bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

BABY BLUES, DEPRESJA POPORODOWA… WSZYSTKO MI JEDNO…

Co dobija matkę?

  1. Nieustanny brak energii
  2. Tłuste włosy
  3. Brak lakieru na paznokciach
  4. Nieustanny bałagan w domu
  5. Brak T całymi dniami..
  6. Samotność
  7. Brak mobilności
  8. ….

 

I mogę tak w nieskończoność… Dlatego ten tekst..:

 

Wczoraj już przegięłam. Sama siebie nie poznaje, dzwoni przyjaciółka, że będzie po 15stej. Ubieram się, ubieram Bubka, składam nową spacerówką, jest 14 wychodzimy do sklepu po zakupy. Mieszkamy na pierwszym piętrze. Trzeba znieść Bubka i spacerówkę. Sąsiad wchodzi do mieszkania naprzeciwko, przygląda się mi jak dla dziwoląga, dziecko pod pachą, smoczek w mej buzi, szarpie się z moją kieszenią, szukam kluczy, bo przecież mieszkanie trzeba zamknąć, a wózek stoi już na klatce. Spojrzał się z politowaniem na mnie, na wózek, na dziecko, powiedział tylko

-Cześć

I wszedł do swego mieszkania. Rozumiecie? Zero chociażby słowa ‚pomóc Ci?’. Łzy w oczach mam, bo przecież nie potrafię inaczej, myślę sobie tylko pod nosem

FACECI
PIEPRZENI EGOIŚCI

Zlazłam jakoś z tego pierwszego piętra schodek po schodku, Bubek pod pachą, a jedną ręką staczałam ten wózek.

Idę, spacerujemy, humor mi wraca, gdy patrzę jak się cieszy z nowej możliwości patrzenia na świat. Obserwuje wszystko jest grzeczniutki.

Sytuacja się powtarza. Przechodzę przez ruchome drzwi sklepu, gdzie na mnie się pcha, zamiast mnie przepuścić z dzieckiem, jakiś chłopak. Musiałam ustąpić przecież.

Faceci – EGOIŚCI.

Robię zakupy, wracam do domu z językiem na brodzie. Bubek po tylu atrakcjach zasypia. Mam czas na obiad, gdzie zazwyczaj nie mam na to czasu. Szybka akcja, sałatka z tryliona składników, ziemniaki na parze i kalafior, pierś już pokrojona na kotlety. Wstał. Słyszę. Nici z kotletów, ale zaraz przyjedzie do mnie A. Wybawienie, zajmie się Bubkiem, a ja zrobię nam te kotleciki, piętnasta. Po piętnastej. Nie ma jej. Dzwonię, a ona na obiedzie. Absurd po prostu. Przecież robię dla nas obiad…

Rozłączyłam się i ryczę. Ale dlaczego ja ryczę, przecież to błahostka? Ryczę dalej. Bubek wyczuł mój nastrój i marudzi też, pocieszam go przez łzy, bawimy się. Rozejrzałam się po domu, bałagan, a zawsze w niedzielę mieliśmy czysto..  nie miałam siły sprzątać naprawdę. I stwierdziłam, że nie ogarnę tego, ryczę dalej.

Piszę do niej smsa:

‘nie przyjeżdżaj, nie mam humoru’

Siedzę przed TV, pierś na kotleciki niech schnie. Już mam to w czterech literach, oglądamy z Bubkiem TV, ale oglądając, nie wiem co tam leci, nie pamiętam już. Jestem jakby w innym świecie.

Otwierają się drzwi, wchodzi moja A, z Tatkiem, spotkali się przed klatką, nie dostała mojego smsa.

Teraz wiem, że dobrze, że go nie dostała, pomogła mi. Zajęła się Bubkiem, ogarnęła mieszkanie, bo przecież Tatko zmęczony(?!). Dokończyłam te kotlety, zjadłam ciepły dobry obiad, nie wiem od jakiego czasu.

Później znów się poryczałam nie wiem czemu.

Ona wiedziała.

Mam depresję, stwierdziła. U niej było to samo.

Dziś to do mnie dociera

Babyblues.

