bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

COMIESIĘCZNE ŻENUA CIĘŻARNEJ

[fb_button]

-ma pani ze sobą mocz?

-proszę nie stawiać moczu na blat

-mocz podpisany?

Nie wspomnę, że w obecności innych ludziów, jednak nie myślę teraz o nich, bo czeka mnie jeszcze pobieranie krwi. Jedne z gorszych chwil w moim życiu. W liceum jeszcze mdlałam, ale chyba lata mnie uodporniły na to. Wiem jak morfologia jest ważna dla małej dzidzi, więc nie stronię od niej. Gorsza w poprzedniej ciąży dla mnie była glukoza. Badanie krwi, wypicie obrzydliwie słodkiej substancji na czczo, przyjechanie po godzinie. Tak jak zawsze towarzyszył mi Tatko, tego dnia musiał być wcześniej w pracy. Pojechałam sama na ten drugi raz pobierania tego dnia. Była zima, wysiadłam z samochodu i bęc! Przy krawężniku, żaden ludź ciężarnej nie pomógł, po chwili wstałam mokra, otrzepałam się i poszłam na kłucie. Bubi nie ruszał się do wieczora więc pojechałam na ktg. Na szczęście wszystko ok. Serduszko biło.

Teraz awansowałam, jeżdżę, muszę jeździć sama. Wstać z rana, ubrać się i pojechać. Przeżyć to traumatyczne ukłucie, pytania o mocz (oh, ludu wiem wszystko, nie stawiać na blat, podpisany), nie wiem, te babki mają chyba to we krwi:) I patrzeć na ludzi, którzy nie wiedzą, że po pobraniu krwi nie zgina się ręki w łokciu! Tak! Bo może powstać krwiak, ręka musi być wyprostowana, a dłonią dociskamy wacik przez chwil kilka zanim krew przestanie lecieć.

Jeśli chodzi o siku, niestety raz było trzeba zawieźć tylko je. Nie spałam całą noc i przeżywałam, bo Tatko postanowił zawieźć je sam. Bo tak ekonomiczniej, po drodze do pracy itp. Nawet konsultowałam z przyjaciółką, która była w podobnej sytuacji, jak ów pakunek zapakować. Śmiejcie się lub nie, ale dla mnie to poruszające wydarzenie. Mój maż wiezie moje siku. Do czego to doszło? Inaczej się nie da, jak dzidzia w domu, a drugi samochód kolejne pół roku w naprawie. Uprzedzałam też by nie przechylał, trzymał w pionie, i co? Nakapało pani na ów słynny blat, jak później mąż opowiadał. Zażenowana byłam w 100%. Ale mam to za sobą. Teraz wożę sama, choćby się waliło i paliło, i już:)

A jak Wy przeżywacie pobieranie krwi? A siku? Wozicie same?

 

Żródło zdjęcia: http://pl.dreamstime.com/

 

XOXO
signature
comments [ 60 ]
share
No tags 0
  • „Proszę nie stawiać moczu na blat!” :D można by niezły kabaret o tym nakręcić ^^
    Ja to się przez całą ciążę nie dowiedziałam, że nie wolno zginać ręki w łokciu… i faktycznie miałam krwiaka ze dwa razy.
    A kto zostaje z Bubim jak jeździsz na morfologię?

    • Buuba

      Tatko, jadę z rana zanim wyjedzie do pracy, a poranne wstawanie to drugi post możnaby o tym napisać;)

  • A do mnie zadzwonili następnego dnia po „przekazaniu” moczu i mówią tak: „Dzień dobry, niestety musimy panią poinformować… nie wiemy jak to się stało… (znacząca pauza, ja już prawie zawał), że mocz… zginął”. To dopiero była głupia sytuacja – musiałam jechać z nowym i miałam wrażenie, że każdy się na mnie gapi ;)

    • Buuba

      hahaha dobre :D Niestety, ale też mam takie wrażenie jak jadę z moczem w torbie oO

      • Magda

        Hehe wiem, że to niewiarygodne ale mój mocz też zaginął! Dwukrotnie :]
        A najbardziej to nie lubiłam jak usiadłam sobie na ławeczce ( mam strasznie pokrzywiony kręgosłup i już mało widoczny brzuszek dawał mi w ‚ kość ‚ ;) ) a starsze Panie patrzyła na mnie krzywo jak ja śmiałam! taka młoda i siedzi. :/

  • Dominiczka

    Ja w ciązy jeździłam zazwyczaj z męzem na badania . Ale u mnie w ośrodku zdrowia też pani miały ten sam tekst jak u ciebie ;) hehe chyba przechodzą te same szkolenia;D U mnie popieranie krwi było nawet nawet , najgorsze było poranne wstanie (modliłam się tylko żeby nie wisieć nad tzw kibelkiem ponieważ przez 4,5 miesiąca ciązy przeżywałam horror ;/ także z badaniami nie było problemu z moczem troche krępacji ale potem to już była monotonia więc się przyzwyczaiłam;) oderwie się troche od tematu . troche ci zazdroszcze że jesteś w ciązy „tak od razu” fajna sprawa dzieciaki będą sobie bliższe bo prawie w tym samym wieku. Będę musiała pomyśleć z mężem nad rodzeństwem;D dla naszej Polci 8 miesięcznej (kiedyś nie byłam tago zdania ale teraz jestem : mieć dzieci rok po roku to fajna sprawa i może troche wygoda;)

    • Buuba

      Dla mnie też najgorsze poranne wstawanie, bo uczucie mdłości jest nie do zniesienia. Nie wiadomo co robić, czy nie iść modlić się nad kibelkiem. Jeśli chodzi o 2 bobo to nie była dla mnie radość. Teraz już się cieszę, nawet bardzo. Ale nie będę ukrywać, jest ciężko, nie poleżysz do południa (bo ciężko rano wstać), ani w dzień też nie odpoczniesz, złe samopoczucie trzeba przełknąć i mimo wszystko podać najmniejszemu jeść bądź zmienić pieluchę ( a zapachy w 1trymestrze są najgorsze), ale Tatko dużo mi pomaga, i jego wsparcie jest dla mnie najcenniejsze :)

      • U mnie na odwrót, mocz stawia się właśnie na blacie i nie trzeba podpisywać, bo naklejają kody kreskowe i wbijają do systemu – ot taka nowinka :) Pobieranie krwi nawet…lubię odkąd trafiłam na panią, która to robi bardzo umiejętnie i z wyczuciem ( moje żyły są pieknie pochowane ) glukoza to pikuś, jestem słodyczomaniakiem, więc tak naprawdę nie zrobiła na mnie wrażenia w poprzedniej ciąży, zobaczymy jak będzie teraz :) ach i u mnie każą zginać rękę, bo krwiak będzie…ciekawe, następnym razem tego nie zrobię ;) a co??!! :)

        • Buuba

          u nas też naklejają kody, ale proszą o podpisanie, nie wiem, może na wszelki wypadek? :) musisz pouczyć panie jak powinno się trzymac rękę, hehe ciekawa jestem ich reakcji:)

          • Pewnie po pouczeniu, następnym razem pobranie krwi już nie byłoby takie bezbolesne ;)

      • Ann

        Mam dzieci roku po roku :) Różnica to 14 miesięcy. Młodsza niebawem skończy już 9 miesięcy – oj leci teraz ten czas!
        Jak zobaczyłam tak szybko 2 kreski pobiegłam do lekarza „wyjaśnić to nieporozumienie”. Teraz moje ‚nieporozumienie’ pochrapuje sobie smacznie i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej!!! :)

        Czasem może i jest ciężko – ale komu nie jest :) O dziwo z dwójką jestem lepiej zorganizowana i wiele rzeczy idzie sprawniej i jest więcej czasu dla siebie niż przy jednym :)
        A pobranie krwi zawsze było moim życiowym koszmarem, dopiero w ciążach się troszkę odważniejsza zrobiłam ;)

        Pozdrawiam i powodzenia!

  • Agu

    Bubeczko <3 Są specjalne pojemniki na badanie moczu, w aptece za kilkadziesiąt groszy :) Panie labolatorium dadzą Ci naklejkę dzielnego pacjenta ;) NIC IM NIE NAKAPIE ;)

    • Buuba

      Tatko wiózł w pojemniczku, a ten w reklamóweczce, widocznie źle zakręciłam:(
      Przecie kupujemy, jałowe, bo jak inaczej zawieźć? ja nie wiem :)

      • Agu

        Kochana! Byłam świadkiem! Pani przywiozła w słoiczku po majonezie mosso ;) Genialne, prawda?:P

  • Krynia

    ojjjj twój post uświadomi mnie, że ja swojego siku zapomniałam dziś w ogóle podpisać :P a co do morfologi to porażka… siedem lat krew zdaję w krwiodawstwie i nigdy problemu nie było… a teraz kolejne badanie i wychodzenie po ścianie i ta cicha modlitwa oby zdążyć usiąść i nie fiknąć… :)

  • Dominiczka

    Ja najbardziej boję się tego że jak będę w 2 ciązy to właśnie te mdłości i wymioty będą mnie męczyć (a tu jak piszesz starsze dziecko czeka na śniadanko na zabawe). Ale jak to się mówi nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;) Nie raz jak sobie przypomne małą historie ze szpitala: Nadszedł dzień wyjścia do domku z małą Polcią oczywiście poszłam podziękować mojej kochanej położnej i ordynatorowi za świetną opieke na do widzenia usłyszałam słowa DO ZOBACZENIA, na to ja odpowiedziałam NIGDY W ŻYCIU WYSTARCZY MI JEDNO DZIECKO ;D heh teraz się z tego śmieje bo CHCE JUŻ DRUGIEGO BOBASA ;)

    • Buuba

      Po porodzie miałam to samo zdanie, ciężkie jest to przeżycie, ale czas leczy rany :) i taka minka słodkiego bobasa:D

      • Dominiczka

        Jaa po 8 miesięcach po porodzie(rodziłam naturalnie) moja linia bólu jest cięka;p stwierdzam że poród nie jest taki straszny jak o nim mówią. Najważniejsze jest aby dziecku było zdrowe ;)

        mamo Buubiego muszę ci powiedzieć że jak dostałam od znajomej wiadomość aby zalajkować blog buuba zgodziłam się;) i oczywiście to był świetny krok ponieważ TWÓJ BLOG MNIE INSPIRUJE, DOWIADUJE SIĘ W NIM O RÓŻNYCH CIEKAWYCH RZECZACH tak jak ty uwielbam „stroić” swojego bobasa ;) PO CAŁYM DNIU ZMĘCZENIA CIĘZKIEJ HARÓWKI PRZY DZIECKU ;P hehe no może przesadziłam;D moje dziecko jest najukochańsze i najgrzeczniejsze;D CO ROBIĘ ABY ODETCHNĄĆ WCHODZE NA TWOJEGO BLOGA I SIĘ ODPRĘŻAM;) LOVE<3

        • Buuba

          ooooooooooooooooooooo dziękuję Ci, to bardzo miłe:) :) :) love również :D <3

          • Dominiczka

            Dziękuje;* aaa i dziś PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY;) wkońcu nadeszła;)
            zmykam i POZDRAWIAM ZE SŁONECZNEGO, PEŁNEGO UŚMIECHU GÓRNEGO ŚLĄSKA ;)

  • Pamiętam jak byłam w 3 miesiącu i pojechałam abym mi utoczyli krwi do badan dla I trymestru. Piguła miała problem aby się wbić w żyłe z ramienia więc stwierdziła, że pobierze z nadgarstka. Nie muszę mówić że boli jak cholera, czułam jak mi rusza i dźga tą igłą w środku, bo też miała problem. Mówię, że mnie boli, jestem w ciąży i zaraz stracę przytomność. Obudziłam się jak mnie cuciły na kozetce.
    Teraz leczę się w LuxMedzie – czysto, szybko, elegancko, panie przemiłe, jeszcze przepraszają że ukłują. Bezboleśnie i bezstresowo.

    • Buuba

      ja jeżdżę do centrum krwiodastwa, dziękuje Bogu jak widzę jedną panią, tylko ona potrafi bezboleśnie:) na nfz byłam raz i nie wrócę…

      • Agu

        Ja też oddaję w krwiodawstwie lub w Diagnostyce – bardo miły personel, pełna profeska. W Diagnostyce można sprawdzać wyniki przez internet, a dodatkowo wysyłają wyniki do Twojego lekarza :)

        • kasiap

          diagnostyka jest ok tez tam robie badania, panie super

  • badania raczej wykonywałam sama, bo miałam blisko przychodnie, raz tylko poprosiłam męża o odebranie wyników, podkreślam RAZ. były to pierwsze rutynowe badania (krew, mocz) zaraz po tym, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mąż pojechał do laboratorium po wynik. Pani odnalazła, moje badania, po czym mąż zapytał: i jak wyniki? na co pani z szerokim uśmiechem odpowiedziała: pańska żona jest w ciąży. a on niewiele myśląc: ale to badania mojej mamy. podobno mina była warta sfotografowania :)

    • w sensie nie wykonywałam, a zawoziłam :D ale zawsze: ma pani ze sobą mocz? proszę nie stawiać moczu na blat, mocz podpisany? było obowiązkowe.

  • Na ostatniej wizycie doktor stwierdził, że daruje mi przyszłe badania. Jakie to cudowne uczucie! Za miesiąc wizyta bezstresowa :)
    Z moczem nie mam problemów, przyklejają kody, zawsze stoi tacka, więc ‚na blat się nie stawia’. Na widok igieł mdleję, więc całą „akcję” omijam, patrząc w sufit. Ale tych comiesięcznych badań nie lubię bardzo. Wstaję rano zazwyczaj głodna jak wilk, bo nie jadam kolacji. Tata Dzidziulki niestety nie bardzo może nam pomóc, więc muszę sama ogarnąć Dzidziulkę, by wyjść z domu przed 7, zawieźć ją do Babci i pędzić w kolejkę do punktu pobrań. Potem odebrać Dzidziulkę, zawieźć Babcię do pracy i wrócić do domu na śniadanie. Po takim poranku jestem ledwo żywa, choć na zegarze dopiero 8:20… ;)

  • mama M

    ja też takie wrażenie miałam…..idę w torbie mocz…..;] czy się nie wyleje;] matko trzymać głupio nie trzymać strach…;D no oddany uf z głowy ale czemu ludzie się nadal na mnie gapią;] raz….miałam sytuacje ;) lepsza ja do kłucia a tu na cały megafon a mocz jest;] a ja że nie…….to polecę ;] …heheh kabaret;p

    • Buuba

      aaaaaaaaaaaa ha ha też miałam taką sytuację!
      – a mocz jest?
      – nie, zaraz zrobię
      ahahahahhaa :D

  • kasiap

    dziwne ze po glukozie moglas jechac do domu. U mnie w pierwszej ciazy mialam obciazenie 50 i godzine musialam siedziec i sie nie ruszac rok 2011, teraz robilam od razu 75 i dwie godziny siedzialam, robilo mi sie slabo, ale super babki kazaly mi sie polozyc na kozetce- zasnelam

    • Buuba

      dla mnie powiedziały, że mogę robić co chcę, więc pojechałam :)

      • puszeczkowa mama

        A gdzie to tak?Js robilam to 3 h siedzialam.Teraz w 3 ciazy nie wiem jak to przezyje bo wymiotuje,mdli na potęgę i wszyscy śmierdzą.Badania robie na Berlinga,super polecam.

  • Ada

    haha mąż mnie pyta co tak zacieszam do monitora ;)
    Dobry text i komentarze :D Ale fakt faktem – to noszenie moczu jest żenujące. Za każdym razem płonęłam ze wstydu na dźwięk tego pytania „czy ma Pani mocz?” i w momencie, gdy musiałam go wystawić do koszyczka :P
    A o noszeniu torby z siuśkami w środku nie wspomnę, trzymałam ją zawsze z takim namaszczeniem, by nie uronić ani kropli, jakbym co najmniej przewoziła tam jakąś grubą kasę albo klejnoty rodzinne ;)

    Mam prośbę – może w trakcie poszukiwania inspiracji do nowego pokoju dla Bubika rzuciły Ci się w oczy jakieś fajne pojemniki/kosze/worki/ do przechowywania zabawek? Poszukuję czegoś fajnego, a nic do tej pory nie wpadło mi w oko. Może Ty będziesz miała jakiś pomysł? :)
    Pozdrawiam

  • SM

    Mieszkam w Angli – pobieranie krwi – 3 razy w ciagu 9 miesiecy (planowo 2, ale ja raz musialam powtorzyc), testu na glukoze tutaj nie robia, moze i dobrze, bo chyba nie dalabym rady ;-) Jesli chodzi o mocz to panie na recepcji pytaja czy sie ma probke i tyle, jak nie, daja pojemniczek i ‚robi sie swoje’. Probke zabierasz ze soba, pani polozna (w Angli ciaze prowadza polozne) prosi by otworzyc, wklada specjalny papierek, ktory wskazuje czy wszystko ok, zakrecasz, zabierasz, i wyrzucasz. Zazwyczaj bralam pojemniczek na nastepny raz, by moc w domu na ‚spokojnie go wypelnic’ ;-) Wedlug mnie to takie mniej krepujace rozwiazanie ;-)

  • Mi się wylało! Bo źle zakręciłam kubeczek:) I jak sięgałam po słynny flamasterek, którym wszyscy mają obowiązek podpisać swoje stolce i inne pyszności „siup” i się rozbiegły siuśki. A dodam, że tam było takie okienko i Pani siedziała pół metra niżej… Myślisz, że to już się kwalifikuje do bycia „zlanym ciepłym moczem?”:)

  • Danutka

    A u mnie tak jak u Koleżanki powyżej też nie trzeba podpisywać i trzeba postawić samemu na stoliczku. Doskonale Cię rozumiem, ostatnio prawie umarłam gdy usłyszałam „nie ma żył ale poszukamy” brrrr. Pani pielęgniarka wypompowała mi tyle krwi, że musiałam się zwolnić z pracy i przespałam calutki dzień pomimo dzwoniących na okrągło telefonów. Uroki bycia w ciąży, trzeba to jakoś przecierpieć :)

  • ola

    kochana bubkowa mamo :) post prześwietny!!!!!! tak lekkiego pióra długo tu nie było :) uwielbiam Twój humor !!!

    <3 zdrówka dla bobasków

  • sandra

    Mamo Bubowa wiesz ze mozna dodac sobie do glukozy pol soku z cytryny? Oczywiscie nalezy wziazc ze soba noz i cytryne aby ja przekroic ;-) Wtedy jest znosne do wypicia i nie mdli ;-) polecam ;-)

  • Szczerze mówiąc nigdy nad tym głębiej nie rozmyślałam. Badania to badania, oddawanie moczu to nic krępującego – każdy to robi. ;) Z kałem niby podobnie, ale jednak nie oszukujmy się, jest to już mniej komfortowa sprawa. ;)
    Krew pobieram często, jeszcze częściej oddaję. Gorzej kiedy ktoś boi się igły i całej tej otoczki związanej z badaniem.

    W ciąży na badania jeździłam sama, może dlatego, że lajtowo do tego podchodzę. A glukoza nie taka straszna jak ją malują. Przeraźliwie słodka po prostu, ale da się wypić. ;)

    Pozdrawiamy i życzymy zdrówka!

  • Ali

    Jak to czytam to dziekuje Bogu ze mieszkam na wsi gdzie laboratorium to dwie panie – matka z corka i pobranie krwi czy zawiezienie moczu nie stanowi problemu ani stresu :))))
    Poza tym bedac w ciazy mialam czeste wizyty u mojej pani ginekolog wiec najczesciej mocz zostawialam po prostu u niej – taka wygoda!
    A po glukozie kazali mi siedziec na miejscu i sie nie ruszac przez 2h – dobrze ze bylam o tym uprzedzona i ksiazke ze soba wzielam :)))) Nie wyobrazam sobie jechania do domu i wracania za jakis czas – mdlilo mnie nieziemsko po tej slodyczy!

  • Margo

    a propos żenujacych sytuacji ciązowych to opowiem w skrócie :)
    otrzymuję taki branżowy miesięcznik dla radców prawnych i tam historia Pani mecenas która zaszła w ciążę :)
    więc Pani mecenas całe zycie przebojowa, intelektualistka, piekna, stypendi zagraniczne, najlepsza na aplikacji, pojechała na termin cesarskie cięcia, pięknie wyfryzowana, wielka torebka prada, piękna sukienka itd, dostojnie wchodziła z mężem na piętro szpitala obok recepcji przy której wiła sie dłuuuga kolejka ludzi. Po czym pan dr krzyczy z dołu, Pani Kowalska, czy pani jest wypróżniona ?? :DD szlag zatem trafił tę torebkę, te piekne stroje, te paznokcie z cyrkoniami. Pani mecenas zawstydzona zazenowana poszła do swej sali tortur

    płakalam za śmiechu jak to czytałam. Faktem jest, ze kobiety w ciąży odarte sa z intymności. Kiedyś kolega w biurze zapytał sie mnie czy już mi szyjka sie skraca, byłam zalamana tym pytaniem.
    Czy ciężarne sa az tak aseksualne ?? :)

  • Oj nie lubiłam chodzić z „kubeczkiem”.
    – Pani napisze na wieczku nr… :) Za każdym razem!!!

    Dla mnie ta glukoza też nie była za przyjemna. A poza tym nawet do domu nie mogłam iść! Siedziałam 2h(!) w poczekalni. (SIIIIIC!!!!)

  • Asia

    Odkad urodziła mi sie moja pierworodna zmieniłam znacznie tematyke czytanych blogow :) Polskie granice opuscilam juz z 12 lat temu i jak czytam co ciezarne kobiety i młode mamy przechodza to jeszcze mniej za ojczyzna tesknie… Ja miałam przyjemnosc tak tak przyjemnosc! rodzic w Irlandii Opieka w czasie tych 9m skladala sie na wizyty u lekarza rodzinnegi i w szpitalu gdzie zdecydowałam sie rodzic. I tak raz tu a raz tu. Jedynym minusem bylo to ze szpitalne wizyty zabierały duzo czasu. Ale wszystkie obecne panie byly w takiej samej sytuacji wiec jakos tak razniej. Badania na glukoze sa robione jesli pozostałe wyniki cos wskażą, mnie ominęło. Połozne rewelacyjne z powołania a nie z przymusu czy tez braku laku. Jesli przyjdzie mi kiedys jeszcze raz byc ciezarna to mam nadzieje ze bede mieszkac w Dublinie. Oj rozpisałam sie.

  • Wygląda na to, że powinnam się cieszyć, że w ciąży jeździłam robić badania do Invicty – pojemniczków nie musiałam podpisywać, Panie były naprawdę przemiłe, a wyniki odbierałam przez internet ;) Ale za to za każde badanie płaciłam ;)

    • Buuba

      Też płace, 17zl:) na nfz jest jeszcze gorzej :p

  • Kasia

    Mamo Buubkowa ja tak czytuje Twojego bloga już jakiś czas i nawet od czasu do czasu coś napiszę w komentarzach…Ale dziś po przeczytaniu tego postu wreszcie uświadomiłam sobie dlaczego ja tak często tu zaglądam – chyba jesteśmy trochę do siebie podobne:) wiek – ten sam, pierwsza ciąża – poronienie, Synka mam w podobnym wieku ( urodził się w czerwcu:), no i ta sytuacja z tymi siuskami co to je mąż wiózł i wylał – IDENTYCZNA hehhe:) Lubie Tu u Was być :) Pozdrawiam Cie serdecznie!!!

    • Buuba

      Hehe dziękuję!!!:) pozdrawiam również!!:) <3

  • Ej, nie wiedziałam z tą ręką :)

  • Przeczytając pierwsze słowa Twojego posta naprawdę w głos się zaśmiałam :) Chyba wszędzie usłyszymy te same teksty dotyczące naszego siku! Nie jest to komfortowe, jeśli za nami stoją inni ludzie w ciszy i z uwagą słuchają co tam się ciekawego przy okienku dzieje. Ale cóż, trzeba przywyknąć… i olać temat. Nie ominiemy tego. Ja osobiście sama dostarczałam mocz do badań bo za każdym razem miałam również morfologię krwi. A ile moczu oddałam na te badania to daj spokój – litrami chyba.
    Nie mam jakiegoś wstrętu do badań i bardziej nieprzyjemne jest dla mnie ich odbieranie niż samo wykonanie.
    Co do badania glukozy – dla mnie to była łatwizna :) Chyba jestem jedną z nielicznych, której substancja smakowała i rewelacyjnie się po niej czułam. Załapałam się na styk bo wynik bo 2h miałam 139…

    Czeka mnie jeszcze jedno pod koniec ciąży, jak na razie wprowadzam sobie delikatnie dietę cukrzycową, co by nie prowokować do jakiś odchyleń.

    Pozdrawiam MG

  • justyna

    ja jak chodziłam do lekarza za każdym razem , Pani mówiła nie kłaść na blat …..raz zapomniałam moczu zostawiłam go w tramwaju w siatce:)

  • Jezus, to chyba w PL takie rzeczy się dzieją. Podczas moich wizyt u ginekologa nigdy nie spotkałam się czymś takim jak podpisać mocz bądź nie stawiać na blat. Zawsze przy rejestracji Pani prosiła bym nasikała do zwykłego plastikowego kubeczka, przyniosła go i oddała a po tym prosiła bym usiadła na pobieranie krwi, mierzenie ciśnienia i po wszystkim szłam do poczekalni czekając na wezwanie do gabinetu. Wszyscy mili, nawet przy piciu tego czegoś słodkiego , Pani pytała jak się czuję itp.

    A z tym Twoim upadkiem to strasznie się wkurzyłam czytając, że nikt Ci nie pomógł;/

  • Kto mnie pobije?
    Ja wsadziłam siuśki w pojemniku do woreczka, a ten do torebki, żeby go nie eksponować światu. I co? I jajco, połowa mi się wylała do torebki, zalała portfel itd…

    :DDD

  • Natalia

    Do glukozy polecam cytrynkę, da się przełknąć ;) a dla mnie najgorsze było przy krzywej cukrowej przyjeżdżanie po godzinie i „wbicie” się w kolejkę, zwłaszcza, że brzucha jeszcze nie miałam i nie miałam prawa do pierwszeństwa…;)

  • U mnie z tym moczem było różnie zależy która pani była, jedna nie kazała podpisywać bo i tak swoją naklejkę dawała inna krzyczała że niepodpisane i bądź tutaj mądra
    z glukozą tak samo pytałam czy mogę cytrynę zabrać, absolutnie, jak przyszłam na badanie to była inna i zdziwiona że sobie cytrynki nie zabrałam,
    nie zgrane te babki były

  • Ja wczoraj jak czytałam to płakałam ze śmiechu :) Ja bezproblemowo przeszłam przez glukozę i mocz :P Chociaż musiałam dwie godziny siedzieć na tyłku, ale jak jeszcze byłam w technikum ( o profilu hotelarskim ) to trzeba było wyrobić książeczkę sanepidowską (wiadomo, że trzeba dać do badania kał :/) i jednego kolegi akurat nie było jak omawialiśmy co i jak zrobić ( w sensie gdzie zawieść, ile itp) i kiedy wszyscy umówili się na zbiorowe oddawanie kubeczków ze szpatułką, owy kolega wyciągnął SŁOIK…..Litrowy pełny!!! Hah i postawił na blat…..możecie sobie wyobrazić reakcję naszą i pań, które pracowały na miejscu….

  • Kasia

    Bubowa Mamo, czy pobieranie krwi boli ?:( niedługo idę na takie i boję się. Ostatni raz miałam robione je w dzieciństwie, potem dłuuugo nie, bo się bałam. Po prostu mam fobię. Twój post trochę podbudował, ale i tak boję się :( łaaaaaaaaaaaaaaaa

    • Buuba

      nie powiem, że nie, bo boli troszkę, ale w perspektywie tego, że kobietę czeka poród i takie sprawy, to jest jak ukąszenie komara. Ja zawsze daję łokcia (hehe) a głowę odwracam w inną stronę i zaciskam drugą pięść i gryzę ją zębami hahaha, plus zaciskanie oczu, pomaga!!!!!

      • Kasia

        o chyba tak zrobię, dziękuję :* Masz całkowitą rację- nie ma co porównywać małego „ukąszenia” do porodu :o podziwiam osoby, które dają wykonać sobie zabieg u krwiopijcy, ale przed takimi, które mają za sobą poród, padam na kolana (nie dosłownie, ale po prostu wielki szacunek) :) pozdrawiam

FreshMail.pl