fbpx
Close
COMIESIĘCZNE ŻENUA CIĘŻARNEJ

COMIESIĘCZNE ŻENUA CIĘŻARNEJ

-ma pani ze sobą mocz?

-proszę nie stawiać moczu na blat

-mocz podpisany?

Nie wspomnę, że w obecności innych ludziów, jednak nie myślę teraz o nich, bo czeka mnie jeszcze pobieranie krwi. Jedne z gorszych chwil w moim życiu. W liceum jeszcze mdlałam, ale chyba lata mnie uodporniły na to. Wiem jak morfologia jest ważna dla małej dzidzi, więc nie stronię od niej. Gorsza w poprzedniej ciąży dla mnie była glukoza. Badanie krwi, wypicie obrzydliwie słodkiej substancji na czczo, przyjechanie po godzinie. Tak jak zawsze towarzyszył mi Tatko, tego dnia musiał być wcześniej w pracy. Pojechałam sama na ten drugi raz pobierania tego dnia. Była zima, wysiadłam z samochodu i bęc! Przy krawężniku, żaden ludź ciężarnej nie pomógł, po chwili wstałam mokra, otrzepałam się i poszłam na kłucie. Bubi nie ruszał się do wieczora więc pojechałam na ktg. Na szczęście wszystko ok. Serduszko biło.

Teraz awansowałam, jeżdżę, muszę jeździć sama. Wstać z rana, ubrać się i pojechać. Przeżyć to traumatyczne ukłucie, pytania o mocz (oh, ludu wiem wszystko, nie stawiać na blat, podpisany), nie wiem, te babki mają chyba to we krwi:) I patrzeć na ludzi, którzy nie wiedzą, że po pobraniu krwi nie zgina się ręki w łokciu! Tak! Bo może powstać krwiak, ręka musi być wyprostowana, a dłonią dociskamy wacik przez chwil kilka zanim krew przestanie lecieć.

Jeśli chodzi o siku, niestety raz było trzeba zawieźć tylko je. Nie spałam całą noc i przeżywałam, bo Tatko postanowił zawieźć je sam. Bo tak ekonomiczniej, po drodze do pracy itp. Nawet konsultowałam z przyjaciółką, która była w podobnej sytuacji, jak ów pakunek zapakować. Śmiejcie się lub nie, ale dla mnie to poruszające wydarzenie. Mój maż wiezie moje siku. Do czego to doszło? Inaczej się nie da, jak dzidzia w domu, a drugi samochód kolejne pół roku w naprawie. Uprzedzałam też by nie przechylał, trzymał w pionie, i co? Nakapało pani na ów słynny blat, jak później mąż opowiadał. Zażenowana byłam w 100%. Ale mam to za sobą. Teraz wożę sama, choćby się waliło i paliło, i już:)

A jak Wy przeżywacie pobieranie krwi? A siku? Wozicie same?

 

Żródło zdjęcia: http://pl.dreamstime.com/

 

Close