Przeczytałam Internety, kopiuje Wam:

„Objawy somatyczne depresji poporodowej
Związane są z odczuciami, które mamy z naszego ciała. Będą to takie objawy jak utrata apetytu (lub jego wzmożenie), nadmierne zmęczenie, senność, uczucie zmęczenia, płytki i lekki sen, trudności z zasypianiem, spadek libido. Przy depresji poporodowej, której matka zaprzecza, mogą pojawić się objawy charakterystyczne dla depresji maskowanej (bóle serca, brzucha, migreny).

Objawy emocjonalne depresji poporodowej
Spadek nastroju, drażliwość, płaczliwość, smutek, trudności z cieszeniem się życiem, odczuwaniem przyjemności, przygnębienie. W obrazie klinicznym depresji poporodowej mogą też znaleźć się napady lęku i paniki 

Objawy poznawcze depresji poporodowej
Poczucie nie radzenia sobie, braku kompetencji do zajmowania się dzieckiem, czarnowidztwo, pesymistyczne nastawienie do przyszłości, poczucie beznadziei i braku wyjścia z sytuacji. W ekstremalnych sytuacjach mogą pojawić się myśli samobójcze lub nawet chęć zrobienia dziecku krzywdy.

Objawy motywacyjne depresji poporodowej
Niechęć do podejmowania decyzji, spadek motoryki, poczucie braku sensu, apatia, niechęć do działania, spowolnienie motoryczne widoczne dla innych.”

 

Oniemiałam. Wszystko się zgadza. Każde zdanie, wyraz. Zawsze myślałam, że depresja poporodowa to niechęć do dziecka. To to, że się go nie kocha. Ale ja bardzo kocham mego Bubka, więc co jest ze mną nie tak? Już wiem..

Naprawdę wszystko się zgadza,

Cały dzień nie mam na nic energii, nie mam ochoty nic robić, a w nocy spać bym nie mogła, w dzień nie chce mi się wstawać bo po co. Płakać mi się chce non stop, wszystko widzę w czarnych barwach (mówię do T, nie rób tego, nie rób tamtego, bo dziecku stanie się to i to). Czuje się mocno gruba, a pomimo to jadłabym non stop (ale się staram ze względu na fitsoboty).

Dobija mnie to, że jestem cały dzień sama, że nie mam do kogo się odezwać, porozmawiać, że T nie ma całymi dniami, bo praca, bo tamto. Jest mi ciężko. Z domu jak już wyjdę, to czuje tylko, że jestem złą matką. Czekam tylko aż Bubek podrośnie, to może i ja wyrosnę… z tego płaczu i z tego babybluesa.

 

Cytowany tekst przekopiowany z TEJ stronki.

 

XOXO
signature
comments [ 31 ]
share
No tags 0
31 Responses
  • Natala
    14 . 10 . 2013

    Faceci to egoiści bo ty sobie nie radzisz?

    • Buuba
      14 . 10 . 2013

      Jak widać doskonale sobie radzę bez nich, a egoizm to myślenie o sobie. Gdyby jakiś pomógł, lub po prostu nie utrudniał, byłoby lżej. po prostu

    • Ada
      14 . 10 . 2013

      Myślę, że autorce chodziło tu raczej o zwykły brak wychowania i kultury…

  • Kuku-Mamuniu
    14 . 10 . 2013

    Ja dzisiaj też mam wyraźny spadek formy, źle się czuję, najchętniej zakopałabym się pod kołdrą, ale dziecko ma inny pomysł na spędzenie dnia. Ogólnie nastrój pod psem.

    Ale baby blues to co innego niż depresja poporodowa. Baby blues to lżejsza postać, wystarczy wsparcie najbliższych, żeby sobie z tym poradzić. Depresja to już poważna choroba, mam nadzieję, że ominie nas szerokim łukiem.

    Trzymaj się :).

  • Marta
    14 . 10 . 2013

    Pocieszę Cię …. albo w sumie nie :) jestem 1,5 roku po porodzie, wróciłam do pracy jak syn mój skończył 5 m-cy … a tak naprawdę do równowagi psychicznej dochodzę dopiero teraz … Dopiero teraz stabilizują się moje humory i optymistycznie patrzę na życie!!! Ale … w Twoim przypadku może być inaczej :) Czego oczywiście Ci życzę!!

  • Marta
    14 . 10 . 2013

    Chciałoby się napisać głowa do góry, to szybko mija… , ale chyba po trochu łączę się z Tobą w bólu. Fakt mnie jako tako depresja poporodowa nie ogarnęła jak Fifi był tak malutki jak Bubuś, ale dopiero teraz (Fifi skończył właśnie 2 latka), a ja mogę zdiagnozować wszystkie wyżej opisane objawy! Nie do końca jestem pewna czy to babyblues, bo sporo czasu minęło od porodu, ale chodzę nerwowa, denerwuje mnie dosłownie najmniejszy szczegół, mogłabym płakać przez cały czas, zero energii, brak czasu na cokolwiek, a jedynym motywatorem jest praca, bo tak zapewne czekałby na mnie wygodny dres, tłuste włosy i załamka… Może spróbuj zorganizować sobie czas tylko dla siebie? Jakiś wypad na kawkę, klachy, paznokcie, fryzjer, może jakiś masaż, kosmetyczka, cokolwiek żeby wyrwać się na chwilkę z domu samemu?? Z mojego doświadczenia lekko pomaga, może to nie jest idealne lekarstwo, ale przetestowałam na własnej skórze i pozwala na chwilę choć odetchnąć… Pozdrawiam i życzę wytrwałości i dużo siły!

  • Paulina
    14 . 10 . 2013

    Aga! Jesteś piękną i kochaną młodą mamą i sama radzisz sobie ze wszystkim doskonale! Masz rację, faceci często nie rozumieją babskich frustracji i obaw ale jednak do czegos się przydają :p Czytam Twój blog na bierząco i jestem z Ciebie dumna :D

  • Mama Dzidziulki
    14 . 10 . 2013

    Aga, ja przestałam karmić piersią, gdy Dzidziulka skończyła 2 miesiące. Już dwa tygodnie później przyszła miesiączka, a wraz z nią taka burza hormonów, że sama ze sobą wytrzymać nie mogłam! Potrafiłam nawet ryczeć, bo głupie kropelki (wit d) nie chcą lecieć! Potrzebna była tylko jedna, mała, kropelka i za cholerę nie chciała wylecieć, a jak nie trzeba to leciało i pięć, jedna za drugą. Butla z kropelkami wylądowała… na ścianie. I o dziwo wyleciało wtedy ze dwadzieścia kropelek… :(
    Gospodarka hormonalna po ciąży może się regulować kilka miesięcy. dzidziulka skończyła rok, a kiedy jakaś drobnostka rośnie do problemu wielkości kosmosu, biorę głęboki wdech i tłumaczę sobie, że to nie ja… to hormony przemawiają…. :) Głowa do góry!

  • Mama M
    14 . 10 . 2013

    jakbym czytała o sobie…..;) ubrać się po co……przecież nie ma sensu, czesać się po co jak zaraz rozczochra mi włosy moja Dzida ;) czekam na weekend że odetchnę a jest jeszcze większy młyn…i jeszcze każdy liczy na to ,że go odwiedzę z dzieckiem……a idźcie w cholerę …..nie raz myślę….i płacze po kątach.Jestem z Tobą ,,,moja Dzida ma 9 miesięcy na końcówce…;) żal do męża,że jest egoista i żal do siebie że mam do kogoś żal……bo o co…ale to spadek dołek…..chwilowy stan myślę…

  • annaslaweta.blogspot.com
    14 . 10 . 2013

    Czyta i stwierdzam jedno….zrobiłaś mi się wyjątkowo bliska :)
    Ja tą całą deprechę mam do tej pory…..smutki zajada, pyszczka do kogo nie mam otworzyć poza Karlosem. Tata młodego wiecznie w pracy a po – komputer, bo on zmęczony. A i tak się okazuję , że robię wszystko źle
    Wsjo na mojej głowie – sprzątnij, wynieś, pozamiataj, ugotuj ubierz, wykąp i uspij dziecko. Na spacery też chodzę sama, sorrki z juniorem.
    Z partnerem bylam może 2 razy….
    Przyjaciółka od serca została jedna. Jedyna

    Teraz doszła jeszcze praca zawodowa. Niby lepiej, bo jest kontakt z ludźimi jednak nie do końca – więcej obowiązków i brak zrozumienia…

    Taką 100 % depresję mialam 2 mc po porodzie – przez tydzień siedziałam i płakałam w poduszkę…

    Trzymam za Was kciuki!

    I całuję w czółka – Ciebie i buubusia :*

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      Dzięki Aniu, jak obserwuję Twego bloga, to wszystko wygląda super.. a teraz patrzę, że każdy ma swoje sprawy swój świat, że nie jest kolorow jak na zdjęciach. Jesteś super mamą no i hotlaską! :*

      • annaslaweta.blogspot.com
        17 . 10 . 2013

        Kochana – to jest jeszcze nic. Prawdziwe problemy to ja mam w domu rodzinnym. Ale o tym się nie mówi, Blog to blog, ludzie nie chcą czytać smutków a ja nie chcę, żeby znajomi mieli „satysfakcję”. Fakt jest taki, że najlepiej rozumieją obcy. Już nie raz, nawet blogowo tego doswiadczylam.

        Dziękuję i buziaki ślę :***

        • Buuba
          17 . 10 . 2013

          no w sumie masz rację… :*:*:*

  • Anna
    14 . 10 . 2013

    Ostatni akapit to dokładnie to co ja czuję i pewnie bym wszystkim pieprznęła, gdyby nie ta mała istotka śpiąca teraz koło mnie :) Damy radę, ale zawsze możemy pomarudzić :)

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      ‚Damy radę, ale zawsze możemy pomarudzić’ Te Twoje zdanie to napisze na kartce i nad łóżkiem sobie chyba powieszę ;D

  • Paula
    14 . 10 . 2013

    Kochana, czytam Cie regularnie od jakiegos czasu i wiem, jedno jestes piekna szczupla mama, ktora bardzo kocha swoje dziecko, jest najlepsza mamusia na swiecie dla swojej kropeczki, ktora tak pieknie wyrosla.. Ja mam jeszcze lzy na policzkach po przeczytaniu Twego postu o kropeczce rok pozniej.. I co z tego ze baby blues, mnie ominal, ale nadal jestem niezadowolona ze balagan, ze nieposprzatane,z e niezcrobione, ze meza nie ma, bo praca, budowa, dom, a ja gruba i coraz brzydsza mimo ze w ciazy.. I c z tego skoro kazdy mi dogryza ze ja gruba!!! A nie ciezarna!! Bo tyke wiecej niz inni.. Taka moja natura moje geny, staram sie a i tak x2 wiecej kilogramow dostaje w prezencie od genow.. To nie znaczy ze nie jestesmy dobre. Nie masz czasu na liekr na paznokciach? Szoruj do kosmetyczki na hybrydowy lub zel na naturalne, zrob sobie pedicure, 2-3h relaksu a poprawi Ci nastroj na 3tyg minimum, uwierz na slowo – sprawdzilam:))

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      nie pójdę do kosmetyczki, bo… sama sobię robię hybrydki. ale jużplanuję na zakupy wyskoczyć, zobaczymy co z tego wyjdzie…:) dziękuje za komentarz, jesteś najlepsza!

  • Paulina H
    14 . 10 . 2013

    ooojjj :( ja kilka lat walczyłam z zaburzeniami lęku połączonymi z depresją. W bardzo złym momencie mojego stanu psychicznego zaszłam w 1. ciążę – nie wiem jakim cudem urodziłam zdrową roześmianą dziewczynkę, bo przez 9. miesięcy regularnie miałam napady paniki i depresję. Ciągle piłam melisę (na to tylko pozwalał mój ginekolog) i pijąc bałam się, że może ją w jakiś sposób skrzywdzę również melisą (błędne koło). Chwilę po urodzeniu (06/2012) było ok, T. był ze mną w domu na długim urlopie cały lipiec, sierpień jakoś minął i zaczęła się jesień… uwiązanie w domu i samotność a równocześnie strach przed ludźmi, wizytami gości i niechęć do świata. Uśmiechałam się do córci przez łzy. Ponownie wylądowałam u specjalisty z błaganiem o pomoc. Kilka jego słów… Dałam sobie 12 tygodni.Byłam najsurowszym trenerem dla siebie, a Hanulka dopingowała mnie swoimi uśmiechami. Stanęłam na nogi. Dziś jestem w 29 2. ciąży i czuję, że to świństwo kręci się pod drzwiami mojego domu. Ale chcę być twarda, nie dam się tym razem. Przyzwyczaiłam się do bałaganu, nie zapraszam gości tylko wpraszam się do innych (nie trzeba sprzątać i zaliczasz wyjście z domu :P) Miewam dość codziennie po kilka razy, ale potem położę się z Hanią na kanapie, Stasiu kopie wesoło w brzuchu i wiem po co to wszystko… Minie kochana :) PS. a faceci to nic w ogóle nie rozumieją ;)

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      na p.s. – to całkowicie się zgadzam. a co do ciaży u mnie też było nie najlepiej i nie wiem jakim cudem Bubek urodził się takim spokojnym i pogodnym chłopczykiem, chyba Bozia nam to wynagradza:)

  • malane
    14 . 10 . 2013

    Agus domyslam sie co czujesz ale jak masz checi to pisz do mnie zawsze ok 17 mam czas zajme sie buubusiem a TY chwilke odpoczniesz weekendy tez mam wolne wiec mozemy umowic sie na ploteczki tylko napisz zawsze znajde czas dla CB buziaki i 3maj sie

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      Madzia po 17stej to już mąż po pracy w domku.. Daj znać może jakoś wolne będziesz miała w dzień kiedy?

  • Franulkowe Opowieści
    14 . 10 . 2013

    Kochana dużo sił życzę , a na pocieszenie powiem , że jesteś cudowną mamą i piękną kobietą , uwielbiam Twój blog i dajesz kopa energetycznego i inspirującego nie jednej mamie.

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      dziękuje Ci! :*

  • Ada
    14 . 10 . 2013

    Od jakiegoś czasu jak piszesz o swoich zbędnych kilogramach zastanawiam się gdzie one są…szukam na zdjęciach, wypatruję, przeglądam dziesiątki razy i nie widzę. Jesteś super laską (!!) i wcale Ci nie słodzę, bo pewnie wiele osób tutaj to potwierdzi :)
    ..Mnie taki dodupny nastrój też dopadł jakiś czas temu. Siedziałam i ryczałam przez byle głupotę. Pół dnia łaziłam niewykąpana, bo mały nie chciał spać, a ja bałam się go zostawić. Mąż w pracy, potem zakupy i tysiącpięćset-stodziewięćset innych spraw, a ja cały dzień sama, jakby to dziecko było tylko moje…aż w końcu pękłam, wylałam wszystkie smutki i nastąpił przełom. Ustaliłam sobie rytm dnia, do którego mały bardzo szybko się dostosował i od razu jakoś lepiej się żyje. Tylko z tym ciepłym obiadem jeszcze nie zawsze nam wychodzi ;) No a Tatko doszedł do wniosku, że swoje sprawy będzie załatwiał wieczorem, jak mały zaśnie, żeby spędzać z nim jak najwięcej czasu. Są dni, że bywa ciężko, ale uśmiech Małego rekompensuje wszystko :D
    Jak masz ochotę, to w ramach polepszenia nastroju zapraszamy Was z Jaśkiem na wspólny spacer :)

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      Właśnie tego mi brakuje, dokładnego rytmu dnia, bym i ja się wykąpała i by był czas na spacer. Raz malutki śpi długo w dzień, a później nie śpi do północy, a raz zaśnie o 21 i z rana już guga dla nas. Albo w dzień nie chce spać, i tak jak u Ciebie, człowiek boi się pójść pod prysznic. musze jakoś zadbać o ten rytm…

      • Ada
        16 . 10 . 2013

        Wiesz od czego u mnie się zaczęło ustalanie rytmu dnia?- zapisywałam godziny karmienia i okazało się, że mały jak z zegarkiem w ręku je co 2h (Czyli pomiędzy karmieniami można coś sobie zaplanować). Potem (jak już trochę podrósł i przestał przesypiać cały dzień ;) ) okazało się, że robi się senny też mniej więcej co 2h (zaczyna pocierać oczy, marudzić, ziewać) Zaczęłam wyłapywać te sygnały i lulałam go do snu. Teraz to wygląda tak, że wstajemy razem około 9 ;) przewijam go, przytulamy się itp,itd, i w tym czasie odpalam Młodemu karuzelkę nad łóżeczkiem, i gdy on z zaciekawieniem ogląda zwierzątka, ja idę się myć . Odpalam sobie niańkę, żeby w razie czego go słyszeć. Potem zabieram go do kuchni, jem śniadanie a on się bawi w leżaczku i powoli robi się senny. Karmię go i zasypia. Ta pierwsza drzemka trwa z reguły godzinkę. Potem między 13-14 jest kolejna i staram się, żeby zaliczył ją na spacerze. Śpi mi wtedy godzinkę-dwie. Kolejna drzemka około godziny 17:00 trwa już zwykle krócej 30-40 min. No i około 19:00 idziemy się kąpać i po naszych wieczornych rytuałach Mały ma już swój sen nocny. No i niestety przez to, że Jasiek pada mi tak wcześnie, to około 5 rano gada już w swoim łóżeczku i jest gotowy do zabawy ;) Zabieramy go wtedy do siebie i wystarczy tylko, że powącha cyckę ;), to zasypia i tak jak wspominałam śpimy do około 9.
        Teraz pracuję nad tym, by wydłużyć mu przerwy między karmieniami w nocy i chcę mu przesunąć trochę samą porę zasypiania. No ale nie jest to łatwe, bo dziś spróbowaliśmy wykąpać go dopiero o 19:40 i był taki wrzask ze zmęczenia, że możliwe, że słyszałaś go u siebie ;)
        Bubka też na pewno da się wyregulować. Powodzenia :)

        • Buuba
          16 . 10 . 2013

          Dziękuje Ci:) najpierw spróbuję popracować nad sobą by wstawać przed 9tą…;)

  • rodzinka.de
    15 . 10 . 2013

    oj u nas ostatnio tak samo,przyznam ze padam na twarz ze zmeczenia i odchciewa sie wszystkiego.a Bubus jest strasznie slodki i tylko jeden dzien mlodszy od mojego Julka :)
    pozdrawiam i mam nadzieje ze bedzie lepiej

  • bana
    15 . 10 . 2013

    Ja mam wszystkie objawy a dziecko ma prawie 2 latka. Nie zapomnę miny męża jak wrócił z pracy i zastał mnie wyjącą głośniej od dziecka… U mnie nie minęło. Ale naprawdę pomaga wyjście z domu, na zakupy szczególnie. Mówię to ja, nie wychodząca przez kilka tygodni po porodzie – bo gruba, bo boli, bo po co , bo jak sobie poradzą…

    • Buuba
      16 . 10 . 2013

      Też wyje i to nie raz. Mój mąż przyzwyczajony już. Wie by zajać się dzieckiem, a ja idę do wanny. Czekam na wypłatę, to się ‚odmóżdżę’ na zakupach. Pomaga to i jeszcze lakier na paznokciach…
      A że jak wyjdę i sobie nie poradzą- też tak mam, ale czasem tłumaczę sobie, że są telefony i można zawsze zadzwonić,bo gdyby nie to to bym wpadała w obsesję.

  • Martha
    22 . 10 . 2013

    Mam dwójkę w odstępie niespełna dwóch i pół roku- baby blusa po żadnych nie miałam i u mnie akurat było tak że do szóstego miesiąca życia obydwojga miałam czas NA WSZYSTKO,hardcore się zaczął jak zaczęli być mobilni o matko zwłaszcza Syn dał popalić miałam chwile że płakałam z bezradności jak się wszędzie dosłownie wszędzie wspinał i wszystko wywalał,wiem że dzieci wywalają i eksplorują w ten sposób bo córka też to robiła ale u Niego mega przegięcie ,teraz ma dwa i pół i jest znaaacznie znaacznie lepiej,chciałabym jeszcze jedno ale obawiam się że znowu się trafi egzemplarz o temperamencie Syna aaaa…. ;)

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *