bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

BADANIA PRENATALNE

USG

Badanie prenatalne oparte jest głównie na badaniu ultrasonograficznym. Badanie polega na sprawdzeniu trzech najważniejszych rzeczy u naszego dziecka, jak się później dowiedziałam, dwa są najważniejsze. Po pierwsze przezierność karkowa, musi mieścić się w normie. Fałd karkowy u naszego dziecka podczas pierwszego usg nie powinien przekroczyć 2,5mm, jeśli jest większy może świadczyć to o trisomii płodu (o wadach genetycznych). Po drugie kość nosowa, musi być dobrze widoczna i zauważalna.

Po trzecie naczynia odchodzące od serduszka, muszą mieć prawidłowy przepływ, krew w nich nie może się cofać.

Po usg na podstawie wszystkich informacji, oraz naszego wieku, trybu życia lekarz oblicza nam ryzyko wystąpienia wad, jeśli jest coś nie tak proponuje nam:

TEST PAPPA

Jeśli któryś z markerów podczas badania usg nam nie wyszedł, lekarz zaproponuje nam taki test, który polega na pobraniu krwi, a z krwi zostanie zbadana wysokość białek hcg i pappa. Aby test był realny musimy zostać skierowane w ten sam dzień, w którym zostało zrobione usg.

Lekarz na podstawie testu pappa oblicza nowe ryzyko, jeśli jest ono bardzo wysokie, pozostaje nam stres aż do porodu lub:

AMNIOPUNKCJA

Inwazyjne badanie polegające na pobraniu wód płodowych cienką igłą. Lekarz je wykonuje robiąc jednocześnie usg, by nie uszkodzić płodu. Badanie nie jest przyjemne, zalecany jest oszczędny tryb życia przez tydzień, a na wyniki czeka się około 3 tygodni. Amniopunkcja wskaże nam konkretne wady.

A oto nasz mały koszmar, dlatego o ciąży na blogu ostatnio nie było ani słowa.. miałam dość znajomych, którzy wytykali mi, że za dużo prywatności tutaj, że wieść o ciąży powinnam zostawić sobie. Słuchałam ze spuszczoną głową, wiedziałam o tym.

Na badanie prenatalne poszliśmy z mężem jak na każde inne usg, zależało mi na tym by zobaczyć go w końcu na monitorze, może już poznamy płeć? Może uda się zrobić usg 4D (z Bubim nie mamy). Jednak lekarz milczał, na koniec mówił do mnie, nie docierało do mnie, choć czułam rosnącą gulę w gardle. NT prawidłowe, kość nosowa widoczna, ale od serduszka odchodzą nieprawidłowe markery. Zwrotna fala A. Nic mi to nie mówiło, zapytał czy jestem zainteresowana zrobieniem testu pappa, jeśli wyjdzie dobrze, to znaczy że wszystko jest ok. Wyszłam z gabinetu, pędem jechaliśmy na test, ze względu na porę. Ryzyko z 1:1300, spadło do 1:500. Ryczałam. Choć teraz wiem, że to nie było bardzo wysokie ryzyko. (te liczby oznaczają, że jedna na 500 kobiet z takimi samymi wynikami urodziła chore dziecko). Nie wiedziałam co później, oddałam krew, zapłaciłam swoje, pojechaliśmy. Mój laptop był gorący przez całą noc, przeczesywałam fora wzdłuż i wszerz. Nie byłam sama. Mnóstwo kobiet w moim wieku i nie tylko, przez to przechodziło. Bałam się straszliwie. Jednak pocieszałam się tym, że nasze ryzyko nie jest takie wysokie.

Tydzień później. Wieczór jak każdy inny, telefon z kliniki, mój gin. Są wyniki. Smutny głos. Nowe obliczone ryzyko 1:39! Zamknęłam się w łazience, chciałam jak najszybciej skończyć tę rozmowę. Wiedziałam już, że pozostaje mi amniopunkcja, ale na 100 kobiet 2 traci swoje dziecko po tym zabiegu. Nie mogłam znieść lekarza, z tymi jego „no wie pani; jak pani chce; pacjentki robią raczej; jak pani uważa; ja nie mogę powiedzieć co ma pani robić”. Wiem, że wiele kobiet przez internetowy lud był negowany, za to, że zdecydowały się na amniopunkcję, ale żadna z nich nie poroniła. Statystyki są z ubiegłych lat, medycyna poszła do przodu, teraz wykonywanie tego zabiegu wygląda inaczej niż kiedyś. Czytałam pocieszałam się. Czas naglił, musiała być zrobiona w określonym czasie. Umówiłam się w szpitalu, z pomocą znajomej. Bo normalnie czekając byłoby za późno…

Odliczałam dni, ciągle powtarzałam sobie, że tego nie przeżyję. Nie mogę patrzeć na zwykłą igłę a co dopiero taki zabieg. Bez znieczulenia. Z głową pełną obaw. Pamiętam jak dziś, jak wstałam, przyszła ciocia N. do Bubika, zrobiłam wszystkim śniadanie, nieobecna pojechałam tam. Czekanie, chwil kilka. Błagałam T by uprosił lekarza, by mógł być ze mną. Łzy w oczach. Lekarz nie dał się przekonać. Podziemie szpitalne (bo tam osadzone gabinety do tego przeznaczone), sala ciasna, ale lekarz kompetentny, wiedziałam, że nie muszę się obawiać o dziecko. Jeszcze mi je pokazał, na monitorze, podskoczył, pomachał rękami, nie zapomnę tego nigdy. Za radą asystenki nie patrzyłam, położyłam rękę na twarz, wkłucie jak wkłucie, nieprzyjemna rzecz to pobieranie tych wód, jakby coś się w środku kurczyło…

W domu leżałam przez 3 dni, gapiłam się w sufit, T wziął wolne, opiekował się nami. Tak wiele mu zawdzięczam..

Dzięki niemu też przeżyłam te trzy tygodnie, zabijaliśmy czas by o tym nie myśleć, i zdradzę Wam, że o tej ciąży też nie chciałam myśleć. Chciałam żyć przez ten okres normalnie. Aż do tego poniedziałku, zabijała mnie myśl, że wyniki mogą pojawić się wcześniej, dzwoniłam codziennie. Wykonanie telefonu było dla mnie tak wielkim emocjonalnym wysiłkiem, że cała się trzęsłam po rozłączeniu. Dziś mijały 3 tygodnie bez jednego dnia. Wiedziałam, że dziś będą wyniki, nie wiem skąd. Zadzwoniłam.

T pojechał.

KRIOTYP PRAWDIŁOWY MĘSKI

Bubi będzie miał zdrowego brata. Nie docierało to do mnie. Wysłałam wiadomość najbliższym nadal nie wierząc. Zawsze zalewam się łzami słysząc takie wieści. A tu nic, uśmiech. Chyba dlatego, że wiedziałam po prostu że tak będzie…

Mój mąż powiedział, że odbierając wynik kartek tych było mnóstwo, więc wiele kobiet boryka się z takim problemem, pisząc to, liczę na to, że tu trafią, że im pomogę. Że dobre myśli są najważniejsze, a nie wyliczenia, statystyki i wróżenie z fusów. Trafiałam na wiele for i blogów (gdzie o zgrozo, ktoś sobie wymyśl napisanie postu o amniopunkcji nie mając z tym styczności), tak naprawdę historie kobiet są najbardziej wiarygodne, to one podnoszą na duchu.

Analizując wszystkie historie tych kobiet dziś wiem, że przepływy w przewodach żylnych nie są w innych krajach brane pod uwagę, gdyż to zależy od tego, gdzie lekarz postawi kropeczkę na monitorze, wystarczy ułamek milimetra by pomiar był nieprawidłowy… Wiem też, że dziś na testy pappa patrzy się jak na wyciąganie pieniędzy od pacjentek, że są one jak wróżenie z fusów, że za duża ilość hormonów jest przy ciążąch żeńskich, lub przez wcześniejsze branie leków na podtrzymanie (brałam). I wiem, że lekarz po 1 badaniu usg nie powie nam chore/zdrowe, potrzeba jeszcze innych badań… A nawet wizyty u innego lekarza. Obliczane ryzyko to tylko liczby. Najpewniejsza jest amniopunkcja, ale czy warto?

 

Najważniejsze, że mamy to za sobą, że mogę się już w pełni cieszyć ciążą, oraz… zakupem domu, bo tak serio, to z niczego nie dałam rady się cieszyć, gdy wszystko wisiało w niepewności. Teraz moja głowa jest wolna, czuję ulgę i mam nadzieję, że nikomu już się to nie przytrafi..

 

 

fot. http://www.zapytajpolozna.pl/

 

XOXO
signature
comments [ 53 ]
share
No tags 0
53 Responses
  • My Lady Tamar
    05 . 03 . 2014

    Dużo zdrówka Kochana! Cały czas trzymam za Was kciuki!!! Buubi będzie miał brata!!!! Jupi!!!

  • M&M&M
    05 . 03 . 2014

    Ech te bialostockie kliniki….. brak slow… identyczna historie slyszalam 3 lata temu od mojej siostry ,….. te same liczby te same slowa…. a stres wielki…. nie wiedza co kobiety w tych momentach czuja …. na szczęście jestescie juz po i wszystko jest dobrze. Gratuluje i powodzenia w rozwiązaniu :) ach Ci mężczyzni :)

  • Agnieszka
    05 . 03 . 2014

    Widzisz Agus mowilam ze bedzie dobrze, trzymalam kciuki. Ciesze sie ze wkoncu bedziesz spokojna. BZUAKI DLA WASZEJ 3 :*

  • Domi
    05 . 03 . 2014

    Życzę powodzonka ;) i cieszę się ,że wszystko dobrze się skończyło ;)

    Pozdrawiam

  • kamczi
    05 . 03 . 2014

    Boże, czytałam ze łzami w oczach, aż w końcu ufffff… Gratuluję kolejnego Synka!

  • Kaspiankowa Mama
    05 . 03 . 2014

    Najważniejsze, że wszystko w porządku. A ja w napięciu czytałam zakończenie posta. To są te najbardziej nieprzyjemne chwile ciąży…lęk i niepewność. Ale już możecie się tylko cieszyć.

  • Sandra
    05 . 03 . 2014

    Czytałam z sercem bijącym jak młot… Jak to dobrze, że wszystko w porządku, nie wyobrażam sobie, co musiałaś przechodzić i jak musiało Ci ulżyć… Z całego serduszka życzymy Tobie i maleństwu zdrowia. No reszcie rodzinki też :) Widzę, że macie szczęście do chłopców :P

  • Aga
    05 . 03 . 2014

    Duzo zdrowka !! bedzie dobrze ;)) drugi synus ,cudownie ;)))

  • Monika
    05 . 03 . 2014

    …Czytałam to z gulą w gardle bojąc się co będzie na końcu… Jak DOBRZE że wszystko w
    porządku!!! Ja nie zdecydowałam się na żadne dodatkowe badania, tylko podstawowe USG co miesiąc, wizyty regularne, USG 5D i inne potrzebne krew itd.. Bo lekarz jakoś nie nalegał, powiedział, że to moja decyzja, a ja nawet się nie zastanawiałam, tylko powiedziałam, że nie chcę. Wszystko na szczęście było dobrze, cała ciąża wzorowa, bez nudności i innych dolegliwości, ale tak sobie teraz myślę że może byłam lekkomyślna… bo co by było gdyby coś było nie tak i nie mogła bym pomóc już w brzuszku, albo gdybym w NAJPIĘKNIEJSZYM dniu życia (w dniu porodu) dowiedziała się, że jest chora… Nie wiem..
    Teraz proszę się cieszyć-O! ;)

  • Ada
    05 . 03 . 2014

    Ależ miałaś przeżycia :( Aż mnie przeszły ciarki. Najważniejsze, że już wiadomo, że dzieciątku nic nie grozi :) No i że Bubik będzie miał braciszka!! :D Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!
    Pozdrawiam serdecznie Sąsiadko ;)

  • Urwisowe Love
    05 . 03 . 2014

    Czytałam i aż włos mi dęba stawał.Ta niepewność może zabić,ja do samego porodu przeżywałam,dopóki mi nie pokazali dziecka,że zdrowe. Zdrówka dla Was wszystkich,bo to najważniejsze.

  • Bakusiowa Mama
    05 . 03 . 2014

    :( A ja taka zaganiana… widziałam, że coś mało Cię „tu” ale myślałam, że to przez poszukiwania domku:(

  • Wronkowa mama
    05 . 03 . 2014

    <3 <3 <3

  • aga
    06 . 03 . 2014

    Cieszymy się razem z Tobą,najważniejsze że wszystko dobrze,ale tych emocji nie zapomni się nigdy.Też mialam ciąże na podtrzymaniu i leżenie w domu,całe 9mcy stresu a teraz moje prawie 2 letnie szczęście śpi słodko obok a dwóch chłopców rewelacja,podwójne szczęście,trzymamy kciuki i pozdrawiamy:)!

  • sandra
    06 . 03 . 2014

    Az chce sie Ciebie przytulic! Ciesze sie ze wszystko juz jest dobrze!!! 3maj sie :-*

  • margo
    06 . 03 . 2014

    O matko miałam identyczną historię w zeszłym roku. Do 4 miesiąca zero myśli o ciąży i zero radości. Lek pustka i oczekiwania jak na wyrok.
    Amniopunkcja spoko jic strasznego. Oczekiwania na rozmnozenie komórek w laboratorium genetycznym to już jeden wielki dramat.
    U mnie kariotyp żeński prawidłowy.

  • Gosia:)
    06 . 03 . 2014

    Gratuluje ;)
    Mieliscie duzo szczescia, moja Siostrzyczka tez przez to przechodzila, ale u niej wynik okazal sie nieprawidlowy. Ale dzis mamy w domku 18miesiecznego Chłopczyka, ktory ma Zespół Downa-ale szczerze nie zamienilibysmy go na zadne inne dziecko!:)
    Ale w kazdym badz razie duzo jest takich przypadkow:)
    Niech dzidzia zdrowo rosnie!;)

  • Mazumazu
    06 . 03 . 2014

    Dobrze, że się dobrze „skonczylo” :) trzymamy kciuki :-*

  • Mama Iwo
    06 . 03 . 2014

    Gdy to czytałam miałam dreszcze, nie wiem dlaczego ale podświadomie myślę o tobie codziennie, że Bubi mały a ty w ciaży, jak ja bym sobie dała rade, że w sumie to bym tak chciała itd a tu taki wpis. Cieszę się strasznie że wszystko w porządku, pewnie gdybyś nie poszła na to badanie nie przeszła byś tego horroru, ale kto to przewidzi…Bubi będzie miał brata ;) GRATULUJE

  • Rasowa Kura Domowa
    06 . 03 . 2014

    spokojnej ciąży :*

  • Ania
    06 . 03 . 2014

    Aga, na płacz się zbiera, jak się to czyta. Współczuję serdecznie przeżyć, nikomu nie życzę strachu o swoje dziecko, jednocześnie gratuluję zdrowego synka!!! Zdradzisz, kiedy Twój maluch prawdopodobnie się urodzi? Jakieś typy imion? :D Trzymaj się zdrowo! :*

    • Buuba
      06 . 03 . 2014

      początek sierpnia, typów imion brak:) Nawet Bubi jak się urodził był bezimienny przez kilka dni, bo tacy my zdecydowani…

      • Ania
        06 . 03 . 2014

        piękny termin, miałam rodzić drugiego malucha na początku sierpnia, ale los zdecydował inaczej :/ Dbaj o siebie kochana :*

      • Beata
        06 . 03 . 2014

        Moze imię po dziadku, albo pradziadku?

        • Buuba
          06 . 03 . 2014

          myślimy cały czas:) byłby wtedy Stasio albo Jasio:)

  • Mama Dzidziulki
    06 . 03 . 2014

    :* :* :*

  • Ulalala
    06 . 03 . 2014

    Dzięki Bogu że wszystko z Maluszkiem jest ok :* :* :*
    Doskonale wiem przez co przeszłaś – to DOKŁADNIE tak jak było u mnie – tylko ja miałam w brzuszku dwóch chłopców więc ryzyko było jeszcze większe.
    Najważniejsze że Maleństwo jest zdrowe – a skoro poznałaś już na 100% płeć możesz zacząć małe przygotowania – w tym urządzanie nowego pokoiku dla kolejnego faceta w domu :))))
    Ściskam i trzymam kciuki za zdrówko :)

  • malane
    06 . 03 . 2014

    Uff dobrze ze juz wszystko dobrze az lezka sie zakrecila czytajac to zdrowka dka Was i gratki Bubbi będzie mial brata

  • LOLKA
    06 . 03 . 2014

    Biedaku, to smutne przez co przeszłaś. Ja z własnego doświadczenia wiem, że kluczem do ciąży zagrożonej jejst odnaleźć dobrego lekarza i mu zaufać. 0 internetów, for. Nie są one dobrym źródłem dla mam szukających pomocy i informacji, bo tak jak piszesz udzielają się najczęściej teoretycy-wujek dobra rada i mamy po ciężkich przeżyciach. Pozytywne informacje są już mniej częste. Nie dlatego, że ich nie ma. Często po prostu te mamy wraz z opadnięciem kamienia z serca odcinają się od tych smutnych chwil i chcą rozpocząć nowy rozdział…To zdecydowanie wykrzywia statystyki. Twój wpis jest tym bardziej WAŻNY. Ściskam!

  • ania
    06 . 03 . 2014

    ale trzymałaś mnie w napięciu a na końcu ulżyło mi ze wszystko jest dobrze :) zdrówka życzę :)

  • Ewa
    06 . 03 . 2014

    Jak to dobrze ze wszystko dobrze. Trzymamy kciuki za resztę ciąży i Bubiego. Jak to wspaniale, że bedzie miał brata.

  • R
    06 . 03 . 2014

    Wiem co przeżywałaś, sama miałam prawie dwa lata temu to samo… Tyle, że u mnie na usg wszystko wyszło super a w pakiecie do usg prenatalnego był test pappa więc musiałam go wykonać, nawet nie wiedziałam o co chodzi za bardzo, dopóki nie przyszły wyniki, że jest ryzyko 1:236 dla Zespołu Downa (miałam wtedy 21 lat). Zdecydowałam się jak Ty na amniopunkcję bo nie wyobrażałam sobie tej niepewności do końca ciąży. Po miesiącu okazała się zdrowa dziewczynka :) . Ale to nie był koniec kłopotów, na połówkowym wyszło, że ma na serduszku ogniska hiperechogeniczne. Poryczałam się wtedy jak bóbr. Skierowano mnie za miesiąc na echo serca, gdybym wcześniej nie miała amniopunkcji to miałabym ją po połówkowym bo może to świadczyć właśnie o zaburzeniu genetycznym. Na echu serca ”plamka” zniknęła i już do końca ciąży przykrych niespodzianek nie było. Tobie i maluszkowi życzę zdrówka i oby żadnych złych wieści więcej. Ja na każde usg jeździłam z dusza na ramieniu, ciągle się obawiałam, że coś znowu wynajdą.

  • Ania skrzydlate-rogate
    06 . 03 . 2014

    Najgorsze jest to czekanie i niepewność… człowiek wtedy nawet płycej oddycha… rozumiem doskonale i cieszę się, że wszystko dobrze!

  • Justyna
    06 . 03 . 2014

    Najgorszy strach w życiu to strach o dziecko.
    Dla mnie każda wizyta u ginekologa w ciąży była stresująca, zawsze się bałam, że coś może być nie tak. Na szczęście wszystko było w porządku. Biorąc pod uwagę, jak wiele może pójść źle w czasie ciąży, to trzeba stwierdzić, że rację mają ci, którzy nazywają narodziny cudem!
    Współczuję tych przeżyć. To już za Wami, teraz cieszcie się ciążą i Buubim :)

    • Buuba
      06 . 03 . 2014

      pierwsza ciąża mnie rozpieściła pod tym względem, bo było wszystko ok. w życiu bym się nie spodziewała, że będą takie stresy;/

  • Judyta
    06 . 03 . 2014

    Ech, biedna :******* tyle przeszłaś:(

  • mama mniej zapracowana
    06 . 03 . 2014

    Zdrowia dla Was! Cieszę się, że tak się ułożyło:) No i będzie Brat! :)

  • Jagodowa Mama
    06 . 03 . 2014

    Ale przeszliście :( Najważniejsze jednak, że wszystko jest w porządku i przyszedł czas by cieszyć się ciążą! :) Pozdrawiam

  • agnieszka
    06 . 03 . 2014

    a ja rok temu przeżywałam to samo z koleżanką z badań krwi wychodziło,że dziecko urodzi się z zespołem downa…milion wylanych łez i punkcja okazało się,ze wszystko jest ok.teraz wiem,ze ja nigdy bym się nie zdecydowała na badania prenatalne,bo to co zobaczyłam to było jak koszmar…a miało być tak pięknie…urodziła się cudowna dziewczynka jak z reklamy

  • Beata
    06 . 03 . 2014

    też miałam amnio, ale ze względu na wiek /41/
    i tez wszystko OK, Janek chodzi juz do przedszkola:)
    pozdrawiam białostoczankę

  • Kasia
    06 . 03 . 2014

    Powiem tylko tyle jesteś wielka!! i dzięki Ci za to świadectwo!!!

  • Magda
    07 . 03 . 2014

    Uff jak dobrze, że wszystko się dobrze skończyło. Super, że Buubi będzie miał brata :) A domek już kupiony? Dużo się u Was dzieje, pozdrawiamy Magda&Miłosz

  • Magda
    07 . 03 . 2014

    Już doczytałam, że kupiony, straszna gapa ze mnie, gratulujemy baaaaaaaaardzo Magda&Miłosz

  • Joania
    07 . 03 . 2014

    Witam. Czytałam historię jak swoją. Kilka miesięcy temu przechodziłam tą samą drogę. Po usg NT 3,6 podwyższone ryzyko Zespołu Downa. Po teście Pappa ryzyko wzrosło do 1:15. Amnopunkcja- dla mnie jakiś koszmar. 2 wkłócia bo lekarze nie mogli pobrać wystarczającej ilości płynu. Przy drugim wkłóciu ból niesamowity. Pobrane dwie małe próbki zabrudzone krwią wiec nie wiadomo było, czy coś z tego w labolatorium zostanie wyhodowane. 2 tygodnie czekania na informacje czy potrzebna będzie druga amniopunkcja i jeszcze 3 na wyniki. W końcu otrzymałam wynik : kariotym meski prawidłowy. Ja dla odmiany ryczałam jak głupia. Mój drugi synek będzie zdrowy. Potem badanie echa serca też prawidłowe. Ciężko opisać przez co się w takim okresie przechodzi. Dookoła mówią, że wszystko będzie dobrze i nie możesz sie denerwować bo zaszkodzisz dziecku a w tobie takie pocieszenie wzbudzało agresię bo przecież jak wiadomo „że bedzie dobrze to po co ja to wszystko robię!” Jednak mimo tego przez co przeszłam i z pełną świadomością niedoskonałości testów, którym nas poddawali zdecydowałabym sie na to raz jeszcze. USG, test pappa są badaniami dającymi ocenę ryzyka wystąpienia trisomii. Na każdym etapie pocieszano mnie, że to tylko statystyka. Amniopunkcja obraczona ryzykiem poronienia 2%. A jednak miałam możliwość dowiedzenia się czy dzidziś, którego noszę będzie chory czy nie. Taka informacja daje prawo wyboru urodzenia dziecka chorego ale przede wszystkim daje możliwość przygotowania się na takie dziecko, decyzji dotyczącej miejsca porodu i dania szansy maleństwu na przeżycie. Nierozsądnym byłoby z niej rezygnować. Jestem za badaniami prenatalnymi mimo ich ułomności!

  • Anna
    07 . 03 . 2014

    Zostawiam artykuł z mojego bloga. U nas przezierność wyniosła 2,7 mm. Baby naprawdę mają miliony spraw na głowie w ciąży i jeszcze muszą przechodzić takie rzeczy http://jestesodrobinaszczescia.blogspot.com/2014/03/przeziernosc-karkowa-amniopunkcja.html

  • L
    07 . 03 . 2014

    Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło :-) Doskonale wiem co czułaś. My nie zdecydowaliśmy się na amniopunkcję. Strach o nasze małe Serduszko, tak długo wyczekiwane, mnie przerósł. W zamian zrobiliśmy test NIFTY. To wspaniała alternatywa dla amnio. Czas oczekiwania na wyniki był najgorszym w moim życiu. Bogu dzięki wszystko dobrze się skończyło, ale tego co wtedy przeszliśmy nie życzę nikomu. Pozdrawiam ciepło. L

  • Marta Duszyńska
    08 . 03 . 2014

    Gratuluję drugiego synka :)
    Cieszę się, że wszystko jednak okazało się niepotrzebne. Że dzidziuś zdrowy. Ale mimo wszystko uważaj na siebie. I Buubiego jr.

  • Ali
    09 . 03 . 2014

    Najwazniejsze ze sie wszystko dobrze skonczylo :) U nas ryzyko wynosilo 1:39, glownie z racji mojego wieku (39 lat pierwsza ciaza), ale takze dlatego ze pepowina miala tylko jedna tetnice (normalnie powinny byc dwie), a to moglo oznaczac problemy z obiegiem krwi u plodu. Nie zdecydowalismy sie na amniopunkcje, uznalismy ze co bedzie to bedzie, no bo gdyby amnio wykazalo ze dziecko bedzie chore to co? Czy zdecydowalabym sie usunac tylko dlatego ze moze byc zespol downa? Nie! Wiec zaufalismy naszym przeczuciom i badaniom USG – robilam je regularnie i za kazdym razem lekarz sprawdzal w jakim stanie sa nerki, serce itp. Wszystko okazalo sie w porzadku – Mlody urodzil sie w 39 tygodniu calkowicie zdrowy i tak jest do dzisiaj a ma juz skonczone 4 miesiace :))))

  • Sylwia
    09 . 03 . 2014

    Jeszcze tak nie dawno przechodzilismy przez podobną huśtawkę. Koniec starego, początek nowego roku był wyrwany z rzeczywistości. Wisiało nad nami podejmowanie najtrudniejszej decyzji – o przerwaniu ciąży. Były badania, wyniki po które wydzwanialam co godzinę, był płacz, ogromne nerwy, konsultacje w klinice w Warszawie.. i oddech ulgi, kiedy dowiedzieliśmy się, że infekcja CMV jest stara i nie zagraża naszej córeczce. Wiem ile siły trzeba, żeby to przetrwać, jak ważne jest wsparcie bliskich, jak ważny jest uśmiech ‚mimo wszystko’. Dla siebie, dla męża, dla dziecka, które już jest i dla tego, które w drodze. Życzę, żeby już do końca było spokojnie :)

  • Klaudia
    12 . 03 . 2014

    Dobrze ze wszystko ok. Moja ciocia przezywala dokladnie to samo.. Ale niestety skonczylo sie wywolaniem porodu. Gdzyz dziecko bylo chore(trisomia) a byl to chlopczyk. Ale tak czasami jest. I trzeba sie cieszyc z tego co sie ma w zyciu. Pozdrawiam

  • Maggdaline
    28 . 04 . 2015

    Znam ten stres. Właśnie go przeżywam. Kość hipoplastyczna. Czekam na wyniki testu pappa :(
    Cieszę się, że u Was wszystko w porządku.

    • Buuba
      28 . 04 . 2015

      test pappa u mnie wyszedł kijowo, dopiero amniopunkcja wykluczyła wszystko to, co ten pappa namieszał ;/

  • Marta
    16 . 06 . 2016

    ja mam podobnie wyliczone ryzyko i czekam na punkcję….robię pod siebie

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *