bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

KONKURS Z LOVI – LIMITOWANA EDYCJA SMOCZKÓW RETRO

[fb_button]

Ileż to razy wracałyście się pędem do domu, po TĘ niezbędną rzecz, kiedy już się było w połowie drogi. Ileż to razy się zawieruszył, smoczuś Waszej pociechy. Dla mnie jest to tak ważna rzecz, którą już przygotowałam kiedy malutki był jeszcze w brzuszku. Miałam swoje typy i je zakupiłam. Wyparzyłam i nawet zabrałam do torby do szpitala na porodówkę. Położne popukały się w czoło i kazały schować. A później drugiej nocy, po kąpieli Bubi wraca ze swoim (jak to położne nazwały) nowym przyjacielem. Żółty smoczek od butelki wypchany tetrą. Fuj, niezwłocznie wymieniłam przyjaciela na takiego poprawnego. Tak to już jest, że niemowlęta rodzą się z bardzo mocno wzmożonym odruchem ssania, i choćbyśmy się murem zaparły, że nasz dzidziuś nie będzie korzystał ze smoczusia, to i tak po wielu wrzaskach, bądź przyssaniu się naszego Dziubka do piersi 24h na dobę, ze zmęczenia wygonimy naszego partnera, choćby w środku nocy do sklepu, czy apteki 24h po monia (inaczej zwanego smoczusiem, mokiem, mociem itd).

Wraz z firmą LOVI mamy dla Was 6 zestawów takich smoczków. 3 zestawy miętowe, 3 w kolorach różu. Każdy zestaw składa się z 3opakowań (0-3mcy, 3-6, 6-18), a w opakowaniu znajdują się dwa smoczki, każdy z innym retro printem.

Aby zdobyć takiego smoczusia wystarczy zostawić komentarz pod tym wpisem, czy i jak ważne są w życiu Waszej pociechy smoczki. Możecie też napisać jakąś historię związaną z nimi. Zasugerujcie też, czy macie chłopczyka czy dziewczynkę, byśmy mogli z firmą Lovi wybrać odpowiedni zestaw. Pamiętamy też o mamach w ciąży, napiszcie czy chcecie by smoczki znalazły się w wyprawce dla waszego malucha.

 

A dla Was mam porcję zdjęć ze smoczusiami i Bubim, oraz Makóweczką (niestety wyskrobałam tylko jedno zdjęcie) w roli głównej. Wyglądają cudnie! Nieprawdaż?

1DSC09181 3DSC09203 4DSC09480 5DSC09309 6DSC09193 DSC09244 DSC09252 DSC09584 page page1 page3 page4

DSC09228notka

 

Konkurs potrwa do końca miesiąca, wraz z firmą Lovi wybierzemy 6 zwycięzkich komentarzy.

 

XOXO
signature
comments [ 64 ]
share
No tags 0
  • Edyta

    Mój synek nie rozstaje się ze swoim „ciumkiem” na krok. Czasem sam go gdzieś schowa, a my szukamy go i znaleźć nie potrafimy. Kiedy zbliża się czas pójścia spać nagle smoczek się znajduje a znalazcą jest właściciel owego „ciumka”, czyli Dominiś. Do tej pory trapi nas gdzie on go chowa, że znaleźć go nie można :P

  • Sylwia

    U mnie nawet nie ma mowy o smoku. Jak pierwszy raz dałam smoka tak szybko został wypluty i z taką siłą, że pól dnia go po domu szukałam. Za to kciuk pierwszorzędny jest. Nie ma nic lepszego niż kciuk

  • My też mamy te retro smoczki ;) Aczkolwiek czekamy do 6mca z ich użyciem, bo teraz póki co używamy Avent.
    Świetny kolor oczków ma Buubi.

  • ojj u nas też kiedyś było dużo zamieszania ze smoczkiem :)
    jednak jakoś z 2-3 miesiące przed roczkiem ,Kubuś sam odrzucił smoczek ,po prostu go nie chciał i nie ukrywam ,że bardzo mnie to cieszy .
    pozdrawiam :)

  • ola

    U nas Zuzia się wnioskowała do 18 miesiąca życia. Bez smoczka nie było życia. Zawsze musiała mieć,kilka. Sama w sklepie czy w aptece ładowała je do koszyka. Teraz Hanusia się smoczkiem. Ma 14 miesięcy i bez smoczka nie potrafi funkcjonować. Jak go nie widzi to jest histeria i wołanie dudy dudy. Myślę ze Garncarska będzie miała większy problem z promieniowaniem. Podobnie jak starsza siostra uwielbia mieć kilka. Najczęściej 3. Jeden w buzce i po jednym w lapce. Uwielbia je wymieniać. Starsza córka uwielbiała koci. Niestety w uK nie sa one dostępne a moja mama nie wie które to. Może udałoby się wygrać i może akurat na święta babcia zdarzyłoby wysłać paczkę z prezentem Bubbi mikołaja?

  • Mama Majki

    My ze smoczkiem się nie rozstajemy :) Bez smoczunia Majcia nie zaśnie….nie ma mowy :) Podczas zasypiania namiętnie go wyciąga, obraca, ogląda i przekłada z rączki do rączki, a później oczywiście usiłuje wsadzić go do buźki drugą stroną :) Ile to już razy szukaliśmy z Tatkiem smoczka, bo niby gdzieś zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a jak się póżniej okazywało znajdował się najczęściej pod ekhm…..tyłkiem naszej Pszczółki :) U nas nie ma różnicy jakich smoczków używamy, mamy lovi, avent noi chicco :)Pozdrawiamy

  • Mama M

    Dziedziczna Miłość do Smoka ;D

    Mała M.po porodzie jakoś nie potrzebowała smoczka, albo ja tego nie widziałam miałam wrażenie ,że nie chce jej się ssać po prostu ;) szybko się najadała i już była malutka 2.5 kg podobno takie dzieci tak mają…tak mi mówili…wróciłam do domu ( o zgrozo) daje smoczek jakże dla mnie oczywiste, że powinna być zachwycona ( a ona ma odruch wymiotny) i ble….. ble ….setny raz ble……w odstępie czasu 2 miesięcy wiec matka stwierdziła no dobra Córa nie potrzebuje ( babcie dumne ,tata dumny….a ja hm….zawiedziona….jak to moje dziecko nie chce smoczka …..czułam się dziwnie…czemu moje dziecko nie chce smoczka???co jest nie tak…przecież ja jej mama smakowałam do 5 roku życia :P i mam się świetnie) pamiętam wiele anegdot ze smoczkiem od pobudki całej rodziny żeby szukali smoczka po nocy pod łóżkiem,po wystawanie pod kioskiem i ciągniecie mamy za spódnice mamo kup mi pype….!!!!!!!! tak było mniej więcej 20-22 lata temu obecnie mam 25 lat ;) dlatego myślałam ,że Miłość do smoczka się dziedziczy ;) a tu niestety nie….zawiodłam się…..;/ już straciłam nadzieję na to ,że moje dziecko pokocha Melusia tak bardzo …aż tu przyszedł okres 3 m.ż…mała zaczęła ciągnąć kciuki tak bardzo ,że to mnie przestraszyło to było ciągłe ssanie ciągłe przez sen po jedzeniu przed jedzeniem ….cały czas…ale każdy smok który próbowałam jej podać był ble….wiec za radą lekarza jakiegoś z portalu typu porady matka matce doradzi i takie tam..,( sama już nie pamiętam jak się nazywał ten portal) dowiedziałam się,że NUK autonomiczny uspokajacz czy coś takiego powinien zadziałać….kupiłam przyszedł pocztą….jakże na niego czekałam ile miałam w nim położonych nadziei….że to ten cudowny…;) i fakt nadszedł ten dzień pach…..wyparzanie i stwierdziłam wkurzę Cię czapką wtedy chętniej weźmiesz dla uspokojenia ( moja córka nie nawiedziła czapek jak miała 3 miesiące…i tak się musi udać:) ubrałam jej czapek odrazu grymas na twarzy złość machanie rączkami ;)))) mały agresor się włączył ja pach smoka do buzi…..i cud ;D cud nad Wisłą można rzec….udało się zassała i nie wypuściła ;) i tak ssała przez godzinę spokojna oczami tylko machała ;) ja z niedowierzaniem stwierdziłam ,,,,,,że to nie możliwe ;] zaglądałam do wózka czy to prawda przecierałam oczy….a jednak moje dziecko ma smoczuś ;) i od tamtej pory smoczek to nasz kumpel…;) miałyśmy już różne …córka teraz jaki widzi nie ważne jakiej firmy czy za 5 zł czy za 13 zł to z chęcią go adoptuje ;) i traktuje jak własne dziecko ;))) tak myślę raczkuje z nim i zaczyna chodzić trzyma go ciągle w ręce jak robi coś nowego…;) odbiera smoczki innym dzieciom bo wydaje się pewnie,że to jej i znajdzie go wśród zabawek odrazu Ma INSTYNKY Smoczkowego -ŁOWCY
    Dlatego zastanawiam się ile jej pozwolić na smoczek …czy o zgrozo z tym zgryzem i co i jak się ułoży czy jej nie zaszkodzę …. ale przecież to element dzieciństwa ;) przecież to jej przyjaciółka ;)) mówi do niego ,traktuje jak element siebie ;] choć zdarza się że zapomni o nim na 2-3 h…w zabawie ;] ale dzisiaj nastąpił dziwny przełom zamiast po przebudzeniu w nocy szukać cyca albo smoka……częściej smoka szuka…..zaczęła się wiercić i krzyczeć tatatatatatatatata ta ;) czyżby moje dziecko doroślało i śniło o tacie…;) nasz tata jest tylko w weekend …takie czasy pogoń za praca w świecie …a wychowanie dzieci spycha się na drugi plan na weekend i to nie każdy…TAKIE CZASY TAKA POLSKA….;/

  • Sandra

    Dwa dni po CC jeszcze w szpitalu prosiłam męża, żeby pojechał po zapas różnych smoczków, bo Lidzia non stop ssała cycka, a smoczki które jej wcześniej kupiłam wypluwała. Nowe smoczki również nie podziałały, Lidzia ma 13 miesięcy i tak jak nie chciała smoczków tak dalej nie chce. A próbowaliśmy ją namawiać do smoczków bo cały czas ssała i przygryzała paluszki. Dalej je gryzie, a już ma 5 ząbków, ale nie chce ani smoczków, ani gryzaczków, nic.

  • Nasz prawie 5 miesięczniak to plujek smoczkowy :) Są dni że nie popuści swojemu Dydowi, a są też takie, gdzie wkładając smoka do paszczki, zostaje wypluty z siłą wyrzutni radzieckiej :)

    Trzy dni temu,o godzinie 4:32 nad ranem, słysząc miauczenie z łóżeczka, zerwałam się ze smacznego snu by wsadzić Filipowi owego „smoka” do buzi. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że smok zaginął. Mąż śpiący przyczłapał do sypialni. Po poinformowaniu męża iż najlepszy przyjaciel zaginął, mąż ze swoim telefonem i wbudowaną w nim latarką włączył się do poszukiwań (nawiasem pisząc super wynalazek:)

    Po chwili smok został odnaleziony….tyle że trochę za późno. Filipecki tak się rozbudził i włączyło mu się gadanie, konsekwencją tego było wyeksmitowanie matki do sypialni :) Ot taka historia :)

    Mąż kiedyś stwierdził, że ten kto wymyślił smoczek powinien dostać nagrodę Nobla. :)

  • Marysia

    Tego lata, gdy Natka miała ok. 6 miesięcy, poszłam do apteki po nowe smoczusie. Dotąd używaliśmy aventowskich, ale gdy zobaczyłam na półce różowe Lovi z owieczką, od razu się w nich zakochałam! Zadowolona wracam do domu, szybko rozpakowuję nowe „cudeńko”, wyparzam i jeszcze szybciej biegnę, aby dać niuni monia i przy okazji pstryknąć fotkę :P ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, Natalia z impetem go wypluła… W sumie się jej nie dziwiłam, bo smoczuś Lovi ma charakterystyczny kształt, inny niż dotąd Natala miała w buzi. Rozczarowana reakcją mego dziecka dałam jej starego, wysłużonego smoczka i z przykrością schowałam Lovi do szafki z nadzieją, że małej się kiedyś „odmieni”.
    No i nadszedł ten dzień! Jakieś dwa miesiące później, wyjęłam z szafki monia, który tak „zawrócił mi w głowie”, ponownie go wyparzyłam i z wielką nadzieją poszłam „zaaplikować” go dziecięciu. Jakaż była moja radość, gdy moja mała dziewczynka ze zdziwieniem wyjęła go z buźki, popatrzyła na niego, obejrzała z każdej strony i… ponownie włożyła go do buzi! Po czym na raczka uciekła do zabawek. Od tamtej pory wszyscy poprzednicy leżą w kącie, a królują cudne Lovi ;)
    W związku z powyższym chętnie przygarniemy nowe retro cuda ;) Byłyby genialnym dopełnieniem urodzinowych prezentów, które szykujemy na pierwsze urodzinki Natalii.
    Gorąco pozdrawiamy Bubkową rodzinkę.

  • Weronika i Michał

    Nasza przygoda ze smoczkiem (Dydusiem) jest bardzo kolorowa! Na wyprawce kupilam dwupak Avent wiek 0-6m. Tez zaczelam dawac w szpitalu. Tylko ze u nas byl ten problem ze syn chcial go ssac, potrzebowal go do zasniecia, ale nie umial go ciagnac, trzymac w buzi!! Na szczescia dlugo spal na boczku wiec zawsze w wozku i w domu przytknelam jakos pieluszka. Az ktos mi powiedzial ze może ten smoczek jest dla niego za duzy ,zebym kupilam Lovi taka mala kulke. Tylko ze tego to on wogole juz nie umial ssac, jakby go nie czul w buzi. No wiec dalej trwalismy z avent. No i ktos mi powiedzial zeby kupic Nuk taki stozkowy ze jak dotknie mu podniebienia to moze zalapie. No niby cos tam jakby zakumal ale jednak tez nie. U nas zawsze byl jeden smoczek w wozku i jeden w lozeczku bo byly potrzebne tylko do zasniecia. I ktoregos dnia jeden zginal. Poszlam do sklepu i poprosilam o najtanszy smoczek jaki jest. To byl canpol tez stozkowy jak Nuk. No i nadal uzywalismy tylko do zasniecia. Az jakos tak zaraz zaczely isc zabki. I byl bardzo marudny i zaczelam mu wciskac smoczka (zreszta od poczatku tak robilam) zeby troszke sie uspokoil. No i stalo sie! Nauczyl sie ssac :D To bylo w siodmym miesiacu(teraz jest w osmym), zauwazylam ze przynosilo mu ulge. pewnie tez masowalo dziaslo. i teraz mamy trzy smoczki. Jeden w wozku, w lozeczku no i w pokoju na codzien :D ale na szczescie nie mamy problemu teraz z rodzajem smoczka wiec mysle ze Michal na bank sie ucieszy z takiego pieknego Lovi. Mam nadzieje ze dotrwalas do konca :D

  • Happy Rodzice

    Monio to najlepszy przyjaciel mojego synka. Młody ma już 10 m-cy i z Moniem się nie rozstaje od drugiego dnia swojego życia. Oczywiście położne w szpitalu patrzyły na mnie jak na wariatkę, gdy dałam dziecku smoczek. Testowaliśmy trzy różne marki smoczków i Lovi zdecydowanie wygrało. Z Moniem zasypiamy. Z Moniem się turlamy po podłodze. Z Moniem chodzimy na spacery. Z Moniem czytamy książeczki. Monio i nikt inny. Raz w pośpiechu jadąc do lekarza z Młodym przy wsiadaniu do auta Monio musiał się odpiąć i zgubić. Ja tego nie zauważyłam. Ruszyłam, jedziemy i nagle wrzask. Staję na poboczu i widzę, że Monia brak. Obowiązkowy powrót do domu. Monio zabrany, zapasowy na wszelki wypadek też. Oczywiście do lekarza się spóźniliśmy. Ale co tam. Monio był ważniejszy.

  • Moja Karolinka smoczusia uzywa od pierwszych godz zycia bo jest wczesniakiem i poprostu nam kazali aby wyrabiała odruch ssania, obecnie moja pannica ma 1rok i 10mies i nie ma mowy aby byla bez „ne ne ne” (tak nazywa swojego przyjaciela smoczka). Probowalam wielu roznych tzw sztuczek :) wsadzalam czubek smoczka w sol, nie pomoglo bo wytarla i dalej byl ok heh, obcinalam to i tak lapala ząbkami ze nie ciagala a trzymala zabkami ale liczylo sie dla niej to ze go ma no smieszne ale prawdziwe. Postanowilam w koncu po rozmowie z logopeda z ktora mialam stycznosc zostawic jej tego przyjacila i sama wkoncu zdecyduje ze go nie chce choc mam nadzieje ze na wiosne juz wkoncu go nie bedzie. Bo obecnie jestesmy na takim etapie ze Kakusia (tak nazwlala kilka razy na siebie coreczka) moze byc glodna, na golaska ale SMOCZUS A gdy leci piosenka „smoczus ” to biega i szuka i pokazuje ze go ma i tanczy no cudak maly kochany :)

    Pozdrawiam Was :*

  • bana

    Mój dzieć ma wielką fazę na Melka. Ma 21 mcy. Był okres, że nie potrzebowała go, był tez taki, że gdy ten nie znajdował się w zasięgu wzroku też nie było krzyku o niego. Aż nadszedł czas, że są krzyki „Melek, Melek” w dzień, że są szepty „Melek, Melek” w nocy… Trzymanie go oburącz, poszukiwania po całym domu akurat tego z owcą… Już chyba samo to stukanie uchwytu ją uspokaja :) Ale zachwyt na widok smoczka bezcenny…

  • SamantKa

    Smoczek dla mojego synka jest lekiem na całe zło – na brak taty, który do późna jest w pracy, na zajętą np. gotowaniem obiadu mamę, na zły humor spowodowany jesienną pogodą za oknem, na ból po szczepieniu i na kładzenie się spać o wieczornej porze; ))

    Smoczek stał się członkiem rodziny, o którym nie można nigdy zapomnieć i wszędzie trzeba go ze sobą zabrać- jest alternatywą ssania maminej piersi; )

    Smoczk Lovi z kolekcji Retro Baby to istny „must have” dla eleganckiej mamy i jej modnej pociechy!; )

  • Karolina

    Ważny , a nawet najważniejszy. Dziecko płacze- co najlepiej uspokaja , smoczek- żaden tata , ani mama.. Tylko ten jeden jedyny najważniejszy smoczek. Odkąd go mamy – również od pobytu jeszcze w brzuszku. To kochamy. Ciocia Iwonka sprezentowała ten jeden – wyjątkowy – to własnie Lovi. Do dnia dzisiejszego nasza córeczka , a ma już 9 miesięcy – jest zżyta ze smoczkami Lovi- przerabialiśmy już każdą kolorystykę. Czekamy teraz na ten piękny róż.

  • Paulina H

    Hania baaardzo nie lubiła kąpieli i całej pielęgnacji po w pierwszych tygodniach życia, więc próbowałam „zatkać” jej rozkrzyczaną buźkę smokiem, ale działało to jak korek od szampana. PYK! I smok leciał w powietrze! Do dziś kciuk pozostaje najlepszą przyssawką. Szczerze mówiąc w wyprawce dla Stasia nie zaplanowałam smoczków (zapomniałam!!!), ale jak zobaczyłam kilka dni temu TE SMOCZKI u Waszych dzieci na sesji to padłam! W garderobie Stasia posiadamy już bodziaki z wąsami (na oku mam kolejne w Reserved i Kappahlu :P) i w 70% ubrania w stylu retro więc pasowałyby idealnie! W 36 tc z przykazaniem leżenia ciężko byłoby jechać do SMYKA, może nam się poszczęści choć raz w jakimś konkursie…? ;)

  • Diana

    Moja 7 miesięczna córunia, od dnia porodu nie rozstaje sie ze swoim moćkiem :) Taki z niej ciumkacz, że mamusia nie nadążała z obolałymi ciągutkami :P i dzidzia musiała sie pocieszać mociusiem :) Ze smoczkiem sie nie rozstajemy, wszędzie jest z nami :) bo gdy tylko mała jest śpiąca potrzebuje swojego przyjaciela, aby wprowadził ją w błogi sen :)

  • Patrycja M.

    L. zdecydowanie jest smoczkową damą, smoczek musi być zawsze pod ręką, zawsze w widocznym miejscu, bo inaczej morze łez. i biada temu, oj biada, gdy smoczka wziąć ze sobą zapomni, bo wówczas rozpacz wielka w sekundę gwarantowana
    babcia nasza misję ma, że wnuczkę od smoczka odzwyczai, bo przecież „nie wypada”, aby 21- miesięczna dziewczynka w buzi smoka trzymała; i różne zabiegi babcia robi,aby L. od tego nieszczęsnego smoka odzwyczaić; a kochana wnuczka nic sobie zupełnie z tego nie robi i z dumą przed babcią ze smokiem paraduje
    mama widząc jaka miłość do smoka wielka wie, że walka z obiektem zauroczenia próżna, czeka więc cierpliwie, aż L. odnajdzie inną miłość, jeśli nie…to najwyżej pójdzie ze smokiem na maturę :)

    • Patrycja M.

      smoczków dla młodszych dzieci (0-3, 3-6) nie potrzebujemy, więc, jeśli zostaniemy wyróżnione, to chętnie się podzielimy :))

  • Marta

    Tak się składa, że właśnie jesteśmy na etapie poszukiwania smoczka i d e a l n e g o, takiego, który to zastąpi Zosi jej przyjaciela – jej własny, osobisty kciuk;) Jak wiadomo, ssanie kciuka jest zdecydowanie mniej korzystne od smoczka, a widok zmarnowanego kciuka… Jest to już ostatni dzwonek, im później, tym trudniej, więc mam nadzieję, że i Lovi przybędzie nam z odsieczą. Mogę obiecać, że jeżeli tylko odniesiemy sukces, pochwalimy się tym przesyłając piękne zdjęcie ;)

  • Alicja

    Moja malutka Natalka ma prawie 18 miesiecy. Juz od pierwszych chwil towarzyszył jej malutki przyjaciel – smoczek. Jednak przez jej 17 miesiecy życia był on potrzebny wyłącznie przy usypianiu. I nagle coś sie odmienilo i ‚Mo’ stało sie po prostu niezbędne . Wcześniej mozna było nie brać smoczka na spacer, a teraz byłabym chyba ‚ kamikadze’ gdybym o nim zapomniała:) Natalka na pewno byłaby przeszczesliwa z takiego slicznego ‚mo’ :)

  • Julita

    Przyjaźń Łukaszka ze smoczkiem zaczęła się po powrocie ze szpitala gdy ja wyszłam na wizytę u lekarza, tatunio chciał pomóc synkowi w tęsknocie za mamą i dał mu smoczka imieniem Nociuś :). Od tej pory jest niezbędny do zasypiania. Kiedyś mówiliśmy z mężem że trzeba będzie go odzwyczaić, ale zabrakło nam odwagi i chyba poczekamy na moment aż sam z niego zrezygnuje. Najpiękniejsze jest to gdy się budzi, bierze swojego Nociusia i dzieli się nim ze mną lub z mężem. Oczywiście żeby nie sprawić mu przykrości chwytamy za kółeczko a on radośnie się uśmiecha i figlarnie zabiera i wkłada sobie do buziaczka. Taka zabawa może trwać mam wrażenie że wiecznie :)

  • Moja córcia oj tak beż Smoczka nie moze żyć, do spania to konieczność, na spacerku, przy zabawie ciągle musi go ciumkać wydaje mi się ze jakoś łagodzi jej to ząbkowanie, ostatnio dużo ich przegryzała i ciągle trzeba było nowe :) uwielbiam wzory i kolory smoczków zmieniam jej również dla higieny co miesiąc i ciagle ma inny, nie sa potrzebne jak dla mnie bo po co dziewczynce Monio ale jak córcia tak bardzo chce to przecież dla niej wszystko :) kiedyś pojechaliśmy na zakupy za miasto i całą drogę monio monio monio i trzeba było kupić :)

  • Tolimam

    Myślę, że smoczek powinien mieć na opakowaniu napis nie tylko „dla dzieci” ale także „dla mamy”, bo cóż by się działo gdyby go nie było? O nie, nawet nie chce myśleć jak wyglądała by noc moja i mojej córeczki. Pobudka co 30 minut, żeby pomultać cycusia? Ałć… włożyć smoczek do buźki dziecka to najprostsze i jakże wygodne rozwiązanie! Bez smoczusia nie zaśniemy ani nie pośpimy, pamiętam pewną noc, córcia budzi się… (podczas snu smoczek zostaje wypluty gdzie ląduje? hmm… pod kołderką, pod główką, pod pleckami, za łóżeczkiem, pod łóżkiem ), kręci się, wierci..czegoś brakuje, mama przebudza się szuka smoczka, w kolorze białym, tu nie ma tam nie ma, mała coraz głośniej domaga się uspokajacza, cały dom obudzony a smoczka nie ma… hmmm…trzeba wstać i poszukać zastępczego… i tak 20 minut snu stracone, a jak ten błogi czas jest cenny wiedzą tylko mamy dzieci, które budzą się w nocy! :) Postanowiłam kupić cumel świecący w nocy…nie ma takiego? cóż… wybrałam czerwono biały, kontrastowy :D A po poprzednim nie ma śladu!…pewnie jest pod materacem, czas na porządki ;)

  • gussx33

    Ja mialam opory co do smoczka, starsza cora, karmiona piersia obyla sie bez niego na spokojnie, dlatego po urodzeniu synka smoczek lezal na szafce raczej jako ozdoba, jednak po dwoch tygodniach krzykow z lozeczka (nakarmiony, przewiniety) postanowilam smoka umiescic w odpowiednim miejscu :) maly zassal od razu i sa nierozlaczni :) raz wychodzac do rodzicow przypomnialam sobie o smoku trzy ulice dalej od domu, pedem wracalam po przyjaciela ;) smoczek jest tez fajna zabawka do sciskania w malych, uczacych sie trzymania lapkach :) co wiecej, synek dal przyklad starszej siostrze i raz przylapalam 2latke ukryta za lozeczkiem, wyciagnela smoka bratu i zabrala dla siebie, teraz biega gryzac smojego „mocia” :)

    Moj synus bardzo by sie cieszyl z chlopiecego 6-18 :))

  • DorisDay

    bubbkowa mamo ja mam pytanie z innej beczki no i może temat na artykuł…patrzę na twojego synka dorodnego i zastanwiam się jak wygląda wasze menu co ile i jak często Bubba je….ile waży?moja myszka 2 tyg młodsza ale przy Bubbie kruszynka 8 kg…

    • Buuba

      Bubi waży 8 i pół kilo. w nocy w ogóle nie je, a w dzień je małe porcje co 2 godziny, więcej nie da rady niż połowe dużego słoiczka :) może on po prostu tylko na twarzy taki okrąglutki i temu tak wygląda:)

  • Aniaaa

    Jak miło, że przyszłe mamusie też mogą wziąć udział w konkursie :)) Jestem w 23 tygodniu, więc mój mały Cudek przyjdzie na świat w marcu, dlatego z niecierpliwością czekam na tą piękną chwilę i jedyną rzeczą, która zaprząta mi teraz głowę jest szukanie i przygotowywanie idealnej wyprawki dla mojego maluszka. Na razie szukam, przeglądam, analizuję, czytam wszelkie komentarze, by w wyprawce znalazły się jak najlepsze rzeczy, polecane przez inne doświadczone mamy. Będąc w każdym jednym sklepie z dziecięcymi akcesoriami zawsze zatrzymuję się przy stoisku ze smoczkami, gdyż uważam je za rzecz niezbędną, która zapewne ułatwi mi te pierwsze chwilę z dzieciątkiem ;)) Akurat smoczki Lovi są moimi ulubionymi – są śliczne i rozkoszne, więc już dawno widnieją na skrzętnie przygotowanej liście wyprawki zrobionej w exelu (pod tym względem staram się być bardzo skrupulatna :)) (dodam, że to moje pierwsze dzieciątko, dlatego nie mam żadnego większego doświadczenia w tych sprawach:)) Bardzo zatem ucieszyłabym się z takiego prezentu, gdyż każda nawet najmniejsza rzecz sugerująca pojawienia się w domu nowej osóbki sprawia mi wiele radości i sugeruje, że ta cudowna chwila jest coraz bliżej. Prawdopodobnie będę miała córeczkę, chociaż maluszek jest troszkę wstydliwy i uparty i nie chce się do końca ładnie pokazać, ale miętowy smoczek Lovi również bardzo mi się podoba, więc z każdego koloru byłabym bardzo zadowolona.

    Pozdrawiam serdecznie,

    niedoświadczona, ale przeszczęśliwa przyszła Mama :))

  • Żaneta

    Mój Dawiś nie rozstaje się z „moniem” nawet na krok. Jest dla niego najlepszą zabawką, którą można rzucać, obracać, całą wkładać do buzi, przytulanką, bez której nie ma mowy o zaśnięciu i pocieszycielką towarzyszącą mu w poznawaniu świata. Podczas zasypiania Dawidowi towarzyszą zwykle trzy smoczki: jeden w buzi, drugi w rączce a trzeci na szafie :) Obecność wszystkich smoczków jest obowiązkowa i bacznie sprawdzana przez mojego niunia. Dawid ma dopiero 12 miesięcy i mam szczerą nadzieję, że pewnego dnia sam je odrzuci :)

  • Kasia

    Ja dopiero przymierzam się do kupienia smoczków i ogólnej wyprawki. Jak na razie czytam różne książki, gazety czy opinie na forum. Analizuje i może coś wybiorę. Może nie może tylko napewno. Czytałm o Waszych smoczkach same pozytywne opinie i mam nadzieję, że takie są (ocenie, gdy mój malutki Skarbek przyjdzie na świat) byłabym bardzo zadowolona z wygrania smoczków. Jeśli nawet mi się nie uda to napewno zakupie Wasze smoczki i sama napiszę opinie o nich! (Pewnie pozytywną!) :))

  • Zosia ma miesiąc i 5 dni. Smoczek początkowo używany tylko na spacerze, stał się towarzyszem kąpieli, zmiany pieluszki, pobudki i zasypiania. Nie pytajcie kiedy ta mała spryciura się od niego tak uzależniła bo nie wiem. Mamy w domu trzy sztuki smoczków Lovi -żółty, zielony i fioletowy- za każdym razem kiedy któryś ginie, jakimś cudem znajduje się inny. Pytanie gdzie jest smoczek, albo „szybko szybko daj smoczek” pojawia się nad wyraz często .. Niestety od dłuższego czasu nie odnalazł się fioletowy,więc trzeba się wybrać po kolejną serię, bo z przerażeniem myślę o dniu w którym zginą wszystkie… ;)

  • Aga

    Mamy w domu bliźniaków 2 miesięcznych , chłopca i dziewczynkę :)
    Ja jako dobra ciocia staram się jak mogę pomagać przy obowiązkach :)
    Raz zostałam z dwójką sama … Więc włożyłam im smoczki , włączyłam jakąś kołysankę i nie zdążyłam zrobić kroku za drzwi to juz jednemu smoczek wypadł co równało się wielką rozpaczą .. więc musiałam wrócic i naprawić to co zachwiało miłą atmesferę zasypiania ..
    Zaraz odwróciłam się i było to samo tylko drugiemu dziecku.. i powatzrało się tak to do tej pory , aż zostałam i stałam nad łóżkami poprawiając smoczki , aż do powrotu rodziców :) (Co nie równało się kilku minutowej pomocy poprawania ..)
    Smoczki naszych bliźniaków są niezbędnym przyrządem do prowadzenia normalnego trybu życia :)

  • Marta

    Byłam taka dumna jak po narodzinach mój synek prawie dwa miesiące nie wykazywał większego zainteresowania smoczkiem. 2 sztuki były owszem w pogotowiu w razie złych dni maleństwa ale praktycznie nigdy nie musiałam mieć go pod ręką. Aż nadszedł czas w którym mój synek stał się tak kumaty, bardziej spostrzegawczy i chętny do odkrywania świata, że nagle wszystko zaczeło byc taaaaakie ciekawe, że aż mimo zmęczenia nie potrafił zasnąć. W tym momencie okazało się, że smoczek to najlepsze co ludzkość wymyśliła, a ja zrozumiałam, na własnym dziecku, dlaczego nosi nazwę uspokajającego :) Jako że mój maluszek skończył już 4 miesiące od jakiegoś czasu wszystko ląduje w buzi- jest próbowane,ślinione, „gryzione”. Nowym odkryciem jest to, że smoczka można wyjąć i włożyć,a nawet jeśli nie uda się trafić z powrotem do buzi to pocmokać ze wszystkich stron. Smoczek jest teraz usypiaczem i czasoumilaczem :) Pozdrowienia dla Kubusia od Gordianka :)

  • malane2408

    Ja spodziewam się dziecka i uwazam ze bobas rodzi się z potrzebą ssania i potrzebuje być przy mnie długo i często, by nawiązać ze mną relację.Nie ma nic lepszego na zapewnienie bliskości mamy niż ssanie jej piersi.Warto sobie uświadomić, że karmienie piersią to nie tylko sposób na zdobywanie pożywienia.To przede wszystkim bliskość, poczucie bezpieczeństwa.Karmienie piersią to narzędzie, które dała nam natura, byśmy mogły zaspokoić wszystkie potrzeby naszego dziecka, wykonując prostą czynność.Smoczek został stworzony jako zamiennik piersi dla dzieci dlatego marze o takim smoczusi dla mego maleństwa by mogło czuć się bezpiecznie każdego dnia ;)

  • U nas smoczka nazywamy naszym Przyjacielem, bo ratuje nam skórę na zakupach, w odwiedzinach i najważniejsze – w łóżeczku. Bez Przyjaciela nie ma drzemki. Teraz, gdy mały skończył pół roczku, wypadałoby zmienić rozmiar na większy i chętnie wypróbujemy retro smoczki dla starszaków :)

  • Nasza 15-o miesieczna corcia uzywa smoczka na dzemke i na noc. Jak wstaje, to idzie do szuflady (gdzie trzymamy jej smoczki) i grzecznie go odklada, zeby pozniej znowu go uzyc do spania. jest kochana z tym odkladaniem za kazdym razem:)

  • Ewa

    Oscarek na początku nie za bardzo był za smiczusiem. Ja za każdym razem przystawialam go do piersi, co skutkowało ich strasznym podrażnieniem, myśle ze każda matka która karmiła Piersia wie o czym mowię. Karmienie przez łzy ale cóż począć. Tato Oscarka nie mógł na to patrzeć i zaczął dawać małemu smoczka, ten wypluwal wielokrotnie ale po paru próbach załapał. . Gdyby nie smoczek nie wytrzymalabym zbyt długo i przeszlabym na butelkę. Moje piersi odczuły ulgę, teraz nie rozstajemy sie ze smoczusiem a ja karmie maluszka z przyjemnością piersia:-)

  • Justyna

    Dzięki tym małym pomocnikom, mogę uspokoić moje krzyczące bąble choć na chwilę, a nie jest to łatwe:) Posiadam dwie pociechy, różnej płci które niedługo przekroczą próg 3 miesiąca, więc czas na większe i silniejsze siły uciszające:) Pozdrawiamy

  • Kaśka

    Dla nas smociuś to nie jest ot taki zwykły gadżet. Smociuś służy nam do „ciumania”. Tak moja Tośka nazywa czynność, która towarzyszy trzymaniu smoczka w buzi :)

  • Agnieszka

    Nasza Pati ze smokiem nie biega ale uwielbia go do spania, buźkę i nosek nakrywa swoim kocyczkiem wtula się w niego mocno, smoczuś wędruje do buśki i…..sen gotowy :)))))Teraz przy ząbkowaniu przyda nam się bardzo bo już musimy zmienić na kolejny rozmiar….A TAKIEGO Loviowego jeszcze nie miałyśmy :)
    Pozdrawiamy :*

  • Agnieszka

    Oszalałam jak je zabaczyłam!!!!!!! Są cudne, delikatne i takie moje…. Idealne do zimowego design’u…..Byłam we wszystkich możliwych Smykach i siostra też była i nic, nigdzie ich nie ma :(. Zlitujcie się nad matką wariatką :) Proszę o namiary gdzie je dostanę albo wygraną dla Zosi :) Pozdrawiamy cieplutko!!!!

    • Buuba

      Ponoć są już w smykach:) a w jakim mieście mieszkasz?

  • Joanna

    U nas smoczki Lovi pojawiły się w wyprawce :) podpatrzone u synka koleżanki, sprawdziły się też u nas. Na szczęście na razie mała (5 mies.) jak do tej pory potrzebuje ich tylko przed snem. a tak poza tym to te smoczki są naprawdę fantastyczne

  • Kasia

    Smoczki Lovi są z nami od pierwszej doby życia mojego synka. Uwielbia je dzięki anatomicznemu kształtu nigdy nie zaburzaly aktywnego ssania piersi mojego maleństwa. Teraz gdy syn ma 18 miesięcy smoczka dalej jest naszym niezbednikiem a sen bez niego nie byłby tak słodki i smaczny :) poza tym „monio” był jednym z poerwszych słów wypowiedzianych przez mojego zuha zaraz po mama i tata ;)

  • Katarzyna

    Od samego ranka LOVI buźkę mojego symka zdobi;
    Bo najlepszym przyjacielem jest smoczek, choć Staś ma niecały roczek;
    a wołamy na niego dyduś, oj nie umie żyć bez niego mój synuś!

  • Czy ten smoczek Proszę Pana
    To rzecz bardzo niesłychana?
    Czy potrzebna jest bąblowi?
    Czy niezbędna Robertowi?
    Oczywiście droga mamo.
    Palec to nie jest to samo.
    Bo ja chciałbym dziś nupelka.
    Dla maluszka, dla bąbelka.
    Taki smoczek dziś ukoi
    I maluszek się nie boi.
    Żadnych już potworów złych.
    -Tych spod łóżka? -Nawet tych!
    A gdy łezka będzie w oczku
    Ukojenie znajdę w smoczku.
    I już płakać wnet przestanę.
    A do tego wtulę w mamę
    I świat stanie się radosny.
    Taki jak jest każdej wiosny :)

  • Joanna

    Moja córeczka Oliwa uwielbia smoczki kazdego rodzaju dla niej nie wazne jaki wazne ze by byl nawet mieslismy taka smieszna historie moja córeczka ma 4 smoczki poniewaz zawsze go gdzie zgubi albo rzuci i musimy go szukac wiec stwierdzilismy ze wiecej smoczkow kupimy to nie bedziemy musieli szukac ich heh a tu sie okazało ze 4 to jednak za mało w nocy córeczka nie raz przez sen wyrzuca smoczka a potem krzyczy ze chce dydy tak na smoczusia mowi i tak córecze dajemy na zamiane az wkoncu ich brakło heh i zaczeła sie straszana awantura bo corka chciala dydy a jak na złosci wszystkie sie zgubiły nie moglismy je znalesc szukalismy chyba przez 2 h i 2 h trwala awantura az wkoncu znalezlismy jej dydy i mala spokojnie zasnela córeczka musi miec swoje dydy bo inaczej nie ma mowy wyjscia bez niego ani nic innego tylko dydy i dydy

  • Joanna

    I uważam ze firma lovi jest bardzo dobra mamy buteleczki z lovi i pokrowiec i sie nie zawiodłam na nich i kazdej przyszej mamie polecam ta firme a smoczek bardzo by nam sie przydal

  • Smoczek dla mojego syna to nieodzowny przyjaciel.
    Tym bardziej w tym czasie kiedy ida mu kolejne zęby. Bo przecież lepszy smoczek niż ssanie rączek?:)
    A że ząbki już ma , to smoczki musimy co chwilę zmieniać bo je po prostu przegryza.
    Dlatego smoczek z tak dizajnerskim obrazkiem będzie świetny na zimowe spacery jak i domowe zabawy.

  • mama Filipa

    Pierwszy smoczek dla mojego synka kupiłam jak ten jeszcze był w brzuszku. Wybór padł na Lovi ze wzgledu na super wzory. Jakże wielkie było moje rozczarowanie kiedy się okazało, że moje dziecko wcale nie chce smoczka. Ale mama okazała sie przebiegła i po paru „lekcjach” nauki ssania „monia” został on zaakceptowany. I tak minęło już 7 miesięcy przygody mojego synka ze smoczkami Lovi…

  • Aniś

    Pierwszy moczek jaki kupiliśmy był właśnie Lovi dwa baranki, które od razu przypadły nam do gustu, potem jak się okazało w drugiej dobie życia również naszej córeczce.
    Kiedy nasze maleństwo trafiło do inkubatora smoczek bardzo dobrze zastępował pierś mamy, kiedy to nie mogla się w nią tulić i ssać kiedy tylko zapragnie.
    Mała ma obecnie niespełna dwa latka a smoczek nadal towarzyszy nam przy zasypianiu i ciężkich chwilach takich jak choroba,czy dziecięcy smutki.
    Smoczek a raczej Mycio(tak go nazwała nasza córcia) jest chyba najlepszym przyjacielem córci gdyż rzadko kiedy z nim się rozstaje, nawet kiedy go nie bierze do buzi musi go mieć na oku ;)

  • Pewnego razu postanowiliśmy wybrać się z Poślubionym na większe zakupy, a Olę zostawiliśmy u moich rodziców. W całym zamieszaniu, smoczek jej został w mojej kieszeni płaszcza. Babia nosiła, dawała butelkę, ale na nic się to zdało. Musiała zadzwonić do nas i ściągnąć nas z zakupów, bo niestety Ola toleruje usypianie albo ze smoczusiem albo z cycusiem. Teraz drugi zestaw smoków potrzebny jest u Dziadków na stałe. Pomożecie? ;)

  • pat

    nasza”gaga” była z córcią od urodzenia do dwoch latek , zeby tradycji stało się zadośc teraz synek ma 8 miesięcy i równiez na smoczek mówi „gaga ” :-)

  • Ania Małecka

    U Nas smoczek tylko z LOVI. Od urodzenia mieliśmy jeden, tak na wszelki wypadek… Bo Kacper miał być bezsmoczkowy :) Ale nie wyszło :)
    Pewnego dnia smok zaginął. Płaczu było co niemiara! Mąż szybko poleciał do sklepu – nie pamiętał nazwy – kupił trzy rodzaje. Całe szczęście wśród nich wytęskniony, wypłakany LOVI… :) Szybkie wyparzanie i cisza w domu :) Od tamtego momentu mamy przynajmniej jeden smoczek w zapasie. Zawsze schowany w torbie, bez której nie wychodzimy z domu. Gdy Kacperek miał rok, smoczek potrzebny był tylko do usypiania – w trakcie popołudniowej drzemki i snu nocnego. I było wiadomo, że kiedy w buzi ląduje smoczek a w rączce ukochany od urodzenia konik morski – nadeszła pora odpoczynku… :)
    LOVI jest Naszym podpowiadaczem… ;)
    Obecnie smoczek w buzi ląduje dość często.. Zdecydowanie przynosi ukojenie na uporczywe ząbki… :)
    Latem w wersji marynarskiej – bo to w modzie ;) Teraz czekamy na wąsate smoczki :)
    Dziękujemy LOVI za nasze ukochane smoczki! :)

    Pozdrawiamy, mama Ania i bardzo smoczkowy Kacper :)

  • Mammamia (chłopiec)

    Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.
    Mamy w domu takiego małego przyjaciela. Gdy tylko usłyszy małe pojękiwanie natychmiast się zjawia. Gdy noc ponura i ciemna już jest przy nas.. Jest z nami zawsze, w trudnych chwilach i za to go lubimy. Choć pewnie przyjdzie chwila wiekopomna i pożegnania czas. On – smok choć nie wawelski. Nasz smoczuś

  • Irmi

    Niebawem powitamy na świecie naszego synka. Ksawery, bo tak bedzie miał na imię jest naszym pierwszym i oczekiwanym Dzieckiem. Nie możemy się doczekać kiedy go zobaczymy i wreszcie dowiemy się do kogo będzie podobny. Wyprawka już gotowa, a jej kompletowanie sprawiło mi, Mężowi, Babciom i Cioci niezwykłą frajdę. Brakuje tylko smoczków w cudownej pastelowej pistacji, które idealnie pasują do wybranej dla naszego Maleństwa pościeli Belle Pettit.

  • Angelika Sołtys

    O tak smoczki to u nas w domu podstawa,co dziwne pierwsze dziecko wychowało mi się bez cumelka a moja panna ma obecnie pięć.Wszyscy się z niej śmieją aby już wyrzuciła je do kosza a ona ani myśli.Szykując wieczorne spanie na podusi leżą trzy i tyle ma ich tam być w przeciwnym razie mała ostro protestuje.Tak się jej ubzdurało że jak zasypia to jeden jest w buzi a po jednym w rączkach.Kilka razy obserwowałam ją jak we śnie zmieniała cumelki a i szybko się budzi kiedy któryś się zgubi.Gdziekolwiek wychodząc z domu biorę ze sobą dwa lub trzy bo różnie może być .Boję się pomyśleć co by się stało gdyby kiedyś brakło tego przyjaciela.Kiedy zbliża się wieczór nerwowo przemierzam pokój w poszukiwaniu skarbów a kiedy znajdę cieszę się bardziej niż ona.Strach pomyśleć o odwyku w przyszłości.A i nasze smoczki to nie smoczki to są meluśie .A i jeszcze jedna ciekawa rzecz kiedyś będąc na zakupach mała wypatrzyła lalkę z cumelkiem lala ma na imię Tosia i zawsze jest obok Lenki .I co ciekawe kiedy lalce zginie cumelek to mała udaje że lala płacze i domaga się poszukiwań.A to już jest cięższy orzech do zgryzienia bo ten cumelek jest naprawdę mały.

  • Megi

    Nasz Miłek użytkuje smoczki LOVI od urodzenia :) i chyba oboje je uwielbiamy :) najbardziej te z „I love MUM” i „I love DAD” :)
    traktuje „mocia” przede wszystkim jako usypiacz i uspokajacz :) zasypiając zawsze jest uzbrojony w 3! jeden w buzi, dwa kolejne w rączkach ;) w nocy oczywiście gdzieś je gubi ;) ale zazwyczaj ma je blisko główki, więc gdy ma potrzebę to sięga i sam sobie aplikuje ;) czasem zmienia jak mu się znudzi ;) poza tym lubi je mielić, rzucać, wkładać całe do buzi :)

  • ZOFIA

    Ta historia będzie krótka, kiedy Zosia była mała to sie w smoczku zakochała. Kolorowy „gumojadek” dziś zastąpi jej obiadek. „Monio” Zosi był tak wierny, że przegryzły go Jej zęby! Teraz Zosia jest bez smoczka i wciąż ssie małego klocka. Ciągle pyta gdzie mój Luby? Przecież ja nie zniosę takiej zguby.! Może Wy mi pomożecie? Retro wąsik lub miętusek załagodzi mój smuteczek.

  • Irmi

    Niebawem powitamy na świecie naszego synka. Ksawery, bo tak bedzie miał na imię jest naszym pierwszym i oczekiwanym Dzieckiem. Nie możemy się doczekać kiedy go zobaczymy i wreszcie dowiemy się do kogo będzie podobny. Wyprawka już gotowa, a jej kompletowanie sprawiło mi, Mężowi, Babciom i Cioci niezwykłą frajdę. Brakuje tylko smoczków w cudownej pastelowej pistacji, które idealnie pasują do wybranej dla naszego Maleństwa pościeli :)

  • Magda

    Może zacznę od tego, że jestem mamą 3-miesięcznej Zuzi. Podczas pierwszej wizyty położnej środowiskowej po powrocie ze szpitala, usłyszeliśmy że smoczek powinien być podany dziecku dopiero po ukończeniu pierwszego miesiąca życia (ze względu na prawidłowy odruch ssania itd..). Męczyliśmy się z mężem strasznie usypiając małą hrabiankę. Sama odliczałam dni do nadejścia tego pięknego dnia – dnia zbawienia. Po smoczek, szłam do sklepu uradowana, z ogromnym uśmiechem na twarzy :) Gdy pani ekspedientka ostrzegła mnie, że dziecko może odrzucić smoczek, mina mi zrzedła. Całą drogę do domu modliłam się, aby nie miała racji… Miesiąc minął, smoczek przygotowany do użycia (również z LOVI, polecony przez panią w sklepie) i … „dydek” został zaakceptowany ! :) Obecnie wygląda to tak, że używamy go tylko do usypiania. Podczas płaczu, mała wypluwa go na kilometr, albo zaczyna się nim bawić, dlatego staram się wynajdywać smoczki jak najbardziej kolorowe i przykuwające jej uwagę :)

  • Olga

    Wzbraniałam się jak mogłam przed pierwszym podaniem smoczka, bo obawiałam się, że może on zaburzyć prawidłowe ssanie a chcę jeszcze dłuuugo karmić piersią. Dostałyśmy w prezencie przecudne smoczki LOVI z hipopotamami, które leżały na półce i korciły by je otworzyć. W końcu postanowiłam je podarować koleżance. Dreptałyśmy właśnie do niej (trasa ponad godzinę) gdy mała Lili zaczęła marudzić. Nakarmiona, przewinięta, mama blisko, w wózku trzęsie a więc 100% komfortu. A ta ryczy. W desperacji otworzyłam kapsułę i podałam smoczek. Zassała bez chwili zawahania! Od tamtego czasu wiem dlaczego smoczki nazywa się uspokajaczami. Wiem też, że (akurat te) nie zaburzają ssania. Mam też kolejną rzecz, którą chcę mieć zawsze pod ręką, obok kremu do rąk. Smoczek w torebce. Smoczek w wózku. Smoczek w sypialni. Smoczek w samochodzie. Smoczek przy komputerze. Smoczek u babci. Smoczek przypięty do fotelika. Bo biada przebywać gdzieś, gdzie w pobliżu nie będzie smoczka! :)

  • Justyna D

    Witam, jestem przyszłą mamą, spodziewam się córeczki i zakochałam się w smoczkach Lovi. Na pewno pojawią się w naszej wyprawce. Moje doświadczenia ze smoczkami są oparte na obserwacji dzieci rodzeństwa, czy znajomych. Smoczek zawsze był obecny od początku ich narodzin. Raczej maluchy się z nimi nie rozstawały, albo odkładały go jak były zajęte zabawą. Gdy były sytuacje kryzysowe smoczuś sprawdzał się w 100%. Gdy już coś sobie gugały to w różnych sytuacjach padało pytanie: Gdzie jest „oka, momuś” oczywiście są to określenia różne z wielu, każda pociecha miała swoje określenie na smoczusia. Było to nawet zabawne, że ile dzieci tyle różnych nazw. Zawsze gdy chcieliśmy gdzieś razem wyjść, czy nasi goście nas opuszczali, było szukanie smoczka, a to się znalazł w pralce, a to schowany w jakimś pudełku, ale zawsze się odnajdywał.

FreshMail.pl