bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

DIAGNOZA

[fb_button]

Diagnoza: 3 dniówka. Wysoka gorączka, osłabiony ograznim. W międzyczasie Bubek musiał się czymś uderzyć, pękło naczynko pod noskiem, i krwi nie było ujścia. Powstał krwiaczek, organizm starał się usilnie zlikwidować. Na 3 dzień wystąpiła wysypka, od syropków przeciwgorączkowych, pediatrzy polecali syropki, w szpitalu – tylko i wyłącznie czopki paracetamolu.

Jeden laryngolog błędnie stwierdził zapalenie ucha, przecież jesteśmy tu z opuchniętąwargą. Drugi stwierdził, że uszka czyste, że to na pewno jakiś krwiak, lub ropniak, odpowiedni antybiotyk i miejsce oczyściło się same. Dwa dni, i jest moje dziecko :)

Codziennie uczę się nowych rzeczy, poznaje nowych ludzi i ich tragedie. Na reanimacji nie ma już miejsc, dlatego noworodki, które są naprawdę mikroskopijne przywożą tu, na oddział pediatryczny. Sztucznie utrzymywane przy życiu, bądź wygrzewane pod słoneczkiem, z opaską na oczach. Nawet nie wiem co matka musi przeżywać, swoją wewnętrzną tragedię. Rozumiem je jak nikt, gdyż dwa dni po urodzeniu Bubka wieczorem, zabrano go jak zwykle na kąpiel. Nie przyjeżdżał i nie przyjeżdżał, okazało się, że potrzebuje wygrzania, a jego serduszko bije około 44 razy na minutę. A powinno około 160. Po dłuższym czasie zwlekłam się z łóżka i potupałam przygarbiona, jak to po cesarce, by się o tym dowiedzieć. Gdy to usłyszałam, myślałam, że świat mi się zawalił. Sterczałam nad nim i patrzyłam na kroplówkę w główce, ryczałam. Pielęgniarki, zawołały mnie z uśmiechem po nazwisku i dały ‘lekarstwo’, po którym ponoć przespałam jak zabita całą noc z nogą na głowie :) oczywiście to dla świętego spokoju położnych. Szczęśliwie kroplówka podawana Bubkowi działała. Spędziłam w szpitalu 5dni, nadprogramowe dwa. Ale czułam przez chwilę jak świat mi się wali, i tego nikomu nie życzę, a patrząc na te mikroskopijne stworki mam gule w gardle. Życzę im dużo zdrówka, naprawdę.

Mam nadzieje, że to już ostatni z moich szpitalnych postów, chociaż planuję jeszcze jeden. Taki z opinią na temat lekarzy, oczywiście negatywną, z uwzględnieniem nazwisk. Napiszcie tylko co sądzicie na ten temat. Napiszę prawdę, całą, jaka mnie spotkała z ich strony ku przestrodze innym. Niech mnie za to do sądu pozwą. Ja też mam ich za co przecież.

Wracając do 3dniówki, też dam radę, by każda z nas –matek, kierowała się swoim rozumem i intuicją. Sprawdziło się u mnie to w 100%. No i jak ognia unikajmy szpitali.

IMAG2390

 

Staram się by podczas podłączania/odłączania kroplówki Bubi spał. A dziś przyszła taka jedna, co jej chyba to zwisało. Biedny płakał.

 

EDIT: Wyniki konkursu BLUBOSZKOWEGO (klik)

Uhuhuhu wąsy na brzuchu polecą do: pasazerka87@**.pl

Zwycięza wyłoniony w drodze losowania ma się zgłosić na @ w terminie 3 dni i podać swój dokładny adres (wyślemy od razu jak będziemy w domku). Inaczej powtórzymy losowanie:)

 

XOXO
signature
comments [ 10 ]
share
No tags 0
10 Responses
  • Ania
    16 . 11 . 2013

    U nas jak trafilismy we wrzensiu do szpitala zdiagnozowano zpaalenie pluc …po 3 dniach wyszla wysypka. Maja dostawała antybiotyki i inhalacje ze sterydów :( MAsakra…obyście jak najszybciej wrócili do domciu

  • Bakusiowa Mama
    16 . 11 . 2013

    Jak ja Cię rozumiem…:( Mój mąż, jak w szpitalu zobaczył te dzieci z opaskami przyszedł do mnie i się rozpłakał! Straszliwy widok. I też mieliśmy z Bakusiem problem, bo nam stracił na wadze bardzo dużo i mi potrafili tylko grozić, że dziecko się odwodni. A jak zaczęłam drążyć temat to się okazało, że ZAPOMNIELI mi powiedzieć, że przy tak dużym dziecku (4790) i cesarce muszę koniecznie dziecko dokarmiać po każdym karmieniu piersią. NO LUDZIE!!! Siedzieliśmy w szpitalu dodatkowe 2 dni:( I każde pobieranie krwi, nawet zabieranie małego na poranne badania rwało mi serce na kawałeczki.

    Trzymamy za was kciuki. Oby ten czas do wyjścia minął jak najszybciej.

  • Ania
    16 . 11 . 2013

    Dużo zdrówka dla Bubka i siły dla Ciebie :* Niestety też kilka razy wylądowałam z dziećmi w szpitalu i tego co tam przeżyliśmy nikomu nie życzę. Przekonałam się, że nie do końca można wierzyć lekarzom i zawsze każdą diagnozę konsultuję z kilkoma specjalistami. Co do pielęgniarek to szkoda słów. Nie wiem jak pracując na oddziale dziecięcym można być tak znieczulonym. Na samą myśl tego co widziałam i przeżyłam łzy napływają do oczu. A najgorsze jest to, że nie mamy na to wpływu i sytuacja niestety się nie zmieni. Próbowałam walczyć z lekarzami i pielęgniarkami i było tylko gorzej. Odbijało się to na dziecku, np. miałam podobną sytuację jak u Ciebie – u nas kroplówki leciały ok 4,5 godziny. Jak nie miałam nic do powiedzenia to były w czasie snu dziecka, niestety zwróciłam uwagę i przy kolejnej musiałyśmy na zmianę z babcią nosić rocznego szkraba, wyrywającego się, płaczącego na rękach, bo przecież takie dziecko już powinno wysiedzieć tyle czasu :/ Dlatego myślę, że jak najbardziej możesz opisać to co Was spotkała, jednak nie ma sensu zagłębiać się w nazwiska, bo to nic nie zmieni :( a jeszcze mógłby być z tego problem. Jeszcze raz życzę dużo, dużo zdrówka dla Bubka :)

  • Ajcha
    16 . 11 . 2013

    Rozumiem ale nie polecam.

  • Karolina
    17 . 11 . 2013

    Kochana, tez trafiliśmy do szpitala z trzydniówką – niedająca się zbić 40-stopniowa gorączka na początku. Ta wysypka to właśnie objaw 3-dniówki – trzy dni gorączki zakończone wysypką. Jak sobie przypominam co przeżyliśmy to mi łzy stają w oczach, nie wspomnę o koszmarnych warunkach (spanie na starym trzeszczącym fotelu, toaleta dla rodziców dwa piętra wyżej, ale już prysznic tylko na jednym oddziale!! w całym szpitalu – Kraków Prokocim :) ) , podejściu personelu do dzieciaczków i rodziców.. Ale z tego co słyszę i czytam chyba w całej Polsce sytuacja w szpitalach wygląda podobnie. Trzymajcie się cieplutko. Wysypka kończy chorobę więc można się powoli pakować :) Pozdrawiam

    • Buuba
      17 . 11 . 2013

      powinien jakiśpolityk spędzić noc z dzieckiem w takich warunkach,może by coś w końcu zrobili. Dla każdego to koszmar, kiedy własne rodzone dziecko choruje,płacze, cierpi i nie jesteś w stanie mu pomóc:(
      100% life
      a wysypkajuż dawno przeszła,ale jak zaczęło się antybiotyk to ponoć trzeba go skończyć;/

  • Sylwia
    18 . 11 . 2013

    To prawda, mama zawsze wie najlepiej. Ale jak się przypęta jeden z drugim ‚autorytet’ i z każdej strony uporczywie chcą Ci mózg wyprać, to tylko wybitnie asertywne jednostki są w stanie trwać przy swoim. wiem, bo tam byłam – kwiliłam przy szpitalnym łóżku z bezradności, mimo że w głębi duszy wiedziałam co się dzieje…

  • Karolina
    18 . 11 . 2013

    kochane biedactwo, dobrze że już po wszystkim ;*

    post moim zdaniem jest dobrym pomysłem, może być przestrogą dla innych matek.
    Pozdrawiam

  • Magda_Z
    21 . 11 . 2013

    Cieszę się, że już wszystko dobrze.
    Ja bym opisała wszystko, łącznie z nazwiskami.
    Ktoś u góry napisał, że nie warto bo to i tak nic nie zmieni. Ale blogsfera ma swoją moc i może dobrze by było ją wykorzystać aby właśnie coś zmienić.

    • Buuba
      21 . 11 . 2013

      właśnie zastanawiam się, analizuje też jakie konsekwencje mogą mnie spotkać od strony prawnej. ale przecież napisałabym prawdę

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *