bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

KASZKI DLA NIEMOWLAKA – TAK CZY NIE?

Drogie mamy, u nas w półce zapas kaszek, ale niedawno trafiłam na artykuł, który mnie zniechęcił do podawania Bubkowi kaszek. Jedliśmy na śniadanie i na kolację, chociaż ostatnio niechętnie je jadł, to dodawałam do kaszy pół słoiczka jabłuszek bądź śliweczek. Okazuje się, że kaszki są mega bombą kaloryczną dla naszych pociech. Tak dużej ilości kalorii nie da rady przerobić trzustka naszego niemowlaka, co może mieć następstwo w przyszłości.

Również kaszki reklamowane jako ‘zdrowy brzuszek’ na odwrocie mają wypisany cały rządek zbędnej chemii. Czy te smaki, malinowy, jabłkowy, bananowy mają coś wspólnego z tym owocem? Jak się zaopatrujecie na te kaszki? Podajecie?

Czy jesteście przeciwne?

 

 

 

Wyniki konkursu z http://buuba.pl/2013/09/30/sleepytot-i-wszystko-w-kupie/

W drodze ponownego losowania, Sleepytot wędruje do

Kingi (kkluczyk@….pl)

Za komentarz zaczynający się:

bardzo fajna rzecz :) przydalaby sie i nam :) co prawda synek dopiero pod koniec stycznia na swiecie sie pojawi, ale juz kompletuje wyprawke i urzadzam pokoj… 

Proszę o zgłoszenie się na @ i Gratulacje! :)

p.s. trochę przykre, żeby brać udział w konkursie i się nie zgłosić…

 

XOXO
signature
39 Responses
  • sylwia
    18 . 10 . 2013

    ja podaje non top ale w butli… Młody u nas nie chciał mleka jako samego wiec jest kasza „ukochana” kasza… i czy bomba? moim zdaniem samo mleko mody. jest bomba…

    • Buuba
      21 . 10 . 2013

      Sylwia a w jakich proporcjach rozrabiasz kaszę z woda do picia?

  • Matka (NIE)Polka
    18 . 10 . 2013

    My kaszkę dodajemy do wieczornego mleka i na tym się kończy. Mała nie bardzo lubi jeść takie papki więc nie ma mocnych, a żeby przespała całą noc to musi zjeść porządnie zaciągnięte mleczko an wieczór. Co do mojego stosunku to osobście uważam że raz kaszka by wystarczyła w zupełności. Ale szczerze mówiąc nie sprawdzałam nigdy cy może zaszkodzić. Kiedyś kaszkę dzieci jadły 3 razy dziennie i było dobrze :) Chocoaż uważam że ten bogaty asortyment kaszek na rynku to przesada – najprostsza kaszka, owoc własny i mniam :) o ile dziecko lubi :D

  • Agnieszka
    18 . 10 . 2013

    Ten temat to temat rzeka. Ja sama staram się gotować kaszki dla dzieci- tych najmłodszych także. Teraz naszym najmłodszym można ugotować kaszkę jaglaną a w zasadzie kleik jaglany. Znalazłam go kiedyś na blogu ammniam.pl od tamtej pory robię różne urozmaicenia- sama dodaję owoce- blenduje jabłuszko – z sadu z Wizny, gruszkę, banana i inne owocki- czasem te ze słoiczka ale bardzo rzadko .Łatwa jest też do przygotowania kasza kus kus lub kaszka kukurydziana a po wprowadzeniu glutenu kaszka manna- gotuję wszystkie na wodzie – a starszym na mleku :) o, tyle w tym temacie :) chyba…:*

  • mru
    18 . 10 . 2013

    Smakowych nie podaję, jedynie tą zdrowy brzuszek ze śliwką, ale rzadko. Wolę ugotować jaglankę i dodać jakiś owoc ;)

  • Agata
    18 . 10 . 2013

    My podajemy jedynie bezmleczne ( nie podaje wcale mleka modyfikowanego) i takie które kupuje w sklepach ekologicznych . Nie zawieraja cukru tak jak wiekszosc innych kaszek. Polecam kaszki firmy Holle, Topfer i sun-baby. Jedna z najbardziej zdrowych kaszek jest kaszka jaglana( Hirse)
    Ja rozrabiam je na wodzie i dodaje albo troche słoiczka owocowego albo zmiksowanego banana albo ugotowanych i zmiksowanych jabłek, gruszek, brzoskwiń ( ekologicznych) .Kaszke podaje małemu na śniadanie. Po południu je obiadek a tak koło 5-6 dostaje owoce. No i cycka na rządanie.

  • mama Snikersika
    18 . 10 . 2013

    ja podaję ale tylko raz – na śniadanko, mały się tak dużo rusza, że i tak to wszystko spala

  • Sandra
    18 . 10 . 2013

    Podawałam, mała chętnie jadła, nic jej nie było. Najpierw raz dziennie, potem dwa razy.

    • nika
      19 . 10 . 2013

      a pewnie ze chetnie jadla jak to sama slodycz i pelno cukru, dzieci maja upodobania do slodkich rzeczy to chyba ocztywiste, wiec dziwne ze jadla…

  • Ania
    18 . 10 . 2013

    U nas tylkoSINLAC na drugie śniadanie. Czasem kleik ryżowy do mleka.
    Nie daję kaszek smakowych

  • Ania
    18 . 10 . 2013

    Ja kaszki dawałam, ale albo bez cukru (np. Holle, teraz chyba też Bobovita ma jakąś bezcukrową), albo sama gotowałam np. owsiankę na wodzie i dosypywałam mm, a teraz już na krowim. Według mnie w pewnym wieku mleko nie jest już wystarczającym posiłkiem i po prostu trzeba skonkretyzować posiłek. Ale jeśli Bubek je niechętnie, najada się samym mlekiem to spokojnie dawałabym mu samo mleko. Tym bardziej, że on jeszcze na piersi, prawda? To dietkę możesz rozszerzać dopiero po skończeniu 6 mcy, to po co obciążąć mały żołądek i tuczyć?

  • patrycja
    18 . 10 . 2013

    Przeciez zrobic kaszke samemu to fhyba zdecydowanie lepsze niz te gotowce ktore maja w sobie wsYstko bozeee od malego dawac takie proszki jak bardzo trzeba byc leniwym albo nie swiadomym….. Wspolczuje tym dziecia ktore musza to jesc pic itp. Kiedys tego nie bylo i ludzie byli zdrowsi jak to sie mowi jestes tym co jesz. Masakra smiesza mnie te mleka mofryfikowane te wszystkie smieszne kaszki i inne pierdoly

  • patrycja
    18 . 10 . 2013

    Ale lepiej pewnie jest zajac sie robieniem zdiec.szperaniem w necie kupowac zamawiav coraz to piekniejsze ciuszki i inne pierdoly niz poswiecc 20 min na ugotowanie.dziecku zdrowej kaszki. Bron boze nie jestem zazdrosna.bo sama mam fiola.na punkcie pieknych roznych rzeczy ale chywa trzeba najpierw zadbac o zywienie dziecka a potem o jego piekne otoczenie a nie kosztem szybkiego i latwego w przygotowaniu posilku robic inne rzeczy

    • rodzinka.de
      18 . 10 . 2013

      jejku po co pisac w tak obrazliwy sposob, sama tez o tym myslalam bylam tez za mlodu niania u kilku rodzin ktore podawaly te kaszki i dzieci zyja i raczej nie chodzilo o lenistwo bo ja mialam je przygotowywac, wiec nie przesadzajmy.
      a Ty mamo Bubusia w ogole sie nie przejmuj tymi kasliwymi komentarzami.
      ja bede probowac kaszki jaglanej holle hirshe bo slyszalam duzo o niej dobrego, ale tez myslalam o tych wszystkich hippa etc

      • Buuba
        18 . 10 . 2013

        dziękujemy:) to nie z mego lenistwa, a raczej z niewiedzy, ale czasem też jestem takiego zdania, że jak będziemy maluchom wszystko podawać eko, to w przyszłości zjedzą zwykłego chipsa i dostaną jakiejś wysypki czy czegoś tam:) więc jestem za tym by mieszać :)

        • kasia
          19 . 10 . 2013

          pojdzie do żlobka/przedszkola dostanie cos innego i bedzie rewolucja. Uwazam, ze tak jak we wszystkim – UMIAR :)
          Pewnie, że fajnie byloby miec dostep do eko warzyw, owocow, miesa, jaj, a najlepiej miec swoj ogrodek :p tylko to nie zawsze mozliwe.
          Moja pediatra (wykladowca na AM) jest zdania, ze im dziecko wczesniej zacznie wszystko jesc bez udziwnien, tym lepiej bedzie tolerowac wiele produktow. Nie mam tu na mysli chipsow i innego smieciowego jedzenia, ale zdrowe racjonalne, bez popadania w skrajnosci odzywianie

          • marzena
            22 . 10 . 2013

            Amen!
            jakbym powiedziała w żłobku by dawali dziecku kurczaka eko to by mnie wyśmiali :D

  • patrycja
    18 . 10 . 2013

    Ale widze ze duzo mam ma takie podejscie jak ja i tez nie podaja tego swinstwa

    • Kuku-Mamuniu
      18 . 10 . 2013

      Ja bym na Twoim miejscu poszperała trochę w słowniku ortograficznym – tak w przerwach na gotowanie kaszki :).
      Zawsze będzie z tego większa korzyść niż z oceniania innych matek :).

  • Paulina H
    18 . 10 . 2013

    Podobnie jak reszta mam, uważam że jeśli już to kaszka naturalna plus prawdziwy owoc, bo „aromat identyczny z naturalnym” mnie nie przekonuje. Ja dodaje 2 miarki kaszy błyskawicznej do rannej i wieczornej butli mleka (mleka daje za to 2 miarki mniej), rano kakaowa w ramach „kakao” a wieczorem tradycyjna manna (Hania ma 16m-cy). Ale u nas waga jest raczej za niska niż za wysoka, jakby było odwrotnie odstawiłabym natychmiast. Papek Hania nie lubi, jak już to robimy zwykłą mannę i dajemy owoce lub konfiturki babcinego wyrobu. Generalnie ze wszystkich kasz najlepsza jest szyneczka, a na obiad musi być mięsko :P

  • Patrycja
    18 . 10 . 2013

    nie napisałam tego złośliwie a jeżeli chodzi o słownik ortograficzny to jest mi dobrze znany pisałam to z telefonu na spacerze z dzieckiem. wyraziłam swoje zdanie uwielbiam ten blog i doceniam porostu jak słyszę o tych kaszkach to mnie szlag trafia i tyle. czy trzeba tylko pisać pozytywne super słodkie opinie? A co do dzieci które żyją super ze żyją i mam nadzieje ze jak najdłużej. Ale to ze sie osłabia ich organizm to druga sprawa:) chyba nie bez przyczyny jesteśmy coraz to słabszymi pokoleniami bo wlasnie wszystko sie zmienia zwłaszcza jedzenie jest w nim coraz więcej gówna i trzeba tego unikać oczywiście nie można zwariować ale w miarę możliwości chyba lepiej jest ociekać od takiej chemii.

    • mama Snikersika
      19 . 10 . 2013

      polemizowałabym, kiedyś ludzie umierali w wieku 50lat, teraz leciutko dożywają setki (mój dziadek), więc nie ma co panikować i wpadać w paranoje, wszystko w umiarkowanych ilościach jest dla ludzi…

  • lavinka
    19 . 10 . 2013

    To ja Ci powiem tak. Byłam żywiona takimi kaszkami, bo babcia przywiozła je w latach 70 (pod koniec) z Włoch, kiedy u nas w Poslze jeszcze ich nie znano (plus sławna czekolada nesquicka nestle w proszku). Przywiozła, bo mi żebra sterczały i już nikt nie wiedział, czym mnie karmić, bo nie chciałam niczego jeść po odstawieniu od piersi (a na piersi specjalnie nie utyłam). No i mnie karmiła taką kaszką kakaową na mleku, bo przez trzy lata tylko pod tą postacią chciałam spożywac mleko (bananowych i pseudoowocowych nie chciałam). Trzustkę mam zdrową, ważę 50-52kg, mam 178cm wzrostu. To tak a propos schizy antycukrowej (cukier tuczy!) wśród współczesnych matek :) BTW kto jak w dzieciństwie kogel-mogel co chwila, ręka do góry! :)

    • Buuba
      19 . 10 . 2013

      ja też mam 178cm wzrostu i jak już ważę 60kg jestem za chuda! a Ty pewnie wyglądasz jak laska! :)

  • kasia
    19 . 10 . 2013

    Ruszyłam się sprzed kompa i poszłam zobaczyć opakowania kaszek, mam w domu produkty dwóch firm. Szczerze mówiąc nie widzę tam całego rządka chemii, nie licząc dodanych witamin?

  • kasia
    19 . 10 . 2013

    sklad niektorych kaszek powala na kolana…. ja daje Holle z mm + np owoce ze sloika lub rozgnieciony banan, Sun tez sa ok. Nie ukrywam, ze na noc dawalam Hipp, przynajmniej spal cala noc, bo brzuszek byl pelny ;) . Nie ma co tym zywieniem popadac w paranoje. Ja na poczatku fiksowalam, teraz odpuscilam. Jeszcze zwykly kleik ryzowy z mlekiem i sokiem malinowym albo swojskim dzemem jest u nas pochlaniany.

  • nika
    19 . 10 . 2013

    ajajajajaja a dlaczego dajesz Bobovite, Nestle?? faktycznie jest to bomba kaloryczna dla dzieciaczka… kaszki jak najbardziej poniewaz jest ta bardzo duzo zboz potrzebnych dla malucha, ale wybieraj kaszki ekologiczne np Topfer (mozna kupic w Auchan) albo samemu gotowac jaglana albo manna ekologiczna pozniej mozna amarantus i dowac jakies świeże owoce, najlepiej poprostu czytac etykiety, ile jest cukru… ale w zyciu nie podawaj Bobovity, Hipp (mimo ze ekologiczne niby) czy Nestle… Bllleeeee

  • gussx33
    19 . 10 . 2013

    Ja podawalam corci kaszki, glownie z Bobovity, zdarzalo sie i z Hippa (np w sloiczku), jak i rossmannowskie Babydream, ale corci jakos do gustu nie przypadly, do zupek dodawalam zwykla manne, bo wiadomo gluten… Mam nadzieje, ze nie odbije sie to zle na jej zdrowiu, na razie jest to maly, zdrowy szczypiorek, 2 lata, ok 85cm wzrostu i 11 kg wagi.
    Za to miala podejrzenia o problemy z hormonami, do dzis ma nieco napuchniete brodawki sutkowe, w szpitalu po badaniach i usg okazalo sie, ze jest zdrowa i zadnych problemow nie ma, jednak uczulono nas na pilnowanie diety: jaja i kurczaki ze sprawdzonego chowu, by nie byly karmione hormonami, a najlepiej eliminacje kurczaka z diety dziecka, oraz na roznego rodzaju jogurty z witaminami bo i w nich moga pojawiac sie hormony.
    Na to tez warto uwazac ;)

    • marzena
      22 . 10 . 2013

      w szpitalu wyśmiali nas na temat hormonów w jedzeniu, w UE jest zakaz faszerowania nimi kurczaków, moja córka ma powiększony gruczoł od kp, co stwierdziło dwóch endokrynologów

      • agata
        13 . 12 . 2013

        no bo w szpitalu to hodowcy drobiu pracują i generalnie wszyscy są tam tacy mądrzy! Wszystkie zwierzęta w Europie przeznaczone na ubój są faszerowane antybiotykami, szczepionkami, hormonami i karmione modyfikowaną soją, to jest standard i to że Cie w szpitalu jakaś lekarka/pielęgniarka/salowa wyśmiała to niczego nie zmienia

  • Mama M
    20 . 10 . 2013

    widzę, że i tu kąśliwe uwagi są…;) i jak to mówią hejterzy nie śpią i tutaj ;] no cóż……..świadomość i nieświadomość, a dziecko coś jeść musi :)……dziś nawet chleb bezpieczny nie jest a każdy go je …
    co do żywności eko…no cóż jestem w tym temacie dość powiem oczytana z racji zawodu jaki posiadam i nie wiem czy i eko jest tak do końca okey….umiar umiar umiar i zdrowy rozsądek to chyba najlepsze co można zrobić w dzisiejszych czasach…;) moja córcia jada kaszki…ale co z tego mama zrobi porcje jak piszą, a córka zje łyżkę maksymalnie trzy łyżeczki i już dziękuje ..bo nie ma czasu jeść trzeba się bawić ;)))) świat jest za bardzo ciekawy …nie ma czasu na jedzenie..serdecznie pozdrawiam;) uwielbiam Bubusia i mame Bubkową;] czytam czytam;].. i czasami nie mogę się nadziwić;]
    ………………….a dla innych których szlak trafia….czasami i matka potrzebuje zresetowania sama o tym wiesz…;]..tak żeby nie zwariować;] też jesteśmy ludźmi nie tylko matkami;)

    • Buuba
      21 . 10 . 2013

      Ale kochana! :*

  • marzena
    22 . 10 . 2013

    ja podaję kaszki holle, bez zbędnych śmieci w składzie

  • Iza I
    25 . 10 . 2013

    Zosia dostawała tylko Holle. Z racji mieszkania w Szwajcarii mieliśmy łatwiej, bo Holle można dostać w każdej aptece, a cena nie różni się znacząco od innych kaszek. Wiem, że w Polsce kaszki te są stosunkowo drogie, bo kupowaliśmy w czasie wakacji. Uważam, że warto w nie zainwestować. Przede wszystkim zawierają tylko zboże bez żadnych dodatków. Nie mają żadnych substancji słodzących, więc nie uzależniają od słodkiego smaku. Poza tym są bardzo łatwe w przygotowaniu. Nie trzeba się trzymać przepisu na opakowaniu, bo wychodzą w niemal każdej temperaturze. Gdybyś miała ochotę, to co prawda nie o kaszkach, a o zdrowych czasoumilaczach pisałam tu: http://zosiamosia.blogspot.com/2013/06/deserowe-czasoumilacze.html.

  • Dorota
    13 . 11 . 2013

    ok Kaszek trzymamy się z daleka, córka ma refluks, po tych wszystkich przesłodzonych kaszkach czy to bobovita czy nestle , z mega chemicznymi dodatkami więcej ulewa więc coś jest na rzeczy. Prawda jest taka że producenci tego za przeproszeniem g… robią z rodzica durnia, że niby zdrowe i wartościowe. Prawda jest taka że smakowe kaszki typu banan malina, tegoż owocu po postaci naturalnej choćby suszonej nie mają w sobie ani trochę, wszystko to dodatki smakowe, które tylko banana czy malinę naśladują, postawowym składnikiem tych kaszek jest mąka pszenna , która jest najtańsza i najmniej wartościowa, nawet w tych wielozbożowych kasza pszenna to ponad 30 %. My kupujemy kaszę jaglaną , orkiszową itp , zawartość ziarna to 100 % bez dodatków, dodajemy do ciepłego mleka czasem z owocami, to jest o wiele zdrowsze rozwiązanie niż kolorowe szaleństwo kaszek smakowych przeznaczobych dla dzieci, czy nawet niesmakowych, są tak samo słodkie jak te smakowe. z Bobovity kupujemy tylko kleik kukurydziany, jedyny ich produkt po którym młoda dobrze się czuje i nic jej nie dolega.
    Pozdrawiam

  • Klaudia
    15 . 12 . 2013

    Dziewczyny, dzięki za oświecenie w sumie nigdy nie wpadłam na pomysł, żeby sprawdzać skłąd kaszek dla dzieci. Myślałam, ze to po prostu mleko modyfikowane, a którym od cioci farmaceutki słyszałam, że nie jest takie złe. Oczywiście nie równa się z mlekiem matki bo to jednak naturalny pokarm no i nie da się zaprezczyć wilu badaniom, które mówią, że dzieci chowane na mleku modyfikowanym maja o wiele większe tendencje do otyłości. Wiem jednak, ze niektóre matku po rpostu muszą karmić swoje dzieci mlekiem modyfikowanym z różnych przyczyn.

    Ja co wieczór robię kaszę mannę na wodzie, a następnie dodaję mieszankę wody z kaszką np. Nestle, ale dosłownie 2-3 łyżeczek. Tylko po to by witamina D3 miała się w czym rozpuścić, bo jak wiemy- w samej wodzie się nie rozpuszcza :/

  • Ola
    27 . 01 . 2014

    Ja nie podawałam dzieciakom tego typu kaszek, no chyba, że byliśmy na wyjeździe i nie miałam możliwości przygotować dziecku zdrowego śniadania czy kolacji. Dla mnie te kaszki dla dzieci to tak jak dla nas zupy w proszku czy sosy w proszku. Nigdy tego sama nie jadłam i nie podaje swoim dzieciom. Te kaszki, owoce w słoiczkach, zupki itp to nagonka producenta, reklamują jako zdrowe dla dzieci by tylko sprzedać :) Tak samo jak chrupki śniadaniowe czy nutella, wystarczy przeczytać skład by stwierdzić, że tego typu produkty nie nadają się dla małych dzieci i nie trzeba mieć zbyt dużej wiedzy w dziedzinie odżywiania :) Moje dzieci jedzą kaszkę jaglaną, kukurydzianą płatki owsiane i inne naturalne niesłodzone płatki z prawdziwymi sezonowymi owocami ze smakiem przez cały czas, mają 1,5 i 3,5 roku. Nie mówię, że kaszki i słoiczki to samo zło, ale nigdy nie wprowadziłabym tego typu pokarmów do codziennej diety moich szkrabów :) Pozdrawiam! :)

  • Emi
    28 . 02 . 2014

    Nie wiem czy ktos juz o tym pisal i post sprzed paru miesiecy, ale ja od samego poczatku daje kaszki na kleiku ryzowym badz kukurydzianym. Czyli mleko modyfikowane plus kleik, wychodzi kaszka, malo slodka, ale moj od samego poczatku byl przyzwyczajony tylko do takiej kaszki i chetnie ja zjada, a ja mam pewnosc ze nie ma w tym zbednej chemi.

  • Gemella
    21 . 08 . 2014

    Podpisuję się obiema rękami pod konmentarzem o Holle – bardzo dobre kaszki i bezcukrowe, co dla mnie jest priorytetem.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *