzie nikogo nie znałam. W środku nocy pewna miła dziewczyna pofatygowała się by wstać i przesunąć wiatrak coby mi nie przeszkadzał. Ujrzałam piękną delikatną twarz, bez makijażu była olśniewająca! Nad ranem zaczęłyśmy rozmawiać, rozmowy nie kończyły się przez cały nasz pobyt w szpitalu, pod koniec zaczęłam jej opowiadać o naszym nowym domu, stwierdziła, że jej przyjaciele kupili podobny i w podobnej lokalizacji, i co się okazało? Że to nasi sąsiedzi! To jeszcze nic dziwnego, bo gdy przychodził jej mąż, za którymś razem mówi, że nazwisko znajome, że ma rodzinę w takiej i takiej miejscowości, i co się okazało?! Że mój mąż i jej mąż to rodzina! Nawet całkiem bliska! Kopary opadły do ziemi, a teraz to już się z tego śmieje, że ten świat taki mały:)

Druga historia rozpoczęła się na studiach, robiłyśmy razem licencjat, magisterkę już nie, gdyż ona zaszła w ciążę by urodzić śliczną córeczkę. Kontakt się nie urwał, często rozmawiamy na fejsie. i któregoś razu opowiadam, że jestem drugi raz w ciaży, że wpadka, że co teraz będzie, ale że w sumie się cieszę, będę miała dwójkę. Pytam się jej, czy ona z mężem nie planują, a ona delikatnie mi zasugerowała, że ślepak ze mnie, bo między wierszami podała swój termin porodu, a ja nie wiem jakim cudem to przeoczyłam podczas rozmowy! N dodatek ten termin zbiegał się z moim terminem! W dzień mojej cesarki ona trafiła na patologię, i mesendżer fejsbukowy w komórce był aż czerwony, ja nadawałam z porodówki, później z połogu, a ona z piętra niżej. Gdy wychodziłam ze szpitala, zaszłam do niej i była już godzinę po cesarce. Nasze dzieci dzieli różnica trzech dni, łączy takie same imię. Wymieniamy się non stop informacjami na temat naszych synków, pielęgnacji, miałyśmy ten sam problem z pępuszkiem itp. Mieszkamy również  blisko siebie, dlatego mnie wszyscy niedawno nawiedzili, obiecuję rewanż, może po weekendzie? :)

Na zdjęciach po prawej mój Brzuszkowy, niby różnica trzech dni, a pulpetos z niego, co? Dziś na bilansie babki były w szoku, że urodzony 2960 minus fizjologiczny spadek, podwoił swoją wagę, bo ważymy już 5070! Dobrą robotę robią moje cycki, czyż nie? ;)

DSC06831 DSC06844czb DSC06849 DSC06852

 

Close